PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
3 (11)/2003
ISSN 1642-0853

Tydzień "dzikich wód" na Weli


Tytuł jest trochę prowokujący, ale nie za bardzo o czym zapewne się później przekonamy, chociaż Wel w środkowym biegu jest zaliczana do szlaków kajakowych o charakterze górskim. Niezupełnie upoważnione jest zapożyczenie od nazwy największej organizowanej od ponad 60 lat imprezy na Popradzie i Dunajcu "Tygodnia Dzikich Wód" zawsze odbywającej się w okresie święta Bożego Ciała. Wel na niektórych odcinkach nie tylko szumi i skacze po kamieniach i przeszkodach jak rzeki górskie, ale na większej części prawie 100 km biegu jest dzika.

Szlak jest znany i opisany od dawna. Pierwszy opis od Lidzbarka Welskiego został zamieszczony w przewodniku Antoniego Heinricha w roku 1932, jako szlaku na prywatnej rzece. Ostatnio nastąpił jego znaczny "renesans" ( nawet organizowane są spływy zimowe przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Nowomiejskiej od roku 2000, w dolnym odcinku z Kulig do Bratiana, a w styczniu tego roku grupa "twardzieli" spłynęła Wel od Chełstu przez "Piekiełko"- kontakt z prezesem Sekcji Kajakowej tegoż Towarzystwa panem Mieczysławem Rutkowskim, tel. 0-504 319 080 lub 0 prefiks 56 474 55 52). Istotnie wpływa to na zasadzie sprzężenia zwrotnego na rozwój infrastruktury turystycznej. Daleko jeszcze do pełnego zaspokojenia potrzeb turystów, ale zmiany są widoczne przysłowiowym gołym okiem. Do wzrostu zainteresowania szlakiem zapewne przyczyniło się utworzenie w 1995 r. Welskiego Parku Krajobrazowego i kilku innych położonych w najbliższej okolicy (Górznieńsko-Lidzbarski i Wzgórz Dylewskich) oraz nowych opracowań krajoznawczo-turystycznych. Ponadto odcinek 30-km Weli od Tuczek do Lidzbarka Welskiego został uznany za obowiązkowy do przepłynięcia na Górską Odznakę Kajakową PTTK stopnia I lub II. Co prawda można zadać pytanie: dlaczego prawie 12-kilometrowy odcinek z Lidzbarka Welskiego do mostu w Straszewie na taką samą kwalifikację nie zasługuje, choć charakter rzeki jest podobny, zwłaszcza w odcinku przełomowym proponowanego rezerwatu "Piekiełko", ale to temat na oddzielne potraktowanie czy akurat Wel na odcinku z Tuczek ma charakter górski. Najlepszy i najaktualniejszy przewodnik był wydany w 2000 r. (zapewne jego dane są z końca lat 90.) przez Wydawnictwo PTTK "Kraj" z Warszawy autorstwa Marka Lityńskiego i Jana Golena pt. Szlak wodny Drwęcy, Weli i Pojezierza Brodnickiego. Jest to oficjalny przewodnik kajakowy PTTK i PZK. Mógłby mieć więcej informacji krajoznawczych i przede wszystkim praktycznych z locji szlaku i o infrastrukturze turystycznej na szlaku. W przewodniku kajakowym Eugeniusza Sperskiego z 1974 r. wydanym przez Wydawnictwo "Sport i Turystyka" w Warszawie pt. Drwęca i jej dorzecze szlak jest dużo dokładniej opisany, ale w znacznym stopniu, zwłaszcza po 30 latach, w zakresie informacji praktycznych się zdeaktualizował. Ponadto praktycznie jest niedostępny, gdyż nie miał wznowień.

Zgodnie z życzeniem autorów o uwagi o przewodniku przedstawione poniżej spostrzeżenia ze spływu w ubiegłym roku mogą w pewnym stopniu uzupełnić ich opis, tym bardziej że będą to przede wszystkim informacje praktyczne o szlaku i jego infrastrukturze na podstawie obserwacji własnych i uzupełnionych o wywiad z przedstawicielami administracji samorządowej gminy Dąbrówno i Rybno, Welskiego Parku Krajobrazowego, właścicieli obiektów, organizatorów imprez turystycznych i samych turystów kajakowych. Na zakończenie tego może zbyt długiego wprowadzenia podaję za materiałami źródłowymi ogólną charakterystykę szlaku. Jest to szlak o długości 91 km, nadający się na długi weekend (do przepłynięcia w całości w 4-5 dni) lub na raty (w 2-3 weekendy 2-dniowe). Dostępny od Dąbrówna od jeziora Wielka Dąbrowa (źródła Weli znajdują się na południowych stokach ciągu moren Dylewskiej Góry). Średni spadek wynosi 0,98‰, na odcinkach szybkich do 2-3‰ (maksymalnia 4,1‰ w przełomie w "Piekiełku"), średni roczny przepływ w Kuligach (w dolnym biegu) wynosi 5,20 m3/s, a maksymalnie rozpiętość wahań wody dochodzi do 1,80 m (stany te regulowane są przez urządzenia hydrotechniczne - jazy, zapory młynów bądź elektrowni). Charakteryzuje się dużą zmiennością przyrodniczo-krajobrazową, łączy w jeden ciąg 10 jezior polodowcowych o różnej genezie często otoczonych dorodnymi kompleksami leśnymi, zwłaszcza na obszarze Welskiego Parku Krajobrazowego.

Płynie leniwie w dolinach często wypełnionych torfowiskami, szybko przedzierając się kamienistymi bystrzami przecinającymi ciągi moren zbudowanych z głazów polodowcowych lub w głębokim niedostępnym jarze, zwłaszcza na wspomnianym odcinku przełomowym. Prąd rzeki jest bardzo zmienny. Jest to typowy szlak o przepustowości indywidualnej, co najwyższej mogą nim płynąć niewielkie spływy klubowe (maksymalnie do 10 kajaków), gdyż jest stosunkowo mało dobrych miejsc do biwakowania, a dużych praktycznie nie ma.

Atrakcyjność jego walorów określana jest jako regionalna, aczkolwiek na niektórych odcinkach może być porównywalna ze szlakiem o walorach o znaczeniu ogólnopolskim czy nawet międzynarodowym. Jest to szlak przeznaczony dla turystów obytych z wodą, wymagający już znacznych umiejętności. Nie powinni pływać turyści początkujący, nawet na odcinkach w rejonie akwenów jeziornych, gdyż niektóre z nich mają dużą powierzchnię a nierzadko trudno dostępne brzegi.

Szlak charakteryzuje się następującymi parametrami, w odcinku górnym, tzn. od Dąbrówna do Kot, tj. do ok. 50 km jest szlakiem malowniczym, nieco trudnym (t2a - C1II) i dosyć uciążliwym (u3), w odcinku środkowym, tj. do ok. 26 km (most naprzeciw wsi Trzcin), jest bardzo malowniczy, ale trudności jego pokonania rosną (t2b), jest już dosyć trudno, zwłaszcza na odcinku przełomowym w "Piekiełku". Odcinek dolny do ujścia w Bratianie jest nadal malowniczy, nadal dosyć trudny (t2b), ale już mniej uciążliwy (u2 - nieco uciążliwy). Uciążliwość jest związana przede wszystkim z przeszkodami naturalnymi znajdującymi się w korycie: w postaci drzew i stałych przenosek (w sumie jest ich 12 lub 13, jeśli chcemy wpłynąć na Drwęcę), związanych z budowlami hydrotechnicznymi (jazy, młyny, elektrownie). Odcinek górski szlaku z Tuczek do Lidzbarka Welskiego oceniany jest w skali wód górskich jako WW1, czyli łatwy lub umiarkowanie trudny WW2 - (tylko "Piekiełko").

Brzegi szlaku, zwłaszcza na niektórych odcinkach rzecznych, są trudno dostępne, aczkolwiek miejsca do kąpieli można znaleźć. Czystość wody jest zmienna, ale nie są to wody nadające się do picia po przegotowaniu, co najwyżej do kąpieli i zmywania naczyń. Malowniczość szlaku jest, oczywiście, największa na obszarze Welskiego Parku Krajobrazowego i jest w zasadzie odbiciem walorów krajobrazowo-przyrodniczych. Znaczna rozpiętość stanu wód, wprawdzie korygowana przez urządzenie hydrotechniczne, istotnie wpływa na możliwość płynięcia na poszczególnych odcinkach szlaku, o czym należy pamiętać, zwłaszcza przy decyzji płynięcia Welą poniżej młyna - elektrowni w Lorkach. Jest to szlak dostępny dla wszystkich rodzajów kajaków, aczkolwiek składaki najbardziej narażone są na uszkodzenie. Najlepiej, pamiętając o uciążliwości szlaku, płynąć bez "bagażu", bez sprzętu biwakowego z zabezpieczonym sprzętem fotograficznym i dokumentami, bo wywrotki też mogą się przydarzyć.

Dostępność komunikacyjną szlaku można ocenić jako niezłą. W komunikacji kolejowej szlak jest dostępny w 3 miejscach, na linii Iława - Działdowo w Tuczkach, ok. 350 m do rzeki od stacji i w Rybnie, ok. 2,3 km od stacji (7 przyłączeń, w tym jedno z Tczewa) oraz w Lidzbarku, ok. 1,3 km do rzeki lub w Lidzbarku Miasto, ok. 0,2 km do rzeki (4 połączenia na linii Działdowo - Brodnica, w tym jedno bardzo wczesne). Chcąc dojechać ze spływu pociągiem, trzeba spłynąć do ujścia Weli Drwęcą do Brodnicy jeszcze 52 km. Pociągi na trasie Iława - Nowe Miasto Lubawskie - Brodnica już nie kursują. W komunikacji samochodowej, zwłaszcza w połączeniach ponadregionalnych, jest nieźle, gorzej jest z połączeniami lokalnymi, które są gorsze i z reguły nie prowadzą wzdłuż rzeki, lecz w poprzek. O walorach tego szlaku (obszaru) świadczy również liczba ośrodków wypoczynkowych zlokalizowanych zwłaszcza nad jeziorem i bogactwo ryb w jeziorach i rzece Wel oraz w jej dopływach (stwierdzono występowanie 40 gatunków ryb). Na zakończenie tej charakterystyki warto wspomnieć, iż długi weekend dobrze jest przedłużyć do dłuższego pobytu na przykład tygodniowego i przedłużyć spływ o 2 dni Drwęcą do Brodnicy. Pierwszy dzień "spotkaniowy" spływu można z powodzeniem połączyć ze zwiedzaniem odległych tylko o kilka kilometrów Pól Grunwaldzkich i nieco dalej położonej Góry Dylewskiej (ok. 15 km), najwyższego punktu Pojezierza Mazurskiego (312 m n.p.m.), wchodzącej w skład Parku Krajobrazowego Wzgórz Dylewskich, którą można "zdobyć" nawet samochodem z Wysokiej Wsi, by potem odbyć pieszy (2 km) spacer! do rezerwatu Jezioro Francuskie u jej podnóża. Można trasę wydłużyć o kolejne 30 km, by dotrzeć do Olsztynka, gdzie warto zwiedzić przede wszystkim Muzeum Budownictwa Ludowego (skansen) z o-biektami budownictwa Warmii i Mazur, a także Litwy. Jeżeli spływowi towarzyszą własne środki transportu (samochody), warto rozważyć, np. po 3 dniach spływu, jednodniowy postój w Lidzbarku Welskim nad pięknie położonym jeziorem i przeznaczyć go w całości na odpoczynek oraz zwiedzanie miasta i jego najbliższej okolicy, bądź zrobienie okrężnej (około 100 km) wycieczki samochodowej do niedalekiej Brodnicy, Nowego Miasta Lubawskiego i Lubawy. W ten sposób ze spływu weekendowego będziemy mieli piękny 7-9 dniowy pobyt krajoznawczo-wypoczynkowy. Miłośnicy dłuższych pobytów na wodzie mogą go przedłużyć do 2 tygodni poprzez wpłynięcie w Brodnicy na tzw. kółko Pojezierza Brodnickiego i po przepłynięciu kolejnych 45 km, w tym 13 jezior zakończyć spływ w Tamie Brodzkiej (skąd do Brodnicy ponownie Drwęcą jest tylko 10 km, tj. 2 godz. płynięcia lub 8 km samochodem). Najlepszą mapą turystyczną przedstawiającą szlak w dużej skali (1:50 000) na prawie 70-kilometrowym odcinku jest wydana w roku 2000 przez Wydawnictwo GEA w Warszawie mapa turystyczna pt. Welski Park Krajobrazowy.

Wspomniany spływ w ubiegłym roku był zorganizowany przez Klub Turystyki Kwalifikowanej "Ostańce" przy Zarządzie Oddziału PTTK im. dra A. Majkowskiego w Sopocie w dniach 29 maja - 2 czerwca 2003 r. Uczestniczyło w nim 7 osób, z których 6 płynęło na kajakach plastikowych (4 osoby na dwójkach i 2 osoby na jedynkach), siódma osoba nieoceniona nie płynęła, gdyż towarzyszyła nam samochodem, dzięki czemu płynęliśmy bez bagażu i czekały na nas zorganizowane biwaki, które były wcześniej wybrane podczas wiosennego rekonesansu samochodowego. Pogoda była niestety nie najlepsza, w kratkę. Stan wody w Weli był na szczęście średni (według ocen wędkarzy z Dąbrówna), co było bardzo istotne, zwłaszcza w górnym odcinku. W tym samym czasie płynął chyba 15-osobowy spływ studentów z Warszawy, ale niestety z wieloma osobami początkującymi z czego później wynikło wiele problemów (wywrotki i nie tylko) dla prowadzącego, tym bardziej że płynęli "ze wszystkim". Nasz spływ rozpoczęliśmy rano w Boże Ciało w Kalborni. Poprzedniego dnia po południu przyjechaliśmy na biwak, po drodze zwiedzając Dąbrówno. W opisie będę posługiwał się kilometrażem z przewodnika M. Lityńskiego, informacje krajoznawcze zgodnie z założeniem, ograniczając do najważniejszych.


fot. M. Hudy

91,0 - spływ rozpoczynamy z południowej zatoki jez. Wielka Dąbrowa w Kalborni (PKS) o godz. 10:00 rano, niestety przy pochmurnej pogodzie, z małego biwaku (na maksimum 10-15 osób) otoczonego częściowo lasem przy brzegu wschodnim po przeciwnej stronie kilku domów Kalborni stojących przy drodze głównej nr 542 Ostróda - Działdowo (wjazd na biwak od drogi lokalnej Kalbornia - Leszcz, jest to teren koła wędkarskiego i niezłe miejsce do kąpieli). Można również spływ rozpocząć około 2 km poniżej we wsi Leszcz z pola biwakowego na półwyspie nad wschodnią zatoką jeziora, bądź z pola biwakowego nad jez. Mała Dąbrowa (86,0 km). Jez. Wielka Dąbrowa (Wlk. Woda) - 167 m n.p.m., pow. 615,1 ha, dł. 6,43 km, szer. do 1,74 km, głęb. maks. 34,7 m, linia brzegowa dobrze rozwinięta, w części wschodniej zalesiona. Płyniemy na północ, trzymając się lewego brzegu. Po niespełna 1 km mijamy na lewym, miejscami wysokim, zachodnim brzegu 2 ośrodki wypoczynkowe z przystaniami i wypożyczalnią sprzętu wodnego. Przed nami wyspa, po prawej stronie mijamy zagospodarowany półwysep (wspomniane wcześniej pole biwakowe nad zatoką, ośrodek wypoczynkowy oraz prywatne domki letniskowe, w sezonie jest tu czynna mała gastronomia) i w oddali na wzgórzu zabudowanie wsi Leszcz z zabytkowym gotyckim kościołem z XV w. Jest to dawna własność znanego historycznego rodu Bażyńskich - oraz miejsce urodzenia Jerzego Wasiańskiego (1692-1741) zasłużonego kaznodziei polsko-ewangelickiego. Za wyspą, którą opływamy z lewej strony, kierujemy się w kierunku zachodnim do zatoki.


fot. S. M. Gębski

87,2 - wypływ krótkiego odcinka Weli (kanał) łączącego oba jeziora, wpływamy pod most nieistniejącej kolei, następnie płyniemy przez niewielki park z kolejnym mostkiem, na niespełna 300 m jeszcze 2 mosty i wpływamy na kolejne Jezioro Mała Dąbrowa (Mała Woda) - 166,8 m n.p.m., pow. 173,4 ha., dł. 4,6 km, szer. do 0,9 km, głęb. maks. 34,5 m, o rynnowym kształcie od strony północno-wschodniej, otoczone lasem.

87,0 - Dąbrówno (kolejny most na drodze nr 542), prawa miejskie z 1326 r., w 1945 r. po zniszczeniach wojennych straciło je. Tędy szły pod Grunwald wojska króla Władysława Jagiełły, była tu kwatera wojsk napoleońskich, a w okresie plebiscytu był tu ważny ośrodek polskości na Mazurach. Obecnie jest to ośrodek gminny obsługujący również turystów (poczta, ośrodek zdrowia, apteka, stacja benzynowa, restauracje i sklepy). Z obiektów zabytkowych na uwagę zasługuje przede wszystkim zabytkowy kościół z 1600 r., obecnie ewangelicki z bardzo ciekawą barokową kaplicą Finckensteinów z 1697 r. i polichromowanym stropem z 1690 r. (najłatwiej go zwiedzić w niedzielę, tzn. przed lub po mszy św. o godz. 9:00). W okresie od adwentu do Wielkanocy msze są odprawiane tylko co 2 tygodnie. W pozostałe dni można go zwiedzić po skontaktowaniu się w godzinach pracy z pracownikiem Urzędu Gminy (tel. 0 prefiks 89 647 45 27), który dysponuje kluczem do kościoła, a pastor mieszkający w Ostródzie nie ma nic przeciwko temu (osobiście rozmawiałem z nim telefonicznie). Tuż przed wspomnianym mostem drogowym po prawej stronie na wzgórzu znajduje się neogotycki kościół z lat 1863-1865 pw. św. Jana Nepomucena (msze św. w niedzielę o godz. 8:00 i 12:00). Przy parku od strony miasta zachowały się resztki zamku krzyżackiego, a koło kościoła ewangelickiego resztki murów obronnych z gotycką basztą (obecnie dzwonnica), przy rynku kilka domów z XVIII i XIX w. Z infrastruktury turystycznej oprócz wymienionych ośrodków na uwagę zasługuje pensjonat "Zacisze" przy ul. Ogrodów 7 (40 miejsc noclegowych, w tym 26 całorocznych, tel. 0 prefiks 89 647 40 33), gminne pole biwakowe prowadzone przez Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych z Ostródy, położone nad jez. Mała Dąbrowa przy drodze do Wądzynia i Tuczek (posiada wodę, wiatę i sanitariaty) oraz plaża na północ od ujścia Weli. W przyszłości zapewne będzie tam kąpielisko, które niedawno jeszcze funkcjonowało.

86,8 - wspomniane ujście Weli (kanału łączącego oba jeziora) do jez. Mała Dąbrowa, najlepiej tutaj zatrzymać się po lewej stronie i udać się na zwiedzanie Dąbrówna (stoimy vis á vis kościoła ewangelickiego, do rynku 150 m). Przepływając kanał łączący oba jeziora przy niskim stanie wody, należy zwrócić uwagę na kamienie, zwłaszcza pod mostem drogowym. Płyniemy na południe wzdłuż lewego brzegu jeziora, po około 400 m mijamy pole biwakowe, kierujemy się do południowej zatoki.

85,4 - po kolejnych 800 m dopływamy do mostu na drodze z Dąbrówna do Tuczek, dobijamy do prawego brzegu, I przenoska około 80 m - wygodniejsza przez teren nieczynnego młyna (klucz do bramy możemy otrzymać u gospodarza pod nr. 2 - pierwszy dom od strony Dabrówna) lub lewą stroną, ale bardziej stromo, prąd słaby, jednakże rzeka jest dostatecznie szeroka i głęboka, płyniemy w dolinie zatorfowanej (meliorowanej).

84,2 - wpływamy na jez. Jakubowo (Pancerz) - 163,1 m n.p.m., dł. 0,7 km, szer. do 0,25 km, z prawej strony otoczone lasem, brzegi o słabej dostępności.

83,5 - wpływ Weli z jeziora, na prawym wysokim brzegu widać wieś Wądzyń, po kilkuset metrach, z prawej strony, dochodzi droga gruntowa (bród przez rzekę, uważać na kamienie w dnie), prąd trochę szybszy.

81,6 - most na drodze Wądzyń - Grzybiny. Uwaga na kamienie, zwłaszcza przy niższym stanie wody. Najpierw z lewej, potem z obu stron towarzyszy nam las, po około kilometrze bystrze, trzeba uważać na kamienie, zbliżamy się do pierwszego przełomu długości około 1,5 km, prąd się wzmaga, znaczny spadek (ponad 2‰), dolina dosyć szeroka o zboczach dochodzących do kilkunastu metrów, porośniętych lasem olszowym, poza nią pola uprawne. Wel zaczyna się naprawdę dzika, słychać ją na bystrzach z kamieni polodowcowych, należy wzmożyć uwagę, zwłaszcza przy niższym stanie wody. Dla naszych dwójek wypełnionych po brzegi kajakarzami (niektórzy mają po 100 i więcej kilogramów) jest za płytka, ale jedynki przechodzą w zasadzie bez problemu. Po około kilometrze znów szum się wzmaga, zbliżamy się do resztek zniszczonej zastawki, głównym lewym nurtem wpływamy w kamienistą dosyć wąską i kretą bystrzynę (uważać przy niskim stanie wody, mniej sprawni powinni kajak spławić przez próg). Bystrze się kończy i już spokojnie dopływamy do mostu z prawej lub lewej strony.

79,3 - most na drodze gruntowej Szczupliny - Grzybiny, II przenoska ok. 30 m na lewy brzeg, tuż obok z lewej urządzenie pompowni - żwirowni Grzybiny, znów wpływamy w podmokły las i łąki, można odpocząć, prąd spokojny.

77,9 - dopływamy do kolejnej III przenoski ok. 20 m przy drugiej pompowni dla wspomnianej żwirowni, potem przepływamy pod starym mostem, zbliżamy się do lasu sosnowego na prawym brzegu, możliwość biwaku. Dalej zwłaszcza z lewej znów dolina podmokła.

75,7 - most drogowy na drodze Dąbrówno - Tuczki, wpływamy na obszar Welskiego Parku Krajobrazowego, płyniemy szerokim uregulowanym korytem, by po 300 m osiągnąć jezioro.

75,4 - jez. Rumian (151,8 m n.p.m., pow. 305,8 ha, dł. 5,1 km, szer. do 1,1 km, głęb. maks. 14,4 m ) z bardzo ładnie ukształtowanym pagórkowatym, wysokim, dostępnym prawym brzegiem, z pojedynczymi drzewami, tuż u ujścia z lewej strony z kajaka niewidoczne grodzisko wczesnośredniowieczne, w prawo od ujścia zabudowania wsi Szczupliny (PKS), we wsi dawny dwór w parku z 300-letnią lipą, w pobliżu wsi są kurhany z nieznanego okresu. Warto podpłynąć ok. 200 m wzdłuż prawego brzegu na krótki odpoczynek na niewielkiej przybrzeżnej plaży, skąd roztacza się piękny widok na rynnę całego jeziora, do którego, od północy otoczonego lasem, brzegu przylega projektowany rezerwat Doliny rzeki Rumian. Można też podpłynąć niespełna 1 km wzdłuż prawego do przystani u stóp zabudowań wsi Nowa Wieś, skąd również roztacza się wspaniała panorama, ewentualnie miejsce na biwak. Płyniemy ok. 1 km w lewo w skos w kierunku zachodnim do zatoki za półwyspem.

74,1 - wypływ Weli z jeziora, po ok. 150 m widoczny most na lokalnej drodze, płyniemy spokojnie meandrującą rzeką wśród łąk i pól, bez możliwości biwakowania, brzegi podmokłe, dopiero po ok. 2,5 km koło zabudowań na prawym brzegu można biwakować, z lewej strony pojawiają się zagajniki ciągnące się do jez. Zarybinek.

70,8 - wpływamy na jez. Zarybinek (151,5 m n.p.m., pow. 73,8 ha, dł. 1,33 km, szer. do 0,75 m, głęb. maks. 7,0 m), w kształcie zdeformowanego owalu w całości otoczonego gruntami rolnymi, na jego północnym krańcu położona jest wieś gminna Rybno (PKP, PKS). Stąd można alternatywnie rozpocząć spływ Welą. W Rybnie znajduje się współczesny kościół pw. NSPJ (msza św. w niedz. o godz. 8:00 i 9:30),, poczta, bank, ośrodek zdrowia, apteka, stacja benzynowa, pole biwakowe z wypożyczalnią sprzętu wodnego oraz kąpieliskiem (obok ośrodka wypoczynkowego) i prywatna restauracja "Świtezianka", która jest położona w części południowej wsi nad jeziorem, w centrum jest restauracja "Jezioranka". Są też sklepy wielobranżowe i kwatery agroturystyczne. Warto też pamiętać o pobliskiej (ok. 1,5 km) ścieżce przyrodniczej wyznaczonej w części nad zachodnim brzegiem pobliskiego jez. Neliwa (projektowany rezerwat przyrody) i punktach widokowych. Nie płynąc, na przykład, na odpoczynek do Rybna kierujemy się wzdłuż lewego południowego brzegu jeziora do wypływu, który odnajdujemy wśród trzcin.

70,2 - wypływ rzeki z jeziora, koryto szerokie, prąd słaby, po kilkuset metrach z prawej strony zbliżamy się do lasu, przeszkód nie ma, coraz bardziej malowniczo.

68,6 - most drogi nr 538 z Nowego Miasta Lubawskiego do Nidzicy, jesteśmy w Tuczkach (PKP, PKS), stąd zaczyna się górski odcinek Weli, wieś położona przede wszystkim po lewej stronie rzeki, wzdłuż wspomnianej drogi. Jest to również kolejna miejscowość, skąd można rozpocząć spływ Welą. We wsi są sklepy, a poczta jest w odległych o 2 km Żabinach. Warto zobaczyć pałac i park podworski. Spływ najlepiej rozpocząć poniżej starego młyna wodnego (elektrownia wodna) u Państwa Małgorzaty i Piotra Hillar, tel. (0 prefiks 23) 696 76 90 (Tuczki 35, 13-220 Rybno), którzy prowadzą pole biwakowe (woda, prąd, sanitariaty) i gospodarstwo agroturystyczne (dysponują do wynajęcia 2 pokojami 4-osobowymi z aneksem kuchennym), można też wypożyczyć konie do jazdy.

68,2 - most kolejowy linii Iława - Działdowo, przed nami widać zabudowania młyna i zalew, dobijamy po prawej stronie.


fot. M. Hudy

68,0 - Ruda młyn (opisany powyżej), IV przenoska lewą stroną ok. 60 m, płytko, kamieniste płycizny, kierujemy się w prawo na szeroki zalew, prąd łagodnieje, po niespełna 1 km jaz. Przy młynie zatrzymaliśmy się na krótki posiłek i rozgrzewkę, gdyż siąpiący deszcz i niska temperatura dały nam w kość.

66,9 - Grabacz, jaz pod mostem drogowym, V przenoska z prawej strony 50 m, do koryta rzecznego (prosto płynie ślepy kanał na stawy Koszelewskie). Zaraz za jazem widzimy i słyszymy pierwsze kamieniste bystrze, po kilkuset metrach, prąd słabnie. Wel staje się głębsza, płyniemy wśród podmokłych łąk, brzegi niedostępne, po ok. 1,5 km od jazu otacza nas las w zatorfowionej dolinie, wpływamy na teren projektowanego rezerwatu Torfowisko Kopaniarze, który ciągnie się aż do jeziora, znów bardzo dziko, otaczają nas starorzecza, brzegi niedostępne.

65,0 - lokalny most drogowy, po kilkuset metrach z prawej strony widać pola uprawne w rzece pojawiły się szuwary.

61,8 - wpływamy na wydłużone Jez. Tarczyńskie w 1/4 jego wschodniego brzegu (142 m n.p.m., pow. 163,8 ha, dł. 2,7 km, szer. do 0,75 km, głęb. maks. 9,2 m), z prawej strony wschodni wysoki odkryty pagórkowaty brzeg podkreślony linią drzew, wzdłuż którego płyniemy, po około 1,5 km dopływamy do zabudowań małej wioski Wery (domki letniskowe), są możliwości biwakowania, zachodni brzeg jeziora zalesiony. Tutaj dotarliśmy pod wieczór w czwartek w promieniach zachodzącego słońca, ale już za Dąbrównem z niewielkimi przerwami mżyło, padało, a nawet lało, był też wiatr i bardzo przenikliwy ziąb, zwłaszcza w Tuczkach. Na szczęście udało się nam rozpalić ognisko i w jego cieple wspominaliśmy nasz dzisiejszy ponad 30-kilometrowy etap, płynęliśmy 10 godzin. Po porannym przeprowadzeniu samochodów wypływamy przed dziesiątą, ale pogoda jest, słońce i lekko pochmurno. Odbijamy od biwaku, z prawej zostawiamy zalesiony półwysep i kierujemy się w północno-zachodni kraniec jeziora (płynąc od ujścia Weli należy płynąć podobnie lub można płynąć wzdłuż zachodniego brzegu, który jest jednocześnie wschodnią granicą rezerwatu leśnego, będącego jednocześnie ostoją ptaków, Ostrów Tarczyński będzie to trochę dalej. Po niespełna 2 km jesteśmy przy wypływie Weli z jeziora). 59,9 - wypływ Weli z jeziora, po 300 m krótkiego rzecznego łącznika wpływamy na kolejne jezioro. 59,6 - jez. Grądy (142,3 m n.p.m., pow. 112,7 ha,dł. 4,85 km, szer. do 0,4 km, głęb. maks. 9,1m), długa rynna prawie w całości otoczona użytkami rolniczymi. W kierunku północnym od wypływu widzimy zabudowę wsi Grądy z ładnym punktem widokowym na okolicę, a lekko na ukos w kierunku północno-zachodnim w nieco bliższej odległości na cyplu zachodniego brzegu widzimy strzechy obiektów w miejscu rekonstruowanego od 2 lat grodziska średniowiecznego, w postaci wioski archeologicznej. Północno-zachodni brzeg jeszcze powyżej wioski otoczony jest lasem, my skręcamy zdecydowanie w lewo i płyniemy "z powrotem" w dół na południe, wzdłuż zalesionego lewego brzegu wspomnianego rezerwatu, na prawym brzegu widzimy zabudowę wsi Tarczyny z ośrodkiem wypoczynkowym i miejscami do biwakowania.

56,6 - po 3 km osiągamy wypływ Weli w części południowej jeziora, rzeka głęboka, szeroka o łagodnym prądzie, zaczynają się niewielkie laski po obu jej stronach.

55,6 - most drogowy na lokalnej drodze Lidzbark Welski - Wąpiersk - Koszelewy, rzeka się rozszerza, z lewej brzegi podmokłe, dopływamy do ładnego owalnego jeziora.

55,0 - Jez. Zakrocz (141,9 m n.p.m., pow. 11,1ha, dł. 0,53 km, szer. do 0,27 km, głęb. maks. 4,5 m), płyniemy wzdłuż lewego wysokiego, zalesionego brzegu, na prawym brzegu dobre miejsce do biwakowania po uzgodnieniu z gospodarzem.

54,4 - wypływ Weli z jeziora, znów rzece zaczynają towarzyszyć lasy, po niespełna 2 km dopływamy do bardzo ładnego miejsca biwakowego, po drodze po lewej stronie mijaliśmy projektowany rezerwat "Ostoje Koszelewskie", niewielki przytopiony drewniany mostek (kajaki przeciągamy mostem) przed wsią Koty. Zagospodarowane pola biwakowe (woda, energia, WC) Jana Skopińskiego (tel. 0 prefiks 50 221 16 53), jest możliwość wypożyczenia kajaków (8 szt.) wraz z transportem i noclegu w dużym 10-osobowym namiocie. Kajakowców wita sympatyczny gospodarz. Można stąd spłynąć do Lidzbarka czy nawet do końca Weli w Bratianie. Po krótkiej powagędce płyniemy dalej. Zaczyna się bardzo malowniczy leśny odcinek szlaku, po niespełna 2 km dopływamy do wsi Koty, położonej na prawym brzegu rzeki.

50,6 - most w Kotach na drodze lokalnej z Podciborza, płyniemy dalej, las się skończył za wsią.

48,8 - kolejny lokalny most we wsi Bladowo, na prawym brzegu kilka domów, znów towarzyszy nam las, potem łąki i zbliżamy się do dorodnego lasu sosnowego na lewym brzegu, za którym po prawej stronie zaczynają się domy wsi Podcibórz, do tej pory w zasadzie nie było w nurcie żadnych przeszkód.

47,1 - wieś Podcibórz, nurt rzeki się wzmaga, pojawiają się przeszkody, a przy nich bystrza.

45,9 - most kolejowy linii Działdowo - Brodnica, pod nim dość trudne bystrze, którym można ostrożnie spłynąć (wszystko zależy od stanu wody), potem są następne.

45,7 - most drogi nr 544 z Działdowa do Brodnicy, na lewym brzegu zabudowanie wsi Cibórz, tutaj bystrze nieco trudniejsze, ale też do spłynięcia ze wzmożoną uwagą. Prąd cały czas szybki, kręty, brzegi porośnięte są łozami, niedostępne, dopływamy do kolejnych przeszkód.

45,4 - mostek z bystrzem w Ciborzu przy starym młynie, najlepiej wcześniej dobić do brzegu i rozpoznać spłynięcie, które jest możliwe w zależności od stanu wody. Za wsią nurt się trochę uspokaja, ale brzegi mało przyjazne, urwiste, choć po około 800 m można znaleźć biwak na prawym brzegu, pod lasem sosnowym.


fot. M. Hudy

42,9 - most na lokalnej drodze z Jamielnika do Olszewa, na prawym brzegu zabudowanie wsi Olszewo, prąd się wzmaga, po 400 m dopływamy do zniszczonego jazu byłego młyna, zatrzymujemy się po prawej stronie.

42,5 - Jamielniak, VI przenoska ok. 80 m, prawą stroną niewygodniej, może być dłuższa w zależności od stanu wody, tylko wprawni po bardzo dokładnym rozeznaniu z brzegu mogą spłynąć w jedynkach z fartuchem, dalej aż do Lidzbarka będziemy płynąć w otoczeniu urwistych brzegów dochodzących maksymalnie do 20 m, w korycie mogą być przeszkody w postaci zwalonych drzew, gałęzi i łóz, przez cały czas bystrza. Faktycznie jest tu bardzo dziko, gdyby nie spotykane odpady i śmieci, świadczące o mieszkańcach pobliskich domów. Płyniemy jak w kanionie, ale cały czas uważnie, Wel ostro meandruje, słychać już miasto, widać już pierwsze zabudowania, dopływamy do pierwszego mostu.

39,0 - Lidzbark Welski (miasto w większej części położone na lewym brzegu rzeki), lokalny most drogowy, tuż za nim kolejowy linii Działdowo - Brodnica (do stacji Lidzbark Miasto - 300 m w lewo), jest to właściwie ostatnie miejsce, gdzie można rozpocząć spływ. Nazwa oficjalna to tylko Lidzbark, bez przymiotnika Welski, który już na stałe wszedł do przewodników, zapewne dla odróżnienia od Lidzbarka Warmińskiego (kiedyś funkcjonowała też nazwa Lidzbark Działdowski).

38,7 - most drogi nr 544 Działdowo - Brodnica, dalej dwa mosty drogowe miejskie (łącznie jest ich 9).

38,2 - jaz (most) miejskiego młyna, prawie że w centrum miasta dobijamy z prawej strony tuż obok baro-kawiarni "Sekret", VII przenoska 50 m, prawą stroną, później kolejny most.

37,9 - most drugi nr 544 Brodnica - Działdowo, płyniemy jeszcze ponad 500 m, by dotrzeć do jeziora.

37,3 - ujście Weli do długiego Jeziora Lidzbarskiego (127,7 m n.p.m., pow.121,8 ha., dł. 3,05 km, szer. do 0,5 km, głęb. maks. 25,5 m) o wysokich brzegach otoczonych pięknymi lasami, na południowym brzegu zlokalizowane są ośrodki wypoczynkowe oraz plaża miejska, kąpielisko i pole biwakowe MOSiR-u (tel. 0 prefiks 23 696 12 62), wypożyczalnia sprzętu wodnego i rowerów. Jeżeli chcemy zatrzymać się na polu biwakowym, to płyniemy wzdłuż lewego brzegu około 1 km. My tam właśnie biwakowaliśmy, gdzie po pokonaniu kolejnych 30 km jesteśmy po niespełna 8 godzinach, straszy nas deszczem, ale dobra pogoda utrzymuje się do końca dnia. Po obiedzie idziemy na zwiedzanie miasta i uzupełniające zakupy, wracamy przed zachodem słońca, po drodze podziwiając rzeźby ustawione w parku z plenerów rzeźbiarskich z lat ubiegłych.

LIDZBARK WELSKI - miasto (8 500 mieszkańców) lokowane na początku XIV w., na terenie historycznej Ziemi Michałowskiej, po I rozbiorze w granicach Prus, do Polski wróciło po plebiscycie w 1920 r. Obecnie znaczny lokalny ośrodek miejsko-gminny (PKP, PKS, ośrodek zdrowia, apteka, pogotowie ratunkowe, policja, stacja benzynowa, restauracje, bary, kwatery prywatne i liczne sklepy), usługowy i turystyczny, położony nad Welą i jeziorem w otoczeniu malowniczego krajobrazu powołanego w 1995 r. Welskiego Parku Krajobrazowego z siedzibą w odległej o niespełna 5 km wsi Jeleń nr 84 (tel. 0 prefiks 23 698 10 36, e-mail: wpk@ow.olsztyn.pl). O jego walorach świadczy fakt włączenia go w unijny (Unii Europejskiej) system waloryzacji "Natura'2000". Z zabytków na uwagę zasługuje położony w centrum, nieopodal rynku, gotycki kościół pw. św. Wojciecha z XIV w. (msze św. w niedz. o godz. 7:30, 9:00, 10:30, 12:30 i 17:00), na wzgórzu nad jeziorem na zachód od rynku klasycystyczny kościół ewangelicki z 1828 r., resztki murów obronnych oraz niektóre domy z XIX w. w rynku i jego pobliżu. Warto zwiedzić ciekawe Muzeum Pożarnictwa (ul. Nowy Rynek 15, tel. 0 prefiks 23 696 17 17 ) i Muzeum Przyrody, przy ul. Akacjowej 19 (czynne w sezonie w czwartki w godz. 9:00-15:00, w inne dni po uzgodnieniu telefonicznym z Welskim Parkiem Krajobrazowym (WPK). Jeżeli zaplanowaliśmy jednodniowy wypoczynek, warto odwiedzić wspomnianą wieś Jeleń, gdzie w siedzibie Welskiego Parku Krajobrazowego znajduje się interesujące Muzeum Etnograficzne, czynne w godz. pracy, tj.8:00-15:00 (tel. 0 prefiks 23 698 10 36). Można odbyć pieszy około 8-kilometrowy spacer ścieżką przyrodniczą, wzdłuż południowego brzegu jeziora aż do jego zachodnich krańców przez rezerwat przyrody Klonowo i wokół obiektów Nadleśnictwa Lidzbark, w otoczeniu ciekawego parku z cennymi okazami drzew, bądź drogą na północ od miasta, wzdłuż doliny Weli, prowadzącą przez projektowany rezerwat Las Nadwelski (ten okrężny spacer wynosi około 6 km).

Wracamy na szlak, my po porannej przeprowadzce samochodów wypływamy dość późno, bo około godz. 11:00, bez deszczu. Pogoda jest bardzo niepewna, pochmurno, w nocy padało. Niestety, po wpłynięciu już w rzekę z niewielkimi przerwami ciągle jeśli nie padało to siąpiło aż do wieczora, temperatura jest dosyć niska, chłodno.

Nie biwakujący w Lidzbarku powinni się jednak zatrzymać, najlepiej na południowym brzegu jeziora i poświęcić przynajmniej 1-2 godz. na jego zwiedzenie. Jeżeli nie zatrzymujemy się, to po wpłynięciu na jezioro ostro skręcamy w prawo na północ wzdłuż brzegu, by po niespełna 300 m znaleźć wypływ Weli.

37,0 - wypływ Weli, płyniemy z powrotem równolegle do odcinka ujściowego przez niewielkie jezioro Markowo. Z prawej towarzyszy nam ładnie utrzymany teren o charakterze parkowym z zakazem wstępu - uszanujmy go.

36,5 - kolejny i już ostatni most w Lidzbarku na drodze nr 544 z Działdowa do Brodnicy. Wpływamy w bardzo malowniczy, o wysokich brzegach, odcinek rzeki, otoczony wspaniałymi lasami. Po około 1 km zaczyna się teren wspomnianego projektowanego rezerwatu Las Nadwelski, z prawej strony towarzyszy nam ścieżka przyrodnicza i czerwony znakowany szlak turystyczny biegnący doliną Weli z Lidzbarka. Płyniemy w zielonym tunelu, rzeka meandruje, prąd słaby, las się trochę oddala, tuż przy brzegu łąki, potem znów szczelnie otacza nas las. Po kilkuset metrach otwiera się przestrzeń, widać na prawym brzegu pojedyncze zabudowania. Dopływamy do dawnego młyna (obecnie elektrownia). Widać zabudowę dawnego ośrodka wypoczynkowego POM-u z Działdowa, obecnie dysponującego 4 apartamentami 4-osobowymi i urządzonym polem biwakowym dla wodniaków (woda, energia, sanitariaty - tel. 0 prefiks 23 696 10 40). Jest tutaj możliwość wspaniałego biwaku w ciszy otaczającej przyrody, w przeciwieństwie do miejskiego biwaku nad jeziorem, gdzie jest pięknie, ale zwłaszcza w sezonie tak cicho nie będzie.

31,7 - Kurojady, VIII przenoska, 20 m lewym brzegiem - prawym też można 30 m, most drogowy odchodzącej, lokalnej drogi w prawo do drogi nr 541 Żuromin - Lubawa. Wpływamy na 3-kilometrowy odcinek Weli nadal otoczonej lasem, ale trochę oddalonym od brzegów, którym towarzyszą łąki z łatwym dostępem do brzegów z możliwością wypoczynkowego zatrzymania się na lewym brzegu.

28,8 - Chełsty, z lewej widać zabudowania dawnego dworu i gorzelni, most drogowy (w prawo wyjazd do drogi nr 541), tuż za mostem zniszczony jaz (UWAGA! - nie spływać) nieczynnego młyna (w przyszłości elektrownia). Dobijamy do prawego brzegu, wygodna IX przenoska, z prawej strony ok. 100 m, tuż obok sklep na prawym brzegu. Spotkaliśmy się powtórnie ze studentami i przenosimy kajaki na pasach. Poniżej przenoski widoczne około 400 m bystrze, możliwe do spłynięcia najlepiej po rozeznaniu z brzegu.


fot. S. M. Gębski

27,0 - kładka, po prawej stronie bardzo dobre miejsca na biwak - Pszczółkowa Polana, zgodę można uzyskać w leśnictwie w Słupie, tel. 0 prefiks 23 696 15 36 (ok. 3 km na południowy zachód na lewym brzegu lub bezpośrednio w Nadleśnictwie Lidzbark tel. 0 prefiks 23 696 15 18). Słychać narastający szum kolejnych bystrzy Weli, jesteśmy na skraju projektowanego rezerwatu "Piekiełko", adrenalina wzrasta, brzegi dzikie, urwiste, wysokie. Zaczyna się przełomowy odcinek rzeki, typowo górski (kanion leśny), o spadku dochodzącym do 4,1‰ i silnym prądzie dochodzącym do 5 km/godz. Bystrza na głazach morenowych, prąd się wzmaga, liczne przeszkody w postaci drzew, nie zawsze dobrze widocznych ze względu na zakręty nurtu. Płynąć należy bardzo uważnie, mniej wprawni mogą mieć kłopoty. Skala trudności zmienna w zależności od stanu wody. Najłatwiej płynąć jedynkami z fartuchami. Na jednym z ostrych zakrętów w prawo przy przeszkodzie z drzew po lewej stronie mniej wprawni, zwłaszcza w kajakach 2-osobowych, powinni spłynąć po rozpoznaniu z brzegu lub je spławić na lince. Po niespełna 1,5 km rzeka się uspokaja, bystrza znikają, przełom mamy za sobą, emocje opadają.

25,5 - most na drodze z nieistniejącej wsi Straszewo na prawym brzegu do leśnictwa na lewym brzegu, znów pojedyncze bystrza na kamieniach, coraz mniej lasów, wpływamy w łąki i pola uprawne, potem dolina się zwęża, brzegi miejscami są znów urwiste, po około 2 km od mostu na lewym brzegu, za zakrętem w lewo, widać pojedyncze zabudowania, przed nimi na wysokim brzegu widoczne grodzisko, po około 200 m dopływamy do nowo wybudowanej (2 lata temu) elektrowni.

23,7 - elektrownia wodna, dobijamy do prawego brzegu, X przenoska, prawą stroną ok. 50 m, dosyć wygodna.

23,0 - most drogi lokalnej łączącej Mroczno z Trzcinem (sklep) i Rynkiem, poniżej po ok. 300 m wysoka kładka, z prawej las, potem teren bezleśny, brzegi zadrzewione. Po kilkuset metrach znów są niewielkie laski po obu stronach Weli.

19,8 - Trzcin zabudowania wsi na prawym dość wysokim brzegu, most lokalnej drogi. Jesteśmy wśród łąk i pól, by po kilkuset metrach na krótko wpłynąć w las, prąd spokojny, rzeka zaczyna meandrować, dolina się rozszerza, las z obu stron oddala się, po kilkuset metrach na lewym brzegu w odległości około 50 m pod ścianą lasu ładne miejsce na biwak, w oddali widać zabudowania (młyna - elektrowni) i zaplecze tartaku w Lorkach (nr 36).

17,2 - Lorki - koryto rozwidla się, w lewo płynie większość wody w sztuczne koryto nazywane Bałwanką, w prawo płynie dawne koryto Weli. Dopłynęliśmy w deszczu po 7 godz., pokonując 22 km, na szczęście biwakowaliśmy nie na wspomnianym miejscu tylko w tartaku u sympatycznego właściciela młyna i tartaku, gdzie mogliśmy się wysuszyć i bez rozbijania namiotów czekać na poprawę pogody do następnego dnia. Po około godzinie dobili do nas studenci, więc było nam nie tylko cieplej, ale i weselej. Spływy z reguły płyną przez Bałwankę i ten szlak uznawany jest jako główny, ponoć ciekawszy i ładniejszy niż spływ właściwą (starym korytem) Welą, który jest o 4 km dłuższy. My płynęliśmy starym korytem, stan wody był wystarczający. Według nas spływ "naszym" szlakiem jest ciekawszy (na jesieni szlak Bałwanki też spenetrowaliśmy), ale zapewne jest to rzecz względna. Na pewno spływ Bałwanką jest pewniejszy ze względu na stan wody zawsze wystarczający, przed płynięciem starą Welą, wskazane jest każdorazowe rozpoznanie stanu wody (najlepiej zorientuje nas gospodarz młyna). Opisuję oba warianty, zaczynając od starego koryta Weli, tak jak płynęliśmy. Pogoda nadal jest niepewna, chłodno i pochmurno - nie pada, a to jest najważniejsze. Jest pierwsza niedziela czerwca, wypływamy około godz. 10:00, po pożegnaniu się z gospodarzem, studenci tutaj postanowili spływ zakończyć, a my do Bratiana, gdzie już są samochody.

7,3 - rozwidlenie koryta, po około 100 m vis á vis zabudowań młyna przeciągamy kajaki około 10 m z prawej strony po łące, gdyż w korycie jest metalowa przegroda, płyniemy dalej z prawej strony, w oddali pole uprawne, z lewej młodniki sosnowe, dopływamy do jazu zniszczonego młyna, w płynięciu przeszkadzają trochę gałęzie drzew.

6,7 - wspomniany jaz, dobijamy do prawego brzegu, XI przenoska, ok. 120 m z prawej strony lub przez most na lewą stronę ok. 100 m i wodujemy kajak tuż poniżej jazu (mniej wygodnie).

6,3 - wysoka kładka, dolina rozszerza się, jest podmokła, z lewej młodnik sosnowy.

5,6 - most drogowy z odległego o około 2 km Grodziczna, wsi gminnej (sklepy) do Mroczenka (wypływamy z Welskiego Parku Krajobrazowego, jest to jego północna granica). Dolina znacznie się rozszerza, zwłaszcza od strony lewej zachodniej (od strony osady Wenecja położonej za pasem podmokłych łąk pod lasem), prawy brzeg bliżej, wysoki (z kulminacją na wzniesieniu Krakus o wysokości 139,6 m n.p.m., czyli 40 m na poziom rzeki), odkryty, rzeka meandruje, płynie leniwie, pojedyncze drzewa w korycie stwarzają miejscowe utrudnienia.

3,5 - z prawej ujście Katlewskiej Strugi z Jez. Hartowieckiego, z lewej strony las zbliża się do koryta, płyniemy w zabagnionej dolinie, nadal meandrującej Weli o brzegach zarośniętych trzciną i łozą, w końcu przy skręcie w prawo z lewej strony Wel przyjmuje Bałwankę.

0,0 - połączenie z Bałwanką, możemy skręcić w lewo pod łagodny prąd i po 1,2 km dotrzeć na jez. Tylickie (Fabryczne), niewiele brakowało, abyśmy go nie zauważyli.

Wracamy do głównego szlaku. Powinniśmy dobić do lewego brzegu tuż przed jazem na Bałwankę, gdyż do 100 m przenoska przez teren młyna dobijając do prawego brzegu nie zawsze będzie możliwa, decyduje o tym gospodarz. Dobijając do lewego brzegu przenosimy kajaki z lewej strony też ok. 100 m, ale mniej wygodnie wodujemy z lewej strony poniżej jazu, jest to XI przenoska, z obu stron towarzyszą nam lasy przede wszystkim sosnowe.

16,8 - most lokalny drogi Mroczenko - Grodziczno, tuż za mostem po lewej zachodniej stronie na odcinku około 800 m las odda się od koryta kilkadziesiąt metrów, brzeg prawy wysoki, to zwarte lasy sosnowe, dolina jest zabagniona, prąd słaby.

15,1 - wpływamy na Jez. Tylickie (Fabryczne) - 97,8 m n.p.m., pow. 31,8 ha., dł. 1,46 km, szer. do 0,32 km, gł. maks. UWAGA tylko 0,8 m(!), brzegi są zabagnione, zarośnięte, niepewne, bardzo grząskie, płyniemy wzdłuż prawego brzegu, wywrotka na tym jeziorze to katastrofa ze względu na nieustabilizowane dno. W północnej części jezioro łączy się z jez. Środkowym i Górnym.

13,9 - wypływ z prawej strony jeziora około 300 m od jego końca w części północno-wschodniej, dosyć trudny do odszukania w trzcinach w zatoczce, przed widocznym z daleka małym białym domem na wysokim brzegu. Wpływamy w leśny malowniczy odcinek końcowy Bałwanki o stromych brzegach, prąd niewielki, przeszkód prawie pozbawiony.

13,1 - resztki mostku na lokalnej leśnej drodze, uważać na kołki.

12,9 - ujście Bałwanki do Weli dopływającej z prawej strony, znów jesteśmy w zabagnionej dolinie.

12,1 - most kolejowy nieczynnej linii Iława - Nowe Miasto Lubawskie, las się skończył, płyniemy w łąkach, tuż za mostem z prawej niewielki dopływ Struga, brzegi zarośnięte tylko miejscami dostępne.

10,3 - most drogi nr 538 Tuczki - Nowe Miasto Lubawskie, wodowskaz, z prawej strony wieś Kuligi (PKS, sklepy), znów po lewej stronie w pewnym oddaleniu jest las, płyniemy spokojnie, nadal jest malowniczo, zbliżamy się do zabudowań kolejnej wsi.

6,3 - most drogowy, Jakubkowo, droga w prawo doprowadzi nas do drogi głównej pod Zajączkowem Lubawskim (PKP na linii Iława - Działdowo), zwiększa się prąd w rzece, czasem głazy podwodne i kołki, po około kilometrze las z lewej strony się zbliża, a z prawej za groblą są hodowlane stawy rybne na długości około 1,5 km.

3,6 - znów lasy z lewej strony znacznie się oddalają choć będą nam towarzyszyć aż do Bratiana, otwarta przestrzeń pól uprawnych, z prawej niewielki dopływ z zanikającego jeziora Rakowickiego i stawów. Tuż za ujściem las z prawej strony zbliża się do koryta, będzie nam towarzyszył aż pod Bratian. Po kilkuset metrach na lewym brzegu widać zabudowania wsi Kaczek, jest płytko, czasami dno kamieniste, chcąc uniknąć kolejnej przenoski można skończyć spływ na lewym brzegu, u gospodarza na łące można zabiwakować, a samochody mogą parkować na podwórzu.

1,8 - dopływamy do jazu nowej elektrowni w Kaczku, XII przenoska, ok. 50 m z prawej strony.

1,5 - most drogowy lokalnej drogi, niewielkie bystrze, za nim rzeka szeroka, płynie spokojnie w obramowaniu drzew nadbrzeżnych, zbliżamy się do pierwszych zabudowań wsi Bratian, historycznej wsi, w przeszłości z zamkiem krzyżackim, na fundamentach baszty stoi młyn, wpływamy na jego staw w prawą odnogę i przed mostem z prawej strony kończymy spływ (obok sklep, bar). We wsi resztki ruin zamku, dwór klasycystyczny i kilka domów z XIX w., nowy kościół, w miejscu stracenia przez hitlerowców w lasku bratiańskim 150 Polaków, stoi krzyż i tablica. Jesteśmy w bardzo dużej dolinie rzeki Drwęcy.

0,4 - dwa progi młyna, ostatnia XIII przenoska 2-częściowa, najpierw przez most drogowy ok. 50 m do lewej odnogi, dopływamy do obecnego młyna - elektrowni i druga przenoska z lewej strony znów ok. 50m, bądź jedna dłuższa przenoska za młyn z prawej strony, gdzie po kilkuset metrach wpływamy na Drwęcę i płyniemy dalej bądź spływ kończymy przy moście drogowym.

0,0 - ujście Weli do Drwęcy w 142,5 jej biegu.

Ostatni 22-kilometrowy etap pokonaliśmy w 5 godzin, gdyż cały czas pogoda była niepewna, pakowanie sprzętu, niestety, odbyło się już w mżawce, dlatego też Bratian obejrzeliśmy tylko pobieżnie. Żegnamy się i rozjeżdżamy, bydgoskie "Capy" Heniu i Januszek biorą kierunek na Toruń, a pozostała piątka gdańszczan na Iławę. Zapewne nie tylko w drodze, ale i w zimowe wieczory będziemy wspominać, bo wywrotka też była, choć w miejscu wydawałoby się niemożliwym do wykonania (poniżej połączenia się Bałwanki z Welą), a jednak zaplątanie się w przybrzeżnych szuwarach i gałęziach małej olszyny oraz niewielki prąd pokazał czym to się może skończyć. Zapewne na szlak warto wracać, godny jest tego, zwłaszcza w jesiennych barwach. Na zakończenie przypominam, że biwaki lepiej mieć uzgodnione z właścicielami gruntów, a na obszarze Welskiego Parku Krajobrazowego jest to bezwzględnie konieczne, zwłaszcza na obszarze będących własnością lasów, aby nie mieć kłopotów ze strażnikami Służby Leśnej. Ponadto należy pamiętać, że wszystkie jeziora na szlaku Weli objęte są strefą ciszy. Trzeba mieć nadzieję, że po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej uda się władzom samorządowym gmin leżących na szlaku uzyskać fundusze na rozwój infrastruktury turystycznej i ochronę walorów przyrodniczych. Jest to ze wszech miar celowe, gdyż szlak ze względu na swoje walory jest godny polecenia. Mam nadzieję, że ten opis jest w jakimś stopniu uzupełnieniem przedstawionego w przewodniku Marka Lityńskiego i przyda się płynącym kajakarzom.

Wybrana literatura

1. Jan Bałdowski, Warmia, Mazury, Suwalszczyzna, przewodnik, Wydawnictwo "Sport i Turystyka", Warszawa 1996.

2. Marek Lityński, Jan Goleń, Szlak wodny Drwęcy i Pojezierza Brodnickiego, oficjalny przewodnik kajakowy PTTK i PZK, Wydawnictwo PTTK, "Kraj", Warszawa 2000, mapy.

3. Welski Park Krajobrazowy, mapa turystyczno-krajoznwcza 1:50 000, Wydawnictwo GEA, Warszawa 2000.

Stanisław Maciej Gębski

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Elżbieta Matusiak-Gordon (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Maria Janowicz, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk, Korekta: Elżbieta Matusiak-Gordon
Redakcja nie zwraca materiałów nie zamówionych, zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji nadesłanych tekstów, nie odpowiada za treść zamieszczanych komunikatów i ogłoszeń.
Za tekst i materiały ilustracyjne redakcja nie przewiduje honorariów autorskich.
ORIENT