PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
3 (11)/2003
ISSN 1642-0853

Maleniec
Praca na II etap konkursu wiedzy
"Poznaj swój region"


Od 16 lat mieszkam w leżącym w powiecie opoczyńskim Żarnowie, miejscowości mogącej poszczycić się niezwykłe bogatą historią. Ale nie o nim chciałabym napisać tą pracę.

W Żarnowie mamy Oddział PTTK. Młodzież bardzo chętnie uczestniczy w wielu krajoznawczych i historycznych konkursach oraz bierze udział w rajdach i wycieczkach organizowanych przez Towarzystwo. Ja również lubię wędrować z plecakiem i aparatem, by poznawać nowe ciekawe miejsca. Podczas jednego z wiosennych rajdów, zdobywaliśmy punkty na odznakę "Turysta Ziemi Koneckiej". Byliśmy wówczas w znajdującym się nieopodal Żarnowa Maleńcu.

Nazwa "Maleniec" pochodzi prawdopodobnie od miejsca obfitującego w maliny. Bardzo zainteresował mnie znajdujący się tam Zabytkowy Zespól Walcowni i Gwoździarni. Jest to unikatowy w Europie zabytek techniki. Jego historia jest naprawdę piękna, bogata i warta opowiedzenia.

Zaczyna się w momencie, gdy kasztelan Jacek Jezierski w roku 1782 kupił wieś Maleniec, a w dwa lata później, na spiętrzonych wodach rzeki Czarnej rozkazał wybudować młyn, tartak, drutarnię oraz fryszernię ("fryszerka albo kuźnica to zakład, w którym surowiec żelazny, czyli surowizna, przez przetapianie w ogniskach do kowalskich podobnych i następnie kucie wielkimi młotami, najczęściej siłą wody poruszanymi, zostaje przerobiony na żelazo sztabowe"). Był to wówczas bardzo nowoczesny zakład metalurgiczny, w którym pracowało wielu zagranicznych rzemieślników.

Dla malenieckiej fryszerni wytapiano w Kołońcu surówkę pochodzącą m.in. z Łysej Góry pod Żarnowem. W 1787 roku Maleniec odwiedził sam król Stanisław August Poniatowski, który chwalił kasztelana Jezierskiego za wykorzystywanie rodzimych dóbr. W roku 1800 zakład został sprzedany księciu Karolowi Hessen - Darmstadt, który nie dbał zbytnio o jego rozwój. Pomyślniejszy okres dla fabryki nastąpił dopiero po przejęciu jej przez Tadeusza Bocheńskiego, byłego oficera napoleońskiego. Kolejni właściciele modernizowali maszyny. W Maleńcu produkowano topory, łańcuchy, lemiesze, odkładnice do pługów, gwoździe. W okresie międzywojennym w zakładzie zatrudniano pracowników głównie pochodzenia żydowskiego. Profil produkcyjny niewiele się zmienił. Produkowano gwoździe, szpadle, łopaty różnych rodzajów, lemiesze, odkładnice, okucia okienne, galanterię budowlaną i nity. Podczas wojny Niemcy wysiedlili Żydów, rozgrabili ich osiedle. Ucierpiała również fabryka, częściowo zniszczona przez wybuch min. Pomimo to, Niemcy eksploatowali zakład. Działał jeszcze przez wiele lat, aż do 4 listopada 1967 roku.

Nieco wcześniej, 21 czerwca 1967 roku zakład w Maleńcu uznany został za zabytek techniki i wpisany do rejestru zabytków województwa kieleckiego. Zabytkiem jest układ hydroenergetyczny, budynki produkcyjne, osiedle fabryczne oraz droga zwana kasztelańską. Nie konserwowany powoli popadał w ruinę, do 1968 roku, kiedy to grupa studentów Wydziału Metalurgicznego Politechniki Śląskiej w Katowicach, podczas jednej z wycieczek dydaktycznych "Szlakiem starego hutnictwa", prowadzonej przez profesora Tadeusza Mazanka postanowiła doprowadzić obiekt do dawnej świetności. (hala szpadlarni ).

W lipcu 1970r. podpisano wielostronne porozumienie pomiędzy ówczesnym właścicielem zakładu tj. Opoczyńskimi Zakładami Przemysłu Terenowego z siedzibą w Opocznie, Zarządem Głównym SITPH, Muzeum Techniki NOT w Warszawie, Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Kielcach i Wydziałem Metalurgicznym Politechniki Śląskiej w Katowicach. Dokument ten przekazuje zakład w Maleńcu pod społeczną opiekę studentom i pracownikom Politechniki Śląskiej

W ubiegłym roku, podczas wakacji, miałam przyjemność poznać panią Teresę Lis, która była szefową studenckiego obozu w Maleńcu. Dzięki niej, mogłam rozmawiać kilkakrotnie ze studentami. Zapaleńcy - pomyślałam po pierwszym spotkaniu. Ci ludzie naprawdę cieszyli się, że mogą pracować - a swoją pracą ratować niezwykły i cenny dla nauki zabytek! Ich główne zadanie polegało na konserwacji i rekonstrukcji maszyn i budynków. Między innymi remontowali gwoździarnię, koryto południowe i stawidła. Ze stawidłami przydarzyła się nieco nieprzyjemna afera - w nocy w niewyjaśnionych okolicznościach, wandale dokonali ich dewastacji. Na szczęście młodzi ludzie razem z opiekunami opanowali sytuację i zapobiegli powodzi. Oczywiście oprócz pracy, nie brakowało również rozrywek - były zmagania sportowe z maleniecką młodzieżą, nocne ogniska z pieczeniem kiełbasek i śpiewaniem, a także chrzest zawierający wiele zabawnych konkurencji.

Studenci okazali się świetnymi nauczycielami, pokazali mi maszyny ( m. in. koło zamachowe, duże koło wodne, piec grzewczy, układ przekładni zębatych, nożyce do blachy ) i opowiedzieli o sposobach ich działania - dowiedziałam się od nich wielu ciekawostek. Np. koło zamachowe - wprowadzane kołem wodnym w tak duże obroty, że jego szprychy są niewidoczne - nazywane jest szaleńcem, ma średnicę 6 m i ciężar 30 ton!

( walcarka duonienawrotna )
( hala walcowni, zespół napędowy,
"duże" koło wodne, koło zamachowe )

Tradycja malenieckich obozów trwa już od ponad 30 lat - dzięki społecznemu patronatowi sprawowanemu przez Wydział Inżynierii Materiałowej i Metalurgii Politechniki Śląskiej i pracy młodych ludzi, obiekt został uratowany od popadnięcia w ruinę. Zakład posiada cechy "żywego muzeum", o jego unikatowej wartości może świadczyć pewien epizod - grupa amerykańskich inżynierów, podczas wycieczki, była tak zachwycona obiektem, że próbowała uzyskać zgodę na wywiezienie go do Stanów Zjednoczonych! Jednak Amerykanie nie wywieźli "Maleńca", pozostał on na swoim miejscu, na szlaku starego hutnictwa, obok innych zabytków Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego ( takich jak Sielpia, Samsonów, Kozienice, Ostrowiec Świętokrzyski, Starachowice ). Niestety jego przyszłość jest niepewna, instytucje opiekujące się obiektem nie mają pieniędzy na jego dalsze utrzymanie. Dlatego bardzo wiele zależy od nas wszystkich. Dzięki naszej świadomości niezwykłości i wartości "Maleńca" możemy pomóc ocalić zabytek od zniszczenia i zapomnienia.

SKKT-PTTK i SKKT-PTSM przy Gimnazjum w Żarnowie

Katarzyna Kupis

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk, Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT