PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik 3-4 (16-17)/2004
ISSN 1642-0853

Czy kozice przetrwają w Tatrach

Kozica - zwierzę herbowe Tatrzańskiego Parku Narodowego - jest pod ochroną prawa już od 136 lat. Jesienią 1868 r. po kilkunastu latach starań polskich znawców przyrody tatrzańskiej, między innymi Stanisława Staszica, Maksymiliana Nowickiego, Ludwika Zejsznera i Eugeniusza Janoty, ochronę tych zwierząt ogłosił Sejm Krajowy dla Galicji (w ówczesnym zaborze austriackim), uchwalając ustawę "Względem zakazu łapania, wytępiania i sprzedawania zwierząt alpejskich właściwych Tatrom, świstaka i dzikich kóz". To była pierwsza na świecie ustawa o ochronie gatunkowej zwierząt (weszła w życie 9 miesięcy później). Przyczyną starań o ratowanie zagrożonych zwierząt było rabunkowe góralskie kłusownictwo i snobistyczne łowiectwo uprawiane przez właścicieli lasów tatrzańskich.


Długie starania - niewielkie skutki

Zanim po pięćdziesięciu latach ustanowiono ochronę prawną kozicy już w roku 1815 Stanisław Staszic w swoim dziele O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polsk, opisał z wielkim ubolewaniem namiętność (górali do) polowania na kozy dzikie. W 1864 r. Maksymilian Nowicki i Eugeniusz Janota apelowali w imieniu Krakowskiego Towarzystwa Naukowego o zahamowanie kłusownictwa. W 1865 r. Nowicki o ochronę kozic i świstaków apelował w Wiedniu do członków Towarzystwa Zoologiczno-Botanicznego. Z pomocą biskupa tarnowskiego Józefa A. Pukalskiego i starostwa w Nowym Targu ukazała się - wydrukowana w 1865 r. z inicjatywy Krakowskiego Towarzystwa Naukowego przez Uniwersytet Jagielloński - pierwsza monograficzna publikacja o ochronie kozic Upomnienia Zakopianów i wszystkich Podhalanów aby nie tępili świstaków i kóz. Niestety, mimo apeli uczonych, władz świeckich i proboszczów podtatrzańskich parafii przed prawie 150 laty, kozice nadal nie mają spokojnego żywota.

Na przełomie lat 2001 i 2002 w słowackiej i w polskiej części było 275 kozic dorosłych i koźląt. W Tatrach Słowackich kozice liczone są od 50 lat, a od 45 - w Tatrach Polskich. W czerwcu i w lipcu 2004 r. stwierdzono, że w Tatrzańskim Parku Narodowym względnie stale jest 87 kozic, w tym 19 młodych koźląt, tyle samo dwulatków, 27 kóz i 10 capów. Jednoczesne liczenie kozic w Tatrach Słowackich wykazało, że w całych Tatrach jest ich 359, w tym 59 nowo narodzonych koźląt. Ddane pochodzą z kwartalnika "Tatry" nr 4(10)2004.

Tatry - ostoja unikatowej przyrody

W tym samym numerze znajdujemy podsumowanie ochrony zwierząt rzadkich i chronionych z okazji 50-lecia Tatrzańskiego Parku Narodowego. Znawcy tej problematyki Łukasz Pęksa (w dwumiesięczniku Państwowej Rady Ochrony Przyrody "Chrońmy przyrodę ojczystą" nr 1/2003) i Tomasz Zwijacz Kozica (w kwartalniku "Tatry" nr 4/2004) podają, że po pierwszym liczeniu w 1957 r. było 77 kozic i tylko 3 młodociane. W Tatrzańskim Parku Narodowym w ciągu 50 lat zaznaczaja się korzystne różnice liczebności rzadkich zwierząt. Odpowiednio (1954-2004) przybyło rysi (były 3, jest 7 osobników), niedźwiedzi (było 2-4, jest 12-17), wilków (było 5, jest 10-15), jeleni (było 50-60, jest 230), borsuków było 15, ale po klęsce wścieklizny po wielu latach w 2004 r. widziano jednego! Jedynie w przypadku bardzo wrażliwych na warunki środowiska kozic ich liczba nie ulega znacznej zmianie na korzyść. Pół wieku temu było ich 60, a dziś tylko 80 i ta liczba uznawana jest za przejaw optymistyczny. Jednocześnie w roku 2004 na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego stwierdzono pojawianie się czasami 1 bociana czarnego, 4 puchaczy, 45 cietrzewi (50 lat temu było 26), 70 głuszców (było 80).

Liczby przedstawiające pogłowie kozic nie budzą niepokoju po słowackiej stronie Tatr. Wiadomo, że w słowackim TANAP-ie, który jest pięć razy większy od naszego parku, od wielu lat kozice mają lepsze warunki do pomyślnego bytowania. Zawdzięczają to zamykaniu dostępu do wnętrza TANAP-u od jesieni do wiosny, co zapewnia wrażliwym kozicom kilka miesięcy spokoju. W naszym parku jesienią, zimą i wiosną zamykane są na krótko niektóre szlaki i tereny narciarskie z powodu zagrożenia lawinami. Po porównaniu ich liczby z lat 1999/2000/2001 r. wiadomo, że w Tatrach Słowackich było ostatnio 205 kozic, z czego w Tatrach Wysokich - 105, w Tatrach Bielskich - 74 i w Tatrach Zachodnich - 26. Natomiast w Tatrach Polskich w tym samym czasie było zaledwie 25 kozic w Tatrach Wysokich i 45 w Tatrach Zachodnich. Warto zauważyć, że porównanie wyników liczenia potwierdziło "niestałą" obecność około 30 kozic, czyli ich stałe wędrówki z jednej na drugą stronę granicy obydwu państw i parków narodowych, w poszukiwaniu pokarmu i spokojnych miejsc (zwanych kotelnicami) do rodzenia i wychowania młodych.

Chronione, ale żyją w stresie

Wiadomo, że pierwszy raz liczono kozice już w 1904 r. i było ich 136 w polskiej części gór, do 300 na terenie całych Tatr. W 1945 r. - pomimo kłusownictwa w latach wojny - doliczono się zaledwie 26 kozic, a wkrótce stwierdzono obecność ponad 200 kozic. Od 1957 r. odbywa się systematyczne liczenie ich pogłowia dwa razy w roku - wiosną i jesienią. W roku 1983 doliczono się ponad 280 kozic w naszej części Tatr, a w roku 1985 po stronie słowackiej stwierdzono obecność 580 tych zwierząt. Niestety, wiele wskazuje, iż są to informacje o znaczeniu historycznym, a liczebność herbowych zwierząt Tatrzańskiego Parku Narodowego świadczy o ich ciągłym zagrożeniu. Po okresie rui jesienią młode kozice rodzą się w maju, a więc na początku sezonu turystycznego i niejako "od dziecka" żyją w stresie. Główną jego przyczyną jest bardzo silna antropopresja, czyli nasilenie ruchu turystycznego od wczesnej wiosny do jesieni. Kozice dorosłe i koźlęta przez kilka miesięcy ciągle muszą uciekać, częściej przed ludźmi niż, na przykład, przed rysiami czy wilkami. Istotne znaczenie mają choroby zakaźne i zmiany genetyczne. Podobne problemy mają krewniaczki naszych kozic we włoskich Alpach, w Kartuzach i w Apeninach, w hiszpańskich Górach Kantabryjskich i w Pirenejach, łatwiej żyje im się w górach Azji Mniejszej, gdzie mają więcej terenów niedostępnych dla turystów.

Naszym kozicom już nie grożą stale liczni sto lat temu "skrytostrzelcy" i "polowace", ale mimo ochrony przez międzynarodowe konwencje - berneńską "O ochronie dzikiej przyrody i naturalnych siedlisk" i europejską Dyrektywę Siedliskową, a u nas przez ustawę "O ochronie przyrody" z 16 kwietnia 2004 r. i zachowania w Tatrach szczątkowego kulturowego wypasu owiec - kozice nadal są pożądanym łupem kłusowników.

Powierzchnia Tatr - jedynego obszaru wysokogórskiego w tej części Europy - wynosi 750 km2, z czego w granicach Polski zaledwie 174 km2. Powierzchnia naszego Tatrzańskiego Parku Narodowego to zaledwie 21,1 tys. ha, z czego około 70 proc. zajmują lasy górskie, a pozostałe 30 proc. to naturalne siedliska kozic - skaliste obszary ponad granicą lasu, trawiaste upłazy wysokogórskie oraz jeziora. Pod ochroną ścisłą w naszym parku narodowym jest połowa jego obszaru - 11,5 tys. ha. Starania o objęcie tej części naszego kraju szczególnymi formami ochrony przyrody i krajobrazu mają prawie dwustuletnie tradycje.

Jak podawano we wspomnianym kwartalniku "Tatry", w środku lata jubileuszowego roku 2004 w Tatrzańskim Parku Narodowym nie było "klęski turystycznej". Było normalnie, czyli w styczniu do parku weszło 35 tys. osób, w kwietniu - 53 tys. a w maju już 190 tys. Tylko 5 sierpnia weszło na jego teren 27,3 tys. osób (w parku słowackim było tego dnia tylko 18,6 tys. osób), a dzień później - 24,6 tys. Na Giewont w tych dniach wchodziło (czekając w kolejce) około 5 tys. osób. Jubileuszowy rok był w Tatrzańskim Parku Narodowym względnie spokojny: w lipcu odwiedziło park 430 tys. osób, a w sierpniu 2004 r. - 570 tys. Spośród statystycznych 3 mln turystów, odwiedzających rocznie Tatrzański Park Narodowy (137 osób przypada na hektar parku), niespełna połowa z nich przemierza szlaki wysokogórskie, czyli rejony dla kozic macierzyste, schroniskowe i pastwiskowe. Aż 70 % czasu zajmuje im w tych rejonach żerowanie i przeżuwanie, a 10% wędrówka.

Niestety, jest to najczęściej paniczna ucieczka przed zagrożeniem ze strony bardzo hałaśliwych ludzi. Znany jest przypadek śmierci 14 kozic po upadku w przepaść w noc sylwestrową z powodu pijackich wrzasków amatorów "wspaniałej zabawy". Kozice giną też płoszone przez spadające kamienie na zatłoczonych w lecie szlakach wysokogórskich i w lawinach śnieżnych powodowanych przez narciarzy (w 2004 r. ukazał się kontrowersyjny przewodnik Narciarstwo wysokogórskie w polskich Tatrach Wysokich).

Stara prawda - dłużej klasztora niż przeora

Tatrzańskim Parkiem Narodowym w ciągu półwiecza trzeci rok zarządza piąty z kolei dyrektor - Paweł Skawiński. Jego poprzednik - Wojciech Gąsienica Byrcyn - specjalista od świstaków i kozic (wydał w 2004 r. książkę Kozi kierdel), o swoich rodzinnych górach często mówi "moje" albo "nase Taterki". Dyrektorem parku był przez 11,5 lat, choć tym "mocnym na górze" (czyli w stolicy) całe lata bardzo się nie podobał, a dla wielu zakopiańskich notabli z powodu wielkiej "miłości do Taterek" był "solą w oku". Najdłużej, bo 18 lat, był dyrektorem Leon Niedzielski, którego namawiano na Tatry dwa lata (żeby zrobił porządek i złagodził ciągłe waśnie) i ściągnięto z Wolina, gdzie był 8 lat pierwszym dyrektorem Wolińskiego Parku Narodowego. Pierwszy dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego - Marceli Marchlewski - wytrzymał w trudnych latach, choć bezpartyjny, przez 15 lat.

Bezludne i dzikie górskie tereny budziły lęk, odwiedzali je nieliczni myśliwi, zielarze, poszukiwacze skarbów, potem pasterze kóz, owiec i krów. W XIX w. w Tatrach rozwinął się rabunkowy wyrąb drzew na opał dla rozwijającego się prymitywnego górnictwa i hutnictwa żelaza. W wieku XX zaś zaczęło się "białe szaleństwo", w 1936 r. ruszyła "kolejka na świętą górę narciarzy", Zakopane stało się "zimową stolicą Polski", a w latach pięćdziesiątych rozpoczęły się masowe wędrówki wczasowiczów i wycieczki opłacane z funduszy socjalnych. Ostatnio, nie tylko kozicom, grozi ideologia "tatrzańskiego biznesu" - żeby więcej w parku zagospodarować w sposób "zrównoważony", żeby kolejka woziła na Kasprowy Wierch 360 osób na godzinę, czyli o 100 proc. osób więcej. W końcu lata roku 2004 w jednej wysokogórskiej Dolinie Pięciu Stawów zebrano ponad 10 ton śmieci.

Tomasz Kowalik
Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT