PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik 1-2 (18-19)/2005
ISSN 1642-0853

Zalew Włocławski ma 35 lat!


W Małej Encyklopedii PWN już Zalew Włocławski ma nazwę "jezioro", tak samo jak Zegrzyńskie, czy Nidzkie. Może i zasadnie. Wszystkie trzy, a także inne, np. Śniardwy, czy rezerwat Łuknajno, mają podpiętrzony poziom wody. Gdyby nie śluza w Karwiku, przy wejściu do Kanału Jeglińskiego, z zatoki (jeziora) Seksty, Śniardwy miałyby powierzchnię mniejszą od Zalewu Włocławskiego. Bo ten ostatni ma "oficjalnie" powierzchnię ponad 75 km2 i długość 53 km. Jest przeszło dwukrotnie większy od Jeziora Zegrzyńskiego, prawie trzykrotnie dłuższy niż Śniardwy.

Encyklopedia ta jest dość nowym, ale skromnym, źródłem informacji o Zalewie. Mapa "WISŁA" Szymborskiego czy przewodnik Wodami Polski Jastrzębskiego (z 1951 r.) są dużo starsze niż Zalew, aczkolwiek w nich kilometraż Wisły nadal odpowiada znakom na brzegu, gdy na przykład dla jeziora Zegrzyńskiego i Narwi jest u Jastrzębskiego nieaktualny. Jest także zbiorowa Monografia Wisły, pod redakcją A. Piskozuba, z roku 1982, ale omawiana jest w niej cała kaskada Dolnej Wisły w stanie, gdy przepławka ryb dobrze działała, jeszcze nie było "Powodzi Stulecia" w Płocku, natomiast w programie "WISŁA" - za rządów E. Gierka - znalazła się realizacja kolejnych stopni. Nawet mój opis - w "Żaglach" nr 1-4 z roku XXXII - ich istnienia (1991) już się zestarzał.

Najnowszą pozycją kartograficzną jest chyba Mapa Topograficzna Polski w skali 1: 100 000, arkusz N-34-123/124 "Płock - Włocławek", wydany w 1997 r., szczęśliwie obejmująca cały Zalew. Ta mapa też ma niewielkie usterki, ale nie była adresowana do żeglarzy, lecz ogólnie jako "wydanie turystyczne".

Wisła, w tym Zalew Włocławski, "zawdzięczają" swój nietypowy kilometraż rozbiorom Polski. Po wojnach napoleońskich, granice trzech zaborów: Rosji, Austro-Węgier (Galicja) i Prus, aż do powstania Rzeczypospolitej Polskiej stykały się przy ujściu Przemszy do Wisły. Tam nadal jest, ustalony przez hydrologów ówczesnych zaborców, kilometr "0". Od niego w górę, do źródeł Wisły, jest jeszcze znakowany szlak "spławny" na odcinku 125 km, a w dół - "żeglowny" - do Stopnia Włocławek 674 km. Monografia ówczesnego hydrologa, Wilhelma (nie mylić z etnografem - Oskarem) Kolberga, z roku 1851, ma tenże "zerowy" punkt odniesienia, ale długość szlaku była podana w wiorstach (1,089 km/wiorstę).

Odległość do ujścia Wisły jest zmienna, ale od Stopnia Włocławek do morskiego portu jachtowego w Świbnie oraz fortów Wisłoujścia (km 939), wynosi tylko 265 km.

Jaki jest ten Zalew?

Jestem zwolennikiem nazwy "Zalew" nie dlatego, że i Zalew Wiślany ma taką terminologię, a jest przecież zatoką, oddzieloną od Bałtyku Mierzeją Wiślaną, na której jest nawet kurort - Krynica Morska. Oba są długie i wąskie, oba dość płytkie. Mają duże fale. Zalew Włocławski jest wręcz kiszkowaty. Praktycznie mieści się w dawnym obrysie wód powodziowych Wisły nawet od Modzerewa - km 668, doWłocławka, gdzie - na lewym brzegu, w linii dawnego obwałowania powodziowego - zbudowano wysoką zaporę boczną tak, że poziom wody zbiornika jest kilka metrów powyżej terenu za tą zaporą. Trzeba było przy tym jeden potok przełożyć, by wpadał do Wisły już poniżej Stopnia Włocławek.

Największa szerokość Zalewu - koło Duninowa (km 649), ma zaledwie 2 200 m. Najmniejsza jest między Borowiczkami km 627 (prawobrzeżna dzielnica Płocka) oraz lewobrzeżnym Jordanowem km 626 (koło Dobrzykowa - km 623). Są tam dwie odnogi, rozdzielone wyspą Ośnica: lewobrzeżna, żeglowna, szerokości ~200 m i prawobrzeżna, ~ 400 m, dość płytka. W Borowiczkach jest duży port jachtowy klubu PTTK "Borowiak", ale przy niskiej wodzie dostępny dla żeglarzy tylko od strony Płocka.

Zalew Włocławski jest młodszy od Zegrzyńskiego. Był budowany niemal równolegle z Płocką Petrochemią, od roku 1961. Jesienią roku 1968 prowadziłem spływ kajakowy Wisłą, jeszcze przed usypaniem przy jazie zapory z kamieni i gruntu uszczelniającego, jaka wtedy przegrodziła trwale Wisłę. W1969 r. prowadzono jeszcze roboty wykończeniowe oraz napełnianie zbiornika, natomiast we wrześniu 1970 r. zorganizowaliśmy - już na pełnym Zalewie Włocławskim - pierwsze regaty żeglarskie jachtów turystycznych, o ufundowany przez Prezydenta Miasta Płocka, Puchar Wrzosu. W tym roku odbędą się kolejne - już XXXV regaty o taki puchar pełen wrzosu.

Nie jest to na Zalewie jedyna impreza. W kalendarzu są różne regaty wiosenne, rodzinne regaty w lipcu - o puchar Wójta gminy Duninów (lewy brzeg Wisły km 649), czy gromadzące największą liczbę łódek turystycznych "Regaty o Błękitną Wstęgę Zalewu Włocławskiego", tradycyjnie późną jesienią, obok Zarzeczewa (prawy brzeg km 672, dziś - przedmieście Włocławka). Bywają regaty samotników, na trasie ponad 100 km, z Płocka do Włocławka i z powrotem; były nawet kiedyś, w Murzynowie pod Płockiem (km 647 prawy brzeg), mistrzostwa Polski w klasie TORNADO. Nawet "żeglarze deskowi" mają klub, w Dobrzyniu Nad Wisłą, (prawy brzeg km 662) i organizują regaty takich jednostek. Przez kilka lat z rzędu przechodził przez Płock i Włocławek harcerski żeglarski Rejs szlakiem Kopernika - do Fromborka. Płynęli Szwedzi - na replice łodzi Wikingów, ich szlakiem (z VIII wieku) kilkuletnią, "etapową", wyprawą na Morze Czarne.

W ubiegłym roku w Płocku odbyła się, na zakończenie "Sztandarowego Rejsu Dookoła Serca Polski" Wielka Gala Wiślana, połączona z regatami na trasie z Płocka do Murzynowa, gdzie jest bardzo ładna Stanica Wodniacka, prowadzona obecnie przez aktyw klubu HALS przy HYDROPOL z Gostynina. Spłynęli też, jesienią 2004 r. Ukraińcy, repliką kozackiej "czajki", z myślą opłynięcia Europy, by wrócić do Kijowa od Morza Czarnego.

Stopień wodny - co to oznacza?

Tak hydrotechnicy nazywają zespół budowli, utrzymujących różnicę poziomu wody po dwu stronach tego zespołu, umożliwiający żeglugę. Może to być tylko śluza (Guzianka) czy jaz ze śluzą (na przykład na Odrze).

Stopień Włocławek, który nadał nazwę Zalewowi Włocławskiemu, jest zbudowany na km 674 Wisły; Spiętrzył on rzekę około 11 m, dwa razy więcej niż śluza w Guziance koło Rucianego piętrzy Jezioro Nidzkie.

Podwyższenie poziomu wody, czyli "cofka" Zalewu sięga jeszcze miejscowości Wykowo, powyżej Płocka, na prawym brzeg Wisły, km 618, ale "naturalne zmiany" poziomu Wisły notuje dopiero wodowskaz w Kępie Polskiej, na km 607, czyli 67 km powyżej Stopnia Włocławek. Długość większą ma tylko Zalew Wiślany. Niski poziom wody w Płocku podniósł się o ponad 2 m. Średni czy letni, powodziowy jest dziś taki sam jak niski.

We Włocławku, licząc od brzegu lewego, w zespole Stopnia są:

  • Basen portowy dla lodołamaczy, z warsztatami remontowymi; lodołamacze "zatrudniono" na Zalewie po doświadczeniach powodziowych 81/82 r.
  • Śluza, pozwalająca przeprawiać nawet barki o wyporności do 3000 ton (takie znów buduje w Płocku, na eksport do Holandii, Stocznia Rzeczna), czy pchacza z zestawem barek; z redą dla oczekujących, kanałem dolnej wody i "kierownicami" ułatwiającymi manewrowanie statków.
  • Hydroelektrownia z budowlą dla zespołu 6 turbin i wlotem wody o "przełyku": 6 x 350 = 2100 m3/s, czyli 2 pociągi po 35 sztuk cystern na sekundę, z zespołem transformatorów, przetwarzających napięcie turbin (6000V) na "sieciowe", tu - 110.000 V;
  • Przepławka w formie wbudowanej w długi "filar"- "kaskady" 30 basenów "odpoczynkowych" dla ryb, a także niszczących energię spadu wody (11 m), ograniczających jej prędkość, zmniejszających jej "straty"; po doświadczeniach z kłusownikami, przepławka została od góry przykryta siatką metalową, dodatkowo zabezpieczoną drutem kolczastym.
  • Wieloprzęsłowy jaz dla przepuszczania wody "powodziowej", tj. >10 000 m3/s;
  • Zapora kamienno-ziemna, długości ponad 300 m, łącząca jaz z prawym brzegiem w Kulinie (jest tam nadal rezerwat "krzewu gorejącego", czyli dyptamu).
  • Most drogowy - by można było zjechać z wysokiego (40 m) brzegu prawego na ten most, wykopano dojazd, długości ponad 1000 m. Wydobyta ziemia została zużyta na budowę zapory.

Jak obliczyli "statystycy", ilość betonu, wbudowanego w taki Stopień, można porównać do ilości zużytej na osiedle z "wielkiej płyty" dla 10 000 mieszkańców. To jest STOPIEŃ WODNY! Pomimo tego ogromu, odzyskana energia elektryczna (bez stopnia - bezpowrotnie tracona), z hydroelektrowni o mocy 210 MW, już po 8 latach "zwróciła" nakłady inwestycyjne na ten - pierwszy stopień Kaskady.

Przepiękny to akwen

Znam nieźle rzeki i jeziora krajowe, także zagraniczne, ale gdy przybyłem -już ponad 40 lat temu - do Płocka, urzekła mnie panorama tego miasta, położonego na wysokiej Skarpie Płockiej. Nie Warszawa, nie Kraków, nawet nie Grudziądz czy Chełmno, ale właśnie Płock ma najpiękniejszą panoramę nad Wisłą.

Wybudowanie Stopnia we Włocławku i powstanie Jeziora Włocławskiego, dodało tylko uroku temu miastu. Przepiękne są świty i zmierzchy na Zalewie. Jest to wynikiem jego topografii: ma ogólny kierunek z południowego wschodu na północny zachód. Praktycznie ma tylko jeden większy, podwójny zakręt - między Duninowem (brzeg lewy), a Dobrzyniem (brzeg prawy). Latem słońce "wstaje z wody i do wody się chowa".

Zaryzykuję nawet tezę, że połączona z olbrzymimi stratami powódź zatorowa pod Płockiem ze stycznia 1982 r., też przydała mu blasku. Dopiero po powodzi "znaleziono" fundusze na wydobycie (refulację) ze strefy "cofkowej" Zalewu Włocławskiego, czyli z koryta Wisły w okolicach Płocka, ~ 20 milionów m3 naniesionego - przez 12 lat - piasku. Od dawna wiadomo, że Wisła niesie rocznie ponad 1,5 mln m3 tego "tworzywa".

Powstała z niego między innymi u podnóża Wzgórza Tumskiego solidna przypora; długości ponad 8 km. Powiększył się bulwar w Płocku nie tylko wzdłuż ulicy Rybaki. Powstały nowe plaże. Ułatwiło to też zagospodarowanie bagnistego kiedyś zalewu Sobótka na letnie kąpielisko dla miasta. Bo niestety, jakość wody w Wiśle od Warszawy aż do Zalewu Włocławskiego jest przez Sanepid dyskwalifikowana. Nie nadaje się do kąpieli, ponieważ Warszawa odprowadza do Wisły bez oczyszczania znaczną część swych ścieków sanitarnych.

Zalew Sobótka został odcięty od Wisły wałem z piasku, na którym zbudowano "drogę powodziową". Ten wał filtruje tak skutecznie wodę, że kąpielisko zostało przez Sanepid dopuszczone do powszechnego użytku.

Nie umniejsza to uroku samego Zalewu. Już w połowie długości, poniżej Duninowa, można się kąpać i w Zalewie. Pełni on jednak nieprzewidywalną w projektach, dodatkową funkcję - oczyszczalni ścieków - nie tylko dla Stolicy.

Okolice Płocka od lat miały najmniejszy w Polsce wskaźnik zalesienia. Jednak wiele tego zalesienia było i jest skupione wzdłuż Wisły, w szerokiej pradolinie i na jej brzegach. Między innymi to spowodowało, iż kilka lat po powstaniu Zalewu Włocławskiego, na jego lewym brzegu utworzony został Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy.

Podczas porządkowania czaszy przyszłego zbiornika, dawne nadbrzeżne zadrzewienia musiały zostać wycięte. W to miejsce posadzono, na odcinku ponad 25 km, od Soczewki po Wistkę i Dąb, nowy drzewostan - dziś bardzo okazały, bo ma już 35 lat (!). Te zadrzewienia mają dobre warunki siedliskowe i duże przyrosty, ponieważ występuje tam podwyższony poziom wody gruntowej, poprawnie regulowany przez wykonaną w tym celu meliorację oraz pompownie przerzucające nadmiar wody w czaszę Zalewu. Chociaż ta okolica leży wewnątrz "trójkąta stepowienia", czyli obszaru o najmniejszych w Polsce opadach, szerokiej Pradolinie Warszawsko-Eberswaldskiej (tu jeszcze praWisły), już susze nie zagrażają. Bujna dziś roślinność to wykorzystuje. Pięknieje.

Podwyższenie poziomu wody o 11 m przez Stopień we Włocławku, spowodowało zatopienie wielu istniejących powyżej Włocławka kęp, czyli wysp. Jedną, leżącą niegdyś w samym Płocku, bliżej Radziwia, wyspę "Panieńską", zlikwidowano (wybagrowano) dopiero w roku 1984, po powodzi, moim zdaniem niezbyt potrzebnie.

Powstała za to jedna wyspa nowa, długości ponad 2 km, nazywana "Ptasią", u ujścia Skrwy prawobrzeżnej (km 644 Wisły) oraz dwa, trudnodostępne dla ludzi, półwyspy przy brzegu lewym. W Soczewce, u ujścia Skrwy lewobrzeżnej, przez rok była to "wyspa" długości ponad 3 km, ale dość szybko usypano na km 642 groblę, łączącą ją z brzegiem, z drogą gruntową na niej. Jest to dziś nie tylko plantacja wikliny dla potrzeb służb wodnych, ale wraz z długim ~ 3 km, zalewiskiem "cofkowym" kryta Skrwy lewobrzeżnej, ogromne siedlisko ptactwa. W Płocku (Radziwie, km 629-632, naprzeciwko ZOO) też powstał półwysep. Początkowo oddzielała go od brzegu obwałowanego dość długa zatoka. Planowano tam nawet budowę wioślarskiego toru regatowego. Łódki tam żeglowały. Nierozważnie, bowiem praktyka wykazała, że metalowy maszt plastykowej Omegi (typ OSTRÓDA) podczas deszczu spowodował przeskok iskry z przeciągniętej nad Wisłą linii wysokiego napięcia. Żaglówka uległa zniszczeniu, a dwu żeglarzy - silnemu poparzeniu. Po wypadku przegrodzono ten zalew groblą tak usytuowaną, by uniemożliwić tam żeglugę. Jest to teraz kolejny "raj" ptactwa wodnego, zaś sam zalesiony półwysep jest gniazdowiskiem nawet ptaków drapieżnych oraz ostoją nie tylko drobnej zwierzyny, z dzikami włącznie. Na resztkach zatoki, w pobliżu mostu kolejowo - drogowego w Płocku, powstał basen, dodatkowo osłonięty od fali ostrogą, jako zimowisko "ogonów refulerowych", latem dostępny dla łodzi turystycznych i rybackich, wiosną i jesienią - tarlisko ryb. Tam odbywają się zimą nawet zawody wędkowania spod lodu.

"Cofkowe" rozlewiska powstały praktycznie we wszystkich wyerodowanych przez wieki, nadwiślańskich dolinach, odprowadzających wody opadowe do Wisły, w tym najciekawsze - oba koryciska Skrwy: prawobrzeżnej i lewobrzeżnej - jak i w Zarzeczewie. To nie tylko urozmaiciło krajobraz, czy utworzyło, jak w dolinach Skrwy, ostoję ptactwa i tarlisko ryb. Takie zatoki są bardzo potrzebnymi, dla żeglugi na otwartym Zalewie, schronieniami na wypadek silnego wiatru i bardzo dużej fali. Do tego celu wybudowano nawet w Duninowie, prawie w połowie odległości z Płocka do Włocławka, port - schronienie dla jednostek żeglugi zawodowej i turystycznej.

Dolina Skrwy prawobrzeżnej stała się od około 10 lat kolejnym, Brudzeńskim Parkiem Krajobrazowym. Wchodząca w jego granice, wspomniana już Ptasia Wyspa jest obecnie siedliskiem ptactwa (na prawach rezerwatu), w tym - osiadłych na niej, kilka lat po utworzeniu Zalewu - kormoranów. Jest ich mniej może niż na jeziorze Dobskim (Mamry) czy w Kątach Rybackich (Zalew Wiślany), ale dziś już ich pogłowie liczy kilkaset par. Posadzony na tej wyspie przed 35 laty las już nosi wyraźne "dowody" ich gniazdowania.

Duże urozmaicenie krajobrazu wynika z polodowcowej historii tego odcinka Wisły. Najmłodsze - zlodowacenie Bałtyckie - sięgało, w kilku stadiałach, swymi lodowymi jęzorami, okolic Płocka. Wcześniejszy sięgnął Dobrzykowa, najpóźniejszy - Murzynowa.

Pradolina Wisły ma szerokość miejscami nawet ponad 10 km. Są w niej usypane przez jęzory lodowca moreny boczne i czołowe, a także naniesione przez podlodową rzekę grube pokłady piachu, tworzące np. w okolicy Wistki (port żeglarski na prawym brzegu km 667) piaszczyste wydmy, dziś już porośnięte lasem. Wysoki nawet na 50 m (Wzgórze Tumskie w Płocku) brzeg prawy jest moreną denną zlodowacenia Sandomierskiego. Zbudowany ze spoistych glin zwałowych miąższości nawet ponad 100 m, z przewarstwieniami piasku (po zlodowaceniu Karpackim), trudno poddaje się "zębowi czasu". Prawobrzeżne dopływy - dość krótkie (Skrwa prawobrzeżna ma mniej niż 100 km), mają jednak "górskie" spadki i - po tych ponad 8 000 latach od ustąpienia lądolodu - płyną w głęboko wciętych w brzeg jarach.

Dobrze widoczne są na wysokim, prawym brzegu, także ciekawe obiekty architektoniczne. Płock już oceniałem. Poniżej Płocka widoczny jest kościół w Brwilnie, a przed nim dawna strażnica wodna, nieco dalej wybudowany z czarnego modrzewia przed już blisko 100 laty, dom Ośrodka Pomocy Społecznej w Brwilnie "Antonówka", a nieomal pod nim, na brzegu ośrodek żeglarski o przewrotnej nazwie "Kontra".

W Murzynowie, oprócz budynków Stanicy, dobrze widoczna jest dawna szkoła, dziś - Mazowiecki Ośrodek Regionalnych Studiów Geograficznych, z (doświadczalną) elektrownią wiatrową, podlegający Uniwersytetowi Warszawskiemu. Niewidoczna z wody, ale ciekawa, jest w Murzynowie, dostępna do zwiedzania drewniana chata - izba folkloru z tych stron.

W Rokiciu (naprzeciwko Duninowa) jest jeden z najstarszych na Mazowszu, romański kościół, oraz - na obszarze byłego PGR - źródło, istniejące od czasów pogańskich, obecnie ujęte dla potrzeb lokalnego wodociągu. To tylko kilka przykładów. Aby je poznać, żeglując po Zalewie, trzeba przeznaczyć na to nie mniej niż dwa tygodnie. Warto!

Samotny stopień Włocławek

Hydrotechnicy od dawna, a na pewno od roku 1841, doceniają niebezpieczeństwo zimowych powodzi zatorowych na Dolnej Wiśle. Przypomnę, że właśnie na początku lutego roku 1841 nastąpiła pod Gdańskiem największa, odnotowana powódź zatorowa. Zalane zostały całe Żuławy, a spiętrzone wody Wisły wymyły sobie nowe koryto, przecinające Wyspę Sobieszewską, "ochrzczone" przez Wincentego Pola "Śmiała Wisła". Oglądał to wówczas Francuz, sprowadzony, po ukończeniu Sorbony, do Polski przez Stanisława Staszica, Marek Lajourdie, który pomagał płk. I. Prądzyńskiemu budować Kanał Augustowski, wybudował dla Warszawy port na Saskiej Kępie, a w Płocku budował oraz konserwował most "łyżwowy" (pontonowy). Mianowany "Inżynierem Wisły", zamieszkał w Płocku, gdzie ożenił się i po śmierci spoczął na cmentarzu w Radziwiu. On pierwszy, wykorzystując hydrografię Wisły W. Kolberga z roku 1851, opracował koncepcję "Kaskady Dolnej Wisły", jako ochronę Żuław oraz Dolnej Wisły przed zatorami.

Ta koncepcja nie doczekała się kontynuacji do ukończenia II wojny światowej - z przyczyn politycznych: Żuławy były w Prusach. Niemieccy inżynierowie musieli realizować inne rozwiązania: około 1896 r. "skrócili" Wisłę, drążąc koryto, nazwane "Wisła - Przekop", wybudowali "bramy powodziowe": w Przegalinie, odcinające "Martwą Wisłę", oraz na wlocie do Kanału Królewskiego, jak też śluzę "Piekiełko" na wlocie do Nogatu. Podwyższyli też wały powodziowe na Żuławach, a na ujściu "Wisły - Przekop" do Bałtyku wybudowali forty Wisłoujścia. Corocznie na wiosnę prowadzili też lodołamanie od Wisłoujścia do Tczewa, a latem bagrowali na tym odcinku piach, naniesiony przez Wisłę.

Gdy po roku 1945 Żuławy i Wisłoujście znalazły się w Polsce, nasze służby hydrotechniczne kontynuowały coroczne lodołamanie i bagrowanie odcinka ujściowego, ale na przestrzeni tych nieomal 100 lat Forty Wisłoujścia znalazły się już około 3 km w głębi lądu. Tyle wydłużyło się ponownie koryto Wisły, znów zagrażając zalewaniem Żuław.

W latach 1951-1956 ponownie opracowano "kaskadę Dolnej Wisły". Tym razem miało być tylko siedem stopni ( M. L. przewidywał aż 20), by wykorzystać największy w Polsce potencjał energetyczny wody do produkcji energii elektrycznej. Oczywiście, projekty współczesne przewidywały wszechstronne wykorzystanie Wisły, w tym także dla rybactwa, żeglugi i turystyki, a zwłaszcza ochronę powodziową oraz powiększenie retencji wody na potrzeby gospodarcze.

Jeszcze przed rozpoczęciem realizacji powstało we Włocławku "laboratorium Wisły", w którym między innymi modelowano ruch rumowiska oraz przewidywane procesy erozji dna i abrazji brzegów. Takie procesy są znacznie większe na zdziczałej (nie "pierwotnie dzikiej"- bo wówczas zlewnia była zalesiona) rzece, niż po zbudowaniu kaskady, między innymi dlatego, iż odzyskuje się z wody jej "niszczącą" energię. Przed "kryzysem" udało się zbudować tylko jeden stopień - Włocławek. Samotny.

Skutki "zaniechania" boleśnie odczuł Płock podczas największej w tym mieście powodzi zatorowej, na przełomie lat 1981/1982. Wówczas straty na zalanym obszarze (>150 km2) przewyższyły koszt budowy następnego stopnia. We Włocławku odbyły się po tej powodzi aż cztery sesje naukowe, poświęcone "Zjawiskom lodowym na Dolnej Wiśle". Opisywali to fachowcy z różnych dziedzin. Ja - też.

Brak kolejnego stopnia poniżej Włocławka daje już dziś poważne, ujemne skutki biologiczne. Nastąpiło obniżenie poziomu wody gruntowej w dolinie Wisły aż po Toruń, szczególnie widoczne jako osuszenie bagien, lasów i pól. Wbudowana w Stopień przepławka dla ryb, nieźle działała przez ponad 25 lat. Dziś ryby spływają tylko w dół; nie mają powrotu, bo "podwodne okna" są już nad poziomem wody.

Niestety, nasza "bieda" jest tak głęboka, że kraj ponosi ryzyko zniszczenia samotnego stopnia Włocławek. Bo koryto Wisły poniżej tego stopnia zostało wyerodowane już więcej niż o 3 m. Wyboje bezpośrednio poniżej Stopnia miewały nawet 6 m głębokości. To oznacza zwiększone procesy destrukcji podłoża pod Zaporą (sufozja) tak szybkie, że może powtórzyć się katastrofa jak we Frejus (Francja), porównywalna z katastrofą po "tsunami". Szczególnie narażone byłyby wówczas tereny nadbrzeżne, w tym Nieszawa, Toruń, Tczew i całe Żuławy.

Fauna wodna i z wodą związana

O tym, że Zalew ma obfity rybostan świadczą stada kormoranów i innych ptaków, z rybołowami włącznie. Nawet czaple przeniosły się tu z rezerwatów "Jazy" i Łąck. Jest zaliczany do wód leszcza, ale wędkarze łowią także wiele sandaczy, certę, okonie, płocie i - co jest uważane za rarytas - ogromne sumy. Do dziś zanotowano rekordowego suma o długości ponad 2 m i wadze ponad 53 kg. Taki już potrafi polować na przykład na łyski. Rybią "drobnicę" wyjada też ptactwo.

Łosoś czasem bywa, ale ostatnio mniej, bo przepławka we Włocławku gorzej funkcjonuje już przeszło 10 lat, a nad Sołą zrezygnowano z wylęgarni ikry łososia. Przez przepławkę we Włocławku nadal wracają w sierpniu węgorze - dojrzałe samice, ciągnące na tarło do Morza Sargasowego (na środku Atlantyku).

Węgorz już od przeszło 100 lat występuje w Polsce tylko ze sztucznego zarybiania. Niegdyś sprowadzano "listki" narybku z Portugalii, z Anglii albo z Francji. Nie tak dawno powstała w Göteborgu w Szwecji "wychowalnia" narybku aż do fazy umożliwiającej oddzielenie samic od samców. Samice są przeznaczane na zarybianie rzek i jezior, nawet stawów hodowlanych w zlewisku Bałtyku, u nas - zwłaszcza na Pomorzu oraz naWarmii i Mazurach, natomiast dużo mniejsze samce są wpuszczane do Bałtyku - te są spotykane jeszcze w Zalewie Wiślanym i w innych zatokach słonawych. Także w Holandii do Morza Północnego. Bo tylko samice są przez 3-4 lata słodkowodne. Samczyki w słodkiej wodzie zdychały. Po wprowadzeniu segregacji przeżywalność narybku wzrosła z 10% do ponad 30%.

Znacznie zwiększyła się na Zalewie liczba gatunków ptactwa wodnego. W roku 1985 naliczono ponad 200 gatunków. Nawet żołny i remizy zasiedliły (ponownie!) zalewisko Skrwy. Są duże stada łabędzi, jest wiele gatunków kaczek, niegdyś tylko przelotnych, dziś - gniazdujących, bowiem mają znacznie bogatszą bazę pokarmową niż przed powstaniem Zalewu. Samych ślimaków i małży jest więcej niż 10 gatunków. Dziś, po 35 latach istnienia Zalewu zdarzają się skujki i szczeżuje tak duże, iż mewy nie potrafią ich unieść. Nauczyły się zdobywać pożywienie w taki oto sposób: porywają małża do góry i z wysokości kilku metrów rzucają na betonowe płyty, ułożone na koronie wału powodziowego. Po rozbiciu skorupy - wyjadają mięso. Powróciły raki, jakkolwiek nie gatunek raka polskiego (królewskiego), ale "zawleczony" zza Atlantyku, drobniejszy rak amerykański.

Warunki żeglugi

Na Wiśle zależą one najbardziej od stanów wody, podawanych codziennie w południe komunikatem radiowym. Te poziomy zmieniają się bardzo znacznie. Wysoki, powodziowy poziom jest przeszło o 6 m wyższy niż poziom niski, gdy tzw. głębokość tranzytowa nie przekracza 80 cm, czyli już żaglówka z opuszczonym mieczem może mieć "nawigacyjne" kłopoty w żegludze. W Warszawie można to zauważyć na śluzie, przy wylocie Kanału Żerańskiego do Wisły. Dotyczy to i Wisły poniżej Stopnia Włocławek, ale okazało się, że Zalew Włocławski efektywnie zmniejsza i tam poziom powodziowy, bowiem jest czas na wcześniejsze opróżnianie zbiornika Włocławek, gdyż woda z gór dopływa na Zalew dopiero po 2-3 tygodniach od ulewy "powodziowej". Na samym Zalewie, a zwłaszcza w Płocku, letnie powodzie nie wywołują istotniejszych zmian poziomu spiętrzonej przez Stopień wody.

Większe są wahania powodowane przez pracę Stopnia i przez wiatr. O ile dobowe wahania, przy tzw. szczytowej pracy hydroelektrowni - wieczorem i rano - sięgają 50 cm, to silny, przeciwny wiatr północno-zachodni potrafi spiętrzyć wodę w Płocku nawet o 75 cm, przy czym fala wiatrowa uzyskuje wysokość do 1,5 m, przy długości do 8 m. Bo oś Zalewu pokrywa się z dwoma kierunkami najsilniejszych wiatrów: NW i SO. Na zalewie wprowadzono sygnalizację sztormową, oraz podwyższono obowiązującą wysokość "wolnej burty". Stało się tak, gdy pod Dobrzyniem zatonęła barka z eksportowanymi z Warszawy, przez Szczecin "fiatami" (lato 1975). Uciążliwą falę napotykamy i w Duninowie, i w rejonie Stopnia. Generalnie trzeba się z falą liczyć, gdy wiatr ma prędkość ponad 10 m/s. Zdarza się to dość nagle i często.

Anegdotycznie podam, że podczas powodzi w roku 1982, gdy lotnicy oraz saperzy kruszyli lód trotylem, przy panującym wówczas silnym wietrze NW, kra "żeglowała" pod prąd z wiatrem i to było zaskoczeniem dla minerów regularnie operujących trotylem przy corocznej likwidacji zatoru pod drewnianym mostem w Wyszogrodzie. Żeglarze przeważnie znają "teorię żeglowania" Cz. Marchaja. Udowadnia on tam, że gdy wiatr ma prędkość 28 razy większą niż prąd wody, takie zjawisko jest oczywiste. Podczas ówczesnej powodzi prędkość wody pod lodem koło Duninowa była poniżej 0,2 m/s, gdy prędkość wiatru przekraczała 10 m/s Wiatr był 50 razy szybszy od prądu wody.

Warto na postój wybierać naturalnie osłonięte zatoczki, nawet płytkie albo już wcześniej wymieniane porciki i stanice. W Płocku są takie cztery, w tym trzy na prawym brzegu, między innymi Stanica KW "Morka" (km 633) i KŻ "Petrochemia (km 634), które podejmowały w roku 2004 uczestników "Wielkiej Gali".

W pobliżu Włocławka są kluby w Zarzeczewie (najładniejsza zatoka na Zalewie) oraz w Wistce. Ta ostatnia - na lewym brzegu, jest słabo widoczna od strony wody. Można też szukać schronienia na redzie przed Stopniem. Jest to zalecane zwłaszcza przy zamiarze przeprawiania się przez śluzę. Jachty mogą być śluzowane bowiem tylko w dzień. Przy zbliżaniu się do Stopnia należy zwracać uwagę na boje ograniczające żeglugę przed jazem i hydroelektrownią. Tam występują duże zawirowania wody. Zachodzi ryzyko wciągnięcia łódki we wlot do któregoś przęsła jazu, czy do uruchamianej właśnie turbiny.

Na całym Zalewie jest wyznaczony szlak żeglugowy, szerokości około 500 m. Boje szlaku są też rozmieszczone co ~500 m. Jacht halsujący może wykraczać poza ten tor, ale musi uważać na sieci i na inne przeszkody, np. elementy dachu zniesionego na Zalew podczas powodzi, wywrócone i spływające w dół drzewa itp.

W górnej części Zalewu, praktycznie od Kępy Polskiej do Płocka, nawet do Soczewki, występuje nieustanne zamulanie koryta piaskiem. Zmienia się głębokość, a nawet kierunek nurtu. Niegdyś na przykład nurt przechodził po prawej stronie kępy (wyspy) Ośnica, przy obecnym porcie jachtowym, obecnie nurt jest przy brzegu lewym, obok Dobrzykowa. W tym obszarze "gardzieli" Zalewu, każdego roku pracują pogłębiarki, przeważnie refulery. Ich kotwice (nie mniej niż 4) i służące do odprowadzania pulpy piaskowej, długie "ogony", czyli elementy rurociągu na pływakach tworzą swoiste przeszkody. Trzeba na to uważać. Kępy w okolicy Wykowa są ostoją ptactwa; można je opływać tylko szlakiem. Po drugiej stronie mają często palisadę, przeznaczoną do zatrzymywania piachu i ograniczającą jego "powodziowe" rozmywanie. To jest sposób na zmniejszanie wleczenia piasku po dnie rzeki.

Ciekawostką jest, że sztormowa fala niesie piasek "pod prąd". Podczas jednego, jesiennego, dwudniowego sztormu, fala przerzuciła, przez jeszcze nie zasypaną od zachodu główkę przy Stanicy KW "Morka", ponad 400 m3 tego "bogactwa", między innymi zasypując wyciągnięte na brzeg łodzie rybaków. Bowiem przy wietrze "pod prąd" woda na powierzchni płynie też z wiatrem i falą, co ją spiętrza, zwiększając prędkość prądu przydennego.

Komunikacja

Dzisiaj nie ma na Zalewie żeglugi pasażerskiej, liniowej, czy - jak to było dawniej - wczasowej. Utrzymuje się w niewielkim stopniu żegluga towarowa, intensywnie rozwija się turystyczna. W Płocku można wynająć, w trybie wycieczkowym np. statek na 20 albo na 200 miejsc. Mogą one pływać głównie po Zalewie. Na Wiśle powyżej i poniżej Zalewu mogą mieć kłopoty, ze względu na zbyt duże zanurzenie. Mają wysoką "wolną burtę", dostosowaną do warunków falowania wody, istniejących na Zalewie Włocławskim, podobnych do Zalewu Wiślanego. Dominuje jednak żeglarstwo i motorowodniactwo. Jest dużo łodzi rybackich, łowiących zawodowo, zrzeszonych w dwóch spółdzielniach, oraz indywidualne wędkarstwo łodziowe i brzegowe, uprawiane przez zrzeszonych w PZW.

Wzdłuż obu brzegów są dobre, asfaltowe drogi. Lewy brzeg jest łatwiej dostępny. Wysoki brzeg prawy utrudnia dostęp do Zalewu. Praktycznie dostęp zapewniają tylko porty i stanice. Prawie wszystkie mają slipy do wprowadzenia jachtów z wózkami do wody.

Pomimo, że w Dobrzyniu jest klub deskarzy, tam brzeg jest dla jachtów trudno dostępny. Jest brukowana dróżka, dostosowana niegdyś dla wozów konnych i dwie ścieżki dość strome. Brzeg jest, niestety osuwiskowy. Wszak zamek krzyżacki, niegdyś tam wybudowany (po roku 1223), w całości "spłynął" do Wisły. Na Górze Zamkowej wykopaliska potwierdziły zaledwie jego resztki z fosą. Osuwiska współczesne już nie są zabierane nurtem Wisły. Pod wodą utworzyły "półkę", głębokości około 80 cm, szerokości nawet 20 m. Tak jest nie tylko w Dobrzyniu, ale wszędzie, gdzie zbocza pokazują ślady osuwisk. To jest dodatkowa trudność w komunikacji i w żegludze.

Przeprawa samochodem, z jednego brzegu na drugi, jest możliwa tylko przez dwa mosty w Płocku i we Włocławku. Są wprawdzie na Zalewie miejsca, przewidziane dla komunikacji promowej, ale normalnie promów nie ma.

Komunikacja osobowa też nie jest zorganizowana; odbywa się "drobnicą", czyli prywatnymi łodziami motorowymi albo żaglowymi. Istnieje na Zalewie możliwość wynajmu, nawet zakupu, jachtów. Wypożyczalnię prowadzą tylko trzy stanice klubów: w Brwilnie - "Kontra", "Hals" w Murzynowie oraz "Azoty" w Zarzeczewie.

Po obu stronach Zalewu kursują autobusy PKS. Na Stopień i do Zarzeczewa także autobusy miejskie Włocławka. Do Brwilna i do Murzynowa - komunikacja miejska z Płocka. Płock, Soczewka, Duninów i Włocławek mają dojazdy autobusowe z bocznych linii.

Na Zalewie mają swe ośrodki żeglarze z Łodzi, z Pabianic i ze Zgierza (w Duninowie oraz w Murzynowie/Cierszewo), z Gostynina (Murzynowo) i - rzecz jasna - z Płocka oraz z Włocławka. Ci ostatni w trzech stanicach: Zarzeczewo, Wistka i "Przy Zaporze". Żeglują i inni, nawet z Gdańska, którzy polubili ten akwen.

Dość daleko jest do stacji paliw. Tylko w Płocku, w porcie handlowym jest taka stacja w odległości ~50 m od, niestety - wysokiego nabrzeża.

Kartografia

Jak napisałem, dość czytelny plan Zalewu Włocławskiego można znaleźć na Mapie topograficznej Polski w skali 1:100 000, arkusz: N-34-123/124, wydanej w roku 1997 przez Wojskowe Zakłady Kartograficzne - Warszawa. Z drugiej strony mapy, tak jak i w wielu innych publikacjach, są opisy wszystkich, ciekawszych miejscowości, w tym i nad Zalewem, tylko że Zalew Włocławski nawet we Włocławku "nie istnieje"... chociaż ma już 35 lat. Natomiast istnieją przystanie ze "starej Wisły", chociaż 35 lat temu zostały zatopione, ponadto nie ma od 20 lat żeglugi pasażerskiej.

Paradoksalnie, jest na tej mapie dość szczegółowo pokazany Stopień Włocławek, wraz ze śluzą i kierownicami przy lewym brzegu, z (zaznaczoną!) hydroelektrownią na północ od śluzy i zaporą ziemną przy brzegu lewym. Nie ma portu dla lodołamaczy, ani istniejącego tam miejsca postojowego np. dla jachtów (a tam jest nawet "barak" Klubu).

Niestety, nie ma na niej odniesienia do kilometrażu Wisły. Na mapie jest siatka topograficzna o oczkach 2x2 km i można się nią posługiwać, porównując kilometraż, podany w niniejszym artykule, z siatką mapy. Pamiętając, że Stopień ma km 674, co odpowiada na siatce długości wschodniej "km 74", że w Płocku przy Stanicy KŻM "Morka" stoi znak 633 km, i odpowiada to długości "11 km", można sprawdzić, że: 100+11-74=37 km, zaś 674--633=41 km. Nie bawiąc się w precyzyjniejsze liczenie, można uznać iż na tym odcinku współczynnik rozwinięcie nurtu wynosi R=41:37=1,10. Czyli meandry dokładają żeglarzom zaledwie 10% drogi! Znacznie więcej - halsowanie.

Już tylko niewielkim jej mankamentem jest nie zawsze precyzyjna linia brzegowa czy obrysy portów i stanic. Uzupełnię istotniejsze. Rezerwaty, naniesione na wysokości Wykowa, są wyznaczone wokół wysepek, ale szlak żeglugowy jest nadal szerokości około 400 m. Nie na ptactwo, a na aktualny nurt, ciągle zmieniany przez niesiony wodą piasek, trzeba tam uważać. W Borowiczkach brak portu jachtowego na 100 jednostek, istniejącego już > 10 lat. W Płocku przed mostem jest wprawdzie pokazana zatoka, ale w rzeczywistości ma inny obrys oraz ma ostrogę - falochron od zachodu, długości około 80 m.

Napis Płock znalazł się na Stanicy KŻM "Morka"; jest pokazany basen Klubu "Petrochemia", ale bez objaśnienia. Są w Brwilnie, na prawym brzegu oznaczone punkty widokowe, nie ma przystani klubu "Kontra". To jest zrozumiałe, bo tam porcik powstał po roku 2000. W Duninowie jest basen portowy większy niż dwa, naniesione - niezbyt dokładnie - w Soczewce. Na mapie nie ma tego portu. Nie ma tam nawet symbolu kotwicy. Jest tam też stanica żeglarzy z Pabianic, w dawnej alei podworskiej, nawet ze slipem, którego nie ma w samym porcie, o dobrze umocnionych nabrzeżach. W Nowej Wsi, przy oznaczonym parkingu, jest zatoczka i pomost cumowniczy, dający możliwość zatrzymania się i zjedzenia np. obiadu w barze "Pod Żaglem" - smacznie oraz dość tanio. W Dobrzyniu nie ma przystani, zaznaczonej na mapie (opisałem to oddzielnie). W Wistce Królewskiej jest pokazane ujście potoku, ale nie ma zarysu wykonanego na tym potoku basenu na ponad 40 jednostek. Potok jest wejściem do tego basenu.

Niestety, na tej mapie zmieściło się tylko wejście do Stanicy w Zarzeczewie (przy kilometrze długości - 76. Przypuszczam, że znajdzie się na sąsiednim arkuszu nr 111/112 "Sierpc". Przez cały Zalew jest pokazany szlak "kajakowy". Może to i dobrze, ale bardzo niebezpiecznie! Kajaki mogą pływać po Zalewie tylko przy sile wiatru poniżej 2 stopnie w skali Beauforta, czyli poniżej prędkości V = 7 m/s = 25 km/h. Przy silniejszym - tylko bardzo wprawni kajakarze, mający szczelne fartuchy, mogą ryzykować żeglugę. Zwykłe kajaki są bezwzględnie zatapiane przez falę, groźniejszą niż na Śniardwach.

"Ciekawie" opisano obecność bobrów na jeziorze Rakutowskim. Rzeczywiście, Zarząd Gostynińsko- Włocławskiego Parku Krajobrazowego zasiedlił tam - już 25 lat temu, kilka par bobrów, przywiezionych z Pojezierza Suwalskiego, chyba z Czarnej Hańczy. "Zapomniano" dopisać, że w dolinie Wisły od Włocławka po Warszawę jest już ponad 400 par bobrów, że ich populacja - z braku na przykład wilków, podwaja się co 4 lata. W roku 1997 właśnie bobry nieomal zniszczyły wały powodziowe poniżej Wyszogrodu, w tych wałach bowiem drążą swe "gony" w postaci pieczar, o średnicy około 2 m, wysokości ponad 60 cm, dobrze wzmocnionych od wewnątrz gałęziami, mających kilka tuneli wejściowych, w tym jeden na zewnątrz wału - bo tam są pola buraczane, doskonale konsumowane przez te zwierzątka. Próba zwrócenia bobrów z tych stanowisk do Parku - nie została zaakceptowana przez Dyrekcję. Zasadnie, bo tam jest brak miejsca.... Niestety, wniosek o podporządkowanie stada bobrów "planowej gospodarce", czyli częściowemu odstrzałowi przez myśliwych, został też oddalony. To powinienem napisać wyżej, w rozdziale o faunie wodnej. Ale.... W Płocku też są bobry na potoku Brzeźnica. Są tam mile widziane i na Skrwie.

To już, chyba, wszystkie najważniejsze informacje o pięknym Zalewie Włocławskim.

Bogumił Trębala
Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT