|
|
||
Kwartalnik
3/2001 ISSN 1642-0853 |
|||
Przełom czy początek stagnacji? Obawiam się, że sprawa dotyczy wszystkich, a nie tylko górskich szlaków turystycznych. Od dłuższego czasu toczyła się i wciąż trwa dyskusja, jak pogodzić coraz większe finansowe kłopoty z utrzymaniem ogromnej sieci szlaków w górach oraz z rosnącymi jednocześnie wymaganiami turystów i ich oczekiwaniami, także wobec informacyjnej infrastruktury szlaków. Może rzeczywiście cała filozofia w utrzymywaniu szlaków była dotąd niedoskonała? Podobny do socjalistycznego centralizmu system odgórnego zarządzania, pół wieku temu ustanowił Komisję Turystyki Górskiej ZG PTTK jako koordynatora szlakowej gospodarki. To tutaj Władysław Krygowski, Edward Moskala, Andrzej Kowal, Bogdan Małachowski, Andrzej Łączyński, Artur Rotter, Andrzej Fasiński, Leszek Maślanka, Bolesław Wołoszyn, Władysław Klinowski oraz piszący te uwagi szkolili przez minione dekady przyszłych adeptów znakarskiego fachu.
PTTK jako merytoryczny i jedynie fachowy gestor od znakowania w górach pozostaje bezsilny także i wobec takich pociągnięć, jak ogłaszanie w wielkonakładowych gazetach przez Ministerstwo Gospodarki przetargów na znakowanie w górach. Cóż - szkodliwe pomysły same rodzą kolejne, jeszcze bardziej szkodliwe koncepcje - wszystkie rzekomo w imię dobra szlaków i ich turystycznego zagospodarowania. Kilka dni temu wójt jednej z gmin górskich telefonuje do KTG ZG, aby komisja patronowała w odnowieniu wszystkich szlaków na polskim Spiszu przez harcerzy, którzy w sierpniu mają tutaj swój centralny zlot. "Twórcy" gminnych szlaków kolarskich poszli po najmniejszej linii oporu, wpuszczając cyklistów na rzekomą nową ich sieć, a naprawdę na nasze PTTK-owskie szlaki piesze przeznaczone dla górskich wędrowców. Podobnie dzieje się z turystyką konną. Jeżeli dodać do tego przykre i niebezpieczne upodobanie części młodego pokolenia w wielu grupach gór - do szalonego ujeżdżania szlaków górskich na szybkich motocyklach - otrzymamy w miarę pełny obraz tego, co można spotkać na górskim szlaku czy grzbiecie. Widać teraz, że na nic stały się wysiłki KTG ZG PTTK i oddziałów znakujących, eliminowania i "odsuwania" przebiegu pieszych szlaków w górach od cywilizacji, m.in. przez likwidację odcinków tych szlaków wiodących asfaltowymi traktami. Cóż, teraz to cywilizacja sama przyszła na górskie szlaki - uosabiana z jednej strony przez szalonego motocyklistę, pozbawionego wyobraźni rowerzystę, sympatycznie ale jednak człapiącego hucuła. Przyszły też na szlaki z dolin wandalizm, wrzask, nietolerancja i najzwyklejsze brutalne chamstwo. Pomijając więc szkodliwość takich szlaków ze względów estetycznych, krajobrazowych, lecz przede wszystkim bezpieczeństwa, nasuwa się pytanie - jak tym wszystkim koordynować? Odpowiedź nie wydaje się prosta - zwłaszcza że władze obecnego resortu sprawującego nadzór nad całą turystyką wydają się w kwestii górskich szlaków kompletnie niczego nie pojmować... NIE ROZUMIEJĄ więc, że jest kwestią pryncypialną, bo decydującą o bezpieczeństwie, zapewnianie dotacji na konserwację szlaków w górach przed każdym sezonem turystycznym,
NIE ZWRACAJĄ UWAGI na to, że polskie szlaki w górach od lat wielu są częścią daleko większej całości, a więc europejskiego systemu znakowania, NIE LICZĄ SIĘ Z TYM, że ogromna część szlaków w górach odwzorowana została na niezliczonych mapach i w przewodnikach turystycznych, a wszelkie zaniedbania w tym zakresie uczynią w krótkim czasie całą tę literaturę bezużyteczną kupą papieru... Można odwoływać się do poczucia tożsamości i tradycji każdego z oddziałów PTTK twierdząc: szlaki to podstawa stanu Waszego posiadania. Utrzymujcie je z własnych środków na chwałę oddziałowi i ku pożytkowi turystów. Przejdzie to jednak tylko w przypadku oddziałów opiekujących się ograniczoną siecią szlaków. Gdy natomiast ilość szlaków sięga w danym oddziale kilkuset kilometrów, to stajemy od razu wobec dylematu nie do rozwiązania. W okresie ostatnich 10 lat wiele szkód szlakom wyrządziły niektóre parki narodowe, zwłaszcza tatrzański. Powołując się na zapisy ustawy o ochronie przyrody parki przejęły szlaki, a niejednokrotnie ich stan pozostawia bardzo wiele do życzenia. W I połowie lat 90-tych KTG ZG PTTK po raz ostatni koordynowała w sposób centralny szkolenie kadry znakarzy, która to kadra jest bardzo płynna, gdyż nie tylko się starzeje, ale i wciąż zmienia. Czy kogoś to obchodzi, że nie ma w 2001 r. żadnych pieniędzy na znakowanie górskich szlaków pieszych, są natomiast oddolne inicjatywy i pieniądze na nowe szlaki kolarskie, których "packanie" przez gminy po niekonserwowanych szlakach pieszych jeszcze będzie wzmagało ogólny chaos i bałagan w górach? KTG ZG PTTK ma niebawem wystąpić z nowymi rozwiązaniami na temat szlaków, których najważniejsze tezy to:
Czy te zamierzenia sytuację w górskim znakowaniu uzdrowią? Wkrótce się będzie można przekonać. Andrzej Matuszczyk |
|||
|