PTTK GOŚCINIEC PTTK
POLSKIEGO TOWARZYSTWA TURYSTYCZNO-KRAJOZNAWCZEGO
Kwartalnik
3 (7)/2002
ISSN 1642-0853

"...może trzeba by podjąć w PTTK szkolenia, w czasie których członkowie PTTK uzyskiwaliby kwalifikacje i uprawnienia do rzetelnej współpracy z polskimi wydawcami map, jednolitej i na wysokim poziomie w całym kraju..."

Znak jakości dla map


W "Na szlaku" odżyła znowu sprawa dwuczęściowej mapy turystycznej Beskid Niski (1:50000) wydanej przez WZKart. w Warszawie, odżyła za sprawą tekstu "Magury 2000" (Sebastian Jakobschy) - wydanie ze stycznia 2002 i tekstów zamieszczonych na stronie 34. - wydanie z marca 2002 r. Moja opinia na temat tej mapy wydrukowana była w "Na szlaku" nr 2 z 2001 r. (Beskid Niski na dokładnych mapach? - rWh).

Dziś już nie będzie więcej o tej mapie. Dziś chcę zaproponować dyskusję na temat jakości map turystycznych.

Tuż po ukazaniu się mapy, o której już miało nie być w tym tekście, z wydawanych wtedy jeszcze "Informacji Zarządu Głównego PTTK" (nr 3/2000 r.) dowiedziałem się, że Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK podejmuje międzynarodową współpracę kartograficzną ze słowacką firmą "Harmanec". Zaplanowany był już zakres prac wydawniczych na 2001 rok. Słowackie wydawnictwo zadeklarowało wystąpienie w roli wydawcy map, a PTTK miało skierować specjalistów do opracowania treści turystycznej map na tych częściach terenu, które znajdują się po stronie polskiej. W związku z tą informacją, za pośrednictwem Oddziału PTTK w Jaśle, w listopadzie 2000 roku zwróciłem się do ZG PTTK o rozważenie sensowności tego przedsięwzięcia. Dlaczego to przedsięwzięcie miałoby się udać, skoro od lat "specjalistom z PTTK" nie udaje się uzyskać właściwych efektów współpracy z polskimi wydawcami map turystycznych, mimo że rozmowy odbywają się w ojczystym języku- napisałem wtedy kierowany emocjami związanymi z tamtą mapą. Kto tych specjalistów uznał za takich? W Statucie PTTK nie wspomina się nic o "specjalistach". Takie postawiłem sobie wtedy pytanie i taki brak zauważyłem w Statucie PTTK. Moim zdaniem lepszy efekt dałaby międzynarodowa współpraca wydawnictw kartograficznych po obu stronach granicy, przy rzetelnej współpracy członków PTTK z polskimi wydawcami. Miałaby sens współpraca polskiego towarzystwa z polskim wydawcą, bo byłoby to jakieś wypełnienie zapisu w Statucie: "PTTK (...) kształtuje postawy patriotyczne". Tak mi się to wtedy skojarzyło, może zbyt wzniośle, ale tak właśnie.

Rzetelna współpraca członków PTTK z polskimi wydawcami map wymagałaby wszechstronnego przygotowania takich współpracowników. Potrzeba takiej współpracy wynikała jasno z dyskusji, która odbyła się 7 grudnia 1996 r. w COTG w czasie sympozjum "Góry w kartografii". W listopadzie 2000 roku w piśmie do Zarządu Głównego PTTK, jako głos w dyskusji przed XV Walnym Zjazdem, zaproponowałem: może trzeba by podjąć w PTTK szkolenia, w czasie których członkowie PTTK uzyskiwaliby kwalifikacje i uprawnienia do rzetelnej współpracy z polskimi wydawcami map, jednolitej i na wysokim poziomie w całym kraju. Jest w PTTK kadra przewodnicka, są przodownicy, są znakarze. Mogliby być także "mapiarze". "Mapiarze" to robocza nazwa, może w trakcie szkoleń zainteresowani wymyślą lepszą, zaprojektują swój znaczek. Wydaje się, że powyższa propozycja nie jest zbyt błaha i kwalifikuje się do rozważenia w perspektywie XV Walnego Zjazdu i przewidywanych zmian w Statucie PTTK.

W kwietniu 2001 r. na Regionalnej Konferencji Oddziałów PTTK województwa podkarpackiego powtórzyłem tę propozycję i rozszerzyłem jej znaczenie. Teraz już chodziło mi o to, aby PTTK, angażując się w rzetelną współpracę z wydawcami map, mogło na tych mapach umieszczać swój znak jako swoisty certyfikat dla mapy. Mapa ze znakiem Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego powinna być kojarzona z produktem najwyższej jakości. To wydawnictwa powinny zabiegać o to, żeby na ich mapach umieszczony był znaczek PTTK. Turysta kupując taką mapę miałby pewność, że nawet pierwsze wydanie mapy jest najlepszej jakości. Nie może bowiem być tak, jak pisał aMk w "Na szlaku" z października 2000 w recenzji mapy, o której miało nie być w tym tekście: "dla wydawcy i autora (przyp.: treści turystycznej) to dopiero początek długiej drogi w dopracowaniu się produktu znacznie lepszego, sukcesywnie w miarę ukazywania się na rynku kilku najbliższych wydań". Nie zgadzam się na taką metodę dopracowywania! Wolę raz zapłacić nawet drożej, ale za dobry produkt, a nie płacić kilkakrotnie, za coś, co ciągle nie jest dobre. Kolejne wydanie mapy powinno aktualizować zmiany w treści turystycznej wynikające z zachodzących rzeczywistych zmian w terenie, a nie wynikać z potrzeby naprawy błędów. Kto czytał Magury 2000 wie, jak długa jest lista tego, co trzeba by dopracować, zmienić, poprawić na mapie, o której miało już nie być w tym tekście.

Wyżej przedstawioną propozycją objąłem też przewodniki turystyczne. Ale ten problem będzie tematem innego tekstu. Te ogólnie sformułowane propozycje jeszcze raz przedstawiłem na piśmie, w imieniu delegacji z województwa podkarpackiego, w czasie dyskusji w Zespole Programowym na XV Walnym Zjeździe PTTK we wrześniu 2001 roku.

Upłynęło trochę czasu, a w sprawie przedstawionych wyżej propozycji nic się nie stało. Dlatego dziś tamtą ogólnie sformułowaną propozycję wypełniam szczegółami.

"Mapiarze" z PTTK, w moim wyobrażeniu, powinni podjąć następujące zagadnienia:

  1. Zaproponować wszystkim wydawcom map stosowanie ujednoliconej symboliki. Dobrze byłoby, gdyby na wszystkich polskich mapach znaki te były jednakowe: ta sama wielkość, ten sam kształt. Kształt, aby zachować jednoznaczność symbolu, wielkość, aby niepotrzebnie nie zasłaniał tego, co najistotniejsze na mapie, ale żeby też nie trzeba go było odczytywać używając lupy. Trzeba tu uwzględnić wieloletnie przyzwyczajenia turystów. Dbać, aby te ujednolicone symbole na dokładnych mapach, a do tego mapa w skali 1:50000 nadaje się bardzo dobrze, umieszczane były na mapach w miejscach wskazujących rzeczywiste usytuowanie obiektu w terenie. Dotyczy to szczególnie przystanków komunikacji publicznej, schronisk PTTK i PTSM, obiektów sakralnych, obiektów sportowych, biur informacji turystycznej itp. Dotychczasowa praktyka umieszczania takich symboli obok nazwy miejscowości jest bezsensowna.
  2. Przekonać wydawcę (najlepiej kilku wydawców opracowujących mapy z tego samego terenu), aby przed wydaniem mapy przeprowadzone zostały badania dotyczące nazewnictwa: pisowni, przyporządkowania nazw obiektom, powrotu do historycznych nazw, tam gdzie zostały przypadkowo lub błędnie zamienione w odległych już latach. Wspólne przeprowadzenie takich studiów przez kilku wydawców byłoby tańsze. Nie powinni oni tu konkurować ze sobą, ale współpracować. Być może na takie studia pieniędzy powinno szukać PTTK, a "mapiarze" wyniki tych badań przenosiliby na mapy.
  3. Drogi powinny być odwzorowane z właściwą gradacją ich ważności. Odcinki dróg, na których istnieje zakaz ruchu samochodów powinny być odpowiednio oznaczone.
  4. Oceniać wspólnie z wydawcą jakość odwzorowania na mapie rzeźby terenu.
  5. Zadbać o jednolitość podawanych wartości wysokości nad poziom morza. Ktoś w Polsce dysponuje chyba właściwymi danymi z aktualnych pomiarów?
  6. Ustalić kompromis między odpowiednią ilością niezbędnych informacji na mapie (napisów, symboli) a czytelnością mapy. Zbędne są np. wyrysowane na niektórych mapach granice gmin, a brak na nich istotnych, charakterystycznych i dobrze widocznych w terenie elementów (np. linia wysokiego napięcia, numery słupków granicznych). Tu ważna jest też kolorystyka mapy.
  7. Zapewnić w legendzie mapy niezbędne objaśnienia; nie może zabraknąć podziałki liniowej.
  8. Współpracować z oddziałami PTTK znakującymi na terenie przedstawianym na mapie i uzyskiwać z tego źródła najbardziej wiarygodne informacje o aktualnym przebiegu szlaków turystycznych.
  9. Dbać, aby w części opisowej zamieszczanej na rewersie mapy nie było błędów np. tego typu, że jest opis miejscowości, której nie ma na mapie. Korekta pisowni w tekstach umieszczanych na rewersach map też jest niezbędna (zdarzają się nawet błędy ortograficzne). Nie mogą się trafiać takie błędy (fakt autentyczny): "pomnik 650-lecia Grunwaldu". Wyliczam 1410+650=2060!
  10. Uatrakcyjniać rewers mapy planami miejscowości, w których wyznakowane są szlaki spacerowe, ścieżki przyrodnicze. Tu mogą też znaleźć się schematy sieci szlaków turystycznych z podanymi czasami przejścia; czasy przejścia muszą być zgodne z czasami wypisanymi na drogowskazach szlakowych montowanych przez znakarzy PTTK. Tu mogłaby się znaleźć informacja o przewodnikach turystycznych opisujących tereny objęte mapą; byłoby to szczególne wyróżnienie i dlatego powinny być wymieniane tylko najlepiej opracowane przewodniki.
  11. Na rewersie mapy powinno znaleźć się specjalnie wyróżnione miejsce na apel do turystów o udział w ochronie przyrody, o właściwe zachowanie się na szlaku, o pozdrawianiu się wzajemnym turystów w chwili spotkania się. W moich tekstach turystycznych, które drukowane są w "Obiektywie Jasielskim", często zwracam się do turystów z propozycją, aby zechcieli przyjąć za swoje i stosować następujące zasady: zabieram swoje śmieci z wycieczki z sobą (butelki, kartoniki i puszki po napojach, papiery, puszki po konserwach, kubki po lodach, woreczki...), zachowuję ciszę, zwierzętom i roślinom pozwalam żyć w spokoju, drzewa i głazy (wyposażenie szlaków też) pozostawiam w stanie naturalnym - bez rzeźb i napisów, tylko w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach korzystam z ogniska, a w parkach narodowych i rezerwatach wędruję tylko wyznaczonymi szlakami i drogami. Na mapach obejmujących tereny chronione dobrze byłoby użytkowników mapy zapoznać z obowiązującymi na tych terenach przepisami dotyczącymi turystycznego ich udostępnienia. Proponuję jednak przepisy te przeredagować z formy nakazów i zakazów, na formę pozytywną: to ja sam postępuję tak, aby nie szkodzić przyrodzie, którą przyszedłem przecież poznać i podziwiać. Taka akcja "mapiarzy" na rzecz ochrony przyrody - zgodna z zapisem ze Statutu: "PTTK szerzy wiedzę ekologiczną, inspiruje i prowadzi prace na rzecz ochrony środowiska przyrodniczego oraz wspiera działania podejmowane w tej dziedzinie" - może pomoże kiedyś dostrzec dyrektorom parków narodowych sojusznika w PTTK w dziedzinie ochrony przyrody. Dotychczas niestety tak nie jest.
  12. Na rewersie mapy powinno być też miejsce na informacje o zasadach korzystania z turystycznych przejść granicznych, jeżeli takie na objętym mapą terenie znajdują się.
  13. Normą powinno się stać rozesłanie, przed ostatecznym drukiem, nawet kilkudziesięciu egzemplarzy map do oddziałów PTTK, które działają na terenie objętym mapą, aby od tamtejszych turystów uzyskać opinię o mapie.
  14. "Mapiarze" musieliby zadbać o to, aby oddziały PTTK zechciały te opinie opracować i przesłać wydawcy w oczekiwanym terminie, a potem dopilnować, by ewentualne uwagi oddziałów PTTK były przed wydaniem mapy rozpatrzone, a zasadne uwzględnione.
  15. Na koniec jeszcze ważna sprawa trwałości mapy, jakości papieru.

Zdaję sobie sprawę, że szkolenie takiej kadry będzie kosztowało. Ale "mapiarze" przecież zarabialiby dla swoich oddziałów podobnie jak znakarze. (Jestem przekonany, że i tak większość tej pracy wykonywaliby społecznie jak znakarze.) Część kwoty przeznaczonej na odnawianie szlaków pozostaje w oddziale PTTK. Tak samo powinno być z "mapiarzami". Wydawnictwo zlecałoby opracowanie treści turystycznej do ZG PTTK (Komisji Kartograficznej - nazwa robocza), a dopiero ZG PTTK dobrałby odpowiedniego współpracownika z oddziału (lub współpracowników z oddziałów), który działa na terenie objętym mapą. "Mapiarz" pracowałby więc na zlecenie macierzystego oddziału PTTK. Kolejne wydania mapy też przynosiłyby profity oddziałom PTTK. Z tych dochodów można by opłacać szkolenia "mapiarzy".

Mam ostatnio możliwość przeglądania roczników (z lat pięćdziesiątych XX wieku) miesięcznika "Turysta". W numerze siódmym z 1953 roku jest tekst Władysława Krygowskiego pt. "O znakowaniu w górach". Autor przedstawił w nim "umowne zasady znakowania", którymi teraz PTTK się chlubi, a "Instrukcja znakowania szlaków turystycznych PTTK", obowiązująca znakarzy, zachowuje tamte "umowne zasady" sprzed lat. Przez podobieństwo, dla dobra turystów, czas już opracować i wdrażać "umowne zasady" współpracy z wydawcami map. Trzeba to zrobić, aby wydawcy zaczęli się liczyć z klientami, bo do tej pory chyba nikt nie zna metody, jak skutecznie dokonać reklamacji mapy-bubla. Technika wydawnicza będzie zapewne się rozwijać i nie ma pewności, że opracowane dziś "umowne zasady" przetrwają jak zasady znakowania, ale po to "mapiarze" będą uczestniczyć w szkoleniach, aby poznawać też te nowe techniki wydawnicze i dostosowywać zasady do rozwoju techniki wydawniczej. Nad problemem jakości map "zestrzelmy myśli w jedno ognisko i w jedno ognisko duchy" - członkowie PTTK i polscy wydawcy map turystycznych.

Rafał Wałach

Wydawca: ZG PTTK, ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa
Adres redakcji: Zarząd Główny PTTK
ul. Senatorska 11, 00-075 Warszawa,
tel. 22 826-22-51, fax (22) 826-22-05,
e-mail: ageg@wp.pl
Kolegium redakcyjne: Andrzej Gordon (redaktor naczelny), Maria Janowicz (sekretarz redakcji), Łukasz Aranowski, Ryszard Kunce, Halina Mankiewicz, Cecylia Szpura, Bogusław Wdowczyk,
Redakcja zastrzega sobie prawo skracania i adiustacji tekstów.
Korekta: Renata Otolińska
ORIENT