PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
1 (14)/2004
ISSN 1642-0853

Miejsce prawdy i wyobraźni



Arsenał Warszawski

Niewiele jest takich miejsc w Warszawie, w których historia przemawiałaby tak mocno. Zdaje się, że słyszy się jeszcze tutaj donośny głos holenderskiego admirała i generała Krzysztofa Arciszewskiego - w Polsce "starszego nad armatą", czyli współcześnie ujmując dowódcy artylerii. Stawiał on cekhauz dla króla Władysława IV. Budynek ten był później przedmiotem architektonicznej troski nie byle kogo, bo Szymona Bogumiła Zuga i Stanisława Zawadzkiego. Ostateczny kształt budynku zawdzięczamy Stanisławowi Kostce Potockiemu, który przebudowę i dekorację wnętrz powierzył Piotrowi Aignerowi. Tak powstał Arsenał, w którym w czasie powstania kościuszkowskiego rozdawano broń mieszkańcom Warszawy, w którym komendantem był późniejszy osławiony obrońca Woli w 1831 r. generał Józef Sowiński, o który to toczyły się zacięte boje w 1830 r. Pamięć też podpowiada, że właśnie pod Arsenałem harcerze z Szarych Szeregów pod dowództwem Stanisława Broniewskiego "Orszy" odbijali więźniów, wśród których był Jan Bytnar "Rudy"...

Tutaj w warszawskim Arsenale mówią nie tylko mury. Znajdują się tutaj tysiące obiektów archeologicznych. Zmuszają do refleksji nad naszą historią. Od 1958 r. w odbudowanym po zniszczeniach wojennych Arsenale swoją siedzibę ma niezwykła instytucja - Państwowe Muzeum Archeologiczne. Genius loci udziela się tutaj wszystkim.

Dr Wojciech Brzeziński, dyrektor muzeum, od początku tego tysiąclecia mówi o tym wprost: Jest to dla mnie i współpracujących ze mną osób coś daleko więcej niż miejsce pracy. Uważamy się za strażników pamięci rzeczy odległych w czasie i nie opisanych w żadnych dokumentach. Bez takiej postawy nie można kształtować trwałości takiej instytucji, jak muzeum archeologiczne. Wspiera go w tym jego zastępca dr Wojciech Borkowski: Jesteśmy tradycjonalistami. Może to współcześnie nie brzmi atrakcyjnie, a dla nas to jest wartość. Jesteśmy też dumni z tego, że jesteśmy instytucją zaufania publicznego: 100 procent pewnych informacji!

Zadumałem się nad tym swoistymi wyznaniami wiary odwołującymi się do przeszłości, rzetelności i prawdy. A tutaj jeszcze słyszę o sprawach, o których mało kto wie. Bo najcenniejsze zbiory to znaleziska z neolitu. Przypomnijmy od 10 tys. do 6,5 tys. lat temu. Dr Brzeziński ujmuje ich znaczenie tak: Jesteśmy wszyscy dziećmi epoki kamienia. W historii ludzkości 98 proc. to właśnie ta epoka, w której ludzie zaczęli przechodzić od łowiectwa do rolnictwa i hodowli, tworzyli też pewne narzędzia. Koło Skarżyska-Kamiennej w osadzie sprzed 10 tys. lut łowcy przezbrajali strzały w nowe groty. Niedaleko od Warszawy w okolicach dzisiejszego Pruszkowa istniało starożytne hutnictwo. Powstała w ramach naszej działalności placówka w Krzemionkach Opatowskich dokumentuje w kopalni krzemienia pasiastego neolityczne osiągnięcia górnicze - transport poziomy i pionowy oraz rozwiązanie ważnego problemu dla oświetlenia, którymi była cyrkulacja powietrza.


Dyrektor dr W. Brzeziński

Było to w czasie, kiedy w Egipcie powstawały największe piramidy...

Cechą podstawową zbiorów Państwowego Muzeum Archeologicznego jest ich ciągłe powiększanie. Ich podstawą są permanentnie prowadzone badania wykopaliskowe na, bagatela, ponad 8 000 stanowiskach. Muzeum nie kupuje eksponatów. Wszystkie bowiem znaleziska archeologiczne są własnością państwa. Samo odkrycie jednak nie wystarcza. Trzeba dokładnie znalezisko zbadać. Stąd muzeum od swego zarania ma charakter instytutu badawczego. Genezą samego muzeum był Reskrypt Organizacyjny Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z 1923 r. Porządkował on prowadzone już wcześniej prace na tyle skutecznie, że 22 marca 1928 r. prezydent Ignacy Mościcki podpisał dekret o powołaniu Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Na tym akcie prawnym widnieją podpisy całej Rady Ministrów, na czele z jej prezesem - marszałkiem Polski Józefem Piłsudskim.


Widok Arsenału zniszczonego w czasie
powstania warszawskiego w 1944r.

Pierwszym dyrektorem muzeum został dr Roman Jakimowicz. W okresie międzywojennym badano między innymi osady i cmentarzyska z młodszej epoki kamienia w Brześciu Kujawskim, kopalnię neolityczną krzemienia w Krzemionkach Opatowskich, przyczyniając się do jej ochrony. To tylko początek wielu, wielu znakomitych prac i opracowań. Tak zaczęły powstawać zbiory - narzędzia krzemienne, ozdoby, bransolety i miecze epoki brązu i żelaza, wspaniała ceramika z fascynującymi urnami twarzowymi. Znalazły się wśród zbiorów także naczynia brązowe odkopane w Łęgu Piekarskim, dokumentujące wpływy rzymskie. Z odnalezionych grobowców do muzeum trafiało wyposażenie pochówku, a z wczesnego średniowiecza - fragmenty strojów, uzbrojenia, monet, zabawek i gier.

Archeologia to szkoła wyobraźni - dr W. Borkowski zdecydowanie to akcentuje. - Dla archeologów to, co dla innych jest tylko ciemną plamą jest przypuszczalnie grobem, większa i ciemniejsza plama to przypuszczalnie budynek. Z ogromnej perspektywy czasowej trzeba z wałeczka wyobrazić sobie całe naczynie, z paru nitek struktury materiału. Dla archeologa ważniejszy od walorów estetycznych jest kontekst. Celem nie jest pozyskiwanie skarbów, a zbadanie sekwencji zdarzeń.

Większość eksponatów to tzw. materiał masowy, ceramika, materiał krzemienny. Tylko w jednym szybie w Krzemionkach Opatowskich znaleziono ich tysiące. Bogate w znaleziska było też Rybno koło Sochaczewa. Doktor Brzeziński zwraca uwagę na to, że zabytki archeologiczne są źródłami archeologicznymi, a postęp wiedzy umożliwia badania mikrośladów. To z kolei zwiększa liczbę informacji umożliwiających rekonstrukcję rzeczy i zdarzeń. Jest to jednak długa, żmudna praca wymagająca wyobraźni, wnikliwości i czasu. Budowa autostrad ujawniła nowe stanowiska badawcze i pozwoliła na tysiące nowych znalezisk. Na tak ogromne zadania muzea nie są przygotowane. Pracujący w nich pasjonaci - wszak archeolog to powołanie - nie rezygnują. W Państwowym Muzeum Archeologcznym w Warszawie prowadzi się nie tylko badania. Ekspozycje, a raczej sposób prowadzenia ekspozycji, to w tym muzeum sprawa zdumiewająca. Z faktu, że około 80% odwiedzających to dzieci i młodzież wyciągnięto wnioski. Połączono lekcje historii z lekcją wyobraźni.

Mówi o całodziennych pokazach archeologicznych, archeologicznych koncertach, wystawach. Troszczy się też o zbiory, których większość znajduje się poza muzeum. Samą instytucję widzi w wielkich wymiarach: zakorzenienia dziedzictwa ogólnoludzkiego i narodowego, a może przede wszystkim wielkiej placówki rozbudzania wyobraźni.

Uczeń odwiedzający nasze muzeum nie tylko ogląda fragment dawnej ceramiki neolitycznej, słucha o jego historii i ma możliwość zapoznania się z rekonstrukcją. Stworzyliśmy - dr Brzeziński nie potrafi ukryć pasji - cały program aktywizacji dla naszych głównie młodych gości. Mogą u nas sami, tak jak w dawnych czasach, lepić garnki, wytapiać szkło, zajmować się dawnym kowalstwem, tworzyć monety, nanizać paciorki. Takiej lekcji się nie zapomina.

Okazuje się, że marzeń w Państwowym Muzeum Archeologicznym jego dyrektor ma sporo. Nie wystarcza mu fakt, że ukochany Arsenał jest drugim po Zamku Królewskim muzealnym budynkiem publicznym w Warszawie.

Chcielibyśmy, aby Arsenał odzyskał świetność i to nie tylko jako muzeum. W Arsenale prowadzimy prócz działalności stricte muzealnej także działalność kulturalną. Wspaniały dziedziniec świetnie nadaje się na koncerty, spektakle i spotkania. Jest to przecież drugi dziedziniec w Warszawie! Cieszy nas, że zgodnie z zaleceniami konserwatorskimi trwa proces porządkowania dziedzińca. Oczyma marzeń widzieliśmy także rozbudowę skansenu archeologicznego obok budynku Arsenału. Rozbudowujące się warszawskie metro w swoisty sposób zmieniło położenie naszego muzeum, Znajduje się na początku nowej drogi: metro - Stare Miasto.


Dyrektor dr W. Borkowski

Nie wystarcza już doktorowi Brzezińskiemu ciągle rosnąca liczba ekspozycji, ciekawy program edukacyjny i kulturalny. Pragnie więcej. Mówi o całodziennych pokazach archeologicznych, archeologicznych koncertach, wystawach. Troszczy się też o zbiory, których większość znajduje się poza muzeum. Samą instytucję widzi w wielkich wymiarach zakorzenienia dziedzictwa ogólnoludzkiego i narodowego, a może przede wszystkim wielkiej placówki rozbudzania wyobraźni.

Radzę wpisać Arsenał i Państwowe Muzeum Archeologiczne do programu ważnych wędrówek po stolicy. Odkrywajcie je po raz pierwszy albo na nowo. Dla siebie i bliskich. Zapewniam, że warto. To muzeum, w którym ogląda się eksponaty sprzed tysiącleci, ma bardzo współczesne serce i bardzo ładnie rysującą się perspektywę. Trzeba jednak ciągle je wspomagać.

Z tego muzeum "wyrosły" słynne placówki muzealne w Biskupinie, w Krzemionkach Opatowskich, w Pruszkowie. Archeologia pozwala na odkrycie prawdy i nadziei.

Na początek kolejnego tysiąclecia sprawa nie tylko ważna, ale i wspólna.

Andrzej Gordon

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk.
Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT