PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
3 (11)/2003
ISSN 1642-0853

Historia jednego obrazu


Kazimierz Mordasewicz urodził się 23 kwietnia 1859 r. w Mińsku. Uczęszczał do gimnazjum w Równem, a następnie w roku 1872 wstąpił do III korpusu kadetów w Moskwie. W latach 1876-1877 był uczniem szkoły oficerskiej. Brał udział w wojnie rosyjsko-tureckiej (1877-1879). W roku 1880 przyjechał do Warszawy. Podawszy się do dymisji wstąpił do warszawskiej szkoły rysunkowej. Jego nauczycielami byli Wojciech Gerson i Aleksander Kamiński. W latach 1882-1889 studiował w Cesarskiej Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu. Wiele podróżował, odwiedzał galerie. Już wówczas cieszył się opinią zdolnego portrecisty, a także kopisty dzieł wielkich mistrzów: Tycjana, Murilla, Rembrandta.

Do Warszawy powrócił w 1896 r. Portretował m.in. S. Żeromskiego, H. Sienkiewicza, E. Orzeszkową, A. Świętochowskiego oraz znane osobistości ze środowiska ziemiańsko-arystokratycznego. Oprócz portretów malował także kompozycje rodzajowe i krajobrazy. Wystawiał swe prace w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie, Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, warszawskich salonach Aleksandra Krywulta.

Kazimierz Mordasewicz był malarzem o doskonale opanowanym rysunku i biegłości z zakresu technik malarskich. Jego portrety charakteryzowały się realistycznie pojętym stosunkiem do modela, a przy tym umiejętnością wyrażania indywidualności i charakteru portretowanej osoby.

W roku 1921 artysta przeniósł się do Paryża. Tam portretował osobistości ze sfer politycznych, wojskowych, a także M. Curi-Skłodowską, A. Mickiewicza. Zginął w wypadku samochodowym w Paryżu 20 listopada 1923 r.

W rok później Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie zorganizowało pośmiertną wystawę prac Kazimierza Mordasewicza.

W Nałęczowie

Fotografia portretu Stefana Żeromskiego, malowanego przez Kazimierza Mordasewicza, zdobi parawan w nałęczowskiej Chacie pisarza. Znalazła się ona wśród innych fotografii, grafik i reprodukcji malarskich umieszczonych tam przez autora Popiołów. Ten znany z publikacji, jeden z piękniej szych portretów Żeromskiego, przez wiele lat uznany byt za zaginiony. Malowany olejno na tekturze o wymiarach 104x84 powstał w roku 1908 i w tymże roku był prezentowany na V Dorocznej Wystawie w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie. W rok później artysta wykonał, prawdopodobnie na zamówienie Leopolda Meyeta, warszawskiego adwokata, redaktora i współpracownika m.in. "Kłosów", "Bluszczu", "Świtu", a przy tym cenionego kolekcjonera i znawcy sztuki dwie repliki o wymiarach w technice pasteli. Jedną z nich Leopold Méyet ofiarował w roku 1915 do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie (jedna z nich jest tam do dzisiaj i była prezentowana na wystawie "Stefan Żeromski 1864-1925" w Muzeum Niepodległości w Warszawie w sezonie 1994/1995).

Portret olejny Stefana Żeromskiego wraz z innymi wykonanymi przez artystę obrazami ponownie był wystawiony na wystawie pośmiertnej w roku 1924 w Zachęcie. W "Tygodniku Ilustrowanym" nr /1924 Feliks Słupski w artykule Śp. Kazimierz Mordasewicz zamieścił recenzję z wystawy:

Po najświetniej szych z pośród szeregu portretów, znanych nam z wystaw miej scowych, należą bezwzględnie te, w których artysta czub się mniej skrępowany "wymaganiami specjalnemi", mógł przeto swobodniej dążyć do wydobycia możliwie najwyższego stopnia tożsamości charakteru i wyrazu do maximum życia. Więc żyj ą na płótnach Mordasewicza: Aleksander Świętochowski, Sienkiewicz, Żeromski, Orzeszkowa, więc trudno oprzeć się wrażeniu, że przemówi lada chwila Stanisław Krzemiński, tymczasem ducha i myśli.

Wacław Husarski w "Tygodniku Ilustrowanym" nr / 1924 w artykule Z wystaw Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych napisał: ... z portretów tych, których zbiorów dosyć obfity posiada obecna wystawa najlepsze są te właściwe, gdzie psychologiczna wrażliwość artysty znalazca odpowiedni materiał, mając doczynienia z modelem o bogatym życiu duchowym. Wrażliwością tą odznacza się zwłaszcza portret Żeromskiego, najlepszy bodaj na wystawie, bardzo prosty, szczery i prawdziwy w ruchu i bardzo pogłębiony w wyrazie. Gama barwna ograniczona do kilku przyćmionych tonów nadaj dziełu temu charakter powagi, przypominający z lekka twórczość Lenbacha.

Kiedy kilka lat temu pani Jolanta Żuk-Orysiak, kierownik pracowni Konserwacji Papieru Muzeum Lubelskiego w Lublinie poprosiła o opinię na temat odnalezionego w magazynach portretu - prawdopodobnie Żeromskiego - i pokazała piękny, ale bardzo zniszczony obraz, opatrzony przyżółconą, oryginalną metryczką V Dorocznej Wystawy Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie roku 1908 - radość graniczyła z niedowierzaniem. Stawało się oczywiste, że oto uczestniczymy w nieoczekiwanym, wręcz sensacyjnym odkryciu! Po pięćdziesięciu latach niebytu, znany jedynie z reprodukcji portret sygnowany przez Kazimierza Mordasewicza, nieoczekiwanie odnalazł się w Muzeum Lubelskim.

Na krosnach, oprócz wspomnianej metryczki, zachowała się także sygnatura Centralnej Składnicy Muzealnej Ministerstwa Kultury i Sztuki w Kozłówce. Idąc tym śladem, po wymianie korespondencji z panią Różą Maliszewską - Głównym Inwentaryzatorem Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, było wiadome, że portret trafił do składnicy z Muzeum Historycznego m. st. Warszawy na mocy protokółu z dnia 8 lutego 1956 r. Został on zaewidencjonowany pod numerem 2961 z następującym opisem: Portret Żeromskiego siedzącego w fotelu, zniszczony; Mordasewicz, pocz. XX w: tektura, olej 84 x 104. Portret ten wkrótce został przekazany do Muzeum Lubelskiego protokołem z dnia 27 grudnia 1956 r.

W dalszym ciągu pozostawały niewyjaśnione losy portretu w okresie okupacji oraz okoliczności przekazania go do Lublina. O informacje pomocne w rozwikłaniu tych wątpliwości zwróciłam się do córki pisarza. Pani Monika Żeromska natychmiast zareagowała bardzo emocjonalnie. W licznych rozmowach telefonicznych na ten temat, jej radość z faktu odnalezienia portretu, mąciły wspomnienia z Powstania Warszawskiego. Doskonale pamiętała postać ojca utrwalonego na portrecie Mordasewicza - oparty o ścianę kamienicy Baryczków, wśród ruin rynku Starego Miasta, robił niesamowite wrażenie. Pani Monika Żeromska do końca interesowała się przygotowaniami do prezentacji portretu wyrażała chęć przyjazdu do Nałęczowa - niestety nie doczekała - zmarła 5 października 2001 r.

W kamienicach Baryczków do wojny mieściło się Muzeum Dawnej Warszawy - Oddział Muzeum Narodowego. Kwerenda skierowana do Muzeum Narodowego wyjaśniła wreszcie, że interesujący nas portret Stefana Żeromskiego w 1928 roku ofiarował do zbiorów syn artysty - Stanisław Mordasewicz. Obiekt został zaewidencjonowany pod numerem 73662 i był zapewne przechowywany w oddziale na Starym Mieście.

Pomimo odtworzenia drogi portretu z Warszawy do Lublina w całej tej sprawie jest jeszcze wiele pytań i wątpliwości. Kto ocali portret, zabezpieczy) przed kradzieżą i zniszczeniem? Niejasne są także powody wyeksmitowania dzieła z Muzeum Historycznego m. st. Warszawy (reaktywowanego w roku 1948 i działającego jako placówka samodzielna). Aktualne jest także pytanie o dalsze losy portretu wpisanego obecnie do zbiorów Muzeum Lubelskiego.

Obraz Kazimierza Mordasewicza (1859-1923), polskiego malarza przedstawiający Stefana Żeromskiego trafił do zbiorów Muzeum Lubelskiego 27 grudnia 1956 r., przekazany protokołem zdawczo-odbiorczym przez Centralną Składnicę Muzealną w Kozłówce. Zapisany w księdze inwentażowej 15 lutego 1957 r.

Malarz specjalizował się w malowaniu portretów. Otrzymał artystyczne wykształcenie: studia w Warszawskiej Klasie Rysunku w roku 1881, potem w Akademii Petersburskiej, którą ukończył w roku 1888. Wiele podróżował po Włoszech, Hiszpanii i Polsce. Był w Paryżu, Monachium i Wiedniu. Będąc malarzem realistą potrafił trafnie charakteryzować portretowane osoby.

Portret Stefana Żeromskiego nie był jeszcze eksponowany w muzeum. Do Pracowni Konserwacji Papieru trafił 25 maja 1996 r. podczas przenoszenia magazynów Działu Sztuki spowodowanego prowadzonymi pracami remontowymi. Koleje jego losu doprowadziły do zniszczeń mechanicznych i chemicznych. Po ramie zostały tylko ślady mocowania - wgniecenia w tekturze od strony odwrocia. Deformacja sztywnego podłoża, odkształcenia na całej powierzchni, nadłamanie dużej części lewego górnego narożnika oraz zmiany chemiczne warstwy malarskiej około 1/4 powierzchni to efekty, z którymi koniecznie należało się zmierzyć, by uratować obraz.

Portret jest sygnowany w dwóch wersach - z prawej strony, na wysokości łokcia portretowanego: Kaz. Mordasewicz - pierwsza linijka, w następnej rok: 1908. Sygnatura wykonana jest pędzlem, impasowo, ciemnobrązową farbą na sienowosepiowym podmalowaniu laserunkowym tła obrazu. Spójna z podłożem bez śladów ingerencji zewnętrznej - to pozwoliły stwierdzić dokładne obserwacje makro i mikroskopowe.

Technika wykonania to farba olejna z wykorzystaniem walorów podłoża, tektury szarej makulaturowej . Portretowany pisarz przedstawiony jest w pozycji siedzącej, w fotelu w ujęciu 3/4 (z lewa na prawo) do kolan. Karnacja malowana jest wielowarstwowo, szczególnie w partiach świateł. Pozostałe części obrazu malowane są laserunkowo z wyraźnymi widocznymi pociągnięciami pędzla. Sepiowa kolorystyka tła została dopełniona ciemną szarością garnituru portretowanego i pierwszoplanową sieną skóry obicia fotela.

Głównym celem prac konserwatorskich było przeciwdziałanie odkształceniom tekturowego podłoża oraz konsolidacja warstwy malarskiej w partiach silnie zniszczonych. Podłoże, tektura wielowarstwowa przesycona olejem, miał odkształcenia wzdłużne i poprzeczne rozchodzące się od krawędzi - wynik długotrwałego zawilgocenia. W wyniku tego nastąpiło załamanie lewego górnego narożnika oraz przerwanie lica z przemieszczeniami. Na miękkiej powierzchni obrazu były liczne zadrapania i wgniecenia. W części środkowej występowały zmiany warstwy malarskiej powstałe w wyniku zniszczenia spoiwa i odbarwienia użytych pigmentów.

Przebieg prac konserwatorskich

Prostowanie i stabilizacja podłoża zajęły dużo czasu. Prace konserwatorskie rozpoczęto od dezynfekcji w parach P-chloro m-kresolu. Ze względu na ślady wykwitów od strony odwrocia przesycono je benzyną lakową i ponowiono dezynfekcję. Właściwą stabilizację przeprowadzono prostując pod obciążeniem i nawilżając odśrodkowo ze strony odwrocia. Po zdublowaniu obrazu na płótno lniane za pomocą kleju z klajstru i dyspersji wodnej polioctanu winylu (2:1) można było obraz prężyć. W tym celu przytwierdzono go do krosna pomocniczego i prowadzono kontrolę odkształceń lica i odwrocia prawie dwa lata. Po tym czasie ściągnięto obraz z krosna i stwierdzono, że powierzchnia ustabilizowała się w znacznym stopniu, chociaż odkształcenia w części załamanego narożnika poprawiły się ale niewystarczająco. Obraz pozostawiony bez prężenia zaczął pracować, dlatego postanowiono do dalszego przechowywania, pozostawić go na właściwie przygotowanym krośnie, przez co etap prężenia jest kontynuowany. Po zakończeniu kitów w miejscach ubytków warstwy malarskiej wykonano retusze barwne w celu ujednolicenia estetycznego obrazu. Na nowym odwrociu przyklejono naklejkę z tekstem:

Pierwsza Doroczna Wystawa w Warszawie 1908 r. (Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych) Autor Mord... Tytuł Portret S. Żer którą przeniesiono z pierwotnego odwrocia. Do krosna przytwierdzono pozostałe naklejki:

1. Centralna Składnica Muzealna Ministerstwa Kultury i Sztuki w Kozłówce - stempel czerwonym tuszem z numerem 2964 napisanym czerwonym kopiowym ołówkiem.

2. Obecnie obowiązującą w Muzeum Lubelskim z sygnaturą obrazu S/Mal/266/M.

Maria Mironowicz-Panek

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk, Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT