PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
1 (14)/2004
ISSN 1642-0853

Wyprawa Szlakiem Nadmorskich Parków Narodowych - Smołdzino 2003


W czerwcu, od razu po zakończeniu roku szkolnego, 40-osobowa grupa uczniów z dwóch współpracujących ze sobą szkół (Samorządowa Szkoła Podstawowa w Chociczy Wielkiej i Zespół Szkół w Nowym Folwarku) wraz z opiekunami wyruszyła na kolejną letnią wyprawę szlakiem parków narodowych. Pomysł wędrowania po polskich parkach narodowych zrodził się kilkanaście lat temu, a jego autorem był Henryk Czarnecki - dyrektor Samorządowej Szkoły Podstawowej w Chociczy Wielkiej. Wędrówkę z młodzieżą po polskich parkach narodowych rozpoczęto od Pienińskiego Parku Narodowego. W kolejnych latach wędrowano coraz dalej i dalej na północ, aż w roku 2003 ekipa złożona z młodych turystów dotarła nad morze, czyli do Słowińskiego Parku Narodowego.

Bazą wypadową wyprawy było sezonowe Schronisko Młodzieżowe w Smołdzinie. Wybór bazy nie był przypadkowy, gdyż w Smołdzinie znajduje się Muzeum Słowińskiego Parku Narodowego oraz siedziba dyrekcji parku. Na wyprawie nie było czasu na nudę. Dominował czynny wypoczynek, o czym świadczą poniższe zapiski:

Dzień pierwszy

Wyjechaliśmy wcześnie rano, mimo to humory dopisywały. Zmęczenie podróżą dało się dopiero we znaki pod koniec jazdy. Nadwątlone siły udało się nam zregenerować podczas posiłku, który już na nas czekał w szkolnej stołówce. Dzięki niemu rozlokowanie się w salach noclegowych nie stanowiło żadnego problemu.

Po rozlokowaniu udaliśmy się na zwiad po najbliższej okolicy. Zwiad zaowocował wejściem na świętą niegdyś górę Ro-wokół, z której po wejściu na wieżę widokową zobaczyliśmy... morze!

Wieczorem siedząc w kręgu podsumowaliśmy miniony dzień.

Dzień drugi

Wstaliśmy w doskonałych humorach, tym bardziej że za oknem świeciło oślepiająco słońce. Po własnoręcznie przygotowanym śniadaniu zapakowaliśmy się do autobusu, który zawiózł nas do Łeby. Stamtąd (już pieszo) udaliśmy się do Rąbki, skąd do Wyrzutni Rakietowych popłynęliśmy statkiem. Dalej czerwonym szlakiem niosły nas nogi. Szczególnie przyjemnie było, gdy po dotarciu do wydm można było zdjąć buty.

Ach co to była za rozkosz! Nagrzany, złocisty piasek pieścił nasze stopy... To nic, że wejście na Górę Łącką nie było takie proste. Po krótkiej walce z piaskiem wdrapali się na nią wszyscy. Tam kilka minut zeszło na tak zwanej sesji zdjęciowej i już można było zbiec prosto do... morza.

W morskiej, niestety niezbyt ciepłej, wodzie baraszkowali starzy i młodzi uczestnicy wyprawy. Po pierwszych zachwytach wodą nadszedł czas na zbieranie muszelek, kamyków, spacer plażą i budowę fortyfikacji obronnych.W drodze powrotnej mieliśmy okazję zobaczyć na własne oczy bogatą roślinność wydmową, a wśród niej rzadkie okazy mikołajka nadmorskiego.

Dzień trzeci

Dziś dotarliśmy do Kluk, niewielkiej miejscowości położonej w granicach Słowińskiego Parku Narodowego. Tu znajduje się utworzone w roku 1963 Muzeum Wsi Słowińskiej. Mieliśmy niepowtarzalną okazję obejrzeć 20 zgromadzonych w nim obiektów, w tym chałupy, obórki, stodoły, magazyn na łodzie i sprzęt rybacki oraz szałas rybacki. Wszystkie te budynki posiadają konstrukcję szachulcową z dwuspadowym dachem i są kryte trzciną. W chatach i zagrodach obejrzeliśmy eksponaty świadczące o kulturze materialnej tego regionu. Naszą uwagę zwróciły przede wszystkim narzędzia do wydobywania torfu i buty dla konia tzw. klumpy, które zakładano na końskie kopyta, by nie zapadały się w bagna.

Po powrocie do bazy wypadowej rozegrano bardzo zacięty mecz w siatkówkę - kadra kontra uczestnicy wyprawy o ostatni dyżur w kuchni. Ostatecznie kadra wygrała i tym samym ostatni dyżur w kuchni przypadł uczestnikom.


W Słowińskim Parku Narodowym

Dzień czwarty

Dziś od rana uwijaliśmy się po Smołdzinie. Celem zwiadu była wizyta w Muzeum Słowińskiego Parku Narodowego i w siedzibie dyrekcji. Dzięki niej dowiedzieliśmy się, że Słowiński Park Narodowy został utworzony 1 stycznia 1967 r. na środkowym wybrzeżu pomiędzy miejscowościami Łeba i Rowy. Wiemy także, jak to się dzieje, że wydmy przesuwają się. Spotkanie z pracownikami parku pozwoliło nam również zapoznać się z gatunkami flory i fauny na terenie Słowińskiego Parku Narodowego. Były to wiadomości ciekawe i pożyteczne. Na pewno przydadzą się nam podczas lekcji przyrody i geografii.

Natomiast po południu udaliśmy się na zachód słońca na plażę w pobliżu Smołdzina. Było bardzo przyjemnie. Swoje odczucia i zachwyty mogliśmy przelać na papier podczas wieczornego konkursu plastycznego. Wystawa prac wypadła imponująco. Zabierzemy ją do szkoły, by pokazać w ramach wakacyjnych reminiscencji naszym koleżankom i kolegom.

Dzień piąty

Chciałoby się powiedzieć: spójrz, oto wita nas słońce!, bo tak jest w rzeczywistości. Przed nami kolejny, piękny letni dzień. Dziś wyruszamy na Wydmę Czołpińską. Idziemy znów czerwonym szlakiem, który tym razem prowadzi przez charakterystyczne dla nadmorskiego krajobrazu bory bażynowe. I znowu jesteśmy wśród wydm, traw i wiatru. Tego szumu się nie zapomina, jak i malachitowego morza z bezkresem horyzontu... A później był jeszcze bardzo długi spacer plażą. Zatrzymaliśmy się dopiero przy latarni morskiej w Czołpinie. Zwiedziliśmy ją z wielkim zainteresowaniem.

Po przybyciu do bazy wieczorem odbył się konkurs krajoznawczy sprawdzający naszą wiedzę o Słowińskim Parku Narodowym.

Dzień szósty

Znów wędrujemy ciepłym krajem... Dziś przez rezerwaty ścisłe jezioro Dołgie Wielkie, jezioro Dołgie Małe, jezioro Gardno do Rowów. Trasa wiedzie zacienionymi, leśnymi ścieżkami, dzięki czemu nie dokucza nam skwar. Duże wrażenie robią na nas pływające w jeziorach grążele i charakterystyczne krzyki kormoranów. Udało się nam także zobaczyć perkoza z gromadką młodych.

Po dotarciu do Rowów znowu kąpiel w morzu i plaża, a potem lody i... już wracamy do bazy. Tam szykujemy się do wieczornego ogniska, które będzie podsumowaniem letniej wędrówki.


W morskiej wodzie baraszkowali starzy
i młodzi uczestnicy wyprawy

Dzień siódmy

Plecaki spakowane, nagrody za udział i miejsca w konkursach odebrane, jeszcze tylko spacer na pożegnanie z morzem i... wracamy. Bogatsi o nowe doświadczenia, wyposażenie w nową wiedzę i umiejętności, które na pewno przydadzą się w trakcie dalszej nauki. W kasiążeczkach na Odznakę Turystyki Pieszej i Turysta Przyrodnik przybyło znowu trochę punktów...Zatem do następnej wyprawy.

Sławomira Czarnecka

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT