PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
4 (8)/2002
ISSN 1642-0853

Tadeusz Siedlecki


Na tym pogrzebie wszystko, co dla nas było serdeczne i naturalne, komuś postronnemu mogło się wydać niespodziewane, a nawet przedziwne. Żegnaliśmy na powązkowskim cmentarzu w Warszawie słynnego "Datajana", czyli Tadeusza Siedleckiego. Wokół Jego trumny zgromadziły się setki osób od bardzo młodych po tych, którym mocno posrebrzyły się skronie. Stali instruktorzy harcerscy, wychowawcy z domów dziecka, dziennikarze, wychowankowie, a przede wszystkim przyjaciele z Koła PTTK ze stowarzyszenia "Carpe Diem". Obok licznych osób na inwalidzkich wózkach tak samo smutne grupy młodzieży z domów dziecka.

Jeszcze tak niedawno wszyscy razem z Tadeuszem cieszyliśmy się na organizowanym przez Niego od lat Przeglądzie Piosenki Turystycznej. Teraz wszyscy przygaszeni, smutni pełni niewiary w to, że "Datajana" nie ma już w naszym kręgu żywych. To, że jest obecny duchem, objawiło się szczególnie mocno wówczas, kiedy słońce, tuż po wygłoszeniu ostatnich słów pożegnania, zatrzymało swoje promienie na Jego trumnie. Nagle zrobiło się niesamowicie rzewne. I wtedy z głośników ponad trumną, ponad grobami słynnego cmentarza, ponad głowami zgromadzonych popłynęła z taśmy piosenka Tadeusza. Jego muzyka, Jego tekst, Jego wykonanie. Śpiewał piosenkę, która oddawała motto Jego niestrudzonego życia. "A ja wiem...". Śpiewał nam raz jeszcze o owej wiedzy serca, która kazała Jemu wespół z Przyjaciółmi wyciągać niepełnosprawnych na turystyczne szlaki, wiązać wzajemnie losy osób krzywdzonych w niezwykłą wspólnotę radości, otwierać przed skromnymi a utalentowanymi ludźmi furtki do ich twórczego awansu. Tadeusz śpiewał o bogactwie dawania sobą innym radości, siły i wzruszenia... Także o tym, że rodzące się uśmiechy na twarzach, na których dawno nie było uśmiechu - to skarb. Obecność setek osób przybyłych na pogrzeb Tadeusza świadczyła, że nie tylko z Nim odkryli ową drogę do serdecznego skarbu, ale i że swoim przybyciem coś Tadeuszowi obiecują.

Tadeusz Siedlecki, nad którego trumną pochylił się sztandar Zarządu Głównego PTTK, zmarł mając zaledwie pięćdziesiąt jeden.

W tym czasie zdążył stworzyć podwaliny turystycznego ruchu osób niepełnosprawnych w Warszawie, zorganizować słynne Koło PTTK "Datajana", wykreować setki imprez turystycznych - integracyjnych, w których razem wędrowali i śpiewali Ci na wózkach, dzieci z różnych domów dziecka oraz inni, którzy właśnie w takim kręgu odnajdowali sens prawdy o człowieku, przyjaźni, o Polsce.

Jemu też zawdzięczamy wiele pięknych, lirycznych piosenek rozbrzmiewających przy turystycznych ogniskach, stworzenie na łamach "Poznaj swój kraj" rubryki piosenki turystycznej, no i wspomniane już Przeglądy, które były rozśpiewanym świętem miłości do przyrody i do ludzi, odkrywania Polski i zapomnianych przez innych prawd. Razem ze swoją Kochaną żoną Jadwigą stworzyli "Mandragorę" - niekonwencjonalny periodyk dla ludzi niekonwencjonalnie wygrywających swoje życie dla siebie i innych. Tysiące społecznie przepracowanych dni uzasadniały przyznanie Jemu Srebrnej, a potem Złotej Honorowej Odznaki PTTK. Jak wielu w naszym Towarzystwie żył misją, dla której PTTK powstało. Jak niewielu - stworzył nową jakość w naszym życiu. Odkrywał coś, co innym wydawało się oczywistym dopiero po latach. Żył dla ludzi. Nie ckliwie, ale krwiście, z rozmachem, z ową niesamowitą wiarą w ludzi, która rozbudza nowe siły.

Był przy tym Człowiekiem ogromnej skromności. Emanował życzliwością do innych. Porywał pasją. Dla niego słowo Człowiek znaczyło zawsze konkret. Konkretnego człowieka, z jego troskami, kłopotami i nadziejami. Pierwsze minimalizował, drugie rozbudzał i przekształcał w siłę.

Dla Niego Polska to setki ukochanych krajobrazów, w które wtapiał się z niesłychaną sprawnością i ciekawością wytrwałego krajoznawcy. To w górach, to na Mazowszu, to na wodach Podlasia. Zakochany w Polsce, otwierał innych na ową miłość.

Dlatego tak trudno było uwierzyć w Jego nieubłaganą chorobę, a potem śmierć. Patrzyliśmy na siebie pełni niemocy wobec znanego nam faktu. Nie mogliśmy uwierzyć, że gdzieś zza grupy na wózkach wędrującej po Puszczy Kampinoskiej już nie wyłoni się uśmiechnięta twarz Tadeusza. Nie mogliśmy uwierzyć, że w sali wojskowego klubu już nie stworzy atmosfery prawdziwego ogniska, w którym piosenka łączy ludzi niezauważalnym łańcuchem, że nie siądzie z gitarą i nie zaśpiewa swoim ciepłym głosem o nadziejach, radościach i smutkach. Rozum podpowiadał, że Tadeusza już nie ma, serce kazało kontynuować Jego pracę, a przynajmniej pomagać Jego kontynuatorom. Ksiądz Jan Twardowski napisał pięknie "śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Tadeusz pięknie się śpieszył. Odszedł szybko, zdecydowanie za szybko, pozostawiając - w licznych miejscach naszego Towarzystwa - i żal, i szacunek, i nadzieję.

Żegnaj Drogi Przyjacielu
Andrzej Gordon

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Maria Janowicz (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk,
Redakcja zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji tekstów.
ORIENT