PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
3 (7)/2002
ISSN 1642-0853

Kilka pytań do Księdza Prałata


Dokonań ks dr Jerzego Pawlika jest sporo, a jak na jednego człowieka wręcz ogrom wykonanych prac. Realizowanych serdecznie dzień po dniu. Na uroczystym spotkaniu członków honorowych PTTK na Św. Katarzynie po mszy św. celebrowanej przez księdza Jerzego Pawlika, prezes ZG PTTK Janusz Zdebski odczytał specjalny adres ZG PTTK do jubilata, w którym znalazło się na zasadzie pytań retorycznych kilka. Na spotkaniu w Regionalnej Pracowni Krajoznawczej PTTK zdałem księdzu jeszcze 3 pytania.

Co oznacza dla księdza określenie syn tej ziemi?

Przede wszystkim Jej wierny. Wiemy, to znaczy znający swoją Ziemię Rodzinną, kochający Ją i pracę wrażający tą miłość. Wierzy, to znaczy świadom swoich korzeni. Wierny, to także zakochany w niej. Właśnie zakochany. Można inną ziemię lubić - jest to relacja jednostronna. Kochać oznacza więcej. To znaczy, że kocham ją i na niej zależy mi oraz to, że chcę być przez nią kochany. Chcę być z niej dumny i chcę na tę dumę pracować. Tego serdecznego obywatelstwa się nie zmienia. Ono tkwi w sercu i umyśle. Ono wyrażane jest pracą. Miłość i zobowiązane tworzą jeden warkocz tej samej sprawy. Jak dumnie brzmi określenie Obywatel Krakowa. Jak różni się od beznamiętnego określenia mieszkaniec Krakowa.

Jestem Ślązakiem. Synem tej pięknej ziemi pracowitych ludzi, w której nie namalowanym herbie widzę krew i pracę. Krew powstańców śląskich i ciężką ludzką pracę przez stulecia. Tej Ziemi i ludziom tej ziemi staram się służyć najlepiej, jak potrafię. Jako kapłan, jako nauczyciel, autor publikacji, instruktor harcerski no i oczywiście działacz PTTK - Towarzystwa, które nadało mi zaszczytną godność Członka Honorowego.

Znamienne, że nie tak dawno swój wykład w Mysłowicach poświęcony kardynałowi Augustowi Hlondowi zatytułowany "Syn swojej ziemi", ksiądz kardynał zawsze mocno akcentował to, że jest Ślązakiem. Uczuciowy związek z Polską zawsze najpełniej wyraża się w stosunku do swojego rodzimego regionu. Dla księdza Hlonda i dla mnie Śląsk, jest to nie tylko ziemia rodzinna. Jest to ziemia najdroższa. Z Sanktuarium w Piekarach Śląskich, z Górą Świętej Anny, z Wieżą spadochronową, z kopalniano-hutniczym charakterem śląskich miejscowości.

Salezjan ksiądz kardynał Hlond, który zbudował współczesną strukturę kościoła na Śląsku do Sanktuarium Matki Bożej w Piekarach wracał tak często, jak tylko mógł. PKP przed wojną spowodowało, że wówczas kiedy jechał pociągiem ksiądz kardynał, to poza rozkładem jazdy pociąg relacji Poznań - Warszawa, zatrzymywał się w Piekarach Śląskich. Po to, aby mógł się ksiądz kardynał pomodlić do Matki tej Ziemi. Współcześnie do Sanktuarium w Piekarach Śląskich wędrują tysiące Ślązaków. Jest to miejsce ich szczególnej tożsamości. Podobnie jest z powstańcza Górą Św. Anny kolejny filar polskości Śląska! Niemcy chcieli zamazać powstańczy, polski wymiar tego miejsca. Specjalnie zbudowali amfiteatr planowali uroczyste otwarcie. Lunął deszcz do uroczystego otwarcia nie doszło. Taki znak nieba. A dzisiaj na Górę Św. Anny wędrują turyści, aby dosłownie metafizycznie być w tym właśnie miejscu. Podobnie jak z Wieżą Spadochronową, gdzie jakby słyszy się śpiew "Wszystko co nasze Polsce oddamy".

Wierność oznacza też budowanie w sobie i w innych miłości mądrej. Ślązacy są nie tylko twardzi i pracowici. Potrafili już od dawna być w swojej pracy i życiu solidarni. Potwierdza to instytucja wzajemnej pomocy górniczej.

Lubi ksiądz wracać do Stanisława Wyspiańskiego. Potwierdza ksiądz często różnie parafować potrzebę owego chcenia chcieć. Dlaczego?

Moglibyśmy dużo mieć, ale oni nie chcą chcieć!

Przecież to jest ciągle aktualne. Trzeba zawsze patrzeć dalej, budować w sobie ową potrzebę chcenia. Inaczej może grozić wegetacja. Musimy się starać, aby dać naszemu życiu sens i barwę. Musimy czegoś chcieć. Moje chcenie wywołała ukochana ziemia śląska. Starałem się być - może to zabrzmi zbyt mocno - Nauczycielowi Śląska. Oglądać z nimi piękno, skarby i związany z tąpnięciami - ból tej ziemi.

Dla tego chcenia chcieć w krajoznawczej turystyce potrzebne jest oswojenie w sobie prawdy o Ziemi Rodzinnej, o sobie, o Bogu. Wiara, Humanizm, Patriotyzm. Trochę jest polska młodzież osierociła w tej szkole chcenia chcieć.

Jest ciekawa świata, nowości. To dobrze. Musi jednak mieć serdeczny punkt odniesienia. Ojciec Święty zawsze całuje ziemię. Ze szczególnym wzruszeniem polską. To ziemia polskiego zboża, polskich lasów i łąk. To górski i wodny krajobraz. Stąd rodziła się twórczość Mickiewicza, Norwida, Kraszewskiego... Nie zapomnę opłatka w 1987 r. w ówczesnym Karlmarkstad z grupą tam pojennych Polaków. Dla nich w opłatku był duch konkretnej ziemi. Rodzinnej. Dzielili się ze sobą i polskim księdzem, bo ten opłatek był im po prostu potrzebny.

Współcześnie chcieć chcieć, to dla nas krajoznawców rozbudowywanie świadomości korzeni. Świadomości tego, z czego się wyrosło. A to już sobą niesie na ogół imperatyw chcenia. Chcenia służenia Polsce, regionowi, najbliższym.

W tym wielkim procesie każdy ma swoją ścieżkę, ścieżynkę. Ale z ogromnej sumy tych ścieżek rodzi się siła... Dlatego mnie bardzo osobiście chce się chcieć patronować 3. szkołom w edukacji regionalnej. Chce mi się chcieć wiązać ludzi z historią tej ziemi, by jak orły lecieli w przyszłość. Siłę do tego lotu nabiorą z wiedzy i z miłości. Stąd ważne jest nie tylko, co się robi, ale jak. Ważna jest jakość a nie to, że jakoś?

Co ma oznaczać dla młodzieży owe często przez księdza powtarzanie "sięganie do korzeni".

Każdy musi mieć ich świadomość. Czuć w sobie wartość tradycji, krajobrazu, więzi ludzkiej. Inaczej wiatry historii poniosą go jak dmuchawce. Być zakorzenionym w swojej ziemi nie oznacza bynajmniej, żeby się z niej nie ruszać. Skądże!

Sam wędrowałem, wędrują i jak Bóg da jeszcze wędrować będę. Mam jednak w sobie świadomość swojego miejsca. Tego, gdzie się wychowałem, gdzie są groby moich rodziców, moje kościoły, moje szkoły, moje ścieżki... Moje, bo tak mocno obejmują moje serce, że nie mogą o nich nie myśleć.

"Korzenie to nie sprawa tkliwa, aczkolwiek cieszą mnie wspólnie wzruszenia Polaków. Korzenie dla drzew są podstawą. Dzięki nim drzewo bije w niebo, owocuje, cieszy. Podobnie z korzeniami w ludzkim życiu. Korzenie to dla młodzieży także tradycja harcerstwa w rozumieniu Aleksandra Kamińskiego jego wychowaniu z "Kamieni na szaniec", to rozumienie tradycji Śląska lub innego rodzimego regionu, to szlak polskiej husarii wiodący przez mój Śląsk, to szlak polskich szkół mniejszościowych gdzie uczono "skąd nasz ród" i jakie to rodzi powinności.

Miały przyjemność brać udział w pracach jury Ogólnopolskiego Krajoznawczego Konkursu Młodzieżowego "Poznajemy Ojcowiznę". Oglądałem setki prac tych, którzy w odnajdywaniu korzeni odnaleźli nie tylko siebie, ale rodzinę, swoją wieś lub miasto, swój talent. Jako temu, który współtworzył instytucję krajoznawstwa, serce rosło patrząc na te prace.

Jestem często na wielu, wielu krajoznawczo-turystycznych imprezach PTTK. Tam, gdzie z przygodą toczy się emocja i myśl o korzeniach. Bardzo często są to imprezy młodzieżowe. I wówczas oczyma duszy widzę, jak z tych korzeni wyrasta dumny las. Wierzę, że taki z którego ja też będę dumny.

Serdecznie dziękuję

Andrzej Gordon

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Maria Janowicz (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk,
Redakcja zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji tekstów.
Korekta: Renata Otolińska
ORIENT