PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
1 (14)/2004
ISSN 1642-0853

Mogiła w Fiszewie


Pociąg z Elbląga do Malborka po kilkunastu minutach podróży zatrzymuje się na małej stacji - Fiszewo. Na pierwszy rzut oka nie ma tu nic, co mogłoby wzbudzić ciekawość podróżnych. A jednak. To właśnie tu, w tej nieco zapomnianej już wsi otoczonej rzędami żuławskich wierzb jest miejsce, które świadczy o tym, że powstańcy listopadowi ginęli nie tylko w walkach o Olszynkę Grochowską, łganie, Wawer, Dębe Wielkie czy Ostrołękę. Ginęli także i tu - w Fiszewie.

Wieś, o której dzisiaj opowiemy, istniała jako osada już w 1257 r., kiedy rezydował w niej komtur krzyżacki Sifridus, commendator in Wyscovia. Stał tutaj wówczas gródek komturski, będący ośrodkiem Żuław Fiszewskich. Około 1330 r. włączono ten okręg do komturstwa elbląskiego. Przed 1400 r. wzniesiono tu kościół, który wielokrotnie odbudowywany i przebudowywany czynny był do 1950 r., kiedy to strawił go pożar. Pozostały jedynie coraz bardziej niszczejące mury budowli.

Wróćmy jednak do naszych bohaterów - powstańców listopadowych i ich związku z Fiszewem. Po upadku powstania listopadowego kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy i oficerów znalazło się poza granicami Królestwa Polskiego, na obszarach należących do Prus i Austrii. 5 października 1831 r. około 20-tysięczna armia polska pod dowództwem gen. Macieja Rybińskiego przekroczyła granice Prus w okolicach Brodnicy. Marsz odbywał się w zupełnej ciszy przerywanej pojedynczym słowem lub częściej głębokim westchnieniem. Powstańcy musieli złożyć broń przed dowódcą korpusu pruskiego - majorem Zeppelinem, a następnie zostali internowani. Nastrojów smutku i rozgoryczenia nie poprawił nawet fakt pozostawienia żołnierzom prawa do własnych mundurów, szarży, podziału na jednostki czy podlegania rozkazom własnych oficerów. Czekała ich wielodniowa kwarantanna w związku z epidemią cholery zawleczoną do Królestwa Polskiego przez armię rosyjską feldmarszałka Iwana Dybicza. Potem skierowani zostali na kwatery do Elbląga, Tolkmicka, Malborka, Sztumu, Kwidzyna, Nowego Stawu i Tczewa. Mieszkańcy Prus, odmiennie niż władze administracyjne, witali ich entuzjastycznie i przyjaźnie. Urządzano parady, bale i spektakle teatralne.

Kiedy 1 listopada car Rosji ogłosił amnestię, zażądano, by Polacy wracali do domów. Tylko niektórym oficerom wydano paszporty i pozwolono na wyjazd do Francji. Wbrew woli Polaków pędzono ich w kierunku granic z zaborem rosyjskim, a do tych, którzy stawiali opór, strzelano. Po raz pierwszy użyto karabinów 22 grudnia 1831 r. w Elblągu.


Pomnik żołnierzy powstania listopadowego

Największym jednak echem w Europie odbiły się tragiczne wydarzenia w Fiszewie. 27 stycznia 1832 r. pruski major Szweykowski wezwał kwaterujących w okolicy żołnierzy polskich, głównie z 3. pułku szaserów, do stawienia się w Fiszewie. Grupa 200. żołnierzy pod dowództwem majora Żebrowskiego wykonała rozkaz z myślą, że uda się na emigrację przez Pomorze Zachodnie do Francji. Jednak nie takie były zamysły Prusaków. Prawie wszystkim nakazano powrót do Królestwa. Oburzeni tym Polacy postanowili udać się ze skargą do rezydującego w Malborku generała Schmidta. Wówczas drogę zastąpił im oddział piechoty pruskiej. Wysłany z zapytaniem, czy polscy żołnierze będą mogli swobodnie przejść do Malborka, podoficer Kotarski został pobity i uprowadzony, a komenderujący oddziałem kapitan Rychter wydał rozkaz otwarcia ognia do zbliżających się żołnierzy polskich.

Niedaleko kościoła, na drodze we wsi zginęło 8. żołnierzy, a 12. zostało rannych, jeden z nich zmarł w ciągu najbliższej nocy. Według raportu pułkownika Breańskiego Polacy byli nieuzbrojeni, gdyż porzucili na rozkaz swych podoficerów nawet kije, aby nie stwarzać Prusakom pretekstu do użycia broni. Oto nazwiska Polaków - uczestników powstania listopadowego - którzy wtedy zginęli: W. Pietras, J. Ciborowski, P. Jancewicz, J. Grabowski, Sierzpichowski, Łubiński, Wądołowski i S. Małachowski (zmarł w lazarecie).

Zgodnie z zachowaną w mówionej tradycji wersją przypuszcza się, że zabitych złożono we wspólnym grobie za wsią. Potwierdza to znajdujący się tam do dziś kopiec i rosnące wokół niego lipy (rośnie ich osiem, tyle, ilu poległo powstańców).

Wiadomość o masakrze fiszewskiej szybko dotarła na łamy prasy Europy Zachodniej, wywołując oburzenie na postępowanie władz pruskich i uczucia sympatii dla żołnierzy polskich, którzy nie chcieli wracać do Królestwa Polskiego w obawie przed prześladowaniem i zsyłką na Syberię. Ich celem była Francja, gdzie w korzystnych warunkach zamierzali podjąć przygotowania do kolejnej próby zbrojnego wystąpienia o wolną Polskę.

Wypadki fiszewskie znalazły swe odbicie także w odezwie do Ludów Europy paryskiego Komitetu Narodowego Polskiego z 17 lutego 1832 r., w której czytamy: Morderstwo na bezbronnych braciach naszych w Prusach spełnione, nowy dowód wskazało, co to moralność despotyzmu. Nie zapomniał o fiszewskich ofiarach także nasz wieszcz - Adam Mickiewicz, który w Księgach narodu i pielgrzymstwa polskiego modlił siew litanii pielgrzymskiej słowami: Przez męczeństwo żołnierzy zamordowanych w Fischau (Fiszewo) przez Prusaków - wybaw nas Panie".

I my także pamiętamy o tamtych Polakach. Rokrocznie w styczniu Zarząd Oddziału PTTK Ziemi Elbląskiej w Elblągu organizuje złaz turystyczny "Śladami żołnierzy powstania listopadowego" do Fiszewa.Tak dzieje się już od 32 lat. Warto w tym miejscu wspomnieć o ludziach, bez których o niewielkiej wiosce Fiszewo i znajdującej się tam mogile powstańców nikt by nie wiedział. To oni organizowali i organizują ten złaz: A. Wiśniewski, B. Kołtun, D.Aszyk,J. Cemerzewski,W. Falkowski, M. Perucki, F. Kamrowski, R. Gierzyński, J. Szymanowski, S. Świgoń, M. Tomaszewski,A. Piziak, S. Kałabun, J. Romanowski, M. Zalewski, K. Żynda, W. Dorsz i wielu innych.W 1975 r., podczas czwartego złazu, ówczesne władze gminy przy aktywnej współpracy turystów z KTP PTTK "Delta" w Elblągu oraz miejscowego koła ZMW, kierowanego wtedy przez Zenona Urbaniaka, postawiły głaz i wmurowały pamiątkową tablicę. Przypomina to do dziś każdemu, kto znajdzie się w tym miejscu, tragiczne wydarzenia.

24 stycznia br. zakończył się kolejny - 32. Ogólnopolski Złaz do Fiszewa. Wspaniale, że ta impreza ciągle trwa, mimo upływającego czasu, narastających trudności finansowych i zmieniających się władz samorządowych. Uczestnikami złazu była głównie młodzież szkolna pod opieką nauczycieli. Przybyło 250 turystów przeważnie z Elbląga, ale także z Gdańska, z Tczewa, z Sztumu, z Kwidzyna, z Braniewa, a nawet z Warszawy. Przywiodło ich do Fiszewa nie tylko umiłowanie turystyki pieszej, pragnienie przeżycia przygody, ale i oddanie hołdu powstańcom listopadowym.

Organizatorzy przygotowali pięć tras pieszych oraz trasę motorową. Wiodły przez malownicze żuławskie wsie, takie jak: Rozgard, Różany, Karczowiska, Stare Pole, Jegłownik, Olesno i wiele innych. Niektóre z nich mają historię sięgającą początków XIV a nawet XIII w.

Uczczenie 172. rocznicy tragicznych wydarzeń w Fiszewie rozpoczęto wystawieniem posterunku honorowego złożonego z żołnierzy 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Króla Kazimierza Jagiellończyka i strażaków z miejscowej OSP. Po sygnale "Słuchajcie wszyscy", wykonanym na trąbce sygnałowej przez trębacza, głos zabrał prezes Oddziału PTTK Ziemi Elbląskiej w Elblągu. Powitano gości honorowych, mieszkańców wsi i uczestników złazu. Minutą ciszy uczczono pamięć pomordowanych oraz pamięć tych wszystkich organizatorów, którzy odeszli na wieczną wędrówkę po szlakach nieboskłonu.

Następnie ksiądz kapelan w słowach krótkiej modlitwy uświadomił wszystkim, że pomimo trudnych warunków pogodowych (minus 15°C) uczestniczą w podniosłej uroczystości religijno-patriotycznej. Przypomniał nam, że szczera modlitwa do Boga to najlepszy sposób okazania pamięci i wdzięczności naszym przodkom. Modlono się także w intencji zmarłych kolegów i koleżanek turystów, przodowników turystyki pieszej PTTK oraz zmarłego w zeszłym roku śp. Bolesława Kołtuna, wieloletniego organizatora i komendanta złazu do Fiszewa. Ogień i dym zapalonych zniczy, biało-czerwone flagi oraz warta honorowa były dla zgromadzonych dowodem, że żadne przeciwności losu nie są w stanie zagrozić naszej tożsamości narodowej. Jeśli pamięć o tych, którzy za nas zginęli, trwa, to trwać będzie i Polska. Po apelu poległych goście honorowi, turyści oraz mieszkańcy złożyli pod pomnikiem wiązanki kwiatów i zapalone znicze.


Oddanie hołdu powstańcom listopadowym w Fiszowie

Zakończenie uroczystości pod pomnikiem w Fiszewie nie było zarazem zakończeniem złazu. Uczestników przewieziono do odległego o 6 km Gronowa Elbląskiego.Tutaj w miejscowym gimnazjum, które przyjęło imię Powstańców Listopadowych, a dzień wcześniej otrzymało sztandar ufundowany przez społeczeństwo gminy, odbyło się uroczyste zakończenie złazu.

Po przywitaniu wszystkich i przedstawieniu programu zakończenia Piotr Bekier - nauczyciel historii w miejscowym gimnazjum - wystąpił z gawędą o powstaniu listopadowym i wydarzeniach w Elblągu i w Fiszewie, a Zenon Urbaniak i Marian Tomaszewski naświetlili uczestnikom historię złazów do Fiszewa. Uczniowie z Gimnazjum im. Powstańców Listopadowych w Gronowie Elbląskim uczcili pomordowanych powstańców montażem słowno-muzycznym "Pamięci poległych w Fiszewie".

W drugiej części uroczystości młodzi turyści mieli okazję wykazania się wiedzą historyczną z zakresu powstania listopadowego i wydarzeń w Fiszewie, wiedzą krajoznawczo-turystyczną o regionie oraz znajomością wierszy i piosenek patriotycznych, uczestnicząc w konkursach indywidualnych i drużynowych.

W trakcie zakończenia młodzież wraz z dyrekcją gimnazjum w Gronowie Elbląskim w obecności uczestników złazu i miejscowych władz uroczyście złożyła akces przyjęcia w bezpośrednią opiekę pomnika i jego otoczenia w Fiszewie, którym dotychczas opiekowali się strażacy z OSP w Fiszewie przy wsparciu władz gminy w Gronowie Elbląskim.

Imprezę zakończono wręczeniem nagród, pucharów, dyplomów i podziękowań za udział w złazie. Po tym wszystkim organizatorzy odwieźli uczestników autokarami do Elbląga, skąd wszyscy mogli udać się w dalszą drogę do domów.

Tak na kolejny rok opustoszało miejsce przy pomniku w Fiszewie. Czasami tylko zajrzy tu przygodny turysta i zapali nikłe światełko znicza lub położy na głazie skromny kwiatek. Pozostała po tym wszystkim tylko drobna refleksja i solidne przeświadczenie, a czasami nawet jakaś satysfakcja, że to właśnie zapaleńcy miłujący historię Polski, krajoznawstwo i turystykę, spowodowali, że pamięć o bohaterskich żołnierzach powstania listopadowego wśród młodego pokolenia nie zginie. Tego, co wydarzyło się 27 stycznia 1832 r. nie można traktować jako prowincjonalnego tragicznego incydentu. Ofiara życia żołnierzy nie poszła na marne. Składane co roku kwiaty, zapalane znicze, warty honorowe żołnierzy, strażaków i turystów oraz modlitwa za poległych dowodzą, że mimo upływu 172 lat następne pokolenia nie zapominają o wdzięczności i szacunku dla tych, co zginęli Za waszą i naszą wolność.

Marian Tomaszewski

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT