PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
2 (15)/2004
ISSN 1642-0853

Zapraszamy do lektury "Gościńca"!


polecamy numery:


Porozmawiajmy o szlakach

Są nierozerwalnie związane z naszym Towarzystwem. Przez 53 lata skrót PTTK na drogowskazach i tablicach turystycznych oznacza dla wędrowców, że jest to szlak ciekawy, poprowadzony tak, aby móc jak najwięcej zobaczyć i poznać, a jednocześnie jak najmniej szkodzić przyrodzie. Sieć szlaków turystycznych tworzyło swoisty PTTK-owski kanon wędrowniczy. W trakcie rozmów weryfikacji odznak turystycznych pytano o kolor szlaków, o jego przebieg, atrakcje i trudności. Ta sieć zapewniała bezpieczeństwo, jakość poznawczą oraz ochronę skarbów przyrody. Miliony osób wędrowało i wędruje po wytyczonych i wyznakowanych przez nas szlakach. Dzięki tej sferze działalności PTTK uczyło się Polski i uczyło się wędrowania.

Do tradycji weszło specyficzne znakowanie, które przyjęto między innymi w innych krajach, w tym w Izraelu, metodyka wytyczania szlaku i niezbędnych uzgodnień oraz ukształtowanie się kadry znakarzy - kompetentnie wytaczających i znakujących szlaki. To głównie im PTTK zawdzięcza w swoich statystykach odnotowanie ponad 54 tys. km szlaków turystycznych. Potężna to droga od rozpoczętego w1887 r. znakowania cynobrową farbą przez Walerego Eljasza Radzikowskiego szlaku w Tatrach do Morskiego Oka przez Psią Trawkę i Polanę Waksmundzką.

Wędrujący drogą od najstarszego z istniejących schronisk PTTK - schroniska im. Wincentego Pola w Roztoce - widokowym szlakiem nad reglami do Toporowej Cyrhli zapewne nie wiedzą, że to właśnie tutaj rozpoczęła się saga farbą znakowanych szlaków Towarzystwa Tatrzańskiego.

W ciągu ostatniego dziesięciolecia dzięki PTTK rozwinęły się polskie odcinki transeuropejskich szlaków pieszych i rowerowych.

Od kilkudziesięciu lat nasze szlaki - w szczególności w parkach narodowych i krajobrazowych - są uzupełniane przyrodniczymi ścieżkami dydaktycznymi... Częściowo z sympatii dla turystów, ale głównie z miłości do swojej leśnej przyrody leśnicy wzbogacają szlaki w lasach o schrony turystyczne i parkingi leśne.

Mogłoby się wydawać - sielanka. Polska przestrzeń mieni się barwami szlaków, których istota pozwala godzić różnorodne cele i wartości. Jednak tak nie jest. Pojawia się coraz więcej pytań i problemów zmuszających do pytania zasadniczego: czy szlaków szlag nie trafi?

Po pierwsze: wraca nie tylko w mojej świadomości pytanie zadane przed dwudziestoma laty przez dra Adama Chyżewskiego: czy szlak, przy całym bukiecie wartości, jednocześnie nie ogłupia. Nawet wytrawni turyści idący już spory czas szlakiem, gdy nagle go z niewiadomych przyczyn zabraknie, potrzebują trochę czasu na to, aby samodzielnie oswoić się z terenem. Może budzić się pytanie: w jakim stopniu znakowane i przyjazne szlaki rugują w nas umiejętności jeśli nie odkrywcy to przynajmniej terenowego sobieradka. Czytelnicy, którzy przeszli przez harcerskie odkrywanie świata wiedzą dokładnie, o co mi chodzi. Po drugie: większość najbardziej atrakcyjnych polskich terenów górskich jest chroniona jako parki narodowe. To z kolei wymusza z powodów emocjonalno-racjonalnych (kochamy przyrodę!) i prawno-regulaminowych wędrówkę wyłącznie szlakami. Z powodu tych wymogów szlak może nagle zostać zamknięty albo trzeba będzie robić szlakowy obchód. Tak się właśnie stało, kiedy nad Narewką zagnieździł się orzeł bielik i kiedy zatrzymano szlak w Tatrach wiodący z Doliny Kościeliskiej na Polanę na Stołach.

Nie tylko jednak względy ochrony przyrody modelują nam szlaki. Dzieje się też tak z przyczyn prawno-ekonomicznych. Procesy prywatyzacji i reprywatyzacji spowodowały, że znakomici mazowieccy znakarze nagle stracili zgodę właścicieli, aby szlak przebiegał tak jak przez dziesięciolecia.

Dorobiliśmy się pokaźnej sieci szlaków o długości przekraczającej znacznie długość równika. Część z nich jednak biegnie równolegle. Żalił się, onegdaj na ten czas minister główny konserwator przyrody, dr Janusz Radziejowski, że nie do przyjęcia jest fakt (bodaj w Sudetach), aby prawie równolegle szły trzy szlaki: jeden pieszy, drugi rowerowy i trzeci chyba spacerowy dla dam z pieskami. Tłumaczył, że to bezsens z punktu widzenia ochrony przyrody. Obecnie coraz bardziej staje się poważnym problemem nakładanie się szlaków. Mało kto lubi, schodząc z gór i mając jeszcze pod powiekami oglądane z wierzchołków panoramy, aby mu ktoś z nagła zadzwonił albo krzyknął z tyłu i przemknął szybko rowerem obok na ścieżce, która nagle jakby traci część swego uroku. Jednakże turyści

kolarze też mają prawo wędrować po górach, podziwiać je i sprawdzać się na trudnych ścieżkach. Podobnie rzecz się ma z nakładaniem szlaków pieszych i jeździeckich. Sprawa turystów rowerowych na górskich szlakach doczekała się ostatnio poselskiej interpelacji. Bezpośredni ą przyczyną był wypadek.

I tak doszliśmy do trzeciego węzła: odpowiedzialności prawnej za szlaki. Kto ponosi odpowiedzialność prawną za wypadek na znakowanym szlaku? Zdarzyło się tego lata w Bieszczadach, że szlak wiódł przez mostek postawiony przez miejscowe Nadleśnictwo. Turysta wszedł na ten mostek i wraz z częścią mostka znalazł się nagle w kamienistym potoku. Było to dla niego tak bardzo dotkliwe, że zwrócił się do PTTK o rekompensatę. Szedł przecież wytyczonym przez PTTK szlakiem. Fakt, że teren i urządzenie nie należą do PTTK i, że PTTK nie pobierało ani nie pobiera opłat za wędrowanie szlakami mało go obchodziło. Argumentował, że zawierzył naszej publicznej informacji. Używając języka prawniczego, lokuje nas w starą instytucję prawa rzymskiego i negatywnym gestio. Polega ona na bezumownym wykonywaniu usług na rzecz innej osoby i wiąże się z odpowiedzialnością. Trzeba sprawę odpowiedzialności prawnej za szlaki pilnie wyjaśnić. Może należałoby przyspieszyć prace nad ustawą o regulacji szlaków, jasno określając obowiązki, prawa i - rzecz jasna - odpowiedzialność.

Kolejna sprawa to węzeł finansowo-przestrzenny. Szlak ma to do siebie, że jest zjawiskiem liniowym. Nie wie też biedny szlak, że przekracza granice gmin, powiatów i województw. Gdyby zaś, co wydaje się zasadnym, większość szlaków (poza międzynarodowymi i ogólnopolskimi) było finansowane ze środków, którymi dysponują samorządy to ciągłość szlaków mogłaby być zagrożona w zależności od sympatii i priorytetów ustalanych przez władze lokalne. Nie zawsze, bowiem króluje świadomość tego, że szlaki są znakomitym środkiem promocji. Trzeba też uszanować znaczenie wielu szlaków dla wychowania patriotycznego, o które tak zabiegają przodownicy turystyki pieszej.

Nie da się ukryć - rozmowa o szlakach jest konieczna. Szlaki turystyczne powszechnie kojarzone są z naszym Towarzystwem i z naszą krajoznawczą koncepcją turystyki. Możemy być ważnym partnerem samorządów również poprzez wytyczanie, znakowanie i monitoring szlaków. Centralne dotowania szlaków, uzupełniające nasz społeczny wkład, będą się zmniejszać. Trzeba pilnie zaproponować współczesną koncepcję szlaków. Stąd artykuły prezesa Marka Staffy, zasłużonych dla szlaków, Honorowych Członków PTTK, Konrada Bieleckiego i Zbigniewa Borońskiego oraz autorów wielu przewodników górskich Andrzeja Matuszczyka i wodnych Marka Lityńskiego. Byłoby źle, gdyby dyskusja ograniczyła się tylko do kręgu odpowiadających za szlaki, dlatego też zapraszamy do rozmowy, do prezentacji przemyśleń i do składania wniosków.

Redaktor Naczelny

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT