PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik 3-4 (16-17)/2004
ISSN 1642-0853

Jubileusz turystów Sił Powietrznych

W dniach 18-26 września 2004 r. w Wojskowym Domu Wypoczynkowym "Kościelisko" w Kościelisku k. Zakopanego odbył się XXV Jubileuszowy Złaz Turystów Górskich Sił Powietrznych "Tatry 2004". Jest to impreza turystyczna organizowana przez Oddział Wojskowy PTTK przy Klubie Sił Powietrznych i Wojskowy Klub PTTK nr 32 "Ikar", odbywająca się cyklicznie dwa razy w roku, dla tych, którzy lubią górskie wędrówki. Spotkania są za każdym razem w innym rejonie pięknych polskich gór. Tym razem były to Tatry. Jak przystało na jubileusz, atmosfera i miejsce złazu prowokowały do wielu wyzwań.


Na Giewoncie

Wędrówkę rozpoczęliśmy od wejścia na Giewont poprzez Dolinę Małej Łąki i Przełęcz Kondracką. Wracaliśmy czerwonym szlakiem do Doliny Strążyskiej. Niektórzy z nas byli po raz pierwszy na tej "świętej górze", a niektórzy to stali bywalcy. Pogoda nam dopisała, był ciepły słoneczny dzień, więc widoki były przecudne. W schronisku w Dolinie Strążyskiej delektowaliśmy się szarlotką, smażonymi oscypkami i rydzami, popijając chłodnym piwem. Kolejny dzień zapowiadał nam długi spacer na Gubałówkę przez Butorowy Wierch i na Krupówki, gdzie mogliśmy wydać zaskórniaki na pamiątki "od morza do Tatr". Był to czas relaksu i rozkoszowania się górskim powietrzem, bowiem nazajutrz czekał nas wyjazd na Słowację w Tatry Wysokie. W tym dniu kilkoro naszych przyjaciół poszło na Orlą Perć.

Wczesnym rankiem, wynajętymi busikami wyjechaliśmy na Słowację. Spod schroniska "Śląski Dom" zielonym szlakiem poprzez Wielicki Staw, Polski Grzebień wyruszyliśmy na Małą Wysoką (V˘chodná Vysoká - 2428 m n.p.m.).

Nad przepaścią

Pogoda nie była w tym dniu najlepsza, wiał silny północny wiatr, momentami mgła była nisko, wtedy robiło się ponuro i nieprzyjemnie. Tego samego dnia, o godzinie 7:00 rano spod "Śląskiego Domu" czworo z naszych przyjaciół: Ela Dorn, bracia Jarek i Zbyszek Łapińscy oraz Franiu Lewandowski - najstarszy złazowicz w wieku 77 lat - pod opieką przewodnika Józka Michalca wyruszyło zdobywać Gerlach (2655 m n.p.m.). Myślami byliśmy z nimi, bowiem na następny dzień kolejna czwórka: ja - Krysia Kufel, Jarek Całkowski, Rysiu Zając i Krzysiu Osiak wybierała się na Gerlachovský štít. W drodze na Małą Wysoką w okolicach Wielickiej Siklawy postanowiliśmy odłączyć się od całej grupy, ponieważ wracaliśmy z powrotem do schroniska na nocleg. Spacerkiem, podziwiając góry i zachwycając się świstakiem, który nas wygwizdał, zbliżaliśmy się do szczytu z rosnącą dawką adrenaliny. Wejście w końcowej fazie nie było łatwe, przepaście, silny, porywający wiatr i strome podejścia napawały nas strachem. Łańcuchy, wzajemna pomoc i sprawność fizyczna naszej paczki przyczyniły się do pokonania podejścia. Czekało nas jeszcze około 10 minut wspinaczki na wierzchołek przy coraz bardziej wiejącym, zimnym wietrze. Dotarliśmy, lecz widoki przesłoniła nam mgła. Zrobiliśmy tylko pamiątkowe zdjęcia i ruszyliśmy na dół. W drodze powrotnej szukaliśmy naszego świstaka, ale, niestety, ukrył się gdzieś pomiędzy skałami. Zostawiliśmy mu więc kanapkę. W schronisku zadomowiliśmy się szybko i po ciepłym obiadku oczekiwaliśmy na powrót naszych kolegów z Gerlacha. Około godziny 18:00 wrócili, zmęczeni, zmarznięci i przerażeni, ale zadowoleni z osiągnięcia celu.

Wspinaczka na Gerlacha w ostatni dzień lata

Gratulacjom i uściskom nie było końca. Na wielkie uznanie, nie tylko w naszych sercach, zasłużył sobie Franciszek. Przewodnik wyznał nam, że jest on najstarszym polskim turystą, jakiego prowadził na Gerlach. Uczciliśmy ich wyprawę szklaneczką piwa i musieliśmy się pożegnać. My zostawaliśmy w "Śląskim Domu", oni wracali z Józkiem do Kościeliska, gdzie czekali na nich koledzy i koleżanki oraz zabawa przy ognisku z kapelą góralską. Pełni wrażeń, troszeczkę zmęczeni wędrówką, żartując z siebie nawzajem, położyliśmy się wcześnie spać, każde ze swoimi myślami. Noc była niespokojna, chociaż Rysiu i Krzysiu zasnęli bardzo szybko i spali "snem sprawiedliwego", odchrapując sobie wzajemnie. Ja i Jarek przewracaliśmy się z boku na bok, starając się chociaż trochę pospać. Rano zazdrościliśmy naszym kolegom, że są wyspani, im chrapanie nie przeszkadzało. Dzień zapowiadał się pochmurny, wiało może trochę mniej, lecz zaczynał prószyć lekki śnieżek. Przed godziną 7.00 przyjechał nasz przewodnik - Józek. Poinformował nas o warunkach pogodowych w tym rejonie Tatr i musieliśmy podjąć decyzję o wyprawie. Niestety, jako płeć słabsza postanowiłam nie iść. Z wielkim żalem i ze łzami w oczach pożegnałam moich trzech muszkieterów, życząc im pomyślności na szlaku. Pozostałam w schronisku. Z minuty na minutę, z godziny na godzinę warunki pogodowe robiły się gorsze. Wiał silniejszy wiatr, śnieg sypał coraz bardziej, pokropił też deszcz. Martwiłam się o moich kolegów. Godziny w schronisku upływały wolno, czas dłużył mi się okropnie. Nie mogłam doczekać się ich powrotu. Wreszcie po 11. godzinach wrócili. Zmarznięci, zmęczeni, z zaśnieżonymi czapkami i kurtkami, lecz zadowoleni. Pokonali Gerlachovský štít! Ujarzmili górę swoich marzeń i to w bardzo ekstremalnych warunkach. Oblodzone, mokre skały, padający śnieg, temperatura poniżej zera, brak odpowiednio skompletowanego stroju na taką aurę! Na szczęście znakomita znajomość gór, sprawność i pewność przewodnika Józka Michalca pomogła im wejść na najwyższy szczyt Tatr.

Na Gerlachu

W tym też dniu niektóre osoby z naszej grupy złazowiczów wędrowały na Czerwone Wierchy, a niektóre na Tomanową Przełęcz. Późnym wieczorem wróciliśmy do Kościeliska. Kolejny dzień znowu był pochmurny i deszczowy, nie sprzyjał ambitnym wędrówkom po górach. Wybraliśmy się do Zakopanego, aby pozwiedzać miejscowe zabytki i muzea. Następny dzień też był dżdżysty, lecz z przebłyskami słoneczka, zachęcił więc nas do wędrówki do Doliny Chochołowskiej. Wiele osób z grupy wybrało się na Wołowiec (2064 m n.p.m.), pozostali zaś spacerkiem przeszli Szlak Papieski. Wieczorem czekało nas uroczyste spotkanie w związku z Jubileuszem "Srebrne Wesele Złazu". Godzina zero tego dnia to godzina 19:00. Wszyscy odświętnie ubrani (panowie w krawatach, panie prosto od fryzjera) zebraliśmy się w sali kawiarnianej ośrodka, gdzie cichutko przygrywał na zachętę zespół "Watra". Prezes Oddziału Wojskowego PTTK przy Klubie Sił Powietrznych i jednocześnie komandor złazu, ppłk Krzysztof Osiak, powitał wszystkich uczestników spotkania, wręczył też Marianowi Żmudzie statuetkę "Ikara" za czynny udział w 25. złazach i ich współorganizowanie. Za 20. i 15. uczestnictwo w złazach i wspólne wędrowanie po górach okolicznościowymi grawertonami zostały wyróżnione: Ewa Kałamaga, Wanda Dubińska, Zosia Trzcińska, Basia Więckowska. Kolejnym miłym akcentem było wręczenie Honorowej Odznaki "Wytrwały Turysta Górski Sił Powietrznych RP" tym, którzy uczestniczyli w 10. złazach. Otrzymali ją: Ewa Kocięcka, Halinka Jazgar, Krysia Turkowska i Krzysztof Osiak. Zaproszeni goście, Józef Michalec i komandor Marynarki Wojennej RP Wacław Jakubowski, również zostali uhonorowani. Komandor złazu wręczył im okolicznościowe proporczyki Sił Powietrznych. Wszyscy uczestnicy otrzymali tradycyjnie pięknie wykonane dyplomy uczestnictwa. Nie obyło się bez podziękowań tym osobom, które podjęły się wyzwania zdobycia najwyższych partii górskich, ale i tym, co wędrowali bardziej rekreacyjnie. Wspaniałą, lecz krótką zabawą uczciliśmy jubileuszowy 25. złaz. Nazajutrz czekało na nas Morskie Oko i Rusinowa Polana.

wręczenie dyplomu

Tydzień minął w mgnieniu oka. Niestety - wszystko, co piękne szybko się kończy. Wiosną spotkamy się znowu na górskich szlakach - w Beskidzie Śląskim!

K. K.
Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT