PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
2 (10)/2003
ISSN 1642-0853

Szurkowskiemu nie dorównam wywiad z Marianem Kotarskim - prezesem Klubu Osiedlowego PTTK "M-2"


- Pamięta Pan swój pierwszy rower?

- Na rowerze nauczyłem się jeździć w wieku około czterech lat, gdy mieszkaliśmy na Śląsku Opolskim. Tata był zawiadowcą stacji kolejowej w Kadłubie, a że wieś była nieco od niej oddalona, większość ludzi przyjeżdżała na dworzec rowerami. Zostawiali je w poczekalni, a po pracy wracali nimi do domów. Razem z siostrą używaliśmy tych pojazdów i dzięki temu dość szybko poznałem tajniki jazdy rowerem.

Turystyką rowerową zainteresowałem się w siódmej klasie, a do PTTK wstąpiłem w 1963 r., rok później. Wydało mi się ciekawe, że można nie tylko zwiedzać kraj, jeżdżąc rowerem, ale i zdobywać odznaki. W PTTK poznałem smak turystyki rowerowej, początkowo uprawianej indywidualnie, samotnie, od ćwierć wieku - grupowo, w klubie, który w 1978 r. założyłem wraz z nieżyjącym już kolegą Zbigniewem Błaszczykiem.

- Ile kilometrów przejechał Pan na rowerze?

- W trasach organizowanych przez klub pokonałem 1,5 równika; podczas wycieczek indywidualnych chyba też objechałem Ziemię po największym równoleżniku.

- Jakie trasy Pan lubi?

- Najwięcej radości sprawiają mi wyjazdy z młodzieżą, gdyż mogę podopiecznym pokazać ciekawe miejsca Jury i kraju, opowiedzieć o nich. Przy okazji uczę bezpiecznej jazdy po drogach publicznych. Lubię też kameralne wyprawy. W 1992 r. w czteroosobowym gronie przez tydzień jeździliśmy po drogach Belgii, dwa lata później - Holandii. Jestem w trakcie przygotowywania małej grupki rodzinnej do wyjazdu w lipcu tego roku na rajd AIT.

- Ile rowerów zmienił Pan przez te lata?

- Dwa. W podstawówce dostałem od ojca zwykły męski rower Pafaro, a w 1972 r. kupiłem Albatrosa - turystyczną wyścigówkę. Przez lata trochę go udoskonaliłem, sukcesywnie wymieniam zużywające się elementy. Z obydwu rowerów, które pochodzą z bydgoskiej fabryki, jestem zadowolony.

- Dlaczego akurat rower?

- Jestem człowiekiem żywym, perfekcjonistą. Gdy coś robię, staram się, aby było dobre, jako rzecznik prasowy ustawicznie poszukuję informacji; nic więc dziwnego, że żyję w ciągłym napięciu. Na rowerze mam spokój, nie denerwuję się, nie myślę o pracy, nie czytam gazet, mam pełny relaks. Rower koi nerwy, poprawia samopoczucie, umożliwia wspaniały, aktywny wypoczynek połączony z oglądaniem atrakcji mijanych okolic.

- Dopisuje Panu kondycja?

- Szurkowskiemu z pewnością nie dorównam, ale na kondycję nie narzekam. Na długie wyprawy z racji wieku (56 lat) już się nie wybieram, ale wyjazdy, na których trzeba pokonać 60-80 km dziennie, nie sprawiają mi kłopotu. Ponieważ w prowadzonym przeze mnie klubie M-2, działającym przy Myszkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, skupione są głównie dzieci, większość naszych wycieczek oscyluje wokół 30 km, na dłuższe wyjazdy umawiam się z tzw. starszyzną klubową, czyli 20-latkami.

- Jaka podróż rowerowa jest Pańskim marzeniem?

- Wyprawę życia chyba już odbyłem, był to trzy tygodniowy wyjazd na rajd AIT w Portugalii, w trakcie którego przez tydzień jeździłem rowerem po drogach Estremadury (nadatlantycka kraina na zachód od Lizbony). Rowerem byłem też na Placu Czerwonym, kiedy w 1989 r. wraz ze 120-osobową międzynarodową grupą jechałem szlakiem Wyścigu Pokoju na odcinku z Warszawy do Moskwy.

- Jakie dalsze plany?

- Powoli z czynnego rowerzysty staję się turystą konferencyjnym, a więc wsączam się do działalności różnych gremiów organizacyjnych. Trzecią kadencję jestem członkiem Komisji i Turystyki Kolarskiej ZG PTTK, prowadzę częstochowski parawojewódzki Zespół Turystyki Kolarskiej przy ROP PTTK, jestem w sądzie koleżeńskim Oddziału. Regionalnego PTTK, od kilku lat prowadzę Centralny Referat Weryfikacyjny KOT, szkolę przodowników turystyki kolarskiej, nadzoruję znakowanie szlaków rowerowych na ziemi myszkowskiej. Najwięcej czasu poświęcam jednak klubowi, który daje mi najwięcej radości, Klubowi "M-2".

Rozmawiała Agnieszka Wojtasik

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk, Dariusz Mariusz Zając, Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT