PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
2 (10)/2003
ISSN 1642-0853

Przez dwa kontynenty


To były wakacje i podróż mojego życia. Latem 1995 r. razem z grupą trzydzieściorga turystów z Opolszczyzny udaliśmy się na międzynarodowy rajd kolarski organizowany pod patronatem AIT w Ericeiri (Portugalia). Pojechaliśmy zdezelowanym autokarem, którym kierowali na zmianę dwaj doskonali mechanicy (bez ich złotych rąk nigdy byśmy nie dotarli nad Atlantyk i nie pokonali w sumie 9 tys. km). Głównym organizatorem składkowego wyjazdu byli Lucjusz Bilik i pracownicy biura PTTK w Opolu.

W drodze na metę rajdu i z powrotem przemierzyliśmy drogi i autostrady Polski, Czech, Austrii, Włoch, Francji, Monako, Hiszpanii, Gibraltaru (czyli zamorskiego skrawka terytorium Wlk. Brytanii), skrawka Afryki (promem dopłynęliśmy do Ceuty, będącej enklawą Hiszpanii na Czarnym Lądzie), Portugalii, Szwajcarii, Liechtensteinu i Niemiec. Podróż odbywaliśmy głównie autokarem, ale amatorzy roweru niejednokrotnie mieli okazję do wędrówek po okolicach miejsc noclegowych. Odbywaliśmy więc wędrówki po drogach Barcelony, Avignonu, Interlaken, by ostatecznie na tydzień wylądować w portugalskiej Ericeiri k. Mafry, tuż nad skalistym brzegiem Atlantyku.

Trwająca 22 dni rowerowo-autokarowa eskapada umożliwiła nam poznanie wielu miast znanych nie tylko kibicom sportowym: Grenoble - zapamiętaliśmy między innymi wjazd kolejką linową na szczyt Bastylii, Innsbruck - zwiedzanie Muzeum Olimpijskiego i obiektów olimpijskich, Barcelona - możliwość odbycia spaceru nie tylko po stadionie olimpijskim, ale i po asfalcie, po którym w 1973 r. mknął rowerem po złoty medal i tytuł mistrza świata Ryszard Szurkowski. Cały dzień spędziliśmy w Cannes, podziwiając nie tylko piękne miasto, Pałac Filmowy, odciśnięte w chodniku dłonie twórców filmów (w tym Andrzeja Wajdy), ale też korzystając z kąpieli słonecznej na kamienistej plaży w otoczeniu amatorek toples. Dla odmiany pół nocy zajęło nam zwiedzanie Wenecji i przejażdżka tramwajem wodnym po kanałach. Dlaczego nocą? Awaria autokaru opóźniła podróż.

Wstąpiliśmy do Fatimy (po drodze nam było), nie mniej popularnego sanktuarium maryjnego niż Jasna Góra, a także do Avignonu, by zatańczyć na słynnym średniowiecznym nie dokończonym moście St. Benezet i zwiedzić Pałac Papieży (a w jego salach m.in. wystawę prac Pabla Picassa).

Podczas wspomnianych wakacji dotarliśmy do Terife, a więc do hiszpańskiej miejscowości położonej najdalej na południu Europy, dojechaliśmy też do leżącego w Portugalii Capo da Roca, a więc do skrawka lądu wysuniętego najbardziej na zachód Starego Kontynentu. Nie muszę dodawać, że w czasie tygodniowych wędrówek po okolicach Ericeiri poznaliśmy drogi i dróżki okolic Lizbony, łącznie z ulicami stolicy Portugalii. W Mafrze uwieczniliśmy nasze jednoślady i fizjonomie na zdjęciu wykonanym przed największym gmachem kraju, który miał być siedzibą króla, a w którym władca nigdy nie zamieszkał; byliśmy na wiejskim cmentarzu, na którym wszystkie co do jednego groby wykonane były z marmuru (rejon słynie z wydobycia tego surowca), wstąpiliśmy do sadu pełnego drzew cytrynowych, a jeden z wieczorów poświęciliśmy na degustację portugalskich sardynek i miejscowego wina. Pamiętam, że na portugalskich drogach i dróżkach częściej spotykało się tubylca na osiołku niż rowerzystę. Tak jak u nas przy drogach szybkiego ruchu stoją znaki "zakaz wjazdu rowerów", tam widywaliśmy znak "zakaz wjazdu na ośle".

Przez całe trzytygodniowe wakacje dopisywała nam pogoda; słońce mocno ogrzewało nasze ciała, co niejednokrotnie było dość dokuczliwe. Temperaturę skrzętnie mierzyliśmy termometrami myszkowskiej firmy Polimer GT & C (po wyprawie jeden z nich trafił do Klubu PTTK "M-2" w Myszkowie, drugi - do biura PTTK w Opolu); oczywiście, pomiarów dokonywano w słońcu, przecież m.in. dla słonecznych kąpieli tam się wybraliśmy. W afrykańskiej Ceucie termometr wskazywał 40oC, w Sewilli 45oC, w Cannes na plaży w samo południe 36oC; rekord padł we francuskim Avignonie, gdzie w południe nad rzeką Rodan termometr wskazał 46oC. Najzimniej było na przylądku Roca, bo tylko 24oC, ale dzień był pochmurny i wietrzny.

Już nie pamiętam kosztów wycieczki, nie były olbrzymie, bowiem opolanie znaleźli życzliwego sponsora, nadto zabraliśmy ze sobą sporo żywności i napojów chłodzących. Nocowaliśmy pod własnymi namiotami, ze dwie lub trzy noce przemęczyliśmy w autokarze podczas jazdy. Warto jednak było. W czasie omawianych trzech tygodni zwiedziliśmy kilkanaście państw, zażywaliśmy kąpieli w wodach Atlantyku, Morza Śródziemnego, Liguryjskiego, moczyliśmy dłonie w Adriatyku. Widzieliśmy wiekową katedrę w Sewilli (z grobem Krzysztofa Kolumba) i budowaną od stu lat świątynię Sagrada Familia w Barcelonie; byliśmy w Muzeum Morza w San Sebastian i w pałacu sułtańskim w Sintrze, poznaliśmy zabytkowe budowle wzniesione przed wiekami przez Maurów w hiszpańskiej Grenadzie, wysłuchaliśmy ostatnich taktów "Requiem" Mozarta w salzburskiej świątyni. Pamiątką po tej wspaniałej wyprawie była opalenizna, no i wspomnienia oraz albumy pełne zdjęć.

Marian Kotarski

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk, Dariusz Mariusz Zając, Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT