PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
4 (12)/2003
ISSN 1642-0853

Trzydzieste trzecie spotkanie krajoznawców


Na XXXIII Centralny Zlot Aktywistów Krajoznawców zaprosił krajoznawców południowo-zachodni zakątek kraju, którego stolicą dla nas na ten czas stały się Żary, nazywane także stolicą polskich Łużyc. W dniu 20 sierpnia 2003 r. zaczęliśmy meldować się w sekretariacie. Przed południem mieliśmy okazję zwiedzić miasto. Żary mają się czym pochwalić. Pierwsza wzmianka o Żarach pochodzi z roku 1007. Prawa miejskie Żary otrzymały w 1260 r. Za czasów Bolesława Chrobrego Łużyce wraz z Żarami należały do Polski. Potem było panowanie czeskie, saskie i pruskie. Od roku 1945 Żary ponownie należą do Polski. Właścicielami miasta byli Dewinowie, Packowie, Bibersteinowie i Promnitzowie, dlatego te nazwiska pojawiają się, gdy wymieniamy zabytki miasta, które warto zobaczyć: XIII-wieczny zamek Dewinów-Bibersteinów, XVIII-wieczny pałac Promnitzów, gotycki kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa z kaplicą Promnitzów i gotycki budynek dawnej nadindentury, kamienną dzwonnicę, wieżę wartowniczą, kościół garnizonowy pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i ratusz z przełomu XIV i XV w., pozostałości murów miejskich, na ulicy Chrobrego zaś kamieniczki z XVII - XIX w. Dziś Żary są 40-tysięcznym miastem, siedzibą powiatu.

Po południu nastąpiło uroczyste otwarcie. Na wstępie wysłuchaliśmy koncertu w wykonaniu Międzyszkolnej Orkiestry Dętej. Usłyszeliśmy marsze, jazz, muzykę operetkową, taneczną i filmową. Po koncercie komandor zlotu, Józef Tarniowy, powitał gości, prelegentów, Członków Honorowych PTTK oraz członków zwyczajnych i rozpoczęła się sesja krajoznawcza. O bogactwie, możliwościach, kulturze i zabytkach naszych Łużyc opowiadali nam: prof. dr hab. T. Jaworski, prof. dr hab. Cz. Osękowski, dr L. Jerzak, dr M. Wojecki i S. Bąkowski. Każdy starał się zachwalać swój region, mówić o jego cechach charakterystycznych lub o osobliwościach. W tym regionie kraju nic nie brakuje. By nie być gołosłownym wymieńmy kilka. Najgrubsza morwa rośnie w Sulechowie. Urodziło się na tych ziemiach 39 noblistów. W Parku Krajobrazowym "Łuk Mużakowa" znajduje się najdłuższa w Polsce morena czołowa. W miejscowości Jasień mamy najmniejszy krzyż pokutny. W Lubsku urodził się pierwszy na ziemiach zachodnich wnuk (dzisiaj ma 41 lat). Po wojnie rozebrano doszczętnie miasto Zasieki, a materiał budowlany wywieziono na odbudowę stolicy. Zmieniono nazwę miejscowości Niemaszchleba na Chlebowo. Wieczorem czekała nas kolejna uczta kulturalna w postaci występu Zespołu Folklorystycznego Górali Czadeckich "Dolina Nowego Sołońca" ze Złotnika. Pokrzepieni na duchu udaliśmy się na spoczynek.

Dzień następny rozpoczął się skoro świt, czyli o godzinie 7.00. Trasa miała nazwę "Łęknica", gdyż wiodła w kierunku tego miasta. Zobaczyliśmy w miejscowości Nowe Czaple wyrobisko pokopalniane (oczywiście, po węglu brunatnym) wraz z pięknie odsłoniętym przekrojem przez glebę, gdzie gołym okiem było widać jak przebiegają pofałdowania. W tym rejonie wypiętrzenie węgla sięga prawie powierzchni ziemi, dlatego w nieczynnych wyrobiskach powstają tzw. bieda szyby. Większość tej odkrywki została zalana wodą i powstało urokliwe jeziorko. Następny etap to Łęknica i spotkanie z polskimi oraz niemieckimi przedstawicielami Parku Krajobrazowego "Łuk Mużakowa". Cechą charakterystyczną tego parku jest 25-kilometrowa morena czołowa w kształcie podkowy, otwartej na północ. Morena przecięta jest doliną Nysy Łużyckiej. Tak ukształtowanych terenów jest niewiele w Europie, dlatego prowadzone są starania, aby wpisać park na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako geopark. W Europie jest ich do tej pory sześć: dwa w Niemczech i we Francji, po jednym w Hiszpanii i w Grecji. Zwiedzaliśmy obie części parku, tę położoną na zachód od Nysy (w Bad Muscau) i polską, zaznajamiając się z historią, budową, florą, fauną, osiągnięciami i zamierzeniami parku. Jest on naprawdę piękny, pogoda dopisała, a przyroda dopełniła całości. Jako osobiste osiągnięcie uczestników CZAK-u możemy zaliczyć fakt, że do tego czasu niemieckiej części parku nie zwiedzały tak liczne grupy. Wieczorem kolejne przeżycie kulturalne - występ Zespołu "Adeo" z Jeleniej Góry. Mogliśmy słuchać i oglądać, bowiem zespół grał i tańczył. Odbyło się także spotkanie z rdzennymi Łużyczanami, którzy opowiedzieli nam o sobie. Pół biedy, bo w większości po polsku, gdyż mieliśmy kłopoty ze zrozumieniem języka łużyckiego. W piątek kierowaliśmy się na Lubsko i Brody. Pierwszy przystanek to Lubanice. Zwiedziliśmy wczesnogotycki kościół, w którego zwieńczeniu szczytów umieszczone zostały pamiątki średniowiecznej jurysdykcji - kamienne krzyże pokutne. W kościele bardziej spostrzegawczy doliczyli się piętnastu stacji drogi krzyżowej. Na cmentarzu zaś przy kościele pochowany jest Hanz Benzler, jeden z zamachowców na Hitlera w 1944 r. Kolejna miejscowość to Jasień. Bardzo szczególne miasto. Powitano nas śpiewem oraz chlebem i solą, w postaci kawy i placka drożdżowego. Miastem rządzą kobiety, ponieważ burmistrzem jest Helena Sagasz, a przewodniczącą Rady Miejskiej - Ewa Ryzińska. Zapewne fakt ten jest przyczyną małego bezrobocia. Z dalszych ciekawostek należy wymienić trójkątny rynek. Następnie zajechaliśmy do Lubska, a wysiadając z autokaru już z daleka słyszeliśmy śpiew, tak witał nas Zespół "Modry Len". Lubsko słynie z urodzonego tu w 1895 r. noblisty z dziedziny medycyny profesora Gerharda Domagk, z gotyckiego kościoła pw. Wniebowzięcia NMP z XVIII w. z zabytkowymi organami. Z racji istnienia tych organów odbywają się w Lubsku festiwale muzyki organowej. I jeszcze jedna rzadkość związana z kościołem. Zwykle wchodzimy do kościoła, a w tej miejscowości schodziliśmy. Posadzka kościoła leży trzy metry niżej niż poziom rynku. Zobaczyliśmy także renesansowy ratusz i wieżę Bramy Żarskiej zbudowaną w wieku XV, zwaną także Basztą Pachołków Miejskich. Jest to jedyna pozostałość po średniowiecznych obramowaniach. Kolejny przystanek wypadł w Brodach, gdzie obejrzeliśmy ogromny pałac w stylu barokowym rodziny Bruhlów. Sam pałac jest w ruinie, odbudowano tylko oficyny, w których mieści się hotel "Ambasador". Z prawej strony na ścianie zewnętrznej wmurowana jest tablica informująca o dziecku, które wypadło z wysokiego balkonu i nic mu się nie stało. Duże wrażenie robi rozległy park, zdewastowany, ale ma gruszki na wierzbie. Tylko trzy kilometry dzielą Brody od Jezior Wysokich, naszego następnego punktu programu piątkowego. Mieści się tu Ośrodek Edukacji Leśnej, Muzeum Lasu i wieża widokowa, z której można zajrzeć na podwórko zachodnich sąsiadów. Po dniu pełnym wrażeń, zakończonym wspinaczką wysokogórską na wieżę w pełni zasłużyliśmy na kolację. Na deser zaś czekało nas otwarte zebranie Komisji Krajoznawczej ZG PTTK oraz wystawa i giełda kolekcjonerska.

W sobotę kierowaliśmy się na Żagań. W mieście zwiedziliśmy najcenniejsze i najciekawsze obiekty: dawny klasztor Augustianów i barokowo-klasycystyczny pałac. W zespole klasztornym byliśmy pod wrażeniem biblioteki klasztornej z XVIII w. Wnętrze pomieszczenia zdobią dobrze zachowane do dziś freski, a księgozbiór jest obecnie najbogatszym zachowanym średniowiecznym klasztornym zbiorem bibliotecznym. W zabudowaniach klasztornych znalazło swoją siedzibę schronisko PTTK. Weszliśmy także na wieżę, aby podziwiać panoramę miasta. Na dziedzińcu pałacu żagańskiego powitali nas burmistrz miasta, Sławomir Kowal, i dyrektor obiektu (warto dodać, iż uczestników zlotu witały w każdym mieście i wsi najwyższe władze lokalne). Pałac żarski jest budowlą jedyną w swoim rodzaju, nie mającą w architekturze polskiej odpowiednika, o układzie przestrzennym łączącym cechy właściwe barokowym pałacom francuskim oraz włoskim. Zarządzający, Adam Stawczyk, porywająco opowiadał nam o "swojej" siedzibie. Widać było, że leży mu na sercu dobro i przyszłość tego budynku. Dziedziniec od parku oddzielają platany, nazwane imionami czterech sióstr. Usłyszeliśmy imiona Wilhelmina, Paulina, Dorota i nastała chwila zwątpienia, do ilu umiemy liczyć? Po krótkim śledztwie, z dużymi oporami podane zostało czwarte imię - Joanna. Wcale nie paskudne. Okazało się, że tego imienia nie wymienia się, ponieważ Joanna, oględnie mówiąc, miała coś na sumieniu. O takie zaś skrzywienie w tym otoczeniu nie trudno. Zewnętrzne mury dziedzińca zdobią maski nie zawsze sympatyczne. Jest ich 197. Liczba to ważna, jeszcze do niej wrócimy. Na uwagę zasługuje Sala Kryształowa, która jest niezwykle akustyczna. Bardzo często ćwiczyła w niej i nagrywała Halina Czerny-Stefańska. Nie tylko ona. W sali tej odbywają się nagrania koncertów i recitali muzyków polskich i zagranicznych. Akustykę zapewnia specjalna konstrukcja podłogi. Na całym poziomie sali założona jest kratownica zasypana piaskiem szklarskim. Potem jest półtorametrowa pusta przestrzeń, a nad nią zbudowany jest strop nośny i drewniana podłoga. Ciekawe jest także wykonanie tkaniny, którą obito ściany. Wpleciono w nią specjalną nitkę, która w razie pożaru nie pali się, tylko topi. Koncertu żadnego w tej sali nie wysłuchaliśmy, lecz w sali ślubów zagrano dla nas na fortepianie. Był to czas na zadumę, niektórzy wspominali, niektórzy planowali. Skoro ślub może kojarzyć się z niebem, dla równowagi zeszliśmy do piwnic. Tam natomiast, wiadomo, ciemno i króluje diabeł. W żagańskim podziemiu jest ich 117, brakuje jeszcze 80 (ma być ich 197 - pamiętamy tę liczbę?). Nie sposób przedstawić wszystkich diabłów, ale choć część spróbuję wymienić. Zatem mamy diabła: unijnego, pocztowca, myśliwego, jaskiniowca, redaktora, muzyka, po wizycie u fryzjera, malarza, w dziupli, dzwonnika, w beczce, górnika, kucharza, więźnia, babę, Małysza, budowlańca, policjanta, Urbana, kominiarza, kolejarza, fotografa, wojskowego, nauczyciela, lekarza, fryzjera, dentystę, weterynarza, szlachcica, Twardowskiego, pisarza, rybaka, aktora, ciecia, urzędnika, bankowca, redaktora TV, dyrygenta... Na przedmieściach Żagania zwiedziliśmy były obóz jeniecki, dziś muzeum Stalag VIII C Sagan - Żagań. W obozie tym przebywało przeciętnie ok. 60 tys. szeregowców i podoficerów polskich oraz z krajów koalicji antyhitlerowskiej. W roku 1942 powstał w sąsiedztwie istniejącego obozu Stalag Luft III dla oficerów - lotników brytyjskich i amerykańskich. Z 24 na 25 marca 1944 r. doszło do największej ucieczki - z obozu uciekło 76 żołnierzy. Niestety, złapano 73., a 50. z nich rozstrzelano. Ten fakt historyczny został przeniesiony na duży ekran, mowa tu o filmie pt. Wielka ucieczka. Na skraju puszczy żagańskiej spotkaliśmy się z wójtem wsi Wymiarki. Poczęstowano nas świeżutkim chlebem, wyrobami wędliniarskimi i pysznym kompotem. Na wesołych rozmowach czas mijał szybko, a przed nami była jeszcze wspinaczka na najwyższe wzniesienie województwa lubuskiego - Górę Żarską. Jest ona położona w zachodnim paśmie Wzniesień Trzebnicko-Żarskich, w zabytkowym Parku "Zielony Las", w sąsiedztwie grodu słowiańskiego z wieku VIII i legendarnego zamku rycerza Kuno.

Sobotni wieczór zakończyliśmy wspólnym spotkaniem przy ognisku, ze śpiewem, harcami i tańcami.

Niedziela natomiast była dniem pożegnań. Na tych, którzy jechali do Zielonej Góry po drodze czekało jeszcze zwiedzanie muzeum w Świdnicy lub Muzeum Etnograficznego i skansenu w Ochli. Program zlotu był bardzo bogaty i atrakcyjny. Organizatorzy umożliwili uczestnikom CZAK-u zdobycie odznak krajoznawczych: "Przyjaciel Łużyc", "Przyjaciel Ziemi Żagańskiej", "Przyjaciel Ziemi Lubuskiej" czy "Znam Gminę Jasień". Lubimy być zapraszani, ugaszczani i karmieni. Chętnie korzystamy z zaproponowanych wycieczek, obcujemy z przyrodą, wymieniamy doświadczenia, integrujemy się i bawimy, gdy ktoś nad całością czuwa. Doceniając w pełni chęć zorganizowania i to zorganizowania na wysokim poziomie XXXIII CZAK-u przez oddział PTTK powiatu żarskiego i oddziały wspomagające zrzeszone w Lubuskim Porozumieniu Oddziałów PTTK, Komisja Krajoznawcza ZG PTTK dziękuje wszystkim, którzy swój czas i wysiłek poświęcili dla nas krajoznawców. Zapraszamy na XXXIV CZAK do Torunia.

Komisja Krajoznawcza ZG PTTK

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk, Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT