PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik 1-2 (18-19)/2005
ISSN 1642-0853

Podążać za Nim

Minęło już kilka tygodni od tych niezwykłych zdarzeń, w istocie bardzo smutnych, a jednocześnie zaskakująco niemal radosnych, stanowiących pod różnymi szerokościami geograficznymi okazję do odnalezienia siebie i poczucia się dobrze we wspólnocie. W Polsce - chyba bez przesady - nazwano te dni "narodowe rekolekcje". Śmierć Ojca Świętego Jana Pawła II nadal skłania do rozmaitych refleksji i wspomnień, ale także do szukania nowych celów i przedsięwzięć, które byłyby pożyteczne i na czasie, z których byłby ON zadowolony ...


Dla członków Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego niezwykłą wagę miał i będzie miał fakt, że Papież i to jaki - już za życia, a teraz z jeszcze większą częstotliwością i mocą nazywany Wielkim i Świętym - był Członkiem Honorowym naszego Towarzystwa. To zarazem nobilituje i zobowiązuje. Warto to sobie uświadomić, warto przeżyć chwilę dumy i zadumać się, co z tego dla nas wynika. Należy jeszcze dodać, że w tym honorowym członkostwie, w najwyższej godności w naszym Towarzystwie, nadanej Ojcu Świętemu przez X Krajowy Zjazd PTTK, zawierało się także uznanie dla autentycznego i wybornego turysty Karola Wojtyły, a także bynajmniej nie wirtualnego turysty Jana Pawła II, dla jego górskich wędrówek, wycieczek narciarskich, wcześniejszych spływów kajakowych, ponoć także wycieczek rowerowych.

Ze wspomnień kolegów Ojca Świętego; ba! - z wypowiedzi samego Jana Pawła II wiemy, że na turystyczne szlaki prowadzili go ojciec, może także starszy brat i na pewno szkoła. Z ojcem odkrywał jednocześnie - często pielgrzymując do pobliskiej Kalwarii Zebrzydowskiej - możliwość łączenia turystyki z przeżyciami religijnymi. Do tego słynnego Sanktuarium Maryjnego pielgrzymowali pieszo.

W działalności kapłańskiej Karola Wojtyły różne formy turystyki szybko stały się praktyką, dzięki której wielu ówczesnych krakowskich studentów mogło podczas wspólnych wyjazdów łączyć czynny wypoczynek fizyczny i krajoznawstwo ze swoistymi rekolekcjami, podczas których była okazja nie tylko do wysłuchiwania kazań dla ogółu, ale również do dyskusji czy nawet indywidualnych rozmów, gdy na przykład na obozach kajakowych osadę z "Wujkiem" codziennie tworzył innych uczestnik. Dzięki wspaniałej książce Zapis drogi... dzisiaj można już poznać imponujące rozmiary (a przy okazji także przynajmniej częściowo) efekty tego - jak brzmi podtytuł książki - nieznanego duszpasterstwa księdza Karola Wojtyły.

O zamiłowaniu młodego krakowskiego kapłana do turystyki, zwłaszcza do wędrówek górskich, świadczy wiele zachowanych zdjęć i świadectw księży-kolegów, którzy, mając szczęście trafić na parafie podtatrzańskie czy podbeskidzkie (jak na przykład ks. Mieczysław Maliński do Rabki czy ks. Franciszek Macharski do Kóz), wielokrotnie gościli przyszłego Papieża u siebie i razem z nim wędrowali w góry.

Chyba jest tylko kwestią czasu, że - tak jak wydany został wspaniały album o związkach Jana Pawła II ze sportem Chwalcie Boga w waszych ciałach - powstanie niebawem album poświęcony turystycznej aktywności Karola Wojtyły, Jana Pawła II (niekompletne jego namiastki, a także bardzo starannie opracowane monografie na ten temat już się zresztą wcześniej ukazały).

W biografii księdza Wojtyły można przeczytać: zdarzyło się jeszcze, że jakiś bardzo mądry lekarz zalecił, czy nawet wręcz nakazał młodemu, ale podupadającemu na zdrowiu kapłanowi, zaliczanie co roku znacznej ilości "dniówek" w ruchu i na świeżym powietrzu. Mimo rosnącej, z każdym rokiem karkołomnie, liczby zajęć i obowiązków pacjent z zaleceń lekarskich wywiązywał się należycie. Trochę do tej "obowiązkowej kuracji" wykorzystując zimą narty, a latem chodząc na górskie wycieczki. Także z tego okresu turystycznej aktywności przyszłego Papieża zachowało się sporo zdjęć, między innymi z Bieszczad. Dzięki temu zdyscyplinowanemu posłuszeństwu lekarskim zaleceniom zapewne i na zdrowiu ksiądz Wojtyła znacznie zyskał i więcej miał sił, by realizować zadania "ponad ludzkie siły". Już wtedy można też było dostrzec to, co tak bardzo imponowało w trakcie długiego pontyfikatu Jana Pawła II: wprost niewiarygodne wykorzystanie otrzymanego czasu i trudny do objęcia ogrom dokonań, przy jednoczesnym braku pośpiechu, zatrzymywaniu się na głos każdego człowieka, modlitwie stanowiącej ważne punkty "programu każdego dnia" i "obowiązkowych konsultacjach" oraz "urlopach" dających możliwość zregenerowania sił, jak chociażby te we włoskich Dolomitach.

Głównie dzięki fundacji prowadzonej przez Urszulę Własiuk, a także dzięki wydawnictwom, między innymi wspomnianej pani Urszuli czy Andrzeja Matuszczyka, możemy dzisiaj wyliczyć niemal wszystkie trasy, które przemierzył w naszym kraju Karol Wojtyła. Niezwykle cenną inicjatywą jest ich specjalne znakowanie. Rośnie liczba już udostępnionych "Papieskich Szlaków" - to też powinno być zachętą, by członkowie Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego także właśnie na nich się spotykali. Może - w czasach zanikania turystycznych imprez masowych - liczną rzeszę uczestników przyciągnęłyby coroczne rajdy "Szlakami Jana Pawła II", prowadzące każdorazowo na inne trasy, przedeptane już wcześniej przez Karola Wojtyłę czy nawet Jana Pawła II (Dolina Chochołowska, Morskie Oko i Kasprowy Wierch, Wigry).

W ciągu ponad półwiecznej działalności turystyka z krajoznawstwem silnie się splotły w naszym Towarzystwie, w imprezach różnego typu i to organizowanych przez oddziały PTTK. Można stwierdzić, że w wielu z nich od dawna występuje także aspekt religijny, bo przecież chociażby tam, gdzie krajoznawstwo, tam również obiekty sakralne, a dla wierzących członków Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego pobyt w nich dostarcza również doznań religijnych. Od lat dziewięćdziesiątych minionego wieku coraz częściej imprezy turystyczne zawierają w swych programach także możliwość udziału w niedzielnej mszy świętej. Wiele oddziałów PTTK podejmuje się również organizowania pielgrzymek (w pełnym tego słowa znaczeniu), z reguły jednak starając się, by na nich nie zmarnować jednakże okazji do zrealizowania możliwych celów krajoznawczych.

Może zbliża się taka chwila, że także, na przykład, zdobywanie Odznaki Krajoznawczej im. Jana Pawła II (świetna inicjatywa Kurii Krakowskiej) stanie się popularne w Polskim Towarzystwie Turystyczno-Krajoznawczym. To również mogłoby stać się dzisiaj impulsem do ożywienia turystyki kwalifikowanej. Kilkanaście lat temu wspólnie z żoną i trójką dzieci staliśmy się posiadaczami tej odznaki najniższego brązowego stopnia. Pamiętam ile wspaniałych przeżyć dostarczyło nam jej zdobywanie. Wypada teraz pomyśleć o srebrnych... Nie tyle pomyśleć, co przygotować plany na zdobycie pierwszych do nich punktów.

Karol Wojtyła - Papież Jan Paweł II był i pozostanie dla turystów wzorem do naśladowania. Zarówno osobisty przykład, jak i nauczanie Ojca Świętego dostarczają bezcennych drogowskazów na uporządkowanie swego życia, na sensowną jego organizację, w której bardzo ważne jest również miejsce na sensowny wypoczynek, turystykę, kontakt z przyrodą, głębszą kontemplację... Zobowiązującą moc, nie tylko dla strażników turystycznych tras, mają słowa Jana Pawła II: Pilnujcie mi tych szlaków..., mogące mieć znacznie szersze odniesienie. Dzięki rozpowszechnieniu tego słynnego już dziś zdania (uczynili to Urszula Własiuk i Andrzej Matuszczyk), tak właśnie nazwałem swoją pierwszą dużą wystawę pamiątek związanych z pontyfikatem Jana Pawła II (w Muzeum Miejskim w Zabrzu), która notabene wpisana została do programu jako inaugurująca obchody jubileuszu 50-lecia działalności mojego Oddziału Zakładowego PTTK "Baildon".

W związku ze śmiercią Ojca Świętego Jana Pawła II chciałbym przywołać związki oddziału PTTK "Baildon" z pontyfikatem naszego Papieża-Rodaka. Jej integralną częścią jest Baildonowski Ruch Pielgrzymkowy, kiedyś stanowiący samodzielny byt, choć przez cały czas korzystający z czynnego wsparcia oddziału, od początku mający głównego organizatora w osobie Zbigniewa Malinowskiego - prezesa Oddziału Zakładowego PTTK "Baildon", będącego również Członkiem Honorowym naszego Towarzystwa.

Pielgrzymowanie z "Baildonem"

Zanim napiszę o pielgrzymowaniu baildonowców, chciałbym przywołać jeszcze dwa wydarzenia, w których uczestniczyliśmy tylko jako pomocny organizator. W roku 1992 - po naszych pozytywnie zweryfikowanych już możliwościach - "Baildon" zorganizował pielgrzymkę do Italii dla jednego z roczników śląskich kapłanów. Dzięki niej jednemu z naszych członków (kierowcy) dane było uczestniczyć w Mszy świętej, celebrowanej przez Ojca Świętego w Jego prywatnej kaplicy. W listopadzie jubileuszowego roku 2000 mogliśmy się poczuć organizatorami pielgrzymki Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, który w roku także jubileuszu 50-lecia naszego Towarzystwa postanowił odwiedzić w Watykanie swego najgodniejszego Członka Honorowego PTTK i wręczyć Mu okolicznościowy Medal "50 lat w PTTK". To dla naszego zakładowego oddziału PTTK był wielki zaszczyt. Pielgrzymkę uwieńczyło spotkanie z Ojcem Świętym, które miało miejsce po audiencji generalnej na placu św. Piotra.

Baildonowskie związki z Janem Pawłem II były bardzo bogate. Odżywają wspaniałe chwile, jakie dane było przeżyć ogromnej rzeszy - w większości członków PTTK - hutników "Baildonu", dzisiaj - w dziwnych okolicznościach - upadłej już huty i najprawdopodobniej skazanej na niebyt. W tej właśnie katowickiej hucie (założonej w roku 1823 i zasadnie zwanej "perłą śląskich hut") powstał niezwykły ruch pielgrzymkowy, zapoczątkowany spotkaniem z Jego Świątobliwością i wzmacniający się corocznymi baildonowskimi pielgrzymkami do Italii. Jego początek miał miejsce w 1990 r. Gdy ledwo co zmieniły się realia polityczne Polski, powstał pomysł, by z dziękczynną pielgrzymką pojechać do Watykanu. To miało być "jednorazowe przedsięwzięcie". Jego organizatorem była zakładowa "Solidarność", a człowiekiem, który tym się zajął - Zbigniew Malinowski, przewodniczący baildonowskiego NSZZ "Solidarność" przed stanem wojennym i zarazem bardzo aktywny działacz Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Tamta sierpniowo-wrześniowa pielgrzymka stała się jednocześnie pielgrzymką zakładową. Wymownie o tym świadczyły bardzo liczne dary dla Ojca Świętego, ufundowane przez dyrekcję, kierownictwa wydziałów, organizacje związkowe i społeczne oraz grupy pracownicze. Wystawę z tym darami obejrzało wówczas chyba pół "Baildonu", zatrudniającego wówczas ponad 8 tysięcy pracowników.

Wybrane biuro podróży (z Wrocławia) zaproponowało na przewodnika Zbigniewa Raka, który okazał się wielkim pasjonatem Italii, potrafiącym wszystkich skutecznie zarazić tą swą miłością do antyku, renesansu i interesującej współczesności Półwyspu Apenińskiego. To było ważne, gdyż - wspomagając od początku głównego organizatora naszego Baildonowskiego Ruchu Pielgrzymkowego Zbigniewa Malinowskiego - zgodnie doszliśmy do wniosku, że taki wyjazd powinien spełniać jak najpełniej oczekiwania uczestników, a Ci łakną zarówno głębokich doznań religijnych i marzą o spotkaniu z Papieżem, jak też mają jedyną może w życiu okazję bliższego poznania Włoch. Zbigniew Rak z entuzjazmem przyjął nasze oczekiwania. Uznał, że to naprawdę dobry pomysł, by taki kilkunastodniowy wyjazd (pierwsza pielgrzymka liczyła 16 dni, następne przeważnie 18, a rekordowa - 20) wykorzystać na religijny ruch pątniczy (po Ziemi Świętej - Włochy są dla niego wyjątkowo płodną ofertą), ale jednocześnie pokazać wspaniałość historii i kultury Italii, a ponadto - maksymalnie związki polsko-włoskie, wszelkie możliwe polonica. Stąd już nawet ta mająca być jedyną pierwsza pielgrzymka baildonowska przybrała nazwę: NA SPOTKANIE Z OJCEM ŚWIĘTYM JANEM PAWŁEM II I ITALIĄ. W jej "drugim członie" było zwiedzanie, a już wiele mówi lista kolejno odwiedzanych miast, z czasem trochę, lecz już niewiele rozrastająca się: Wenecja, Padwa, Bolonia, Florencja, Siena, Asyż, Rzym, Tivoli, Castel Gandolfo, Monte Cassino, Neapol, Sorrento, Pompeje, Wezuwiusz, Amalfi i Positano, San Giovanni Rotondo, Loreto, San Marino, Rimini, Verona, a do tego jeszcze "po drodze" Wiedeń z Kahlenbergiem czy Ołomuniec. No i od początku wizyta na trzech polskich cmentarzach wojskowych.

W pamiętnym roku 1990 na szczęśliwą drogę błogosławił nas przed świątynią w Załężu ks. biskup Janusz Zimniak. Tak się złożyło, trochę przypadkowo, że w tymże kościele witał nas po powrocie ks. biskup Gerard Bernacki, a na pierwszym Spotkaniu Opłatkowym baildonowskich pątników znów gościliśmy Biskupa Janusza. Na tym opłatku w grudniu roku 1990 w dawno już wyburzonym budynku baildonowskiego kasyna (w okresie międzywojennym była to willa dyrektora huty, a po II wojnie światowej - zgodnie z socjalistycznymi pryncypiami - najpierw żłobek, a potem zakładowa stołówka i klub fabryczny, zanim powstały z prawdziwego zdarzenia dom kultury i hala sportowa, dzisiaj już także definitywnie wyburzone) czterdzieści kilka osób postanowiło, aby ruch ten kontynuować i w roku 1991 znów pojechać do Italii, a jednocześnie zorganizować kilka "imprez pielgrzymkowych" w kraju.

Były to "strzały w dziesiątkę". W 1991 r. druga baildonowska pielgrzymka do Italii jechała dwoma autobusami, a jeszcze jedną grupę baildonowców trzeba było dodać do pielgrzymki z Wrocławia. Na dodatek "Baildon" dostąpił zaszczytu, by wspólnie ze wspomnianym Zbigniewem Rakiem wieść też do Italii pielgrzymkę rocznikową śląskich kapłanów... No i był zorganizowany między innymi rajd "Turystycznymi szlakami Karola Wojtyły po Beskidzie Żywieckim" i kilka pielgrzymek krajowych. Takie były początki!

Odbyło się więc 11 baildonowskich pielgrzymek do Italii. Dzięki wielkiej życzliwości dla baildonowców ks. arcybiskupa Stanisława Dziwisza i ojca Konrada Hejmo ponad 650 osób miało możliwość przeżycia najbliższych z możliwych spotkań z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Tych spotkań w Watykanie i w Castel Gandolfo było aż 27. Ile zdjęć ze spotkań z Janem Pawłem II stanowi dzisiaj niewyobrażalny skarb baildonowców, jeśli tylko w sierpniu roku 2000 zamówiliśmy w Watykanie ponad tysiąc odbitek?!

Włochy nie były naszym jedynym kierunkiem. Od roku 1990 ponad 5 tysięcy baildonowców dotarło do sanktuariów całego świata, w tym ponad 2,5 tysiąca osób było przynajmniej na 3-4-dniowej pielgrzymce do Ołomuńca, Wiednia (w tym Kahlenberg), Mariazell i Bratysławy...

Z jedenastu baildonowskich pielgrzymek do Italii dane mi było osobiście przeżyć aż sześć - i to większość z rodziną! Wspomnień więcej niż mogłoby pomieścić sześć opasłych tomów. Na dodatek w historycznej, pierwszej, byłem podstawowym ministrantem. Potem w tej roli mogła już występować liczniej obecna młodzież. W roku 1990 uczestniczyliśmy w pogrzebie zmarłego Kardynała w Bazylice św. Piotra, a w sierpniu roku 2000 spotkało nas wyjątkowe wyróżnienie - wbrew planom i ustaleniom nie dotarliśmy do tronu papieskiego po audiencji generalnej na placu św. Piotra, ale za to na dziedzińcu pałacu papieskiego w Castel Gandolfo przeżyliśmy takie spotkanie, że na jego wspomnienie łzy ciekną z oczu do dzisiaj i wierzyć się nie chce, że to nas takie szczęście spotkało. Kilkanaście kaset video (z klepnięciem mnie przez Ojca Świętego - po rozmowie - w ramię, o którym nie miałem najmniejszego pojęcia), kilka kaset audio otrzymanych z Radia Watykańskiego, na których Jan Paweł II pozdrawia baildonowców, w moim archiwum kilkaset zdjęć z bezpośrednich spotkań z Ojcem Świętym i to nie do wyrażenia ani na zdjęciach ani w tekście, co ciągle pozostaje w pamięci, stanowiące może najcenniejszy skarb.

Ponadto ile spotkań z Ojcem Świętym "Baildon" miał w kraju, podczas kolejnych pielgrzymek do Ojczyzny, z tak wspaniałymi jak w roku 1997 (trzema autobusami pojechaliśmy na cztery dni do Zakopanego, a potem jeszcze byliśmy grupowo na krakowskich Błoniach i uczestniczylismy w pożegnaniu Ojca Świętego na lotnisku w Balicach), czy udział w 1995 r. (też trzema autobusami) w spotkaniu na Kaplicówce w Skoczowie. Albo wcześniejsze jeszcze doświadczenia: moknięcie wraz z ogromną rzeszą uczestników w strugach ulewnego deszczu na katowickim lotnisku Muchowiec w roku 1983 czy cztery lata później, "zgodnie z rozdzielnikiem", jazda pociągiem do Tarnowa. Czy jeszcze pierwsza pielgrzymka do Polski w 1979 r., gdy we wszystkich zakładach pracy, także w naszym, "odradzano" udział w spotkaniach z Papieżem i utrudniano dawanie urlopów? Wtedy odważniejsi brali jednak urlop i jechali do Częstochowy, gdzie było spotkanie Jana Pawła II ze Śląskiem, a mniej odważni wybierali Kraków - tam spotkanie było w niedzielę. Jakże ważne były dla nas także wędrówki "Szlakami papieskiego pielgrzymowania po Polsce" czy obecność w miejscach świętych całego świata, gdzie przed nami był Jan Paweł II: idąc chronologicznie za Papieżem od Meksyku, Irlandii i Turcji po Ziemię Świętą z Synajem i Lwów.

Tak łatwo byłoby chwalić się jeszcze bardziej. Mam absolutną świadomość, że chwalić się jednak nie ma czym, a to, co dane było nam przeżyć jest dzisiaj wielkim zobowiązaniem... Ojcze Święty, dziękujemy Ci. Wspieraj nas w dobrych zamierzeniach i poczynaniach, abyśmy mogli zasłużyć na miano tych, którzy Cię w przyszłości nie zawiodą. Cud już się stał, bo, mimo upadłości Huty "Baildon", dziarsko trzyma się Oddział Zakładowy PTTK "Baildon" i nadal możemy uprawiać turystykę oraz krajoznawstwo i pielgrzymować. Jesienią znów zamierzamy pojechać do Włoch, tym razem "Na grób Jana Pawła II oraz na Spotkanie z Ojcem Świętym Benedyktem XVI i z Italią". W styczniu 2006 r. miejscem kolejnego, już szesnastego, Spotkania Opłatkowego baildonowskich turystów i pątników (tradycyjnie łączymy je z kilkudniowym wyjazdem) będzie prawdopodobnie Lwów. W programie imprez na rok 2005, organizowanych przez oddział (w tym w ramach bardzo u nas popularnych, tanich wycieczek z cyklu "Przewodnik czeka" przygotowywanych i prowadzonych przez Elżbietę Praus), poszczególne koła oddziału, Koło Przewodników czy Klub Turystyki Kolarskiej "Wagant", także nie brakuje propozycji pielgrzymkowych. Jeśli zaś do Polski przyjedzie papież Benedykt XVI, pojedziemy, choćby jedyne spotkanie było w Suwałkach lub w Świnoujściu (czyli najdalej od Katowic), a na transparencie będziemy mieć logo naszego Oddziału Zakładowego PTTK "Baildon". W tekście transparentu zapewne znajdzie się też dowód pamięci o Janie Pawle II - Członku Honorowym Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego - i dobre słowo pod adresem Jego Następcy.1

Oddział Zakładowy PTTK "Baildon"
Henryk Czarnik

1 W artykule wykorzystano materiały przygotowane przez Zbigniewa Malinowskiego - prezesa Oddziału Zakładowego PTTK "Baildon", Członka Honorowego PTTK.

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT