PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
2 (15)/2004
ISSN 1642-0853

Nosił wilk razy kilka

Trochę na uboczu świata komercji działają, jakby niedzisiejsi trochę, pasjonaci krajoznawstwa i aktywnej turystyki. Nie tej, do której zachęcają biura podróży. Z plażowaniem pod palmami i przesiadywaniem wieczorami w barze w systemie all inclusive, albo zwiedzaniem miast w pośpiechu, z grafikiem, bez którego trudno ustalić, że jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii. Pasjonaci udają się w czasie wolnym do miejsc niekoniecznie odległych, często dobrze sobie znanych. Znajdują odpoczynek i satysfakcję w kontakcie ze swą ojczyzną, z korzeniami jej historii, kultury. Najbardziej aktywni z nich, skupieni w Polskim Towarzystwie Turystyczno-Krajoznawczym, popularyzują szlachetną pasję i stwarzają warunki jej uprawiania wszystkim chętnym.

Myślałem o tym uczestnicząc w wycieczce do Puław, Kazimierza i Nałęczowa. Przewodnik, Marian Kurczuk, opowiadał o miejscach mijanych na trasie. Wiele ciekawostek, refleksji i zabawnych skojarzeń. Na przykład o zacnym burmistrzu Czerwińska, ważnego grodu, co życzył w XII w. burmistrzowi maleńkiej Warszawy, by stała się kiedyś równie duża i znacząca jak jego miasto. Któż mógł się spodziewać, że miejscowości zamienią się rolami?

zdjecie
zdjecie

Jechaliśmy na południe wzdłuż Wisły, ciesząc wzrok jawiącymi się od czasu do czasu łachami piasku w jej zakolach. Obserwowaliśmy majestatyczne wlewające się do niej wody Wieprza. Spokojnym wiatrom w widłach obu rzek zawdzięcza lokalizację w Dęblinie Szkoła Orląt. Zatrzymaliśmy się na chwilę w Gołębiu. Powitała nas tam jedna z najlepszych chyba przewodniczek, puławianka, Ewa Samiec. Zwiedziliśmy gołębski kościół manierystyczny z kaplicą loretańską i w drogę. Po kilkunastu minutach byliśmy w Puławach.

Puławy

Pałac i park Czartoryskich - miejsce pełne śladów przeszłości sławnego rodu. W jego dziejach, jak w soczewce skupia się historia wzlotów i upadków Polaków. Adam Kazimierz Czartoryski, reformator, komendant Szkoły Rycerskiej, jeden z twórców Komisji Edukacji Narodowej, mecenas kultury. Wraz z żoną Izabellą stworzył w Puławach drugi po Warszawie ośrodek życia politycznego i kulturalnego - sławne "Polskie Ateny". Zwolennik odbudowy państwowości polskiej z pomocą Napoleona stracił swe włości na rzecz synów, internowanych na dworze w Petersburgu. Jeden z nich, Adam Jerzy, bliski przyjaciel cara Aleksandra i jego minister spraw zagranicznych, pracował nad przywróceniem Polsce suwerenności pod carskim berłem. Zawiedziony polityką kolejnego władcy, wziął udział w powstaniu listopadowym, następnie spędził resztę życia w Paryżu, przewodząc Wielkiej Emigracji. Zięć Adama Kazimierza, Ludwig Wirtemberski okazał się zdrajcą, a jeden z jego zrusyfikowanych synów, dowodząc oddziałami wroga w powstaniu listopadowym, bombardował puławskie pałace matki i babki ogniem artylerii. Całkiem zaś nam współcześnie potomek Czartoryskich, książę August, salezjanin, wyniesiony został na ołtarze. Mężowie stanu i mecenasi kultury, bohaterowie i ludzie pospolici, święci, ale też zdrajcy. Szczęśliwie tych pierwszych było więcej. Rzadko mamy szansę zdać sobie sprawę, jak bardzo różne osobowości i typy ludzkie mogą składać się na jedną, znakomitą skądinąd rodzinę. W szerszym zaś wymiarze - na społeczeństwo.

Niewiele dawnej świetności przetrwało w dzisiejszych Puławach. Pałac był wielokrotnie niszczony i przebudowywany. W parku jest zabytkowy drzewostan i kilka budowli, z których tak dumna była księżna Izabella. świątynia Sybilii, domki: gotycki, grecki i chiński. Skromnie prezentują się dzisiaj te perełki architektury, pozbawione kolekcji dzieł sztuki i pamiątek historii gromadzonych przed dwoma wiekami pod hasłem "Przeszłość - Przyszłości". Część z nich zginęła bezpowrotnie, część złożyła się na zbiory Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Przeniesiono je tam, bo w zaborze austriackim były bezpieczniejsze niż w osieroconych w rosyjskim zaborze Puławach.

Puławianie pamiętają o swych antenatach i chronią to, co po nich pozostało. Tradycje naukowe miasta kontynuuje mający siedzibę w pałacu, znany w świecie Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa, a oświatowe - ceniona w regionie Puławska Szkoła Wyższa.

Relacja z Puław nie byłaby pełna, gdybym nie wspomniał o wizycie w Domu Turysty PTTK. O obiekcie pięknie położonym nad Wisłą, skromnym, ale zadbanym i starannie prowadzonym. Miło zauważyć, że mimo trudności daje sobie radę na trudnym rynku dzisiejszym.

Kazimierz Dolny nad Wisłą

W pobliżu Puław można było zapomnieć o męczącej wzrok monotonii płaskiego pejzażu Mazowsza i zachwycać się świeżą o tej porze roku zielenią pokrytych lasami wzgórz. Po krótkiej drodze wjechaliśmy do Kazimierza, pięknego miasta nad Wisłą, bogatego kupiectwem w czasach Renesansu, później podupadłego. Miasta, które odnalazło kilkadziesiąt lat temu nowe miejsce i funkcję, stając się ośrodkiem życia kulturalnego. Ukochanym miejscem pobytu i pracy malarzy, poetów, ludzi wolnych zawodów. Celem wycieczkowych wypadów mieszczuchów z pobliskiego Lublina i Warszawy. To chyba położone najbliżej stolicy zaczarowane miejsce, gdzie można sycić zmysły architekturą, urokliwymi widokami i rzadkimi ciekawostkami przyrody.

zdjecie
zdjecie

Ewa poprowadziła nas do sławnego Dołu Korzeniowego. Wspinaliśmy się kilkaset metrów pod górę, by na stromych ścianach wąwozu obserwować fantastycznie splątane korzenie drzew. Potem już autokarem przemieściliśmy się do punktu widokowego przy "Albrechtówce", skąd potruchtaliśmy w dół, udając się do kazimierskiej dumy PTTK, hoteli "Spichlerz Kobiałki" i "Murka". Utrudzeni trochę, mile zaskoczeni byliśmy przygotowanym na świeżym powietrzu poczęstunkiem kawą, herbatą i ciasteczkami. Pokrzepieni powędrowaliśmy do rynku myszkować w urokliwych zaułkach, pełnych kafejek i straganów z pamiątkami.

Nałęczów

Spóźnieni mocno udaliśmy się do Nałęczowa, gdzie czekał nas spacer po parku zdrojowym. Spotkaliśmy siedzącą na ławce spiżową postać Bolesława Prusa. Tak niedawno jeszcze, choć dawno, spacerował alejkami i ku uciesze dzieci gubił "niechcący" cukierki. Nie odstępowały pisarza na krok. Po spacerze złożyliśmy wizytę Stefanowi Żeromskiemu w skromnym muzeum, urządzonym w jego skromnym, domku nałęczowskim.

Na muzealnej działce organizatorzy zaprosili nas na ognisko. Opiekliśmy w nim tradycyjne kiełbaski, pałaszując je z gorącym bigosem. Do tego zimne piwo. Życie bywa piękne!

Nad imprezą unosiło się przysłowie: Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Zaproszeni przez Zarząd Główny PTTK wzięli w niej udział dziennikarze turystyczni oraz obecni i emerytowani pracownicy Towarzystwa.

Krzysztof Wichrowski

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT