PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
3 (7)/2002
ISSN 1642-0853

Międzynarodowy Spływ Kajakowy nie uczęszczaną częścią Kanału Augustowskiego z Kygoli do granicy białorusko-litewskiej na Niemnie

Kajakiem przez granicę


Staraniem Augustowskiego Towarzystwa Kajakowego i Oddziału PTTK w dniach 1-4 maja 2002 r. 70. odważnych kajakarzy przepłynęło nie uczęszczaną od ponad 70. lat częścią Kanału Augustowskiego. Twórcy tej drogi wodnej - pomysłodawca minister Przychodów i Skarbu Królestwa Polskiego ks. Franciszek Ksawery Drucki - Lubecki oraz genialny projektant i wykonawca gen. Ignacy Prądzyński z pewnością byliby szczęśliwi, że hydrotechniczne dzieło polskiej inżynierii wodnej wykorzystywane będzie również do celów turystycznych. A do tego nadaje się znakomicie.

l maja 70. uczestników spływu stawiło się w komplecie na terenie Ośrodka Żeglarskiego O/PTTK w Augustowie. Błyskawicznie 35 zielono-białych kajaków z emblematami PTTK oraz górą wyposażenia osobistego zostaje załadowanych i przewiezionych do Rygoli. Pomimo, że uczestnicy praktycznie są z całej Polski i właściwie nie znają się, wykazują duży stopień zorganizowania. Napawa nas to optymizmem, że szybko zintegrujemy się, co może być niezwykle pomocne podczas wyprawy w nieznane. A do tego są jeszcze uśmiechnięci. Wodujemy się na Szlamicy koło mostu, który jeżeli ktoś z uczestników spływów kajakowych po Czarnej Hańczy wpłynie, gubi szlak i musi pokonywać dodatkową trasę. Wpływamy na Czarną Hańczę, a z niej na Kanał Augustowski. Od tego miejsca jest on praktycznie nie użytkowany. Wybraliśmy to miejsce celowo, aby mieć przedsmak tego, co może nas czekać. Od razu widać, że ruchu tu nie ma. Kanał jest co prawda szeroki, ale płytki z licznymi namułami.

Śluza Tartak jednokomorowa, czynna. Budował ją inż. S. Szafer (1837-1838). Śluzowy poznaje mnie, chociaż byłem tu kilka lat temu. Może dlatego, że mało kto dociera tu wodą.

Śluza Kudrynki jednokomorowa, sprawna technicznie, nieczynna. Trzeba przenosić kajaki. Kierujemy się więc w stroną upustu na bocznym Kanale. Przenoska dość uciążliwa. Mnóstwo kamieni, a brzeg wysoki, obetonowany. Każdy kajak przenosimy w sześciu, bo mamy je załadowane do granic pojemności.

Wpływamy w pas graniczny pomiędzy Rzeczpospolitą i Białorusią. Odtąd będą nam towarzyszyć słupy graniczne. Kanał w wysokich zalesionych brzegach jest tu bardzo malowniczy.

Śluza Kurzyniec jednokomorowa, nieczynna. Budowali ją por. inż. K. Jodko i ppor. iniż. F. Wielhorski (1828-1829). Osią śluzy przebiega granica. Przy śluzie mało miejsca, więc zostawiamy tu kajaki, a bambetle wnosimy po stromym zboczu na dużą półkę idealnie nadającą się na biwak. Ognisko wraz z przyjęciem pod grilowymi namiotami jest bardzo ekskluzywne i jak na warunki puszczańskie wytworne. Duża ilość oficjalnych gości z marszałkiem i wicemarszałkiem województwa, szefem Straży Granicznej, burmistrzem Augustowa, wójtem gminy Płaska, dyrektorem Euroregionu i innych wskazuje na zainteresowanie i poparcie naszej inicjatywy. Ich przemówienia dają nadzieję, że nie powinno być trudności w organizowaniu tego typu imprez.

2 maja likwidujemy biwak i przenosimy się w strefę pasa granicznego. Straż graniczna oraz celnicy polscy i białoruscy odprawiają nas niezwykle sprawnie. Celnicy białoruscy byli co prawda zdziwieni ilością posiadanego przez każdy kajak wyposażenia, ale kajakarze przekonali ich, że w podróży w nieznane mamy ze sobą wszystko, co może być niezbędne na takiej wyprawie. Wypływamy. Ponieważ mój kajak jest na liście pierwszy, czujemy się z żoną jak odkrywcy. Płyniemy wolno czekając na pozostałych, ale i ostrożnie wypatrując ewentualnych przeszkód. Brzegi w granicach pradoliny porośnięte olchą i łoziną. Przy wysoczyznach stary las. Dziko! Szkielet chyba sarny, dziwnym trafem nie rozpadł się. Ptaki prawie nie boją się ludzi. Jest pięknie. Wręcz chłoniemy coraz to nowe widoki.

Jaz Wołkuszek nieczynny. Upust wody przez niego płynął do rzeki Wołkuszanki, która ze Śluzą Wołkuszek wpada do Kanału. Jaz był jednym z elementów zespołu śluzowego i leży jeszcze na terytorium Polski.

Śluza Wołkuszek jednokomorowa, nieczynna, ale można przepłynąć bez przenoszenia kajaków. Zbudował ją w 1829 r. por. inż. W. Korczakowski, który zasłużył się budową 5 śluz na Kanale. Od rozgałęzienia do jazu Wołkuszek płyniemy tylko po terytorium Białorusi. Gdzie niegdzie widoczne na brzegu zabudowania. Po lewej Wólki Rzondowej, po prawej Wólki Dargińskiej. Po kolejnym zakolu most ze stalową kratą do dna. Następna przenoska. Na wysokim brzegu wita nas po polsku uśmiechnięta kobieta. Sądząc, że to jakiś punkt kontrolny wyjmuję paszporty, ale okazuje się to niepotrzebne, bowiem witająca jest wójtową Sopoćkiń. Przenoska uciążliwa, bo dosyć długa i kto nie nałożył butów miał przebitą stopę. Mnóstwo drutu kolczastego.

Śluza Dąbrówka bardzo podobna do Śl. Kurzyniec. Zbudował ją w 1829 roku kpt. kwatermistrz J. Arnold. Tutaj nocujemy. Przy śluzie ładne miejsce biwakowe. Po rozbiciu obozowiska zostawiamy w nim tylko kolegów z Białorusi i wszyscy idziemy do Sopoćkiń ok.6 km. Urocze miasteczko położone w kotlinie. Zabytkowy kościółek. Ulice oznakowane po białorusku i polsku.

3 maja wodujemy za śluzą. Znowu przepiękny odcinek Czarnej Hańczy. Na brze­gach pozostałości II wojny - rozbite żelbetonowe bunkry umocnień tzw. Linii Mołotowa. Zatrzymujemy się za mostami na drodze do Soniczy. Tutaj wg. mapy powinno wpadać odgałęzienie od rz. Marychy nazywane Czai nad Hańczą. Został on odcięty i nie ma połączenia z Kanałem. Na bagniskach i zarastających jeziorkach utworzono Sopoćkiński Rezerwat Botaniczny. A Marycha przez Kandysz Rzondowy zmierza do Niemna, choć od tej miejscowości nazywa się Czarnaja Hańcza. Może to być jeszcze jeden bardzo ciekawy szlak kajakowy.

Pomiędzy mostami prawie niewidoczny pomniczek. Napis informuje, że 22 czerwca 1941 r. walczyła i poległa tu 2 Strażnica. Pytałem Białorusina, ilu ludzi mogło bronić takiej strażnicy. Z pewnością kilkuset odpowiedział. Za mostami Kanał prościutki, ginie na horyzoncie. Podobnie jak nasz odcinek Kanału Czarnobrodzkiego od Gorczycy do Swobody.

Jaz Kurkul pięciozastawkowy. Nie do przebycia. Służył kiedyś do odprowadzania wody ze stanowiska Dąbrówka-Niemnowo. Po zasypaniu Kanału prowadzącego do Śluzy Niemnowo, jaz zrzuca wodę do rz. Ostaszanki. Przenosimy kajaki i płynąc tą rzeczką lądujemy przy byłej strażnicy, gdzie jest bardzo dobre miejsce biwakowe. Tutaj czeka nas niespodzianka. Pani wójtowa z Sopoćkiń wraz z amatorskim zespołem urządza nam wspaniały koncert. Pieśni śpiewane na przemian po białorusku i po polsku wzruszają wszystkich. Płynący z nami kajakarze z Białorusi wydają przyjęcie. Przy wspólnym ognisku koncertujemy już wszyscy.

Na bystrym nurcie Ostaszanki Białoruski Klub Techniki Wodnej Turystyki ustawia nam tor wodny. Dla naszych umiejętności jest on za profesjonalny. Start dwóch naszych "osiłków" kończy się na trzeciej bramce złamaniem wiosła i wywrotką. Ale młodzież lepiej-gorzej jakoś sobie radzi, otrzymując na zakończenie bardzo atrakcyjne nagrody.

Po rozbiciu obozowiska idziemy do odległej ok. 300 m trzykomorowej Śluzy Niemnowo. Jest ona najbardziej zniszczona ze wszystkich leżących po stronie białoruskiej. Udzielam dla telewizji grodzieńskiej wywiadu, w którym bez specjalnej kurtuazji zachwycam się pięknem otaczającej tą część kanału przyrody. TV Białoruś wyemitowała 6 pięciominutowych informacji o naszym spływie. Jedną z nich prawie na żywo oglądamy w domu należącym kiedyś do śluzowego. Jego wnuk inż. T. Urbanek zorganizował muzeum kanału w pobliżu śluzy mieszczące się w małej szopce. Jest tu sporo bardzo oryginalnych zdjęć, map i przedmiotów związanych z przeszłością kanału.

4 maja spływamy Ostaszanką do Niemna. Rzeczka niezwykle urokliwa. Kiedy zaczynamy płynąć przy podmytych piaskowych brzegach, jakoś podświadomie czeka się na Niemen. I rzeczywiście. Pokonując trochę zarośnięty wpływ, niejako z zaskoczenia otwiera się Niemen. Szeroki z bardzo wartkim nurtem i charakterystycznymi wirami. Woda jasnobrązowa. Pierwsze minuty płyniemy w ciszy, a potem HURRA!! - dotarliśmy.

Niemnem płyniemy ok.7 km lądując prawie na granicy litewsko-białoruskiej. Punktem orientacyjnym jest tutaj wpływ Czarnej Hańczy do Niemna. Ładujemy kajaki na przyczepki i przez trzy granice wracamy do domu. Żałujemy trochę, że nie mogliśmy popłynąć do Druskiennik, bo rozwiązałoby to wiele problemów i postojów na granicach. Przed granicą litewską wysiadają koledzy z Białorusi. Dużo serdeczności szczególnie przy pożegnaniu naszego przewodnika Aleksandra Piętrowa Wasiliewicza, mistrza sportu i turystyki. Do zobaczenia.

Kanał po stronie białoruskiej doskonale nadaje się do kajakowej turystyki kwalifikowanej. Na odremontowanie śluz prawdopodobnie będzie trzeba trochę poczekać, chociaż same komory nie są aż tak strasznie zniszczone (oprócz Niemnowa). Widać, że były budowane z rozmachem i bardzo solidnie.

15 maja wziąłem udział w seminarium nt. Eksploatacji i zagospodarowania Kanału Augustowskiego z udziałem wiceministra ochrony środowiska, wojewodów i marszałków woj. podlaskiego, starosty i burmistrzów Augustowa, wójtów gmin: Augustowa, Bargłów, Nowinka Płaska oraz Sztabina, przewodniczącego Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, prezesów Zarządów Narodowego i Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, dyrekcji i kierownictwa Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej, dyrektora Ochrony Zabytków Krajobrazu oraz dyrektorów Służb Ochrony Zabytków.

Tak znaczna ilość osób z możliwościami decyzyjnymi wskazuje na duże zainteresowanie władz wdrożeniem strategii zagospodarowania strefy Kanału Augustowskiego. Mając jeszcze na żywo obraz stanu technicznego kanału chciałbym, aby spotkanie to doprowadziło do przygotowania wniosku dla Prezydenta RP o wystąpienie do UNESCO o wpisanie Kanału Augustowskiego na listę Światowego Dziedzictwa, bo prawdopodobnie wtedy może być podjęta nieekonomiczna decyzja, którą już raz w 1824 roku podjął car Aleksander I, aby zbudować kanał "za wszelką cenę, bez względu na nakład pieniędzy i siły ludzkiej".

Zbigniew Rutkowski

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Maria Janowicz (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk,
Redakcja zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji tekstów.
Korekta: Renata Otolińska
ORIENT