PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
2 (10)/2003
ISSN 1642-0853

Zachęcać do krajoznawstwa


Turystyczne i krajoznawcze wędrówki piesze, rowerowe czy kajakowe mogą mieć zbawienny wpływ na rozwój i wychowanie młodego pokolenia o tym przekonywać nikogo, zwłaszcza działacza turystycznego, nie trzeba. Problem w tym, jak dobrze organizować takie imprezy i jak zachęcić do udziału w nich dzieci i młodzież, których aktywność coraz częściej ogranicza się do poruszania myszą komputerową, przyciskania pilota TV i spacerów do osiedlowego klubu internetowego.

Pożytki płynące z czynnego uprawiania turystyki i krajoznawstwa w ostatnich latach nabierają szczególnego znaczenia. W kontekście zapoczątkowanej kilka lat temu reformy polskiej edukacji, kładącej nacisk na rozwój nauczania zintegrowanego, turystyka i krajoznawstwo stają się dziedzinami wprost idealnymi do wykorzystania jako teren wielokierunkowych, zintegrowanych działań edukacyjnych i wychowawczych.

Krótka wycieczka krajoznawcza, biwak, rajd czy obóz to okazja do przekazania młodym uczestnikom wiedzy i umiejętności niemal ze wszystkich dziedzin: od języka polskiego, historii i geografii, po fizykę, chemię, wychowanie muzyczne czy fizyczne. Można terz realizować wiele zadań wychowawczych bez nieco sztywnej i mżącej z natury atmosfery lekcji szkolnych.

Wizyta w Muzeum Wojska Polskiego czy w miejscu pamięci to okazja do pogłębienia wiadomości z historii, a wzbogacona porywającą opowieścią przewodnika lub świadka wydarzeń historycznych, dużo lepiej rozwinie uczucia patriotyczne młodych ludzi niż niejedna akademia szkolna. Zwiedzanie muzeum Kraszewskiego w Romanowie czy nastrojowej leśniczówki Pranie Gałczyńskiego zapewne bardziej zapadnie w pamięć niż "przerabianie" utworów tych pisarzy na lekcji polskiego. Marsze na orientację, nauka posługiwania się kompasem i mapą mogą stać się przyczynkiem do zainteresowania geografią, a gotowanie zupy biwakowej - okazją do przypomnienia wiadomości z chemii lub fizyki. Z doświadczenia wiadomo, że często pierwsze samodzielne dokonania nastolatków: przyszycie guzika, zrobienie kanapki, obranie ziemniaków czy wypranie skarpetek mają miejsce właśnie na imprezie turystycznej. Zwłaszcza obecnie, kiedy wychowywanie dzieci w warunkach "cieplarnianych" i rozpowszechnienie nowoczesnych urządzeń gospodarstwa domowego nie nastręczają wielu okazji do nauki zaradności i samodzielności.

Życie turystyczne wyrabia też w młodych ludziach wiele cech pożądanych w życiu społecznym. Nocleg w wieloosobowym schronisku czy namiocie, dostosowywanie swoich zachowań do wymagań ogółu - to dobra szkoła tolerancji i umiejętności współżycia w grupie. Pokonywanie trasy w pocie czoła, w słońcu i w deszczu, pieszo czy na rowerze - uczy wiary we własne siły i przezwyciężania słabości. Zabłądzenie na szlaku czy przeżycie burzy w górach na długo utrwalają zasady odpowiedzialności, zdrowego rozsądku i szacunku dla poleceń opiekunów.

Każdy woli rozbić namiot na pięknej, zielonej trawie w czystym lesie, a nie na wysypisku śmieci - i już jest okazja do uczulania młodych na kulturę korzystania ze środowiska naturalnego i wdrażania nawyku sprzątania po sobie. Negatywne przykłady znajdą się same - w postaci "turystów" myjących samochody w jeziorze i wypoczywających na łonie natury z hałasującym radiem. To przemówi do świadomości ekologicznej bardziej niż pogadanki w szkole.

Na imprezach turystycznych i wycieczkach krajoznawczych jest też okazja do nauki kulturalnego zachowania w miejscach publicznych. Dla niejednego dziecka, zwłaszcza ze środowisk gorzej sytuowanych, będzie to pierwsza w życiu wizyta w restauracji i nauka posługiwania się sztućcami, której, niestety, młodzież często nie wynosi dzisiaj z rodzinnego domu.

Aspektem turystyki i krajoznawstwa, który nabiera w ostatnich latach szczególnego znaczenia, jest aktywność fizyczna. Jeszcze 20 lat temu widok dzieci biegających po podwórku "od rana do nocy" był codziennością. Zimą sanki i urządzanie lodowiska na każdym boisku i stawie, latem zabawy na trzepaku, rower, wspólne wyprawy nad jezioro, skakanka, gry w dwa ognie, w chowanego, w piłkę nożną, w gumę, w noża, w statki, w przeskakiwanki, chłopka, klasy, kapsle, podchody itd. - były znane wszystkim dzieciom, jak Polska długa i szeroka. Dziś śmiem podejrzewać, że wiele z tych nazw brzmi dla młodzieży równie obco, jak pogrzebacz. Wynika to z jednej strony z obaw rodziców, którzy w obliczu nasilonych w ostatnich latach zagrożeń (złodzieje rowerów, chuligani, dewianci, dealerzy narkotyków, zwiększony ruch samochodowy) boją się wysyłać dzieci na podwórko. Z drugiej zaś strony same dzieci są często niechętne do tego rodzaju aktywności, preferując bierne formy spędzania wolnego czasu: komputer i telewizję. W tym kontekście rola krajoznawstwa i turystyki jako aktywności fizycznej pod opieką osób dorosłych i ukierunkowanej na zdobywanie pożytecznych umiejętności i wiedzy jest nie do przecenienia.

Jak powinna być dobrze zorganizowana impreza krajoznawczo-turystyczna, by mogła konkurować z tak atrakcyjnymi dla współczesnej młodzieży formami spędzania wolnego czasu jak gry komputerowe, Internet czy telewizja?

Z pewnością znalezienie odpowiedzi na to pytanie może się przyczynić do zahamowania obserwowanego w ostatnich latach zjawiska malejącej liczby uczniów chętnych do udziału w imprezach turystycznych organizowanych przez miejskie i szkolne kluby turystyczne, do pustoszejących schronisk szkolnych PTSM, do trudności w skompletowaniu składów letnich obozów wędrownych i ogólnego zaniku wśród młodzieży chęci do aktywnych zajęć pozalekcyjnych. Działacze turystyczni muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest przyczyną tego stanu rzeczy i co należy zmienić w metodyce organizowania imprez turystyczno-krajoznawczych, by stały się na powrót magnesem przyciągającym młodzież i kuźnią przyszłych kadr PTTK.

Jako przyczynek do dyskusji na ten temat podam kilka własnych refleksji.

Po pierwsze - koszty. To prawda, że dwutygodniowy obóz wędrowny za 700-800 zł to wciąż atrakcyjna oferta wakacyjna w stosunku do wczasów z biurem turystycznym za 1 500 zł, ale dla wielu rodziców poprzeczka wciąż nie do przeskoczenia. Być może da się coś jeszcze zaoszczędzić, np. zrezygnować z noclegów w schroniskach za 20 zł dziennie na rzecz namiotów i skrócić czas trwania imprezy do 1 tygodnia, maksymalnie dziesięciu dni. To w dalszym ciągu będzie świetna okazja do zarażania krajoznawstwem. Być może warto zamiast autokarem czy pociągiem wybrać się na wyprawę rowerami?

Generalnie oferta musi być bardziej zróżnicowana pod względem kosztów, bo są zapewne rodzice, którzy wolą, by dziecko wypoczywało w komfortowym ośrodku kolonijnym i tacy, którzy chętnie zgodzą się na skromniejsze warunki turystyczne.

Po drugie - program. Wydaje się, że czas imprez w starym stylu, zakładający wolę samokształcenia uczestników i chęć cierpliwego zapoznawania się z dziedzictwem historii, architektury i kultury, niestety - mija. Dziś organizator turystyki musi mieć nie tylko szczegółową wiedzę, ale wykazać się zdolnościami menedżerskimi, tak układać program imprezy krajoznawczej, by była ona interesująca dla współczesnej młodzieży. Nie przyciągnie amatora gier komputerowych hasło: "zwiedzanie kościoła czy muzeum w miejscowości X", ale może zachęcą go tajemniczo brzmiące punkty programu: "wizyta w lochach króla Y" lub "kaplica czaszek". Nie rozbudzi krajoznawczej pasji nudny, drobiazgowy wykład przewodnika, pełen trudnych do spamiętania faktów i dat, ale może sprawi to z humorem opowiedziana anegdota czy legenda poparta demonstracją, najlepiej z czynnym udziałem młodego turysty, który zostanie np. zakuty w dyby czy osadzony na chwilę w zamkowym lochu. Wiadomo, że przepisy muzealne narzucają tu pewne ograniczenia, ale przy odrobinie pomysłowości można zapewne wymyślić imprezę, która pogodzi obie sprawy.

Akcent organizacyjny musi być zdecydowanie przesunięty z wychowywania "odbiorców produktu krajoznawczego" na aktywnych uczestników. Trzeba zachęcić młodzież do włączenia się w organizację imprezy turystycznej: opracowanie programu (praca z mapą i przewodnikami), przygotowanie sprzętu i prowiantu oraz - już na imprezie - do nauki pożytecznych umiejętności (rozbicie namiotu, rozpalanie ogniska, gotowanie, rozpoznawanie jadalnych roślin). Wiadomo, że rozleniwieni młodzi ludzie z początku stawią opór, zwłaszcza gdy wszechwiedzący opiekun stale krytykuje i poprawia, ale kiedy uwierzą w swój realny wpływ na kształt imprezy, być może będzie to początek trwałej przyjaźni z turystyką.

Wiele do tego zagadnienia może wnieść analiza przyczyn, dla których młodzież tak chętnie sięga po gry komputerowe, w których można zwyciężać dzięki szybkości, przebojowości, sile i zręczności. Być może jest to swoista rekompensata braku możliwości wykazania się sprawnością i sukcesami w realnym życiu. Ten aspekt, na pierwszy rzut oka odległy od tematu, też warto wziąć pod uwagę w przygotowywaniu imprezy turystyczno-krajoznawczej.

Po trzecie - organizator. W zasadzie najważniejszy dla sprawy zarażania krajoznawstwem. Jeżeli ma charyzmę, poradzi sobie w każdych czasach, nawet tych zdominowanych przez kulturę wideo, TV i Internetu. Nie jest to z pewnością dobry organizator, który "opowiada" młodzieży o zabytkach, czytając im przewodnik czy ulotkę kupioną przy wejściu. Nie jest to ten, który zabiera grupę na obóz wędrowny, polegający głównie na przesiadywaniu w schronisku, "żeby się dzieci nie zmęczyły". Nie jest to konserwatywny mentor, wykładowca, który ma zawsze rację, prawi morały i żąda bezwzględnej dyscypliny, ani też wesoły kumpel, który wspólnie z uczestnikami chodzi na piwo i niczego nie wymaga.

Jaki powinien więc być? To proste - taki, jakiego sami najchętniej mielibyśmy dzisiaj za wychowawcę i przewodnika, z którym chętnie wybralibyśmy się na wycieczkę. Poszperajmy w czeluściach pamięci i przypomnijmy sobie tych ludzi, którzy nas zarazili krajoznawstwem i turystyką, a potem po prostu ich naśladujmy, pamiętając wszakże o tym, że świat się musi zmieniać - także krajoznawstwo i turystyka.

Waldemar Wieczorkowski

Bibliografia:

1. Kazimierz Denek, Na turystycznych szlakach Polski, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń, 1996
2. Janusz Wojtycza, Organizacja turystyki młodzieży szkolnej, Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej, Kraków 2000

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk, Dariusz Mariusz Zając, Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT