PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
1 (14)/2004
ISSN 1642-0853

Literackim szlakiem po ziemi lubelskiej


(...) Nie chciałabym, aby uległo zniszczeniu to, w co śp. Stefan Zeromski włożył tyle pieniędzy i swej ostatniej troski w życiu, gdzie pragnął na zawsze spocząć. W tym celu pragnęłabym całą posiadłość wraz z grobowcem i Chatą ofiarować Narodowi Polskiemu(...) - to fragment ostatniej woli Oktawii Żeromskiej, która zgodnie z życzeniem swego męża nie tylko zadbała o pozostawiony w Nałęczowie majątek, ale, właściwie nim rozporządzając, uczyniła w jego Chacie Muzeum Stefana Żeromskiego. Stało się to zaledwie trzy lata po śmierci pisarza, 17 czerwca 1928 r.Tym samym urzeczywistniła się idea powołania do życia muzeum w Nałęczowie, nieobca także Żeromskiemu. Jeszcze w okresie guwernerskim rozważał on projekt utworzenia placówki muzealnej jako ośrodka popularyzującego wiedzę ogólną i swoimi przemyśleniami dzielił się z narzeczoną w listach z podróży w 1892 r. Dopiero kilkanaście lat później, w roku 1906, zamysł ten urzeczywistnił doktor Wacław Lasocki - współtwórca nałęczowskiego uzdrowiska, założyciel Muzeum Ziemi Lubelskiej w Nałęczowie. Na parterze pałacu Małachowskich wystawił on zgromadzoną przez siebie kolekcję grafik, strojów, numizmatów, wykopalisk oraz książek. Zbiory te następnie były eksponowane w Domu Ludowym, a w roku 1919 przekazano je do Muzeum Lubelskiego w Lublinie. Zeromski sprawom muzealnictwa na dobre poświęcił się w Szwajcarii, w Rapperswilu, w latach 1892-1896. W utworzonym staraniem hrabiego Władysława Broel-Platera Muzeum Narodowym Polskim porządkował zbiory tamtejszych poloników, sporządzał katalogi zbiorów mickiewiczowskich, starodruków, urządzał ekspozycje muzealne - pokój Mickiewicza, pokój Przyjaciół Polski. Kiedy urządzał w 1905 r. swój gabinet w Chacie, zapewne nie przypuszczał, że tworzy kolekcję, która nie zmieniona przetrwa dziesiątki lat.

Jubileusz 75-lecia Muzeum Stefana Żeromskiego w Nałęczowie był okazją do spotkania się w gronie muzealników, przedstawicieli muzeów literackich i biograficznych oraz innych placówek kulturalnych z całej Polski. Honorowy patronat nad obchodami jubileuszowymi i konferencją organizowaną w dniach 3 i 4 października 2003 r. objął Waldemar Dąbrowski - minister kultury i Henryk Makarewicz - marszałek województwa lubelskiego.

W obradach wzięli udział przedstawiciele: Muzeum Literatury im., Adama Mickiewicza, w Warszawie, "rodzina Sienkiewiczowska" z muzeów w Oblęgorku, w Woli Okrzejskiej i w Poznaniu, przedstawicielki Muzeum Jana Matejki w Krakowie i Koryznówki w Nowym Wiśniczu, Muzeum Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie, Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu, Muzeum Marii Dąbrowskiej w Russowie, Muzeum Zofii i Wacława Nałkowskich w Wołominie, Muzeum Jana Kasprowicza w Inowrocławiu, Muzeum Zofii Kossak-Szatkowskiej w Górkach Wielkich, Muzeum Stanisława Staszica w Pile i Muzeum im. Stanisława Staszica w Hrubieszowie. Silnie reprezentowane było Muzeum Niepodległości w Warszawie i Muzeum Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym, Biblioteka im. Stanisława Staszica w Warszawie, Wojewódzka Biblioteka im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie, Fundacja Marii i Jerzego Kuncewiczów, a także muzea literackie z Lublina i Nałęczowa.

Ministerstwo Kultury reprezentował Franciszek Cemka, obecni byli: Agnieszka Kowal - członek zarządu Urzędu Marszałkowskiego, Ryszard Setnik - dyrektor Departamentu Kultury UM, Stanisław Dąbrowski - przedstawiciel wojewody lubelskiego, Halina Landecka - wojewódzki konserwator zabytków, Wojciech Wójcik - burmistrz Nałęczowa, Janusz Odrowąż-Pieniążek - Zarząd Polskiego Pen-Clubu, Romuald Karaś - Związek Literatów Polskich. Obecni byli przedstawiciele Zarządu Głównego PTTK: Tadeusz Sobieszek, Andrzej Wasilewski, Wiesław Kędzierawski, Ewa Samiec, oraz przedstawiciele Zakładu Leczniczego, towarzystw regionalnych, szkół, prasy, przewodnicy z zaprzyjaźnionych kół przewodnickich.

Prowadzący konferencję Zygmunt Nasalski - dyrektor Muzeum Lubelskiego w Lublinie - przypomniał o ponaddwustu-letnich korzeniach muzealnictwa na Lubelszczyźnie i mecenacie Izabelli Czartoryskiej, której przesłanie Przeszłość - przyszłości, wyryte na pierwszym polskim muzeum pamiątek, stanowi sens działań współczesnych opiekunów zbiorów. Blisko stuletnia działalność Muzeum Lubelskiego, 75-letnia historia Muzeum Stefana Żeromskiego, pamiątki po wybitnych Polakach zgromadzone w pięciu innych muzeach literackich na Lubelszczyźnie to, jak podkreślił dyrektor, bogaty skarbiec dziedzictwa przeszłości i wiedzy o regionie.

Zarząd województwa lubelskiego przyznał piszącej te słowa Marii Mironowicz-Panek doroczną Nagrodę Kulturalną ...za wieloletnią pracę służącą umacnianiu świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej mieszkańców Lubelszczyzny oraz ogromny osobisty wkład w rozwój i rozpowszechnianie kultury polskiej...

Uhonorował także byłych i obecnych pracowników muzeum: Stefana Butryna, Jerzego Sołdka, Przemysława Sołdka. Specjalne podziękowanie za wieloletnią współpracę z muzeum w postaci dyplomów uznania marszałka województwa lubelskiego otrzymali: Wojciech Wójcik - burmistrz Nałęczowa, Wojciech Gucma - prezes Zakładu Leczniczego "Uzdrowisko Nałęczów S.A.", Adam Olkowicz - pełniący obowiązki prezesa Towarzystwa Przyjaciół Zakładu Leczniczego "Uzdrowisko Nałęczów" oraz Danuta Bieniaszkiewicz z Radia Lublin, Lucyna Smolińska i Mieczysław Sroka - redaktorzy magazynu kulturalnego "Skarbiec" TV Polonia - za promocję muzeum w kraju i za granicą.

Zarząd Główny PTTK przyznał Muzeum Stefana Żeromskiego medal "Za pomoc i współpracę", który wręczyli obecni na konferencji przedstawiciele PTTK.

W program konferencji wpisane zostały tematy ogólne i dotyczyły one muzealnictwa polskiego w dobie transformacji (mówił na ten temat Franciszek Cemka - zastępca dyrektora Departamentu Dziedzictwa Narodowego). Problem ewidencjonowania dóbr kultury w muzeach referował Piotr Świda - dyrektor Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie, członek Rady ds. Muzeów przy ministrze kultury. W zastępstwie dyrektor Janiny Sikorskiej o najstarszym w Polsce muzeum biograficznym - domu rodzinnym Jana Kasprowicza w Szymborzu - mówiła Karolina Bandziak. Zbigniew Święch wygłosił referat Lubelszczyzna kolebką wspólnot europejskich i muzeów biograficznych, o poezji Józefa Czechowicza mówiła Ewa Łoś, o Muzeum Stefana Żeromskiego - Maria Mironowicz-Panek.

Chata Żeromskiego - powiedziała - to miejsce szczególne; dla pisarza to pierwszy własny dom, dla Jana Witkiewicza pierwszy samodzielny projekt, dla Oktawii świat, w którym zamknęła wszystko co najdroższe: pamięć o swym mężu - Wielkim Pisarzu i jedynym synu Adamie. Historia muzeum to historia ludzi, którzy je tworzyli, utrzymywali, powiększali i opracowywali zbiory, dbali o jego rozwój, codzienną pracą wypełniali testament Oktawii. To przede wszystkim ona sama - Oktawia z Radziwiłłowiczów Żeromska, osoba niezwykle aktywna, ambitna, pełna inicjatywy. Była dla Żeromskiego nieocenionym przyjacielem wspierającym go w licznych przedsięwzięciach społeczno-oświatowych, finansowych, wydawniczych. Nawet po rozpadzie małżeństwa nadal interesowała się jego zdrowiem, cieszyła się sukcesami. Rozporządzając sukcesją po zmarłym mężu "Na pamiątkę tego, że śp. Stefan Żeromski pragnął niegdyś otworzyć w Nałęczowie muzeum prowincjonalne oraz realizował ideę uniwerystetów ludowych...", uczyniła zapis na rzecz Sekcji Powszechnych Uniwersytetów Regionalnych Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych w Warszawie. Na wykonawców swego testamentu wyznaczyła: Wacława Sieroszewskiego, Aleksandra Patkowskiego i swego zięcia Jana Witkiewicza (męża córki z pierwszego małżeństwa - Henryki). Rychło okazało się jednak, że uczyniony zapis nie jest równoznaczny z rzeczywistym przejęciem fundacji. Tak naprawdę nigdy nie doszło do formalnego przejęcia majątku przez związek. Rzeczywistym opiekunem Chaty był Jan Witkiewicz, który z własnych funduszy dokonywał remontów, na czas okupacji zabezpieczył zbiory - po części w Bibliotece Lopacińskich w Lublinie, a po wojnie doprowadził do upaństwowienia zbiorów.

Kontynuatorem dzieła Jana Witkiewicza i kolejnym wykonawcą testamentu Oktawii był Stefan Butryn, kustosz muzeum w latach 1957-1990. Przyjaźnił się z wieloma osobami z kręgu Stefana Żeromskiego, spisywał ich wspomnienia, pomnażał zbiory, odbywał spotkania z kuracjuszami, młodzieżą szkolną, publikował artykuły, opracowania. 33 lata w służbie "u Żeromskiego" nie wyczerpało jego aktywności. W dalszym ciągu dzieli się ogromem wiedzy o swym wielkim imienniku, od 17 lat pełni funkcję prezesa Koła Przewodników PTTK w Nałęczowie. Sprawom muzeum kilka lat życia poświęcili także: Jerzy Sołdek - miłośnik twórczości Żeromskiego i autor licznych publikacji, Stanisław Moszynski, Sławomir Mazur i nieobecni już wśród nas: Zofia Wójcik i Czesław Klaczyński. Obecna obsada muzeum to: Maria Mironowicz-Panek - starszy kustosz, Przemysław Sołdek - przewodnik, Adam Panek - opiekun ekspozycji i ogrodu.

W popołudniowej części konferencji goście zwiedzali nałęczowskie muzea: Muzeum Bolesława Prusa i Muzeum Stefana Żeromskiego.

Pierwsze z wymienionych, powstałe w roku 1961, kierowane przez Halinę Bukowską, zajmuje dwa pomieszczenia na parterze pałacu Małachowskich. Ekspozycja w nowej szacie (od 1997 r.) prezentuje życie i dorobek twórczy pisarza. Niewiele ocalało z oryginalnych pamiątek. Te najcenniejsze to rękopisy, fotografie rodzinne, bogata korespondencja (m.in. z Oktawią Żeromska), tabliczka z drzwi warszawskiego mieszkania pisarza, porcelanowa filiżanka, lampka, nożyk do papieru, sygnet z herbem Prus. Zaaranżowany kącik gabinetu pisarza wyposażony został w replikę biurka autora Lalki, na którym stanęła maszyna do pisania firmy Hammond, jakiej używał Bolesław Prus - entuzjasta wszelkich nowinek technicznych. Nad biurkiem zawieszono w bogato zdobionej metalowej ramie adres gratulacyjny od rzemieślników warszawskich na jubileusz 25-lecia pracy literackiej pisarza. Muzeum Bolesława Prusa podejmuje różnorodne formy pracy z młodzieżą szkolną, organizuje konkursy, wystawy, prowadzi działalność wydawniczą. Dużą atrakcją dla mieszkańców Nałęczowa i turystów jest "Majówka z panem Prusem" - impreza plenerowa w parku zdrojowym. Niemym obserwatorem zabawy jest siedzący na ławeczce "dziadzio" Prus - rzeźba autorstwa Stanisława i Zbigniewa Strzyżyńskich, oblegana i fotografowana przez licznych turystów odwiedzających muzeum (rocznie około 20 tys.).

Muzeum Stefana Żeromskiego powitało gości koncertem Nałęczowskiej Orkiestry Dętej pod dyrekcjąTadeusza Majkuta, której ponadstuletnia tradycja wiąże się z osobą Oktawii Żeromskiej, inicjatorki utworzenia przed laty orkiestry zdrojowej. W Chacie zbudowanej w stylu zakopiańskim za pieniądze otrzymane za Popioły, zachował się klimat dawnej pracowni pisarza - te same meble, biurko, przy którym w Warszawie powstawały Popioły, w Nałęczowie zaś Dzieje grzechu, Duma o hetmanie, Słowo o bandosie. Niezwykle cenna jest kolekcja portretów pisarza autorstwa Stanisława Ignacego Witkiewicza, Eligiusza Niewiadomskiego, Tadeusza Pruszkowskiego, obrazy samego Żeromskiego - ilustracja do noweli Rozdziobią nas kruki i wrony, Widok z okna, obrazy i rysunki Oktawii Żeromskiej. Podręczniki, przybory szkolne, sprzęt sportowy i turystyczny przypominają o synu Żeromskich - Adamie, "złotym skaucie" w drużynie Andrzeja Małkowskiego w Zakopanem, którego choroba i przedwczesna śmierć w roku 1918 była wielką rodzinną tragedią (Adam od 1922 r. spoczywa w specjalnie zaprojektowanym przez Jana Witkiewicza mauzoleum w ogrodzie przy Chacie).

Muzeum Stefana Żeromskiego rocznie odnotowuje ponad 30-tysięczną frekwencję. Jest organizatorem Konkursu Małych Form Literackich, sesji naukowych, wystaw (ostatnio w Bibliotece im. Stanisława Staszica w Warszawie).

Ogromnym problemem, z którym boryka się placówka, jest brak sali wystaw czasowych, pomieszczeń magazynowych i socjalnych. Pozostałe zbiory muzealne i biblioteczne przechowywane są w wynajmowanych pomieszczeniach. Stwarza to różnorodne zagrożenia, a warunki pracy nie odpowiadają obecnym standardom. Budowa własnej siedziby jest koniecznością, wartą społecznego poparcia, także ze względu na osobę patrona.

Gospodarzem wieczornej części spotkania muzealników był Edward Balawejder - dyrektor Państwowego Muzeum na Majdanku, a zarazem prezes Fundacji Marii i Jerzego Kuncewiczów, miejscem spotkania zaś - "Dom pod wiewiórką", popularnie zwany Kuncewiczówką. W domu tym, wypełnionym "przedmiotami znaczącymi ślad długich wędrówek ciała i ducha", zbudowanym w 1936 r. według projektu Karola Sicińskiego, Maria i Jerzy spędzili najpiękniejsze przedwojenne lata, a po powrocie z emigracji w 1962 r. zamieszkali na stałe.Tu powstały Dwa księżyce, Fantomy, Natura, Listy do Jerzego.

Po śmierci właścicieli jedyny syn Witold w roku 1991 ustanowił Fundację Kuncewiczów, która nie tylko zapewnia opiekę nad domem, ale prowadzi działalność kulturalną - organizuje konferencje, sesje naukowe, spotkania literackie, wystawy oraz koncerty muzyczne i teatralne. Zgodnie z życzeniem Marii Kuncewiczowej promuje także młodych twórców. Fundacja prowadzona jest non profit. Wspierana przez sponsorów działa na zasadzie wolontariatu. Kuncewiczówkę chętnie odwiedzają wybitni artyści, pisarze i poeci, którzy mieszkając, administrują domem, oprowadzają turystów.

Dwa lata temu Witold Kuncewicz, mieszkający na stałe za granicą, postanowił sprzedać dom. Powstałe niedawno stowarzyszenie "Kuncewiczówka" stawia sobie za cel pozyskiwanie funduszy na wykupienie posiadłości, aby zachować status domu otwartego, prowadzonego na dotychczasowych zasadach.

Późnym wieczorem pełni wrażeń, uraczeni wypiekami ze słynnej w Kazimierzu piekarni Cezarego Sarzyńskiego, goście powrócili do Nałęczowa.

Następnego dnia skoro świt wyruszyliśmy autokarem na literacki szlak po ziemi lubelskiej. Do pokonania było ponad trzysta kilometrów. Trasa wiodła przez Kurów - obok plebanii księdza Grzegorza Piramowicza, nieopodal Kośmina nad Wieprzem (miejsca urodzin Zofii Kossak-Szatkowskiej, wnuczki Juliusza Kossaka i bratanicy Wojciecha, pisarki, autorki między innymi powieści: (Pożoga, Legnickie pola, Błogosławiona wina) do Woli Okrzejskiej.

Wola Okrzejska powitała nas słonecznie. Dyrektor Muzeum Henryka Sienkiewicza Antoni Cybulski z niezwykłą serdecznością wprowadził nas w klimat domu, w którym 5 maja 1846 r. przyszedł na świat późniejszy noblista. Po latach Henryk Sienkiewicz tak wspominał swoje strony: ...Pierwsze moje wrażenie wsi i przyrody przywiązały mnie do ziemi i do ludzi, a zamiłowanie do literatury rozwinęły we mnie stare księgi, których pełen kufer znalazłem u babki na strychu, i dzięki nim, jako dzieciak jeszcze, zapoznałem się z pisarzami złotego wieku.

Ekspozycja muzeum, otwartego w 1966 r., zajmuje sześć sal. W salonikach zgromadzono meble z epoki, częściowo pochodzące z dworku w Woli Okrzejskiej, fotografie rodzinne i obrazy, bogaty księgozbiór, zbiór ekslibrisów, fortepian marki Erard z roku 1840 wykonany w Paryżu, należący niegdyś do rodziny Ciecieszowskich. Atrakcją dla zwiedzających są zgromadzone rekwizyty z filmów powstałych na kanwie powieści Sienkiewicza - Quo vadis, W pustyni i w puszczy oraz Ogniem i mieczem. Muzeum jest organizatorem i koordynatorem corocznych spotkań szkół noszących imię Henryka Sienkiewicza (od 1993 r. odbyło się 11 zlotów). Rodzinny dom pisarza rocznie odwiedza 10 tys. zwiedzających.

Posileni przepysznymi wypiekami pani Anny Cybulskiej, w dalszej drodze zwiedzaliśmy kościół parafialny w Okrzei, ufundowany przez prababkę pisarza Teresę z Lelewelów Ciecieszowską, w którym został ochrzczony Henryk Sienkiewicz. Jeszcze rzut oka na kopiec usypany w latach 1932-1938 na cześć wybitnego syna tej ziemi z inicjatywy biskupa podlaskiego Henryka Przeździeckiego - i jedziemy do Romanowa.

Romanów - posiadłość dawniej sapieżyńska, w końcu XVIII w. należała do Błażeja Malskiego, dziadka J.I. Kraszewskiego.

Przed dworem powitała nas dyrektorka Anna Czobodzińska-Przybysławska. Dwór robi wrażenie - murowany, piętrowy, otoczony parkiem z pięknym drzewostanem. Szpalery grabów, wiązów i potężnych świerków pamiętają zapewne czasy dzieciństwa Józefa Ignacego Kraszewskiego, najpłodniejszego polskiego pisarza, autora ponad 360 tytułów powieści, konesera sztuk pięknych, podróżnika i wydawcy. Najświetniejszy okres w dziejach Romanowa to okres gospodarowania w nim brata pisarza Kajetana, bibliofila i kolekcjonera, astronoma, rolnika-innowatora, a także historyka i pisarza. Dwór Malskich i Kraszewskich był dwukrotnie niszczony przez pożar, ostatni wybuchł w roku 1943. Odbudowany po wojnie dzięki zaangażowaniu miejscowego społecznika Wacława Czecha, od roku 1962 jest siedzibą Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego. Zalążkiem kolekcji były pamiątki po pisarzu przechowywane w zbiorach potomka rodu - Janusza Kraszewskiego: dziecięca zabawka, fajki, fotografie rodzinne, obrazy olejne i rysunki, a także rękopisy, między innymi Dziennik podróży do Odessy}!. Kraszewskiego z roku 1848 z jego szkicami, rękopis Starosty warszawskiego, modlitewnik prababki, karty do gry z postaciami historycznymi. Ekspozycja stała zawiera się w sześciu salach, gdzie wśród mebli z epoki jest oryginalne biurko pisarza z jego drezdeńskiego mieszkania. Poza obrębem parku zachowała się klasycystyczna kaplica dworska, zbudowana w kształcie rotundy, z fundacji prababki piswia - Konstancji z Morochowskich Nowomiejskiej.

Ekranizacja Starej baśni - kiedy słońce było bogiem na motywach powieści Kraszewskiego zainspirowała Annę Czobodzińską-Przybysławską i Halinę Chybowską do przygotowania trzech wystaw czasowych. Na jednej z nich, zatytułowanej "Pradawny świat Starej baśni", prezentowane są oryginalne, wypożyczone z Muzeum Narodowego w Krakowie rysunki pisarza do Sztuki u Słowian, wydanej w 1860 r.

Zawsze wracam do Romanowa z wielkich sentymentem. Wiążą mnie z tym miejscem młodzieńcze wspomnienia (pierwsza praca!). Goście podzielają mój zachwyt - zauroczeni są atmosferą dworu, któremu przywracana jest dawna świetność, pielęgnowane dawne tradycje i obyczaje.Ta leżąca na uboczu, z dala od uczęszczanych szlaków, posiadłość jest z każdym rokiem liczniej odwiedzana. Ostatnio zanotowano ośmiotysięczną frekwencję. Muzeum prowadzi bardzo intensywną współpracę ze szkołami, od 23 lat jest organizatorem Wojewódzkiego Konkursu Czytelniczego - "Kraszewski - jego życie i dzieło", wielu konkursów plastycznych i recytatorskich, inicjatorem akcji Jeden dzień w Romanowie". Powodzeniem cieszą się, wystawy czasowe, np. z cyklu "Wielcy goście Romanowa" - zawsze z piękną oprawą muzyczną - są wielkim przeżyciem artystycznym i estetycznym.

Złota jesień, czerwienie i brązy mieniących się w promieniach słońca liści zachęcają do spacerów. Chciałoby się pozostać, ale czas goni. Ostatnie zdjęcia, wymiana adresów, pożegnanie. Syci wrażeń i posileni pysznościami stołu romanowskiego wsiedliśmy do autokaru, który zawiózł nas do Lublina - miasta poetów. Po drodze minęliśmy Wisznice, gdzie na starym cmentarzu spoczywa matka Józefa Ignacego Kraszewskiego i jego bracia: Kajetan i Lucjan.

W Lublinie, w progach zabytkowego dworku Wincentego Pola, ofiarowanego poecie w 1860 r, powitała nas Grażyna Połuszejko, kierownik muzeum. Oglądaliśmy pamiątki - fotografie, dokumenty, rękopisy, a także dorobek naukowy Wincentego Pola, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, wybitnego geografa i etnografa. Muzeum może poszczycić się wspaniałą kolekcją polskich globusów XIX i XX w. W dolnej kondygnacji muzeum zwiedzaliśmy wystawę poświęconą Władysławowi Leonowi Antoniewiczowi z Krosna, niedoszłemu biografowi Wincentego Pola. Wśród prezentowanej korespondencji odnaleźliśmy autografy Wincentego PolaJ.I. Kraszewskiego, S. Goszczyńskiego i innych.

Muzeum Józefa Czechowicza to ostatni etap literackich perygrynacji. Otwarte w 1968 r., od tego roku mieści się w nowej siedzibie przy ulicy Złotej, przylegającej do Rynku Starego Miasta. Otwarcie nowej ekspozycji zbiegło się z obchodami setnej rocznicy urodzin Józefa Czechowicza - jednego z najwybitniejszych poetów okresu międzywojennego, duchowego przywódcy ówczesnej awangardy, tragicznie zmarłego u szczytu swej poetyckiej sławy (zginął 9 września 1939 r. w czasie bombardowania Lublina). Ewa Łoś, kierownik muzeum, oprowadziła nas po wystawie, która prezentuje biografię i drogę twórczą poety. W zbiorach muzeum znajdują się autografy utworów, korespondencja, zdjęcia i dokumenty, a także materiały rękopiśmienne innych autorów związanych z Lublinem: FranciszkiArsztajnowej, Konrada Bielskiego, Antoniego Madeja, Jana Pocka i innych.

W kuluarowych rozmowach na zakończenie konferencji goście zwracali uwagę na pomijany w rozważaniach na temat kultury ważny aspekt funkcjonowania muzeów - instytucji, wokół których koncentrują się działania integrujące miejscową społeczność. Muzeatnicy nie zamykają się bowiem wyłącznie w swoich pracowniach, ale poszukują nowatorskich form działalności, współpracują ze szkołami, angażują się w różnorodne przedsięwzięcia na terenie swoich miast i gmin. Dyrektor czy kierownik oddziału to w znacznej mierze aktywny menedżer, promotor swojej placówki, a zarazem swojego regionu. Budowanie przyszłości powinno być pogłębione refleksją nad przeszłością - i w tym pomocni są muzealnicy, etatowi strażnicy przeszłości. Dlatego tak ważne są tego rodzaju spotkania, służące wymianie doświadczeń, tworzeniu swoistego lobbingu, integracji tej specyficznej, nie zawsze docenianej grupy zawodowej.

Godną uwagi jest zgłoszona propozycja wytyczenia szlaków turystycznych (regionalnych i ogólnopolskich) prowadzących do muzeów oraz ustanowienie specjalnej odznaki, której zdobywanie byłoby zachętą do poznawania kraju, jego historii, tradycji, walorów turystycznych i kulturalnych.

Muzea regionu lubelskiego ze swym bogactwem i różnorodnością zbiorów to miejsca, które turysta powinien koniecznie odwiedzić.

Maria Mironowicz-Panek

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT