PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
5 (9)/2003
ISSN 1642-0853

Forum dyskusyjne PTTK


Na stronie internetowej Zarządu Głównego PTTK (http://www.pttk.pl) zostało uruchomione forum dyskusyjne, umożliwiające członkom naszego towarzystwa swobodną wymianę myśli i poglądów. Serdecznie zapraszamy do rozmowy!
Mamy nadzieję, iż stanie się ono miejscem wymiany myśli turystycznej i krajoznawczej, dyskusji o towarzystwie - jego przeszłości, teraźniejszości i przyszłości oraz o wyzwaniach, jakie czekają na dzisiejszych turystów i krajoznawców.
Aby rozmawiać na forum, wystarczą dobre chęci, komputer podłączony do internetu oraz przeglądarka stron WWW. Zobaczmy zatem, jak widzą nasze towarzystwo jego członkowie - poniżej prezentujemy wybrane fragmenty dyskusji internautów odwiedzających stronę internetową PTTK w grudniu 2002 roku i styczniu 2003 roku. Gorąco zachęcamy czytelników do włączenia się do dyskusji i polemiki z prezentowanymi poglądami. Uwaga! Redakcja zastrzega, iż prezentowane poniżej poglądy są tylko i wyłącznie prywatnym zdaniem uczestników dyskusji!

Temat: Czy działamy legalnie?
Autor: guide
Data: 2002-12-05

Koledzy i koleżanki! Przodownicy i instruktorzy PTTK! Czy ktoś może podać aktualną podstawę prawną w przepisach państwowych, która by sankcjonowała naszą działalność!? Przykro mi, ale jej nie znajdzie. Nawet urzędnicy Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu jej nie wskażą, bo ją pominięto! Okazuje się, że po wejściu w życie rozporządzenia MEN z dnia 12.09.2001 r. w naszej działalności wymagane są uprawnienia zawodowe! Sprawy nie załatwia również wprowadzenie rozporządzenia MENiS-u z listopada 2001 w sprawie turystyki i krajoznawstwa w szkołach etc. etc.
Problem jest poważny i dotyczy wielu działaczy i fachowców od rekreacji i turystyki i nie załatwia sprawy uzyskanie specjalnych uprawnień zawodowych instruktora rekreacji w poszczególnych dziedzinach lub uprawnień zawodowych pilotów lub przewodników. Przez kilkadziesiąt lat ceniono i popierano działalność przodowników i instruktorów PTTK działających w ramach szeroko rozumianej edukacji regionalnej i propagowania różnych form turystyki aktywnej (zwłaszcza wśród młodzieży). Obecnie nieprzemyślane decyzje urzędników, którzy nie konsultowali kluczowych projektów ze środowiskiem i zainteresowanymi stowarzyszeniami, postawiły nas wszystkich poza marginesem prawem! (...)
Czy nasze władze PTTK aktywnie działają w powyższej sprawie? (...)

Temat: Młodzież szkolna w PTTK
Autor: Basia Z.
Data: 2002-12-06

(...) Młodzieży szkolnej PTTK nie jest do niczego potrzebne. Młodzież ogólnie lubi poznawać świat, wędrować. Jednocześnie jest to wiek, w którym młody człowiek lubi się identyfikować z grupą. Jeśli znajdzie się mądry opiekun (rodzic, nauczyciel, drużynowy w harcerstwie) to młody człowiek bardzo chętnie zaczyna z nim jeździć na wycieczki, poznawać świat. Jeśli przypadkiem ten ktoś akurat będzie działaczem (co za brzydkie słowo) PTTK - to młody człowiek zapewne zapisze się do PTTK. Jeśli to będzie niewiele starszy kolega - drużynowy - będzie wyjeżdżał z grupą harcerską (ZHP lub ZHR). A ponieważ działający w PTTK nauczyciele powoli odchodzą na emeryturę, szansa na działanie młodych w PTTK jest coraz mniejsza. (...)

Temat: Młodzież szkolna w PTTK
Autor: Michał A.
Data: 2002-12-13

(...) nie można już tylko siedzieć i czekać, aż ludzie przyjdą do PTTK, bo po prostu nie będą mieli wyboru. Trzeba aktywnie działać na rzecz promocji towarzystwa i jego działalności. Trzeba przekonywać wszystkich odpowiedzialnych za wychowanie i kształcenie dzieci i młodzieży, że to właśnie PTTK zapewni im w pełni wartościowy wypoczynek, połączony z aktywną, świadomą turystyką oraz krajoznawstwem. Nauczyciele oraz rodzice muszą wreszcie zauważyć, że w PTTK działają prawdziwi profesjonaliści w swoim fachu. Nie bójmy się promocji i reklamy prowadzonej w nowoczesny sposób - wydatki na nią poniesione naprawdę zwrócą się z czasem. (...)

Temat: Znakowanie? Nie, dziękuję!
Autor: Waldek Brygier
Data: 2002-12-09

(...) Wyznakowaliśmy z kolegą ponad 50 km szlaku. Farby, pędzle, mapy, przejazdy wyniosły nas prawie po 300 zł na osobę. Może to i niedużo, ale dla nas sporo. Miały być pieniądze zaraz po odebraniu szlaku. I co? Ano nic - pieniędzy nie ma. A będą? Może, jak Warszawa przyśle. Nóż się w kieszeni otwiera - ja chyba drugi raz nie dam się nabrać. Niech teraz inni się nacinają. Ech, nasze PTTK...

Temat: Znakowanie? Nie, dziękuję!
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2003-01-03

(...) Znakuję szlaki od 1969 r. i wiele lat robiłem to społecznie. Na szczęście mój oddział PTTK dbał o zaliczki dla znakarzy. Teraz PTTK jest papierowym smokiem z tysiącami członków, miejsc noclegowych i konsumpcyjnych, ale bez pieniędzy, pracowników z prawdziwego zdarzenia i strukturą organizacyjną sięgającą pamięcią króla Ćwieczka. Wielu tzw. działaczy to osoby, których kompetencje kończą się na zorganizowaniu kawy na najbliższe zebranie. Przeciętnemu znakarzowi trudno przebrnąć przez nieudolne sito biurokratyczne, dla którego jakakolwiek praca wymagająca zobowiązań finansowych jest zagrożeniem. Na szczęście są wyjątki, ale dlaczego tylko wyjątki?
Jeżeli znakowanie szlaków ma mieć sens, to znakarze powinni mieć dobre przeszkolenie, a potem komfort zwrotu kosztów natychmiast po odebraniu pracy. Ale skąd brać zaliczki, jeżeli PTTK nie ma pieniędzy? Jak szkolić, skoro instrukcja znakarska jest śmietnikiem ogólnikowych sloganów, a na szkolenie nie ma praktycznie pieniędzy innych, niż wpłacane przez kandydatów na znakarzy. (...)

Temat: PTTK - DLACZEGO?
Autor: Alf
Data: 2002-12-14

(...) dlaczego "stara" kadra PTTK (w bardzo dużej większości) uważa, się za wybrańców i nie dopuszcza nikogo innego do siebie. Powstała w PTTK elita! Statutowo jest to organizacja ogólnospołeczna, ale w wielu oddziałach tak nie jest. Może znajdzie się ktoś, kto mi to wytłumaczy? (...)

Temat: PTTK - co to i po co?
Autor: Kuba
Data: 2002-12-16

(...) nie chodzi o wiek osób, lecz o styl i sposób działania. Wielu młodych ludzi (uściślijmy: powyżej gimnazjum) do PTTK nie przyjdzie w ogóle, bo i po co? W góry mogą sobie pojechać sami, w internecie znajdą lepsze info niż w RPK, a jeszcze jak mieli okazję spotkać się z bazą PTTK, stricte komercyjnymi, a kiepskimi biurami turystycznymi pod szyldem PTTK (w jakie się przepoczwarzyło wiele BORT-ów ) czy ogłupiającą propagandą typu: "chodź tylko po szlakach znakowanych"...

Temat: PTTK - co to i po co?
Autor: Basia Z.
Data: 2002-12-16

Niektórzy może jeszcze nie zauważyli, że obecnie nie wystarczy być starym i zasłużonym, ażeby zostać docenionym. A nawet jest wręcz odwrotnie... (...)

Temat: PTTK - co to i po co?
Autor: Kuba
Data: 2002-12-17

Z drugiej jednak strony, argument, że oddział nie zdoła realizować działalności programowej bez prowadzenia biura turystycznego, jest bzdurą. Sprawa w wyśrodkowaniu, co i jak robić za pieniądze. (...) Działalność gospodarcza - zwłaszcza BORT-y i schroniska - jest najbardziej dostrzegalną sferą istnienia i pracy towarzystwa dla ludzi spoza jego kręgów. Wystarczy niewielki błąd, by stała się paskudnie skuteczną antyreklamą całej jego aktywności. Ludzie (jeszcze, częściowo) oczekują od PTTK czegoś więcej, a właściwie czegoś innego niż od setek biurek turystycznych i pensjonatów. Starajmy się ten stan utrzymać. Nie ulegajmy pokusie równania do wszystkich innych. (...)

Temat: PTTK - co to i po co?
Autor: Anna
Data: 2002-12-18

(...) w tej chwili znak PTTK wielu osobom naprawdę z niczym się nie kojarzy. Nad wejściem do naszego budynku wisi dość spory szyld ze znakiem PTTK i tak sporo klientów pyta "przepraszam, a jak się to biuro nazywa?" - litery PTTK nie mówią im zupełnie nic. Wielu kojarzy je jedynie z przeszłością i dziwi się, że taka organizacja jeszcze istnieje. Dla mnie wniosek jest taki, że skoro faktycznie biura turystyczne i baza są najbardziej widoczne - to należy zadbać o to, by były jak najbardziej profesjonalne, a nie negować zasadności ich istnienia. Tak mi się marzy sieć biur PTTK organizujących wycieczki krajoznawcze czy wczasy aktywne (...), nie tylko dla swoich, ale dla ludzi z zewnątrz, którzy chcą zobaczyć coś więcej niż na zwykłej wycieczce. Jest sporo form turystyki, które mogą stanowić ofertę biura podróży, a jednocześnie realizować wyższe cele ideowe. I gdyby biura PTTK faktycznie sprzedawały dobre, ciekawe oferty - toby wizerunkowi jedynie pomogło. Tyle że to chyba marzenia ściętej głowy - przynajmniej bez jakiegoś planu z góry i systemu kontroli. (...)

Temat: PTTK - co to i po co?
Autor: Jurek
Data: 2002-12-19

(...) Ciekawe, w ilu BORT-ach można nabyć przewodniki, mapy czy nawet jakieś pamiątki związane z okolicą. Myślę, że właśnie duża rola jest tu do odegrania przez internet. To jest środowisko penetracji informacji zwłaszcza przez młodych. (...) Wracając do internetu, to przykre, że wiele oddziałów nie posiada stron internetowych i to np. w tak dużych miastach jak Kraków; a wiele tych, co je posiada, poza paroma podstronami z suchymi danymi nie prezentuje nic. (...)

A teraz o samych regulaminach odznak, proszę wziąć pod uwagę dwa przykładowe - ostatnio umieszczony regulamin "Miłośnik Ponidzia" i jeden z pierwszych "Szlakami krzyży pokutnych". (...) Pierwszy wymaga udziału w wielu imprezach organizowanych przez oddział, drugi daje pełną swobodę co do formy uprawianej turystyki, nie uzależniając jej przyznania od jakichś imprez lokalnych. Tak wymagającą odznaką jak "Miłośnik Ponidzia" i jej podobne nie jest nawet GOT, która jest jakby prekursorem odznaki turystyczno-krajoznawczej. Czy to, że ktoś mnie zmusi (...) do wykupienia jakiejś imprezy, sprawi, że od razu zakocham się w danym regionie i będę do niego często powracał? Myślę, że takie działania jak niezauważanie, że świat się zmienił, że powstał internet, że aby PTTK przetrwało, trzeba, by ludzie wyzbyli się fałszywych ambicji bycia w zarządach, radach (...)

Temat: PTTK - co to i po co?
Autor: z Elbląga
Data: 2002-12-20

(...) osobiście poznałem wielu członków i prezesów oddziałów PTTK, a także ludzi z Zarządu Głównego i zaręczam Ci - większość z nich wręcz SZCZYCI SIĘ niekorzystaniem z internetu!!!

Temat: PTTK - co to i po co?
Autor: Kuba
Data: 2002-12-20

(...) obecny kształt organizacyjny towarzystwa, jego sposób działania, zachowanie niektórych działaczy i członków władz, itd. - to mentalna postkomuna, zamalowane (niekiedy) próchno, wspólne taplanie się we własnym smrodku, ciepła norka, gdzie można schronić się przed straszną rzeczywistością, lazaret dla oszukiwanych kompleksów, forum nagradzania partaniny i pozorów, menuet głupawych rytuałów.

Temat: Kolejna ankieta...
Autor: Kuba
Data: 2003-01-09

(...) Jaka część obiektów służy ambitnej turystyce kwalifikowanej, a jaka ma po prostu utrzymać siebie, dzierżawcę i dorzucić parę złotych - choćby i na szczytne cele - do kasy towarzystwa? A w tym ostatnim przypadku - czy jest sens je utrzymywać - a jeśli to rzeczywiście utrzymują one - utrzymywać ich działanie pod szyldem PTTK? Po stronie kosztów zapisując oczywiście opinię, jaką na ich podstawie wyrobią sobie na temat PTTK turyści, a zwłaszcza młodzież, co ona wszak przyszłością itd. (...) Powiem ostrzej, ogólniej i bardziej zapewne raniąc część działaczy. Aktualna działalność PTTK wciąż nosi garb czterech dziesięcioleci społecznie wzniosłego realizowania prawa do wypoczynku ludu pracującego miast i wsi. Z pryszczem rozkręcania drobnego interesu w czasach przełomu i niepewności na dodatek. (...)

Temat: PTTK - co to i po co?
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2003-01-10

(...) Z jednej strony narzekamy, że nasze władze PTTK-owskie są nijakie, a z drugiej strony inni jakoś nie palą się do tych zaszczytów. Najbardziej boli brak operatywności i odpowiedzialności za cokolwiek działaczy pełniących funkcje. Zobowiązują się do określonych czynności, a potem przez całą kadencję mają różne wymówki. Z drugiej strony coraz mniej liczni pracownicy etatowi są obarczeni górą papierów, których działaczom nie chce się wypełniać. (...) Ponieważ nie uzdrowimy od razu całości, warto skupić się na tym, co najważniejsze i stworzyć operatywną strukturę z najlepszych działaczy i pracowników. Można przyjrzeć się, jak to robi np. fundacja Greenways. W skrócie, jest tam wszystko: baza noclegowo-żywieniowa, szlaki i wydawnictwa. Brakuje tylko licznych zarządów z prezesami, dekoracji licznymi odznaczeniami i zebrań z kawką i ciasteczkiem. Są za to kompetentni pracownicy. Efekt: w 2002 r. Greenways zgarnęła z Ministerstwa Gospodarki więcej dotacji na szlaki niż PTTK.

Temat: sklep.pttk.pl
Autor: Basia Z.
Data: 2003-01-16

(...) Świat obecnie biegnie do przodu tak szybko w każdej dziedzinie życia, że kto za nim nie nadąża, ten się cofa. Tymczasem w PTTK (...) widzę taką prawidłowość. (...) Brak decyzji o tym, o owym czekamy na podjęcie uchwały w tej sprawie, nie ma osoby mogącej o tym zadecydować itd... Jakaś taka strasznie duża bezwładność. Tymczasem prywatny właściciel wydawnictwa, sklepu internetowego, kwatery prywatnej podejmuje decyzję błyskawicznie, czasem nawet pochopnie, ale podejmuje. Według mnie w tym wypadku PTTK przez swoją bezwładność bardzo dużo traci. Gdyby odpowiednie decyzje dotyczące schronisk podjęte były 10 lat temu a nie teraz, schroniska miałyby ogromną szansę być konkurencyjne wobec kwater prywatnych. (...)

Temat: sklep.pttk.pl
Autor: Kuba
Data: 2003-01-16

PTTK - z całą sympatią - to moloch rozkraczony między firmą a stowarzyszeniem (a może jeszcze quasi-urzędem na dokładkę), między kasą a misją. To niby ma służyć jedno drugiemu, lecz czy tak jest w istocie? Co innego działacze, co innego menedżerowie, co innego klienci i członkowie, środowisko i rynek. Jakoś to się nam chyba zlewa aktualnie z kiepskim efektem, wizualnym zwłaszcza.

Temat: Gościniec
Autor: Kuba
Data: 2003-01-(18-20)

(...) Fenomen "Gościńca" można - jakże ułomnie - streścić w proponowanym podtytule: "Organ Nekrologowo-Terapeutyczny". Czyż nie jest wspaniale, że każde koło zakładowe lub osiedlowe, że każdy dwuosobowy oddział w Zabitychdechach może powiedzieć Światu coś o sobie? Czy jesteście w stanie wyobrazić sobie, ile już osób doznało tej niewątpliwej satysfakcji, jaką daje wydrukowanie własnego nazwiska? A jak wiele znaczyło to dla ich rodzin, przyjaciół i współczłonków?
W przyszłości - jestem pewien - "Gościniec" będzie jednym z kluczowych dla historyków źródeł wiedzy o społeczeństwie Naszej Ojczyzny - czy dokładniej: jego elitach - na przełomie wieków. Staram się wyobrazić sobie tę dumę i satysfakcję, jaką kiedyś odczuje Wnuk, czytając o bezkompromisowym wystąpieniu Dziada, co na forum Komisji ds. Filozofii, Wysokokwalifikowanego Podwórkowego Klubu Turystów "Tapczan" niezłomnie żądał interwencji w Belwederze, Brukseli i Watykanie w sprawie niewłaściwego potraktowania turystyki i krajoznawstwa w Konstytucji.
(...) "Gościniec" (czy towarzystwo?!) sierioznie zachłystuje się działaczami, tradycjami, jubileuszami, odznaczeniami, piastowaniem, pogłębianiem, kultywowaniem, debatowaniem, sympozjami, prezydiami...
(...) Czy więcej robimy ku pożytkowi własnemu i innych, bez korka w tyłku i postawy na baczność, czy bardziej się tym delektujemy bądź delektujemy delektowaniem? Ile w sprawozdawczości jest konkretów, a ile lubego obwąchiwania własnych śladów, pięter kariery, osiągnięć substytutywnych dla dokonań zawodowych lub politycznych.
(...) Dlaczego PTTK nie ma i nie zrobi w najbliższej przyszłości dobrej gazety turystycznej? - Bo nie umie. Ci co pisać potrafią, piszą gdzie indziej (...)

Temat: Czym jest praca społeczna?
Autor: Jacek Potocki
Data: 2003-01-23

(...) Tymczasem prawda jest taka, że za komuny (ale tej ciut głębszej, nie schyłkowej) PTTK otrzymywało pokaźne pieniądze z budżetu państwa, dzięki czemu imprezy organizowane przez towarzystwo były niewiarygodnie tanie, a dla działaczy nieraz wręcz darmowe. Sam pamiętam sytuację, gdy w pewnym śp. (na szczęście) zarządzie wojewódzkim zebrano kilkanaście osób i usilnie namawiano na założenie Komisji Fotografii Krajoznawczej. Prawie nikt nie miał na to ochoty, ale urzędujący członek ZW płakał, że trzeba ją założyć, BO SĄ PIENIĄDZE! Gdy wziąć jeszcze pod uwagę, że zatrudnieni w państwowych zakładach (a innych prawie nie było) mogli na "działalność społeczną" (np. w PTTK) dostać dodatkowy PŁATNY URLOP, to nasuwa się pytanie o granice pracy społecznej. Rzucam temat z jednego jeszcze powodu - czy model PTTK za bardzo nie tkwi przypadkiem w epoce, gdy było wiele możliwości (i chętnych) do pracy "społecznej, ale bynajmniej nie bezinteresownej". Bo tak jakoś niektóre działania nie do końca odpowiadają moim wyobrażeniom o pracy społecznej.

Temat: Czym jest praca społeczna?
Autor: Kuba
Data: 2003-01-23

(...) W dużym skrócie 40 lat w PRL-u oblepiło towarzystwo szeregiem narośli, typu:
- praca społeczna dobrze płatna,
- funkcja quasi-urzędu dla szeregu osób, którym nie dane było załapać się do innych, ważniejszych egzekutyw,
- funkcja quasi-urzędu, który winien różne rzeczy załatwiać, regulować, wpływać na władze, prawo itd.,
- funkcja quasi-firmy, gdzie robiło się karierę albo choć tak uważało,
- ogromna masa członków, spośród najróżniejszych grup, których tak naprawdę nie łączy jakaś (za)szeroko pojęta turystyka, lecz tylko znaczek i składka,
- duży majątek, nie do końca pasujący do ewoluujących funkcji towarzystwa i w niewielkim stopniu służący jego członkom,
- wydawnictwa, znakowanie szlaków, szkolenie kadr - funkcje drogie sercu PTTK, na które nagle utraciło wcześniejszy (niemal) monopol.
Patologiczne oddziaływanie owych narośli (...) przesłoniło niemalże to, co ja przynajmniej uważam za jedyną immanentną sferę działalność towarzystwa, bez której go nie ma. Mam na myśli lokalną aktywność niewielkich grup przyjaciół i znajomych, którzy wspólnie wędrują w różny sposób, wzajem sobie pomagając i ułatwiając toż wędrowanie. W takim ujęciu praca społeczna jest całkowicie naturalna, polega na aktywności dla dobra ww. grupy i osób chętnych do dołączenia do niej. Nie wymaga sformalizowania, niekiedy jedynie pewnych kwalifikacji. Łatwo zauważyć, że dotyczy to klubu/koła, ewentualnie niewielkiego oddziału. (...) Prawda jest jednak taka, że rozmaite komisje, tudzież biblioteki, majątek itp. stały się bytami zupełnie niezależnymi, co więcej - przekonanymi o własnej ważności i wyższości ponad szarą masą członków, traktowanych jako petenci przeszkadzający w pracy. Ciekawy jestem np., czy ktoś analizował koszty rad, zespołów i komisji, porównując pochłaniane przezeń pieniądze z efektami ich prac? (...)

Temat: Czym jest praca społeczna?
Autor: Anna
Data: 2003-01-23

Prawdą jest, że nie ma zbyt wielu chętnych do społecznej pracy w PTTK, ale z drugiej strony dla tych, którzy chcieliby coś robić, nie ma zbyt wielu propozycji działania. Wyobraźmy sobie, że zgłaszam się do dowolnego oddziału, wyrażając chęć wspomożenia swoją pracą działalności towarzystwa. W ilu oddziałach przyjęto by mnie z otwartymi ramionami, a w ilu spotkałabym się ze zdziwieniem i obojętnością? Obawiam się, że tych drugich byłoby znacznie więcej. (...)

Temat: Czym jest praca społeczna?
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2003-01-23

Odkąd jestem działaczem PTTK, stale dyskutuję, czym jest praca społeczna. Praca, jak sama nazwa wskazuje, jest działaniem. Jeżeli zebranie jest koordynacją działania, to jest potrzebne. Obserwuję, że wiele zebrań jest tylko po to, by wypić kawę, ustalić, kogo odznaczyć lub wydelegować, by reprezentował. To nie ma nic wspólnego z działaniem. Można by tak uważać, gdyby było podsumowaniem wyników jakiegoś działania, a nie tylko poprzednich zebrań. Dla mnie działanie to zorganizowanie imprezy, oznakowanie szlaku, przeprowadzenie kursu, wydanie przewodnika itp. itd.

Obserwowałem takie "ciała", które zbierały się co tydzień przez rok, a gdy trzeba było zrobić imprezę, to wskazywano na pracownika etatowego! A potem oczywiście złota odznaka honorowa za 25 lat takich zebrań! Jeżeli przyjdzie z zewnątrz, ktoś gotów do działania, to po kilku zebraniach na pewno zniknie i więcej się nie pokaże. Nie jest jeleniem do pracowania na cudze kawy i odznaczenia. (...)

Są czynności, którym działacze nie są w stanie sprostać, ponieważ swoje prace wykonują tylko doraźnie od czasu do czasu. Potrzebni są wtedy etatowi pracownicy. Jeżeli nie są zwykłymi sekretarkami lub księgowymi, a pracownikami programowymi, to powinni to być wysokiej klasy fachowcy - menedżerowie, którzy potrafią zachęcić działaczy do działania i skoordynować ich poczynania. Takich pracowników nam brakuje. Odnoszę wrażenie, że większość potencjalnych menedżerów jest tylko supersekretarkami od przerzucania planów pracy i sprawozdań albo organizowania kolejnych jałowych zebrań. (...)

Jeszcze jedna rzecz w PTTK mnie martwi. Każdy ma prawo sam decydować, czy pracuje społecznie, czy też za pieniądze. W PTTK zawsze uważano działaczy za ludzi pierwszej kategorii, a pracowników za drugą kategorię. Jeżeli działacz coś ośmielił się zrobić za pieniądze, to od razu był podejrzany o jakieś przekręty. Skutek jest taki, że z PTTK uciekła większość fachowców, których życie zmusiło do zarabiania na swoich turystycznych kwalifikacjach.

Temat: BRAWO
Autor: michal
Data: 2003-01-24

Właśnie przypadkiem trafiłem na (...) news (...) na temat porozumienia w sprawie prowadzenia grup po Karkonoskim Parku Narodowym i Parku Narodowym Gór Stołowych. Po co nam PTTK? No właśnie m.in. do tego, co powyżej. Jaki sens zdobywać GOT? No, taki jak wyżej. BRAWO DLA WSZYSTKICH STRON TEGO POROZUMIENIA, CZEKAM NA NASTĘPNE. (...)

Temat: Straż Przewodnicka
Autor: Kuba
Data: 2003-01-29

Fakt, że w kwestiach tyczących przewodnictwa P.T. Odwiedzający witrynę PTTK są zdani na amatorskie opinie z forum, świadczy dobitnie o niekompetencji towarzystwa. Albo jeszcze gorzej.
Jeśli jednocześnie:
1. istnieje utytułowana Komisja Przewodnicka
2. funkcjonuje podwitryna przewodnicy.pttk.pl
- a nadal nie ma sensownego wyjaśnienia kwestii prawnych prowadzenia grup turystycznych, wniosek jest jednoznaczny. Zmarnowanie najlepszej okazji, by wykazać kompetencję towarzystwa i skłonić ludzi do korzystania z usług PTTK-owskich przewodników, to już nie jest zaniedbanie czy nieudolność, to świadome działanie na szkodę towarzystwa. (...)

Temat: PTTK - co to takiego?
Autor: Ireneus
Data: 2003-01-30

Poprosiłem dzisiaj jedną z klas HOTELARSKICH w mojej szkole o rozszyfrowanie skrótu PTTK. Na 35 osób tylko JEDNA potrafiła to uczynić. Włos się jeży na głowie... To dowód na to, jak bardzo obca jest nasza organizacja młodzieży. (...)

Temat: Czym jest praca społeczna
Autor: Dariusz Szewczyk
Data: 2003-01-30

(...) Od dłuższego czasu nurtuje mnie problem, z którym okresowo spotykamy się w naszej działalności na forum PTTK. Nie jest on obcy także w innych stowarzyszeniach i może powstać wszędzie tam, gdzie obok społecznego zarządu istnieją osoby "urzędujące": kierownicy biur, sekretarze i wiceprezesi. Wszędzie tam może pojawić się "samosia", nazwana (...) - "pracusiem". (...)

Co taki "pracuś" robi? Robi wszystko sam, najlepiej bez żadnej kontroli organów będących jego statutowym zwierzchnictwem. "Pracuś" jest aktywny. Obejmuje funkcje, gdzie się tylko da, po kilka jednocześnie: w klubie, komisji, oddziale, zarządzie wojewódzkim, także w jednostkach ponadwojewódzkich czy krajowych. Jeżeli ma tych funkcji do trzech - da się wytrzymać. Jeżeli "działa" w sześciu miejscach - to już może być tragedia! "Pracuś" działa samodzielnie. Odbiera pocztę, sam na nią odpisuje. Siebie wysyła na ciekawsze spotkania czy imprezy. Kupuje sprzęt i wyposażenie (czasem drogie) tylko jemu samemu potrzebne! W zasadzie cały (zapracowany, gdzieś indziej, zawodowo) zarząd jest mu zupełnie zbędny.

Czy "pracuś" swoją niekontrolowaną działalnością może wywoływać zjawiska korupcjogenne? Z mojego doświadczenia i wielu przykładów, na podstawie których powstał niniejszy materiał - na pewno tak! Czy grozi to poważnymi kłopotami społecznym działaczom zagrożonych zarządów? Z dotychczasowej praktyki wiem, że nie. Powołane do statutowej kontroli organy nie spieszą się z dochodzeniem prawdy. Komisje rewizyjne działają ospale, a sądy koleżeńskie są nierychliwe i z olimpijskim spokojem oczekują na wnioski oskarżycielskie, pozwy itp. Sprawy braku etyki w postępowaniach społecznych działaczy po prostu ich nie interesują! Czy z tego wynika, że wiele kryminogennych spraw nie ujrzało światła dziennego? Zdecydowanie tak. Powiem więcej. Wielu dobrze mi znanym sprawom ukręcano łeb w zarodku lub próbuje się je nieroztropnie bagatelizować. (...)

Temat: Czym jest praca społeczna
Autor: Piotr Rościszewski
Data: 2003-01-30

Schemat Darka dotyczący "pracusia" jest mocno uproszczony. W takiej organizacji jak PTTK do funkcjonowania "pracusia" potrzeba jeszcze sztabu klakierów. To klakierzy tworzą zarządy i komisje, które formalnie zatwierdzają plany i rozliczenia "pracusia". Dla klakierów "pracuś" musi mieć jakąś marchewkę: wycieczkę w nagrodę za owocną działalność, puchar za współzawodnictwo, pochwałę w lokalnej prasie, uścisk dłoni prezydenta lub starosty na zebraniu noworocznym itp. itd. Już o tym pisałem, że wiele gremiów PTTK-owskich ogranicza się do działań pozorowanych, których głównym atrybutem są protokoły i hektolitry wypitej kawy. A tu nagle pojawia się ktoś, kto za nich wszystko załatwi i jeszcze pociągnie ich w górę! Jedyną nadzieją jest sławne polskie piekło, gdzie lokalna miernota może nie dopuścić do tego, aby ktoś ich przerósł.

Wybrał:
Łukasz Aranowski

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Maria Janowicz (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT