PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
2 (15)/2004
ISSN 1642-0853

Zakopane i Tatry 100 lat temu

W górach królowali jeszcze zbójnicy i kłusownicy. Melonik i długie suknie były wówczas normalną rzeczą. Zakopane nazywano "pępkiem świata". Można było oddychać powietrzem bez pyłu i chorobotwórczych mikrobów. Do Morskiego Oka wynajmowano automobile. Na wycieczki w góry zabierano ze sobą pieczone kurczęta, huzarską pieczeń i węgierską słoninę. Tak było około 100 lat temu.

zdjecie

Gdzie pracują nieokiełzane moce

Zkądkolwiek wybiera się ktoś do Zakopanego, dojechać musi najprzód koleją państwową karpacką (zwaną też transwersalną) do Chabówki. Tu przesiada się do pociągu, który dostawia podróżnych w ciągu 2 lub 3 godzin na miejsce przeznaczenia. Rozkład jazdy dla ruchu osobowego poucza dokładnie o terminach na kolei tatrzańskiej, z którego dowiadujemy się, iż istnieją cztery rodzaje pociągów - donosił w roku 1900 w swoim Przewodniku do Tatr, Pienin i Szczawnic Walery Eljasz Radzikowski.

"Pępek świata"

Do połowy XIX w. Zakopane było nieznaną i ubogą wsią góralską. Później nazywano go "pępkiem świata", albo letnią lub zimową stolicą Polski. Następnie przez wiele lat było odbiciem kultury narodowej. Przebywali tu pisarze, artyści, politycy i pracownicy naukowi z całej Polski. Przyjeżdżali kuracjusze. Szlifowali formę sportowcy.

Zakopane tworzyło zapadłą, od świata odciętą wieś góralską, pozbawioną nawet drogi dojazdowej, (gdyż gościniec kończył się w Nowym Targu), którą rzadko tylko odwiedzali uczeni lub nieliczni turyści. W górach królowali jeszcze zbójnicy i kłusownicy - pisał Mieczysław Orłowicz.

Utrudzenie ciała leczy się tu w górach bardzo prędko wybornym snem, pyszną wodą, wyśmienitym apetytem, zimną kąpielą, a nade wszystko najczystszem w świecie powietrzem bez pyłu i bez chorobotwórczych mikrobów - zapewniał Walery Eljasz Radzikowski.

zdjecie
zdjecie

Z czasem Zakopane stało się bazą wypadową w Tatry. Rozwinęła się turystyka górska. Z Zakopanego prowadził gromadnie wycieczki Tytus Chałubiński. Wychował również grupę fachowych przewodników. Jest przewodników wszystkich pod Tatrami koło 60 ukwalifikowanych, drudzy nosząc za gośćmi ubranie i żywność po górach uczą się wodzenia powoli - zanotował Walery Eljasz Radzikowski.

Wszelkie wydawnictwa dla gości przybyłych pod Giewont zawierały nie tylko opisy tras wycieczek, ale również rady praktyczne. Już w roku 1886 Walery Eljasz przekonywał, że do niezbędnych potrzeb dla każdego gościa należy posiadanie drobnych pieniędzy, bez których doświadczyć można biedy w Zakopanem. Za wszystkie dostarczone wiktuały i za wszelką usługę płacić się musi gotówką co do centa na rękę wyliczoną, bo żaden góral ani góralka nie wyda reszty.

Górskie "wywczasy"

U schyłku poznania Tatr góry te były owiane mitem. Były czymś niedostępnym. Wiedziano, że w wodzie M. Oka żyje pstrąg i łosoś, jednakże fantazja przybyszów, juhasów i przewodników stworzyła baśnię o potworach żyjących w głębinie t.j. wielkiej rybie z głową barana z dużym diamentem między rogami czy oczami, która porywała czarne owce pasące się w pobliżu wody. Gadka niesie, że ten czy ów ?w bioły dzień widzioł jak jechała z pół stawu z ozdziawionym pyskiem?. Pisano również, że podhalańska ludność odczuwa wielką miłość do gór, a szczególnie do M. Oka i uwielbia baśnie tatrzańskie do tego stopnia, że przeciętny (wieśniak z Podhala) czuje się obrażonym na honorze, gdyby ktoś wyraził wątpliwość zdarzenia zaczerpniętego z najfantastyczniejszej baśni. Morskie Oko warto zawsze zwiedzić. Dojazd najprzyjemniej odbyć dorożką konną, lecz komu się spieszy, a niezależy na nasyceniu oka miłym widokiem i pięknym urokiem, ten jedzie zazwyczaj autocarami P.K.P.

Z upływem czasu zmieniał się styl uprawiania turystyki. Zaczęto uprzystępniać góry poprzez budowę schronisk i szlaków. Po roku 1900 zrodziło się taternictwo sportowe.

Niedawne to czasy, kiedy przewodnika-górala uważano za koniecznego opiekuna każdej wycieczki tatrzańskiej i jak na szaleńców patrzono na owych, nieczęstych zresztą, zuchwalców, co bez ich pomocy próbowali się w góry zapuszczać - opisywał w roku 1921 Mieczysław Świerz. Dziś inaczej. Skalne perci roją się latem od wszelkiego gatunku ?samodzielnych? wycieczkowiczów: od srogich, linami opasanych i w dymie watr osmolonych taterników począwszy, a kończąc na panach w meloniku i długich spodniach, oraz paniach w bluzeczkach batystowych i lakierkach o francuskim obcasie.

Pelerynka z sierści wielbłąda

Zmieniała się również moda w ubiorze turystycznym. Przed dziesiątkami lat Walery Eljasz Radzikowski radził: Przy zmienności pory letniej, w szczególności w górach, każdy udając się w Tatry, winien zaopatrzyć się w odzież ciepłą, nie ignorując przytem ubrania lekkiego, stosownego na gorąca (...). Do uzupełnienia ubrania u obojej płci koniecznym jest serdak, t.j. kożuszek bez rękawów, który chroni od zaziębienia, a nie tamuje swobody ruchów ciała. Natomiast Janusz Chmielowski uważał, że należy również zabrać lekką pelerynę z sierści wielbłądziej. Wszystkie przewodniki polecały - zwłaszcza dla tych udających się na wspinaczkę - zaopatrzyć się w krótkie spodnie do kolan, kurtkę, cienką wełnianą bieliznę, wełniane skarpetki i pończochy, nagolenniki, miękki pilśniowy kapelusz koloru szarego lub zielonkawego, ewentualnie czapkę z daszkiem. Podstawową rzeczą były także buty turystyczne z grubej nieprzemakalnej skóry, podbite gwoździami. Dla osób wybierających się w wyższe partie gór do podpierania się najsposobniejszemi okazały się nie toporki, lecz długie i wysokie laski, zwane alpejskimi, okute dołem, które przy przechodzeniu potoków, lub spuszczaniu się po usypiskach wielkie oddają usługi - upewniał Walery Eljasz. Już wtedy nieodzowny był plecak, nazywany workiem turystycznym, nieocenionym magazynem na sprzęt i pożywienie w górach. Winien być obszerny (ok. 50x55 cm), z silnego nieprzemakalnego płótna sporządzony i w kilka kieszeni - doradzał Mieczysław Świerz.

Strój i wyekwipowanie pań, wybierających się na wycieczki, takie same jak męskie - opisywali w roku 1925 Tadeusz i Stefan Zwolińscy. Spodnie noszone są dziś powszechnie, a w schroniskach lub na ulicy wkładają panie na wierzch krótką zapinaną spódniczkę. Uprawiane dziś przez niektóre panie chodzenie w spodniach na spacery do dolin lub po Zakopanem jest oczywiście śmieszną przesadą.

Strój kobiecy stosuje się do charakteru przedsiębranych wycieczek, lecz już na mniejszych przechadzkach panie zrezygnować muszą z wszelkich gorsetów, bucików na wysokich obcasach, strojnych kapeluszy i innych wymysłów toaletowego kunsztu - uświadamiał Mieczysław Świerz.

zdjecie
zdjecie

"Posilne" zapasy

Ważną rzeczą podczas górskich wędrówek było odpowiednie wyżywienie. Walery Eljasz Radzikowski scharakteryzował zawartość wora z żywnością: Zwykle ładują goście na wycieczki oprócz chleba i bułek, pieczone lub smażone kurczęta, huzarską pieczeń, kiełbasę, słoninę węgierską, szynkę, jaja, masło, ser owczy, ciasta różne, wędliny, a z napojów wódkę, koniak, wino i najważniejszą herbatę, do której trzeba mieć cukier w drobne kawałki potłuczony. Praktycznemi się okazały na wycieczkach ozory lub mięso zaprawiane w puszkach. Innego zdania był Mieczysław Świerz, twierdząc, że używanie podczas wycieczek napojów alkoholowych, obniżających po chwilowem podnieceniu pobudliwość nerwową, jest dla organizmu wręcz szkodliwe i z tego względu zabronione.

(...) Oprócz żywności i odpowiedniego ubrania, potrzebne są na wycieczce następujące drobiazgi: najprzód przyrząd do herbaty, kociołek, czyli saganek do warzenia wody w ogniu, czajnik i filiżanki lub kubki z uszkami, wszystko to z żelaznej blachy emaliowane wewnątrz biało a zewnątrz niebiesko, łyżeczka, nóż składany, szklanka płaska kieszonkowa, latarka, kawałek świecy stearynowej, korkociąg, zapałki, grzebień, lornetka, ręcznik, mydło, trochę sznurka, rzemyki do opięcia rzeczy, cygara i tytoń, jeżeli nie dla siebie, to dla górali, którzy się bez palenia nie obchodzą. Świeca łojowa do wysmarowania stwardniałego po wysuszeniu obówia, przyda się bardzo. Do tego wszystkiego należy drukowany:?Przewodnik w Tatry? z mapą, i porządna laska. Parasol na większych wycieczkach bywa tylko zawadą, a zabrany nie wraca nigdy w całości - wyliczał w swoim przewdniku z 1886 r.Walery Eljasz.

Zasadzki skalnego świata

Wędrówki po Tatrach wiodąc w przepastną, obcą wszystkiemu co nas na nizinach otacza, głąb gór, gdzie władną i pracują nieokiełzane moce pierwotnej przyrody, nasuwają szereg nieznanych gdzieindziej niebezpieczeństw, wymagają przeto systematycznego zaprawiania się do trudów wypraw górskich i stopniowego zaznajamiania się z zasadzkami skalnego świata (...). Następny rodzaj wypraw stanowią najpotężniejsze olbrzymy Tatr. Na szczytach tych spotykamy się z całą grozą gór wysokich, a na drogach ku nim wiodących w pełni znajdują zatrudnienie wszystkie zdolności taternickie.

Walery Eljasz w swoich przewodnikach wspierał górskich turystów radą: Wychodzenie na spadziste skały, na urwiste wierzchołki, nie potrzebuje specyjalnych ku temu wiadomości; pnie się każdy, jak mu lepiej, pomagając sobie rękami i nogami. Konieczną mu jest śmiałość, odwaga i rozsądek, jak sobie radzić w każdym wypadku (...). Na grzbiecie swoim zdoła człowiek zsunąć się po skale nawet gładkiej, byle pochyłej o tyle, iżby się równowagi nie straciło. Część ciała, na której zwykliśmy siedzieć, oddaje niesłychane usługi człowiekowi przy spuszczaniu się ze szczytów gór (...). Kto posiada zawrót głowy na widok głębiny, nie powinien się wybierać na szczyty Tatr, lecz zadowolić się dolinami, boby mu wycieczki przykrość, zamiast przyjemności sprawiały.

Im bystrzejsza pochyłość, odpoczywać się musi częściej, ale krótko i stojąco, oddychać nosem, nie otwierając ust, gdyż przez to nie obsecha język, ani gardło - dodaje.

Opracowała Jolanta Flach

zdjecie
zdjecie

Zebrane informacje pochodzą ze starych przewodników i informatorów po Zakopanem i po Tatrach. Najstarszy wykorzystany materiał pochodzi z roku 1886 z Ilustrowanego Przewodnika do Tatr i Pienin Walerego Eljasza Radzikowskiego.

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT