PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik 1-2 (18-19)/2005
ISSN 1642-0853

Ten tajny wówczas dokument nosi datę 3 maja 1831 r.!

Polska Konstytucja dla Europy

Napisał ją na polu bitwy pod Grochowem i biwakach powstania listopadowego w roku 1831 Wojciech Bogumił Jastrzębowski, twórca między innymi kompasu, ergonomii oraz "raju odzyskanego - szczęśliwej siedziby wiejskiej", zwanej Feliksówką.


Wolne chwile żołnierza polskiego, czyli myśli o wiecznym pokoju między narodami - tak brzmi tytuł pracy Wojciecha B. Jastrzębowskiego, noszący symboliczną datę 3 maja 1831 r. Zasadniczą jej częścią jest właśnie polska "Konstytucja dla Europy". Co najbardziej zdumiewa to fakt, że powstawała ona na polach bitew pod Olszynka Grochowską i Iganiami oraz na biwakach żołnierskich upadającego powstania listopadowego, gdy nasi powstańcy powstrzymali carską nawałnicę (co dziś wiemy), szykującą się do podboju Zachodu.

Zanim przyjdzie nam przywołać ten niezwykły tekst analizami i komentarzami Janusza Iwaszkiewicza i dr Barbary Kubickiej-Czekaj - koniecznie należy przybliżyć sylwetkę tego wielkiego, a niesłusznie zapomnianego uczonego. Dumy narodu polskiego. Jego żywot zawarty jest pomiędzy niezwykłymi sukcesami myśliciela i porażkami życiowymi wynikającymi głównie z klęsk powstań: listopadowego i styczniowego.

Wojciech Bogumił Jastrzębowski urodził się 19 kwietnia 1799 r. we wsi Gierwaty pod Makowem Mazowieckim w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Wcześnie został sierotą (miał jeszcze dziewięcioro rodzeństwa!). Jego opiekunem był najstarszy brat, Stanisław. W biedzie, o głodzie i w chłodzie zdobywał wiedzę, a gdy w sionce na glinianej podłodze zachorował l na tyfus, zmógł chorobę bez pomocy lekarza. Studiował w Warszawie najpierw budownictwo i miernictwo, a potem historie naturalną. Magistrem został w roku 1825, a już w trzy lata później wynalazł kompas. Komisja rządowa specjalnym pismem nadała wynalazkowi nazwę Kompas Jastrzębowskiego, ale ze skromności i patriotyzmu Jastrzębowski nazwał go "Kompasem Polskim". W roku 1829 Tytus Działyński zaprezentował urządzenie w Paryżu, wzbudzając sensację. Uniwersytet w Oksfordzie nawiązał natychmiast kontakt z twórcą. Nastąpiła też publikacja opisu konstrukcji i obsługi kompasu w języku francuskim. Polska wersja ukazała się dopiero w roku 1843, w trzechsetną rocznicę zgonu Kopernika.

Ma lat trzydzieści i perspektywę kariery naukowej. Jego dalsze losy stanowią przykład i dowód na to, jak bardzo los Polaka zależy od wydarzeń politycznych. Brat żołnierza napoleońskiego powitał entuzjastycznie wybuch powstania listopadowego. Wygłosił płomienną mowę do tłumu na Placu Saskim. Jako ochotnik wstąpił do Gwardii Narodowej - napisała w biografii (z której korzystam) dr Barbara Kubicka-Czekaj. Losy powstańcze autora Konstytucji dla Europy znamy. Jak jednak dalej przebiegało jego pełne pracowitości życie?

Po opublikowaniu swego unikatowego w światowej skali dziełka - cytuję autorkę biogramu - wobec zaproponowanego przezeń zniesienia granic, głównej przyczyny wojen, barbarzyńskiej metody pokonywania przeciwników, źródła nieodwracalnych tragedii niepoliczalnej ilości rodzin, podsuwa myśl nowej edukacji Europejczyków: przysposabiania ich na użytecznych obywateli, przepojonych braterską miłością innych narodów; w miejsce panujących ciągle imperialistycznych dążeń - rywalizację państw w zakresie wychowania, prawa, rządu, nauki, umiejętności sztuk i przemysłu. Szczytne nadzieje "wolnych myśli żołnierza polskiego" odbiegały zasadniczo w nieokreśloną przyszłość od ówczesnej sytuacji Europy, Polski, a w niej zwłaszcza uczestników powstania. "Wolne myśli..." zamykają pierwszy okres życia Wojciecha B. Jastrzębowskiego, zakończony niespodziewanie całkowitą klęską - pisze dr Barbara Kubicka-Czekaj.

Trudno w tej sytuacji wyrażać zdziwienie, iż polska Konstytucja dla Europy poszła w zapomnienie.

Drugi etap rozpoczyna się dramatyczną walką o byt. Pozbawiony pracy, po pięcioletniej poniewierce i głodowaniu, związał się na długie lata z marymoncką uczelnią: został powołany na profesora botaniki, fizyki, zoologii, ogrodnictwa i mineralogii. Po 22. latach belferki, w roku 1860 otrzymał pracę inspektora do spraw zalesienia terenów Czerwonego Boru (na południe od Łomży), gdzie stworzył cudowny eksperyment: założył tu "szczęśliwą siedzibę wiejską", zwaną Feliksówką. Była ona nie tylko wzorowym gospodarstwem wiejskim, ale stała się szkołą dla młodych pracowników leśnych. Wybudował tam internat dla swych praktykantów, stworzył specjalistyczną bibliotekę i gabinety przyrodnicze - powstał więc "mały Marymont". Na wzorowo zagospodarowanych terenach znalazła się roślinność leśna, ogrodowa oraz ginące okazy: modrzewie, cisy, witwy, wierzby migdałowe, sokory, brzosty i limaki (szczątki tego ogrodu zachowały się do czasów okupacji hitlerowskiej). Wszystko wskazywało na to, że Jastrzębowski dożyje pogodnej jesieni życia w swym "raju odzyskanym". Powstanie styczniowe zburzyło wszystko. Jego synowie i wszyscy uczniowie wzięli udział w walkach, Jastrzębowski - wówczas 64-letni - został aresztowany. Feliksówka wraz z biblioteką i z bezcennymi zbiorami botanicznymi spłonęła... Zanim ten kataklizm - kolejny w jego trudnym i tak życiu - nastąpił, nasz bohater był już autorem wielu cenionych prac i podręczników. Największą sławę przyniósł Jastrzębowskiemu Rys ergonomii (1857 r.). To on właśnie, a nie Anglicy czy Niemcy w kilka dziesięcioleci później, stworzył ergonomię, czyli filozofię nauki o pracy. Można też powiedzieć odwrotnie: naukę o filozofii pracy. Autor przestrzegał przed negatywnymi skutkami zarówno nieużycia, jak i nadużycia sił witalnych. Ale wskazywał, że praca oprócz wynagrodzenia, ma dawać wiele radości i satysfakcji, pożytek dla społeczeństwa i wedle jego słów ma ulepszać, doskonalić ludzi, sposobiąc ich do służenia sprawie powszechnego dobra. W hierarchii prac - zdaniem Jastrzębowskiego - praca nauczyciela, czyli wychowawcy, znajdować winna najwyższe uznanie, gdyż czyni ucznia lepszym. Daje niebiańską radość, zwaną szczęściem.

Do takiej koncepcji szczęścia nawiązał sławny filozof wieku XX prof. Władysław Tatarkiewicz. Praca uszczęśliwiająca ma polegać na świadomym dążeniu do celu, a nie przypadkowym uśmiechu losu, uniknięciu nieszczęścia czy spokojnym bytowaniu.

Podobnie rozumując, Wojciech B. Jastrzębowski, pośród nieszczęść epoki, w której przyszło mu żyć, wśród ponoszonych a niezawinionych klęsk - sam miał prawo czuć się wewnętrznie spełnionym, a zatem szczęśliwym. Wychował tysiące uczniów, siedmioro własnych dzieci, ale to wszystko uznał za niewystarczające. Kiedy po powstaniu styczniowym nie wrócili jego uczniowie, autor Konstytucji dla Europy został pionierem... resocjalizacji kryminalistów. Na własne ryzyko ich zatrudniał, uczył pracy umiłowanej, przywracał społeczeństwu. Nawiasem mówiąc, to Jastrzębowski wymyślił obsadzanie tras kolejowych żywopłotami i przy nich pracowali też owi... wykolejeńcy. To on zakładał około roku 1870 osady rolne dla nieletnich przestępców. Dla tej idei fundusze z własnych odczytów przeznaczali m.in. Eliza Orzeszkowa i Bolesław Prus.

Żarliwy apostoł wiedzy i pracy; pierwszorzędny pedagog z krwi i kości, ukochany przewodnik kilku pokoleń młodzieży, która jemu zawdzięczała miłość ziemi ojczystej, znajomość kraju, ukształcenie umysłu i uszlachetnienie serca - pisał Bolesław Hryniewiecki - popularnością wśród młodzieży i społeczeństwa ustępował jedynie dr. Tytusowi Chałubińskiemu.

Zmarł w Warszawie 30 grudnia 1882 r. Uczniowie ufundowali mu tablicę pamiątkową w kościele św. Krzyża. Nikt dotąd monografii nie poświęcił W. B. Jastrzębowskiemu.

Wróćmy zatem na pole bitwy pod Grochowem; wojska carskie poniósłszy wielkie straty wycofały się, a 32-letni Wojciech B. Jastrzębowski, leżąc na derce z plecakiem pod głową zaczął pisać Wolne chwile żołnierza polskiego, czyli myśli o wiecznym pokoju między narodami.

W połowie lat dwudziestych XX w. z pajęczyn starego archiwum ten niezwykły dokument "odkrył" po raz pierwszy Janusz Iwaszkiewicz i, ogłosiwszy na łamach "Kuriera Warszawskiego", nazwał go Nieznanym polskim projektem Ligi Narodów. Zgodnie z duchem czasów odnotował: Dziś, kiedy Polska otrzymała nareszcie miejsce w radzie Ligi Narodów, kiedy w całej Europie rozlegają się hasła pacyfistyczne, przypomnieć należy, że Polska hołdowała tym hasłom jeszcze wtedy, gdy głucho było o nich w Europie(...). Prawie przed stu laty z pod pióra uczonego polskiego wyszedł projekt utworzenia europejskiej Ligi Narodów. Oryginalny to i ciekawy, a dotychczas zupełnie nieznany płód(...).

Mała broszurka, o zaledwie 17. stronach, nosi datę 3 maja 1831 r.; będąc bibliograficzną rzadkością, przeszła bez wrażenia. Prasa współczesna nie poświęciła jej żadnych wzmianek być może dlatego, że ukazała się w tak nieodpowiednim czasie. Oto - w wielkim skrócie - opis "tajnego" dokumentu: "Nie masz dziwniejszego fenomenu pod słońcem" nad ten, że ludzie najwięcej pragną pokoju, a najmniej starają się o jego utrzymanie. Wzdychają do niego jak do raju, łakną błogich jego owoców, a przecież po upłynieniu 59 wieków wzajemnych mordów i barbarzyństwa, po doznaniu tylu okropności, wynikających z wojen, prędzej podobno spodziewają się zwiedzić krainy księżycowe lub dokopać się do środka ziemi, niż przypuścić podobieństwo osiągnięcia kiedyś upragnionego celu swoich życzeń! Lekarstwo na te niedomagania ludzkości upatruje autor w przyjęciu przez wszystkie narody, opracowanej przez niego, konstytucji dla Europy. Projekt jej składa się z 77 artykułów, wprowadzenie ich w życie uchroni Europę na zawsze od wojen i wszystkich z nią związanych okropności. Ażeby ten cel osiągnąć wszystkie narody europejskie mają się wyrzec swojej wolności i zostać niewolnikami praw, wszyscy zaś monarchowie maja być odtąd tylko stróżami i wykonawcami tychże praw i nie tytułować się inaczej tylko ojcami narodów, czyli patrjarchami, wybieranymi dziedzicznie przez cały naród. Tyle w Europie będzie patryarchji, ile w niej jest narodów. Odtąd w Europie nie będzie wcale krajów, lecz tylko narody, dotychczasowe granice między krajami, główna przyczyna rozlewu krwi europejskiej, znoszą się na zawsze. Naród składać mają ludzie mówiący jednym językiem, bez względu na miejsce ich pobytu w Europie. Każdy naród ulega prawom narodowym, stanowionym przez sejm. Narody rozproszone, jak cygański lub żydowski, podlegać mają nie tylko swoim prawom, lecz i prawom tych narodów, z któremi są pomieszane. Prawa europejskie stanowi kongres, złożony z pełnomocników wszystkich narodów, który również czuwa nad ich wykonaniem. Na kongres każdy naród wysyłać będzie równą liczbę pełnomocników, wybranych przez sejm narodowy. Kongres europejski będzie nieustającym: co roku będzie odbywać swoje czynności w innej gospodzie, czyli stolicy, narodów europejskich(...). Pierwszym obowiązkiem kongresu europejskiego będzie ustanowienie praw europejskich, które rozpoczynać się mają od oświadczenia: "pokój w Europie jest trwały i wieczny".

(...) Wszelka broń wojenna, znajdująca się na ziemi europejskiej, staje się własnością całej Europy. Część jej, potrzebna do bronienia praw i bezpieczeństwa Europy, złożona będzie we wskazanych przez kongres tak zwanych miejscach krwawych, na które nikt bez upoważnienia kongresu ani wstąpić, ani sięgnąć po broń nie może pod groźbą utraty na lat 10 praw narodowych i europejskich. (...) Przechowywanie broni wojennej, choćby w najmniejszej ilości, w miejscach nie wskazanych przez kongres europejski, będzie uważane za zamach na zniszczenie przymierza wiecznego, a tem samem za krzywdę praw europejskich (...).

Te fragmenty z opracowania Iwaszkiewicza niech wystarczą. Istotnym uzupełnieniem dla naszego użytku niechaj będzie komentarz dr Barbary Kubickiej-Czekaj, która zaś "odkryła" ów dokument w początkowych latach dziewięćdziesiątych XX w., w dwusetną rocznicę Konstytucji 3 Maja, czyli wtedy, gdy już mówiło się o konieczności przystąpienia naszego kraju do "wspólnej Europy", i potraktowała go jak... gotowy scenariusz dla Unii Europejskiej. Z jej publikacji odnotowuję ważniejsze tezy Konstytucji dla Europy Jastrzębowskiego.

Zamiast wojska niezbędna stanie się straż praw, którą powoła kongres europejski. Tworzyć ją będą obywatele Europy, to znaczy "ludzie z jakichkolwiek względów użyteczni" (art. 50), a utrzymywać - poszczególne narody, gdyż podstawowym jej obowiązkiem ma być zapewnienie im bezpieczeństwa wewnętrznego przez nadanie siły patriarchom, aby mogli należycie strzec praw narodowych i wykonywać je (art. 52). Ponadto służba straży praw będzie zarazem szkołą wojskową przyszłych obrońców bezpieczeństwa Europy (art. 54), a odbycie jej w ciągu trzech lat - obowiązkowe dla każdego obywatela (art. 55).

Prawa własności w "Konstytucji dla Europy" zawarte są w artykułach 61-66. Wyodrębniono w nich dwa rodzaje dóbr: niepodzielne (jak np. kopalnie, które zawsze pozostawałyby w gestii rządu narodowego, a wypływający stąd dochód narodowy obracano na zakupienie majątków od prywatnych właścicieli, które z kolei byłyby rozdzielane "między ubogich a rządnych członków narodu", oraz majątki publiczne (czyli tak zwane dobra narodu), które rząd narodowy miałby prawo rozdzielać między zasłużonych, a nie mających własności członków narodu.

Wpływy z podarków przeznacza się na ogólne potrzeby narodu, to znaczy na utrzymanie rządu, służby Bożej, straży praw oraz na "rozkrzewienie nauk, sztuk, przemysłu itd." Duży nacisk położono w Konstytucji na rolę wychowania, które ma służyć "przygotowaniu ludzi do realizacji określonej wizji przyszłości".

(...) "Wspomnienia historyczne, zdolne obudzać nieprzyjazne uczucia między narodami, przedstawiane będą młodzieży jako zabytki barbarzyństwa".

To zaskakujące zalecenie rozwija artykuł 74, w którym czytamy: "Podania historyczne o sławie nabytej orężem zostaną puszczone w wieczna niepamięć, albo powtarzane tylko będą jako ohydne pamiątki z upłynionych pięćdziesięciu wieków barbarzyńskich. Sława mogąca nabyć się orężem, po zawarciu wiecznego przymierza w Europie nie będzie się nazywała sławą z oręża, lecz sławą obrony praw. Dobycie oręża w innym celu, nie w obronie praw i bezpieczeństwa Europy będzie pociągało za sobą wieczną hańbę i przekleństwo narodów, nadto karane być ma najsurowiej prawami europejskimi".

(...) Ostatni artykuł (77) znosi karę śmierci po zawarciu wiecznego przymierza, którego celem jest zatamowanie na wieczne czasy rozlewu ludzkiej krwi.

Szlachetne plany, szczytne nadzieje "Wolnych chwil żołnierza polskiego" - napisała dr Barbara Kubicka-Czekaj - odbiegały w jakże różną od ówczesnej sytuacji Polski i Europy nieokreśloną przyszłość. Stanowią oryginalny i chlubny dokument poglądów powstańców, zaangażowanych w 1830/31 r. w taka przebudowę świata, która zapewniłaby "wieczny pokój". Koncepcja zrodziła się z polskiej krwi przelanej w imię świętej miłości kochanej Ojczyzny i w poszanowaniu ludzkiego prawa do życia niejako w obliczu około dziewiętnastu tysięcy poległych na polu bitwy pod Grochowem przeciwników pogodzonych przez śmierć (...).

W tekście zawarty jest protest zarówno przeciw utrwalanej przez zaborców - szczególnie przez carat - opinii o ich dobroczynnej roli w tej części Europy, jak o Polakach: "najkrwawszych jakobinach" czy "najszaleńszych buntownikach", co było swego rodzaju wyzwaniem dla zachodu, dającego wiarę despotom. Pozostawało jednak głosem wołającego na pustyni.

Konstytucja dla Europy została wydana jako tajny druk Ossolineum w roku 1833, co najprawdopodobniej przyczyniło się do zamknięcia tej instytucji. Była więc rozpowszechniana konspiracyjnie do czasu, gdy o niej zapomniano na pokolenia. Teraz mamy duże szanse, aby autorowi polskiej "Konstytucji dla Europy" zwrócić należne honory, pośmiertnie przywrócić mu sławę oraz chwałę.

Mój nieżyjący Przyjaciel, wielki rysownik i erudyta Szymon Kobyliński, tak kiedyś skomentował w liście do mnie żywot starszego "kolegi z wojska" Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego:

- Weźmy takiego Józia Wybickiego. Ten to się w życiu naszamotał. Pełnił wiele funkcji cywilnych i godności wojskowych. I co po nim pozostało? Kiedyś przy ognisku, na biwaku machnął kilka zwrotek hymnu "Jeszcze Polska nie zginęła". Pozostawił trwały po sobie ślad.

To wie każdy Polak mały. A dlaczego tak okrutnie nasza narodowa - i europejska - pamięć potraktowała Jastrzębowskiego, twórcę "Konstytucji dla Europy"?

Czy zatem nadszedł dobry czas dla Jastrzębowskiego, aby upomnieć się dlań o lepszą pamięć jednoczącej się Europy?

Zbigniew Święch1

1 Zbigniew Święch - pisarz, dziennikarz, publicysta, reżyser filmowy i dokumentalista wawelski, znakomity menadżer kultury, stworzył własną formułę popularyzacji dziejów. Od wielu lat związany jest z Krakowem i z Tarnowem, gdzie spędził swoją młodość. Jest absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie, a dzisiaj członkiem Rady Fundacji im. Hetmana Jana Tarnowskiego w Tarnowie. Od 1978 r. jest stałym współpracownikiem "Nowego Dziennika" w Nowym Jorku, w latach 1992-1994 - współpracownikiem "Kuriera Wileńskiego", polskiego dziennika na Litwie. Jest autorem wielu książek, między innymi: Szkatuła z odkryciami, Klątwy, mikroby i uczeni, Czakram wawelski, Dlaczego fleming przewraca się w grobie, Budzenie wawelskiej Pani Królowej Jadwigi, kilkuset publikacji prasowych i radiowych, wielu programów telewizyjnych i filmów (wspólnie z Adamem Bujakiem zrealizował dla telewizji cykl filmowy Misteria o kultach i wierzeniach w Polsce). W 1987 r. został członkiem ekskluzywnego "The Explorers Club" w Nowym Jorku, zrzeszającego najwybitniejszych odkrywców z całego świata. Jest współzałożycielem Fundacji Kultury Polskiej. Za publikacje w prasie krajowej i emigracyjnej, na antenach TVP i Polskiego Radia, poświęcone dziejom Krakowa i kulturze polskiej został uhonorowany wieloma nagrodami i wyróżnieniami, w tym między innymi Nagrodą Tetmajerowską oraz nagrodą Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Krakowa (przypis Redakcji)

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT