PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
2 (15)/2004
ISSN 1642-0853

Szlaki w PTTK - szlaki PTTK?

Problem szlaków i ich znakowania nabrzmiewa od lat, docenił go ostatni Walny Zjazd, podejmując uchwałę, którą w obecnej kadencji stara się zrealizować Prezydium i Zarząd Główny. Przeprowadzone już dyskusje i symulacje wskazują, że w pierwszym rzędzie musimy wypracować pogląd na zagadnienie w obrębie Towarzystwa, a nawet o to w praktyce jest niełatwo. Zbyt wiele spraw dzieli nas, a przede wszystkim niespójność interesów poszczególnych jednostek zajmujących się znakowaniem. Na to wszystko nałożyła się ożywiona działalność legislacyjna władz, zresztą w pewnym sensie wywołana przez samo PTTK, bowiem część naszego środowiska najlepiej czuje się w ściśle prawnie uregulowanym otoczeniu, chociaż często efektem bywa ubezwłasnowolnienie nas.

Najlepszym przykładem do czego prowadzą legislacyjne zapędy urzędników państwowych, którzy niekoniecznie muszą wiedzieć cokolwiek o meritum sprawy, jest sławetne rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących się i uprawiających sporty wodne. Pierwszą wersję PTTK usiłowało skorygować pod kątem naszych potrzeb i specyfiki - oczywiście bezskutecznie. Obecnie tworzona jest nowelizacja, w której nadal czytamy: oznakowanie szlaku turystycznego dokonywane jest przez umieszczenie znaków prostokątnych trójkolorowych: kolor biały dowolny kolor z wyjątkiem białego, kolor biały, malowane farbą olejną, o wymiarach 15x10 cm..., czy: Znaki w terenie powinny być umieszczane w taki sposób, aby została zachowana widoczność kolejnego znaku od przodu i od tyłu, nie rzadziej jednak niż co 50 m. Oczywiście, może to budzić śmiech i komentarz typu: jak biurokrata widzi szlak, ale pozostaje faktem, że takie zapisy zawiera oficjalny dokument. Gorsze jest jednak to, że w wydanych w ostatnich latach dokumentach państwowych określa się kto ma znakować, kto odpowiadać za stan oznakowania, kto prowadzić prace, itp., a wszystkie konsekwentnie pomijają PTTK.

Należy więc dokonać analizy sytuacji szlaków i zastanowić się czy warto, i o co warto, dopominać się w imieniu Towarzystwa. Problem szlaków PTTK można podzielić generalnie na cztery grupy zagadnień:

  1. Sytuacja;
  2. Stan prawny;
  3. Organizacja;
  4. Technologia.

Zanim spróbujemy ocenić nasze zaangażowanie czy dokonania w powyższych zagadnieniach, spróbujmy uzasadnić nasze prawa. Towarzystwo, poprzez swoich poprzedników, od początku istnienia zajmowało się jako jedyne w kraju projektowaniem, wytyczaniem, znakowaniem i utrzymywaniem sieci szlaków turystycznych, najpierw górskich, potem narciarskich, wreszcie nizinnych. Po I wojnie światowej powstał, obowiązujący do dziś z modyfikacjami, system znakowania oparty na podstawowym wzorze znaku (trójpasowym), z ograniczoną i ściśle sprecyzowaną liczbą barw. Jedyne modyfikacje dotyczyły tylko niewielkich zmian wielkości znaków, przede wszystkim ujednolicenia wymiarów i wprowadzenia z czasem znaków dodatkowych (początek-koniec, skręty, strzałki, znaki informacyjne, itp.). Bez wątpienia kształt i rysunek znaku są naszym dorobkiem i powinny być chronione, niezależnie od tego, że inne kraje przyjęły podobne rozwiązania. Jest to zresztą z punktu widzenia turysty zjawisko bardzo pożądane i popierane przez międzynarodowe organizacje turystyczne, które od wielu lat starają się ograniczyć liczbę systemów znakowania, chociażby tylko w Europie. Naszym bezspornym dokonaniem jest także koncepcja sieci szlaków, jej zaprojektowanie i wytyczenie w terenie, bowiem jest to element zagospodarowania turystycznego kraju, a poprzez powiązania z siecią szlaków międzynarodowych (górskich, pieszych, rowerowych) także Europy, za który odpowiadamy na mocy różnych porozumień ze stowarzyszonymi organizacjami.

Naciski na przejmowanie znakowania, a przede wszystkim na rozluźnienie naszych wymogów i standardów trwają od dawna i najczęściej wywodziły się z innych organizacji lub środowisk lokalnych, mających swoje partykularne interesy. Sytuacja w znakowaniu i utrzymywaniu sieci szlaków turystycznych zaczęła się nam wymykać z rąk od momentu umasowienia innych form turystyki czy rekreacji, szczególnie tych, które zyskały poparcie różnych instytucji i organizacji, zwłaszcza o zabarwieniu ekologicznym. Jakoś nie spotkałem u nas opracowań, które zwracałyby uwagę na super ekologiczny charakter turystyki pieszej, narciarskiej czy kajakowej, natomiast roi się od peanów na temat ekologicznej roli turystyki rowerowej. Po prostu ta forma jest obecnie bardzo modna i sponsorowana zarówno przez kluby ekologiczne, w tym duże organizacje międzynarodowe (często nie odróżniające turystyki od komunikacji) oraz producentów sprzętu, ekwipunku, itp. Modzie i naciskom uległa nawet Unia Europejska, dając temu wyraz w swoich dyrektywach. Nikt nie zaleca (nie mówiąc już o finansowaniu) budowy ścieżek dla piechurów, natomiast wszyscy chcą finansować ścieżki (raczej drogi) rowerowe. No, może znajdą się jeszcze sponsorzy dla turystyki jeździeckiej - zresztą z takich samych powodów, jak w przypadku kolarstwa. Wyraźnie przegrani są tu także turyści-narciarze, ponieważ dla producentów sprzętu, właścicieli urządzeń wyciągowych oraz tras zjazdowych i biegowych nie są żadnym klientem. Równocześnie entuzjaści nowych form turystyki rowerowej, jeździeckiej, a nawet kajakowej domagają się tworzenia dla siebie odrębnych szlaków turystycznych, które zaspokoją ich potrzeby, a równocześnie odseparują od innych użytkowników. W tej sytuacji na terenach turystycznych zaczyna się robić ciasno, zwłaszcza że mnożą się niepowstrzymanie różnego rodzaju szlaki spacerowe, ścieżki przyrodnicze, dydaktyczne, trasy zwiedzania, szlaki okazjonalne, itp. Do tej pory większość z nich wykonuje jeszcze PTTK, chociaż najczęściej już nie projektuje, a często jest wręcz przeciwne ich powstawaniu albo nie widzi w tym interesu turysty. Należy zatem zastanowić się nad tym w jakim kierunku starania Towarzystwa powinny pójść i jakie stanowisko jako cała organizacja powinniśmy w tych sprawach zająć.

System - struktura szlaków

W ostatnich kilkunastu latach sieć szlaków turystycznych, głównie za sprawą rowerowych i konnych, wzrosła o ok. 30%, przy stabilizacji szlaków pieszych (nizinnych i górskich) oraz wyraźnym regresie szlaków narciarskich. Wiele szlaków rowerowych, spacerowych i różnego rodzaju ścieżek tematycznych powstała poza PTTK, chociaż najczęściej wykonawcami byli nasi znakarze na zlecenia zewnętrzne. W tej sytuacji należy się zastanowić czy PTTK powinno utrzymywać, może nawet tylko firmować wszystkie powstające szlaki. Może czas byłoby określić, co nas interesuje i ma znaczenie dla naszego turysty, a co można pozostawić innym. Są tu co najmniej dwie wersje do rozważenia:

Pierwsza:

  1. Szlaki turystyczne PTTK.
  2. Szlaki spacerowe, ścieżki przyrodnicze, dydaktyczne, trasy zwiedzania.

Druga:

  1. Szlaki krajowe (ponadregionalne):
    • międzynarodowe (E, I, R)
    • główne (GSG, Orlich Gniazd, Tysiąclecia, itp.),
    • długości, np. min. 100 km,
    • prowadzące min. przez obszar 2 powiatów.
  2. Szlaki regionalne:
    • alternatywy i połączenia dla grupy 1,
    • długości min. 50 km,
    • w obrębie min. 1 powiatu.
  3. Szlaki lokalne:
    • zagęszczenie sieci i dojścia,
    • w obrębie gmin (ew. kilku gmin).

Konieczna jest decyzja, jakimi szlakami będzie zajmować się PTTK - wszystkimi czy tylko wybranymi (np. dla określonych dyscyplin).

System finansowania

PTTK od wielu lat nie finansuje z własnych środków prac znakarskich. Traktowane jest to przez nas jako służba w interesie ogólnospołecznym, ponieważ ze szlaków korzystają wszyscy, nie tylko (a nawet nie przede wszystkim) nasi członkowie. Towarzystwo ponosi określone nakłady na planowanie, konserwację czy ewidencję szlaków, ale środki na prace znakarskie pochodzą dotychczas głównie z budżetu centralnego, w mniejszym stopniu z budżetów lokalnych i z innych źródeł. System ten, funkcjonujący od dawna, jest dla nas wygodny i sprawdzony, ale spowodował określone konsekwencje, które obecnie wyraźnie nasilają się. Otóż niejako na własne życzenie sprowadziliśmy się do roli wykonawcy zleceń, a to skutkuje koniecznością spełniania życzeń płatnika. Stąd właśnie wiele szlaków powstających nie z potrzeb turystów, a z ambicji lokalnych decydentów lub innych grup społecznych.

W tej sprawie istnieje konieczność podjęcia rozstrzygnięć, jak ma wyglądać zdaniem PTTK finansowanie prac znakarskich. Decyzje te muszą być skorelowane z decyzjami dotyczącymi poprzedniego punktu. Istnieją tu dwie opcje:

I. wersja:

  • finansowanie centralne z wkładem PTTK,
  • przez samorządy lokalne, parki narodowe, itp.

II wersja:

  • centralnie z wkładem PTTK,
  • centralnie lub na szczeblu wojewódzkim,
  • lokalne samorządy i zainteresowane instytucje.

Obojętnie jakie przyjmiemy założenia, konieczne wydaje się posiadanie faktycznie udokumentowanego wkładu własnego PTTK, ponieważ tylko to daje nam prawo do jakiegoś tytułu własności w odniesieniu do szlaków.

Organizacja prac znakarskich

Dotychczasowy system wykonawstwa opiera się przeważnie na systemie grup znakarskich w oddziałach. Praca znakarzy rozliczana jest przez oddziały, potem weryfikowana przez komisje Zarządu Głównego lub inne jednostki. Można tu rozpatrzyć dwa warianty rozwiązania:

  1. Status quo.
  2. Powołanie służby znakarskiej PTTK.

Drugi wariant tworzy grupę zawodową, której członkowie są personalnie odpowiedzialni (na zasadzie umowy) za teren i szlaki na nim. Rozliczani są przez jednostki Zarządu Głównego. Zaletą jest mobilność, jasna odpowiedzialność, egzekucja wymagań, szybszy obrót dokumentacji i skuteczniejszy opór wobec nacisków lokalnych. Prawdopodobnie nastąpi też obniżka kosztów. Za tym wariantem przemawia też sytuacja w terenie, gdzie coraz częściej samorządy lokalne i parki podejmują próby prowadzenia prac na własną rękę, widząc w tym, między innymi, formę walki z bezrobociem (prace sezonowe, roboty społecznie użyteczne, itp.). Uważają, że płacąc mogą decydować o przebiegu szlaku, a sprawę na naszą niekorzyść może przesadzić w każdej chwili system zleceń publicznych, jeśli nie potrafimy udowodnić, że tylko my dysponujemy kadrą uprawnioną do takich prac.

Pozostają jeszcze dwie kwestie wymagające rozstrzygnięcia w tym dziale:

  1. Sprecyzowanie, kto odpowiada za centralną ewidencję szlaków - musi to być osoba upoważniona do jej aktualizacji i dokonywania bieżących zmian oraz prowadzenia wpisów.
  2. Ochrona zasobów kartoteki.

Mamy w tej chwili system kartoteki, ale jest on już przestarzały na starcie, nie obejmuje, między innymu, ewidencji na podstawie GPS, a więc nie jest możliwy do bezpośredniego przekładania na podkłady kartograficzne. Kartoteka wymaga wpisania wszystkich naszych szlaków. Przy pozyskaniu na ten cel środków zewnętrznych istnieje niebezpieczeństwo, że zleceniodawca uzna się za właściciela lub dysponenta zawartości, a my zostaniemy tylko administratorem. Efektem będzie teoretyczna możliwość, że po wykonaniu kartoteki, ktoś na jej podstawie będzie opracowywał plany znakowania, plany finansowe, plany zagospodarowania terenu z całkowitym pominięciem PTTK na wszystkich etapach.

Technologia znakowania

Technologia znakowania w Polsce od kilkudziesięciu lat niewiele zmieniła się, szczególnie w odniesieniu do szlaków pieszych (nizinnych i górskich) oraz narciarskich. Nowsze rodzaje znakowania (szlaki rowerowe, kajakowe) są znacznie podatniejsze na nowinki techniczne. Tymczasem w wielu krajach stosowane są powszechnie wygodniejsze i tańsze sposoby oznakowania tras za pomocą gotowych elementów. Prawdopodobnie nie unikniemy tego w najbliższym czasie. Na razie znaczącym sukcesem, widocznym w terenie i dobrze przyjętym, stało się wdrożenie centralnego wykonawstwa drogowskazów. Konieczność podziału coraz gęstszej sieci szlaków na nasze i obce, może powodować konieczność dodatkowego wyróżnienia naszych znaków, na przykład logo czy z napisem PTTK, co jest możliwe tylko przy stosowaniu gotowych znaków. Może to być również warunkiem niezbędnym przy próbie zastrzeżenia znaku szlaku jako naszej własności. Są to sprawy, które wymagają dalszych prac i doświadczeń, przede wszystkim w terenie.

Cennik prac

U podstaw problemów ze znakowaniem szlaków leżą na pewno sprawy finansowe. Środków budżetowych jest coraz mniej i coraz trudniej je uzyskać. Tymczasem rosnąca długość sieci przy stosowanych technologiach, trwałości znaków i powszechnej dewastacji, wymaga zwiększonych nakładów. Istnieje tu kilka możliwości zmian:

  1. Utrzymanie dotychczasowego systemu kalkulowania i rozliczania prac.
  2. Wprowadzenie centralnego systemu zakupów materiałów - jest to już praktycznie stosowane przy centralnym wykonawstwie drogowskazów, byłoby przy wykonawstwie gotowych znaków.
  3. Jak i za co płacić znakarzom:
    • ryczałt od rodzaju prac,
    • ryczałt od kilometra,
    • płacenie tylko delegacji.

Ostatnia forma byłaby powrotem do "korzeni", gdy znakowanie było działalnością społeczną i znakarz otrzymywał co najwyżej zwrot kosztów podróży i materiałów. System taki obowiązuje na przykład w Słowacji czy w Czechach. W przypadku powołania służby znakarskiej, oczywiście, nie miałby zastosowania. Także w obecnym systemie grup znakarskich prawdopodobnie zostałby natychmiast oprotestowany, ponieważ zarówno oddziały, jak i sami znakarze pozyskują z prac określone dochody. Faktem jest natomiast, że nasze cenniki mogą okazać się w przypadku procedur przetargowych niekonkurencyjne. Już obecnie składane są przez inne organizacje lub grupy turystów oferty wykonywania znakowania za darmo, co najwyżej za zwrot materiałów.

Sprawy organizacyjne

Działający w PTTK system znakowania szlaków już obecnie rodzi wiele problemów, które nie są rozstrzygnięte. Dowolność interpretacji lub brak wewnętrznych przepisów komplikuje i tak złożony system rozliczeń prac. Do ważniejszych problemów należy zaliczyć:

  • jak wprowadzić jednolity, sprawny i terminowy obieg dokumentacji znakarskiej, ciągle dla niektórych oddziałów terminy czy formy nie istnieją;
  • określenie trybu planowania, rozliczania i odbioru prac w PTTK;
  • co robić w sytuacjach, gdy komisje Zarządu Głównego nie wyrażają zgody na projekty, a w terenie oddziały je realizują na życzenie władz lokalnych czy parków;
  • co robić, gdy nasi znakarze pracują dla konkurencji: znane są wypadki, gdy oddział prowadzi znakowanie na przykład na zlecenie euroregionu, niczego nie uzgadniając, a nawet nie powiadamiając o fakcie wyznakowania nowych szlaków właściwej "branżowo" komisji Zarządu Głównego.

Sprawy formalno-prawne

Na koniec pozostają wreszcie sprawy o największym kalibrze, ale tylko częściowo lub w ogóle niezależne od PTTK. W dużej mierze zależą one od aktualnej sytuacji w kraju, zainteresowań resortów czy Sejmu. Towarzystwo stara się przynajmniej śledzić te poczynania i w miarę możliwości wpływać na nie, co nie zawsze jest możliwe. Jednym z problemów jest niespójność kompetencyjna w turystyce polskiej, którą zajmuje się co najmniej kilka resortów, przede wszystkim Ministerstwo Edukacji Nauki i Sportu i Ministerstwo Gospodarki, ale też Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Każde z nich we własnym zakresie przygotowuje propozycje uregulowań prawnych, najczęściej co najmniej niezgodnych z wytworami pozostałych. Podstawowymi dla nas zagadnieniami w znakowaniu jest odpowiedź na pytania:

  1. Czy dążyć do "kodyfikacji" znakowania? - skutkiem może być jego upaństwowienie, przejęcie naszego systemu i dorobku oraz kadry. Niestety, nawet w naszym Towarzystwie podnoszą się głosy za takim rozwiązaniem, np. by upaństwowić uprawnienia znakarzy, co grozi drogą, którą poszli przewodnicy.
  2. Czy dążyć do utrzymania własnej instrukcji znakowania jako dokumentu organizacyjnego? - skutkiem może być pojawienie się konkurencyjnych systemów znakowania.

Ogromne niebezpieczeństwo dla naszej roli widzę w efektach prac gremiów ministerialnych, między innymi zespołu powołanego przy Mininisterstwie Gospodarki, w którym uczestniczą nasi przedstawiciele. W projektach rządowych i sejmowych generalnie przyjmuje się odpowiedzialność samorządów terenowych za turystykę i zagospodarowanie turystyczne. W niektórych nawet wyszczególniono, że za znakowanie odpowiada właściciel terenu, rozumiany z reguły jako samorząd. Między innymi w załączniku nr 2 do przywołanego na wstępie rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa... w paragrafie 1.1. zapisano: Przeznaczenie terenów na cele wypoczynku, uprawiania rekreacji ruchowej, sportu i rehabilitacji ruchowej wymaga oznakowania ich - dla ułatwienia orientacji w terenie oraz ostrzegania o niebezpieczeństwach - za pomocą systemu informacyjnego w postaci czytelnych i powszechnie zrozumiałych napisów i symboli. Z kolei paragraf 2. brzmi: Obowiązek umieszczania i renowacji znaków spoczywa na właścicielach terenów, na których prowadzą oni działalność w zakresie kultury fizycznej, a w odniesieniu do parków narodowych obowiązek powyższy spoczywa na dyrektorach parków.

Brzmi to jak zapis sprzed ponad 20 lat. Można jeszcze zgodzić się z realnością w odniesieniu do parków narodowych, gdzie dyrektor pełni funkcję właścicielską z ramienia skarbu państwa, a ustawa o ochronie przyrody daje mu nadrzędność nad innymi podmiotami istniejącymi na obszarze parku, ale jak ustawodawca wyobraża to sobie w odniesieniu do innych terenów, a zwłaszcza do szlaków turystycznych, gdzie prawie nigdy właściciel terenu, przez który biegnie szlak, nie prowadzi działalności w tym zakresie. Z kolei gminy nie są właścicielami większości terenów wiejskich, a w przypadku terenów leśnych w ogóle nic nie wiadomo, poza tym, że ich struktura administracyjna poniżej szczebla wojewódzkiego w ogóle nie pokrywa się ze strukturą administracji terenowej.

Niebezpieczeństwem dla sieci szlaków mogą się też stać regulacje prawne obowiązujące w Unii Europejskiej, które wymagają bardzo szczegółowych (na poziomie działek i katastrów) uzgodnień wszelkich elementów zagospodarowania przestrzennego, w tym szlaków turystycznych. Tymczasem nie wszystkie szlaki (zwłaszcza powstałe bardzo dawno) mają w ogóle jakieś uzgodnienia i dokumentację. Nie wszystkie oddziały zachowały archiwa, a niektóre oddziały dawniej znakujące już nie istnieją. Oczywiście, na naszą korzyść przemawia tu zasiedzenie w terenie, określone służebności czy prawo drogi koniecznej, ale już dziś w dobie zmian własnościowych wiele oddziałów ma takie problemy z przebiegiem szlaków.

Wydaje się zatem, że PTTK jako całość musi zastanowić się nad przyszłością swojej podstawowej formy działania i sprecyzować minimum oczekiwań, kierując się interesem ogółu członków i Towarzystwa, a nie ewentualnym interesem grup czy środowisk. Optymalnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie do dokumentów państwowych zapisu o upoważnieniu PTTK do znakowania szlaków, jak to uczyniono z GOPR, TOPR czy WOPR w zakresie działań na rzecz bezpieczeństwa. Propozycja ta zapewne nie spotka się jednak ze zrozumieniem ze strony ustawodawcy.

Marek Staffa

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT