PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik 3-4 (16-17)/2004
ISSN 1642-0853

Śląsk po drugiej stronie granicy

Na Dolnym Śląsku, na wzór CZAK-u, ale z własnymi modyfikacjami, od 1972 r. zaczęto organizować Forum Krajoznawstwa Dolnośląskiego, którego jedną z zalet upatrywano w integracji tej specyficznej społeczności. W ślad za tym działacze z Opola podjęli w 1977 r. podobne kroki, nazywając swoją imprezę Śląskie Sympozjum Krajoznawców. Od dziesięciu lat sympozja mają specyficzny charakter, odbywają się mianowicie przemiennie po polskiej i po czeskiej stronie, obejmując zagadnienia i tereny tego śląskiego pogranicza. Mało kto bowiem wie w Polsce, iż Śląsk w Republice Czeskiej - jedna z głównych krain (obok Czech i Moraw) tego państwa, to nie tylko Cieszyńskie. 24-26 września 2004 r. Śląskie Sympozjum Krajoznawców dotyczyło obszarów tego regionu stykających się z Morawami.


Dekada lat siedemdziesiątych minionego stulecia - mimo iż mało kto zdawał sobie sprawę z szybko nadciągającego kryzysu gospodarczego i przełomowych wydarzeń Sierpnia '80 - była chyba najobfitsza w wydarzenia i działania krajoznawcze. Zapewne złożyło się na to kilka przynajmniej przyczyn, jak: ożywająca programowo Ogólnopolska Narada Krajoznawcza (Gdańsk 1970), która później zyskała nazwę II Kongresu Krajoznawstwa Polskiego i skutkujący nim w roku następnym Centralny Zlot Aktywu Krajoznawczego, do dziś popularne CZAK-i; zaktywizowanie się społeczeństwa i pewien wzrost jego zamożności po szarzyźnie epoki gomułkowskiej; wreszcie, wzrost wykształcenia po wojennych stratach. W poszczególnych województwach krajoznawcy wyraźnie zdynamizowali swoją pracę w szeregach PTTK. Na Dolnym Śląsku, na wzór CZAK-u, ale z własnymi modyfikacjami (np. tematyka regionalna, wydawnictwa), od 1972 r. zaczęto organizować Forum Krajoznawstwa Dolnośląskiego, którego jedną z zalet upatrywano w integracji tej specyficznej społeczności - szkoda, że owe fora zanikły w latach osiemdziesiątych. W ślad za tym działacze z Opola, gdzie rej wodził wówczas Jacek Rogoża, podjęli w 1977 r. podobne kroki, swoją imprezę nazywając Śląskie Sympozjum Krajoznawców. Istotą ich były zamówione referaty, ale i możliwość wystąpienia wszystkich zainteresowanych, nadto oczywiście i wycieczki.

Od dziesięciu lat sympozja mają specyficzny charakter, odbywają się mianowicie przemiennie po polskiej i po czeskiej stronie, obejmując zagadnienia i tereny tego śląskiego pogranicza. Mało kto bowiem wie w Polsce, iż Śląsk w Republice Czeskiej - jedna z głównych krain (obok Czech i Moraw) tego państwa, to nie tylko Cieszyńskie, tj. południowy fragment księstwa cieszyńskiego. To także dawne księstwa karniowskie i opawskie. Nie można tedy uważać się za znawcę Śląska, nie znając i tych jego części. W 2004 r., dokładniej 24-26 września, Śląskie Sympozjum Krajoznawców dotyczyło obszarów tego regionu stykających się z Morawami. Ze strony polskiej udział organizacyjny zapewniał Opolski Klub Krajoznawców PTTK z jego niezmordowanym prezesem Leonem Korcem, któremu skromnie, ale nadzwyczaj pracowicie towarzyszył społeczny kierownik opolskiej Regionalnej Pracowni Krajoznawczej PTTK i członek Komisji Krajoznawczej Zarządu Głównego PTTK Henryk Paciej. Osób zaangażowanych było więcej, nie sposób wszystkich tu wymienić. Znaczna część naszych krajanów "zaokrętowała się" do autokaru, który po drodze umożliwił poznanie oryginalnego, dwupoziomowego, drewniano-betonowego kościoła w Malni i nadal rażących wojennymi ubytkami Głubczyc, gdzie wszakże duże zainteresowanie wzbudziło tworzone społecznymi siłami regionalne muzeum. Później był Kaniów - już za granicą, postój na zakupy, który nieliczni wykorzystali na "zaliczenie" najciekawszych jego zabytków.

Noclegi i pierwsza część sympozjum miała miejsce w ośrodku "Holubice" usytuowanego koło Mokřinky, wprawdzie w pięknej okolicy, ale jakby żyjącego jeszcze duchem socjalistycznych czasów: brakowało wody, obsługa jakby łaskę czyniąca gościom, jedzenie kiepskie - na przykład w niedzielę, na odjezdnym, poczęstowano nas dwiema, najczęściej rozgotowanymi parówkami i suchym chlebem - sztućców, a do popicia była sławetna malinowka na ciepło i słodko. W dodatku organizatorzy, wbrew programowym zapowiedziom, nie zadbali o dwa wieczory, które pozostawiono bez "zagospodarowania".

Na szczęście reszta programu była ciekawa. Wprawdzie niektóre czeskie referaty zostały odczytane (bez tłumaczenia) zbyt szybko jak na polskie możliwości percepcji, ale sporo jednak zrozumiano. Była tedy mowa o: okolicach, numizmatach, postaciach, szwedzkich szańcach i innych tematach pogranicza. Obiecano druk materiałów - będziemy czekać! Co zaś obejrzano?

Przede wszystkim w sąsiedztwie samej Mokřinky arcyciekawe stanowiska związane z eksploatacją łupka dachowego. W niedzielę duże wrażenie wywołało kilka obiektów. Pierwszy z nich to Vikštejn - ruiny największego po tamtej stronie granicy śląskiego zamku, częściowo odbudowywanego. W Starej Vodzie podziw wzbudziła krzątanina młodzieży, która zabrała się do odgruzowywania zrujnowanego przez radzieckie oddziały kościoła, gdzie urządziły one areszt, likwidując całe miasteczko - ciągle bowiem jest to teren poligonu. Ruszyły wreszcie prace przy zagospodarowaniu Janskej Koupeli - jednego z największych zespołów sanatoryjnych w Republice Czeskiej, nieczynnego od wielu lat, w którym, mimo to, zachowało się we wnętrzach sporo wyposażenia, w tym nawet… naczynia! Rzecz nie do pomyślenia w naszym kraju.

Niedziela - po części referatowej w Hradcu nad Moravicí, odbytej w wielgachnym, neogotyckim gmaszysku z czerwonej cegły (tzw. czerwony zamek) - dała szansę na dokładne poznanie tutejszego klasycystycznego pałacu Lichnowskich z pięknie utrzymanymi wnętrzami. Tu też przewodniczący Komisji Krajoznawczej Zarządu Dziedziniec czerwonego zamku

Głównego PTTK wręczył z okazji 50-lecia tej komisji jubileuszowe certyfikaty "dziękczynne" dwom krajoznawcom polskim i dwom czeskim, z racji ich wieloletniego zaangażowania we wspólne uprawianie transgranicznego krajoznawstwa. W niedalekim kościele pw. Świętych Piotra i Pawła największe zainteresowanie budziła okazała barokowa marmurowa płyta nagrobna z 1603 r. z pełnopostaciowym przedstawieniem jednego z rodu Prószkowskich z Prószkowa niedaleko Opola - Kašpara. Trochę zamieszania i dość późno Polacy wrócili do Opola.

Kto zaś uczestniczył w tym jubileuszowym, wzajemnym sympozjum? Wspomniany Henryk Paciej szybko dokonał statystycznych obliczeń. Otóż, wzięły w nim udział 74 osoby, w tym 47 to Polacy (Czechów jakby to nie interesowało, choć to na ich terenie), wśród nich pięciu zasłużonych instruktorów krajoznawstwa. Zaledwie 16 osób to pracujący, pozostali - generalnie emeryci. Nic dziwnego, że średnia wieku przekroczyła 64 lata. Tak, narastający problem młodzieży.

Niewątpliwie sympozjum jest wzorem ponadgranicznego działania krajoznawczego. Także i tegoroczne dostarczyło sporo wrażeń i wiedzy o tych peryferiach Śląska. Ogólnie pozytywnej oceny nie deprecjonuje znacząco, na szczęście, kiepska organizacja czeskich kolegów. W 2005 r. zaś Opolski Klub Krajoznawców PTTK zaprasza na swój teren i obiecuje, że będzie świetnie.

Tekst i zdjęcia Krzysztof R. Mazurski
Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT